Ok, to spróbuję. Wyobrażam sobie że siadam, zamykam oczy, kilka oddechów. Potem biorę kartę, ale jej nie oglądam od razu, może trzymam twarzą w dół. Potem... nie wiem co dalej. Chciałam żeby byla jakaś afirmacja ale nie wiem jaka. I to jest miejsce gdzie utykam. :))
Czytałam że przy rytualach ze wspierającą intencja afirmacja nie musi być gotowym zdaniem z ksiązki. Może być jedno słowo, albo nawet tylko poczucie. lumina, czy jest jakies slowo które jak myślisz o tej karcie i jej znaczeniu przychodzi ci samo?
Szczerze to nie mam jednej tradycji. Składam to z różnych rzeczy które czytałam i które mi odpowiadają. Nie wiem czy to źle.
Eklektyczne podejście jest jak najbardziej w porzadku, ale przy bólu przewleklym polecałabym jednak jakiś spójny system, bo mieszanie energii z róznych tradycji może dawać nieoczekiwane efekty. Szczegolnie przy pracy z tak trudną kartą jak Dziesiątka Mieczy. 🙁
Własciwie zgadzam się z Kamilką. Przy rytuałach intencja i skupienie są ważniejsze niż czystosć systemu. Lumina, wróćmy do twojego pytania o afirmację, bo mam wrażenie że tam jest sedno. Czy znasz jakiekolwiek zdanie które dobrze opisuje co chcesz żeby ta praca z kartą dla ciebie robiła?
no, mogę się wtrącić? Czytam tę rozmowę i myślę o tym czarnym turmalinie który wcześniej wspomniałam. Teraz się zastanawiam czy może lepiej byłby kamień który pracuje z energią serca, różowy kwarc albo rhodonit, żeby nie tylko blokować ale też dawać coś ciepłego. Przy bólu ta jakość ciepła wydaje mi się ważna. 🙁
Lumina, a co konkretnie jest w tej karcie czego nie chcesz stracić? Bo do tej pory mówiłaś o tym co w niej przeszkadza, ale jeszcze nie powiedziałaś co jest w niej ważne i do czego chcesz dotrzeć
Weszłam do wątku niedawno i właśnie to pytanie wydaje mi się kluczowe. chętnie poczytam odpowiedź. ^^
To trudno powiedzieć jednym zdaniem, ale spróbuję. Ta karta mówi że najgorsze juz było. Że ja już przez to przeszłam. I że to nie trwa wiecznie nawet jeśli tak czuję. Chcę mieć to ze sobą podczas złych dni.
no cóż, mam w notatkach że ta idea, najgorsze za tobą, jest w wielu taliach wyrażona przez tę kartę w formie horyzontu o świcie za postacią. W Rider-Waite to jest dosłownie na obrazku, ale jest niewidoczne kiedy patrzysz na miecze. Czy jest wersja tej talii gdzie ta symbolika świtu jest silniej wyeksponowana?
To jest właśnie dobry kierunek. Lumina, gdybyś miała znaleźć wersję tej konkretnej karty gdzie to co dla ciebie ważne, ten świt, ten koniec, jest bardziej widoczne niż miecze, to czy problem z obrazem byłby mniejszy? Bo to nie jest sprawa innej talii tylko innego wydania.
Mam przy sobie kilka skanów różnych wydań tej karty i naprawde jest różnica. w niektórych wersjach niebo za postacią jest niemal białe, w innych granatowe i wtedy cały obraz przytłacza. Lumina, gdybyś miała wybrać między wersją gdzie pierwsze co widzisz to postać i niebo, a wersją gdzie miecze są dominujące kolorystycznie, to co byłoby dla ciebie łatwiejsze jako punkt wejścia do rytuału?
Wracam do tego co mówiłaś wcześniej, że chcesz mieć tą kartę przy sobie w złych dniach. Zastanawiam się czy rytuał ma być codzienny czy na konkretne momenty, bo to chyba zmienia jak go skonstruować. Jeśli używasz karty kiedy ból jest silny, to masz mniej zasobów na skupienie, prawda? I może właśnie wtedy obraz jest najtrudniejszy.
Tak, dokladnie tak jest. Kiedy jest źle to nie mam siły na złożony rytuał i właśnie wtedy ta karta musi działać szybko, prosto. A obraz wtedy jest trudniejszy bo nie mam zasobów żeby go przepracować, po prostu uderza. Może to jest odpowiedź na to dlaczego ta symbolika jest problemem a nie coś innego.
dobry trop, bo to zmienia całą konstrukcję. Przy ograniczonych zasobach rytuał musi być naprawde minimalny. Lumina, czy byłoby dla ciebie możliwe żeby kartę trzymać odwróconą na co dzień i odwracać ją tylko wtedy kiedy chcesz, żeby horyzont był pierwszym obrazem który widzisz, nie miecze?
