Ostatnio chodzi mi po głowie takie pytanie - czy tarot może wspierać rzucanie palenia albo w ogóle oczyszczanie się z toksycznych nawyków związanych z oddychaniem, dymem, powietrzem. Nie mówię o wróżeniu w stylu "czy mi się uda" - bardziej o to, które karty mogą pomóc przepracować tę mysl ze niby nie dasz rady bez papierosa. Czy ktoś w ogóle kiedyś podchodził do tarota od tej strony?
Ciekawe podejście, bo zazwyczaj ludzie pytają o konkretne karty do przewidywania przyszłości, a tu mówisz o czymś zupełnie innym - o pracy z przekonaniami. Mi od razu przyszedł do głowy Sędzia, Sąd Ostateczny w Wielkich Arkanach. Karta przebudzenia, wyjścia z dawnego siebie. Jak pracujesz z nią świadomie, możesz zapytać siebie: co ze mnie odpada, a co zostaje? A co cię skłoniło do takiego pytania - masz na mysli konkretny nałóg czy bardziej ogólną truciznę w myśleniu?
Zatrzymajmy się chwilę, bo to ważne rozróżnienie. Tarot w pracy z nawykami to nie magia która zastąpi wolę. To bardziej jak lustro - pokazuje co siedzi głębiej. Przy temacie powietrza, oddechu, palenia widzę od razu Głupca i Gwiazdę jako parę. Głupiec to impuls, ten moment "sięgam po papierosa bez myślenia", a Gwiazda to obraz siebie bez nałogu, ta wersja czysta i spokojna. Mam pytanie do autorki - wyciągasz te karty losowo czy szukasz konkretnych do układu?
Moim zdaniem Cesarzowa też pasuje do tematu oczyszczenia - ona jest związana z naturą, żywiołem ziemi, a ziemia i powietrze sie uzupełniają. Jak ktoś chce zerwać z nałogiem, Cesarzowa pokazuje powrót do naturalnego rytmu ciała.
Zapisuję tę dyskusję, bo mam podobny temat w notatkach. Mam pytanie do Karolki - mówiłas o Siódemce Mieczy jako karcie okłamywania siebie. Czy przy układach dotyczących nawyków stosujesz jakis konkretny układ, celtycki krzyz, czy raczej trzy karty?
A Wysoka Kapłanka nie pasuje tutaj? Bo ona jest związana z intuicją i ciszą - a cisza to jakby czyste powietrze w sensie mentalnym, nie? Mam wrazenie ze przy rzucaniu nałogów chodzi własnie o to żeby wyciszyć ten głos ktory woła o papierosa.
Czytam tę dyskusję i mam podstawowe pytanie - czy w tarocie jest w ogóle karta ktora bezposrednio odnosi sie do powietrza jako żywiołu? Bo widze że mówicie o Mieczach, ale nie rozumiem czy to oficjalne przypisanie czy interpretacja.
Wracając do pytania autorki, bo troche odpłynęliśmy. Ona pyta o transformację myśli, nie tylko o żywioł. Patrząc na to analitycznie: mamy Asa Mieczy jako tę nową, czystą myśl przebijającą się przez stare wzorce. Ale żeby do niej dojść, trzeba często przejść przez Trójkę Mieczy, czyli ból rozstania z czymś co było nawykiem. Ciekawi mnie jak autorka wyobraża sobie tę pracę w praktyce - codzienna karta, układ tygodniowy, coś innego?
Przez pewien czas ciągałam jedną kartę dziennie właśnie przy pracy z pewnym schematem i mogę powiedzieć - samo wyciąganie nic nie dawało. Dopiero jak zaczęłam zapisywać co czuję patrząc na tę kartę i co chcę z tym zrobic w ciągu dnia, zaczęło cos zmieniać. Mam pytanie do Eukaliptus - wspominałas o Gwieździe jako obrazie siebie bez nałogu. Czy stosowałas ją kiedys jako kartę kotwicę, do której się wraca zamiast losować codziennie?
To bardzo dobre pytanie i szczera obserwacja. Żeby karta nie zbladła, trzeba do niej aktywnie wracać, nie tylko ją "mieć". Jeden sposób to zapisywanie każdego ranka jednego zdania - co dziś ta karta mi mówi. Nie ogólnie, tylko dziś. Wtedy ona żyje razem z procesem.
Zapisuję tę wymianę, bo to konkretna wskazówka. Ale chcę dopytac Karolkę - w tym trójelementowym układzie który opisałas wcześniej: co podtrzymuje nawyk, co stoi za potrzebą, co jest możliwe bez niego - karty odkrywasz od razu wszystkie, czy kolejno?
Ciekawi mnie jeszcze jedno - czy Wielkie Arkana dają lepsze odpowiedzi przy takim temacie niż Małe. Bo Miecze to żywioł powietrza, zgoda, ale może konkretna karta jak Czwórka Mieczy - odpoczynek, pauza - jest bardziej praktyczna przy rzucaniu palenia niż na przykład Sędzia z Wielkich Arkanów?
Czytam tę rozmowę i chce sie upewnic ze dobrze rozumiem. mówicie o kartach jako o czyms co pomaga zobaczyc własne wzorce - ale to znaczy ze interpretacja zależy w duzej mierze od osoby, nie od karty? bo jesli tak to skad wiadomo ze nie nakładamy na kartę tego co chcemy zobaczyc 😀
To co Fanar napisał - o nakładaniu na kartę tego co się chce zobaczyc - trochę mnie zatrzymuje. Bo jak zaczęłam ten temat, miałam konkretny cel i chyba szukałam kart ktore mi powiedzą ze dam radę. Czy to jest problem przy tej pracy? 😀
Szczerość którą właśnie pokazałaś to jest połowa tej pracy, naprawdę. Świadomość że szukasz potwierdzenia już zmienia jakość odczytu. Karty niczego nie gwarantują - mogą tylko pomóc zobaczyć bardziej uczciwie to, z czym już siedzisz.
Chcę wrócić do wątku z transformacją myśli, bo trochę od niego odeszliśmy. Mam takie doświadczenie że przy pracy z nawykiem nie wystarczy wiedziec że chcesz go zmienic. Potrzebujesz czegoś co przypomina ci o tym zanim wejdziesz w automat. Czy karty mogą pełnic taką funkcję - jako zakotwiczenie przed odruchem?
Wracam do tego co Karolka pisała o fotografii karty jako tło ekranu. Próbowałem kilka dni temu z Asem Mieczy i cos w tym jest. ale mam pytanie praktyczne - czy to działa inaczej jeśli karta jest w pozycji odwróconej? mój As Mieczy wypadł odwrócony i nie wiedziałem czy dawac ten obraz odwrócony, czy i tak trzymac go jako symbol.
Chce sie upewnic ze dobrze rozumiem ten watek z przerwą. mówicie ze karta moze stworzyc moment zatrzymania miedzy bodzcem a reakcją? bo brzmi to bardzo podobnie do tego co czytałem o uwaznosci a nie o tarocie. czy tu chodzi o to samo i karta jest tylko nośnikiem skupienia
Mam trochę inne zdanie. Przy rzucaniu palenia, o którym zaczęliśmy mówić, przeszedłem przez kilka metod i za każdym razem problem był ten sam - przez pierwsze dni motywacja jest, potem znika. Szczerze wątpię, czy karta na ekranie przetrwa dłużej niż tydzień zanim stanie się tapetą, którą się ignoruje. Co robicie, żeby obraz nie zobojętniał?
To co Ryszard opisuje to jest dokładnie mój problem który sygnalizowałam wcześniej. I teraz zastanawiam się, czy jest jakis sposób pracy z kartami ktory w ogóle eliminuje tę możliwość. Czy da sie tak ułożyć pytanie albo metodę, żeby nie było gdzie uciec w dobre karty?
Nie da się tego wyeliminować całkowicie, bo to mechanizm psychologiczny, nie kwestia techniki losowania. Ale można to utrudnić. Jedna z metod to zasada jednego ciągnięcia - cokolwiek wypadło, z tym pracujesz. Nie ma drugiego podejścia. Wiem że brzmi prosto, ale samo ustanowienie tej zasady przed losowaniem zmienia kontekst. Czy próbowałaś kiedyś narzucić sobie taki limit przed rozpoczęciem sesji?
Wtrącę się, bo to co Hortensja mówi o jednym ciągnięciu ma dla mnie sens. Ale chcę zapytac o cos innego - czy przy tej pracy z nawykami, z czystością myśli jak piszecie, jest jakas karta z Wielkich Arkanów ktora jest wyjątkowo trudna, bo zamiast pomagac bardziej dezorientuje? Mnie na przykład zawsze dezorientuje Wieża jak wypadnie przy takim temacie.
