Chciałam zapytać was o konkretne karty, które wyciągacie podczas rozkładów dla siebie, kiedy jesteście w środku silnego bólu lub zmęczenia przewlekłego. Sama mam fibromyalgię od kilku lat i zauważyłam, że pewne karty pojawiają się u mnie niemal zawsze kiedy jest gorzej. Ciekawi mnie czy ktoś jeszcze prowadzi takie obserwacje i czy wypracowałyście jakiś system pracy z tarotem specyficznie pod kąt chronicznego bólu, a nie tylko ogólnego wsparcia.
Temat bardzo mi bliski. U mnie pojawia się dużo Dziewiątka Mieczy i przez długi czas brałam to jako zły znak, ale z czasem zaczęłam rozumieć tę kartę inaczej, jako informację o tym że mój umysł jest przeciążony, nie że coś złego nadchodzi. Zmieniło to całkowicie to jak siedzę z tą kartą podczas bólu. A ty, jakie karty widzisz najczęściej?
oj tam, pustelnik to bardzo ciekawa karta w tym kontekście. Mam w notatkach kilka rozkładow z okresu kiedy miałam zapalenie stawów i rzeczywiście pojawiał się często. Ale zastanawia mnie jedno, czy wy traktujecie pojawianie się konkretnych kart jako opis stanu czy jako wskazówkę co robić? Bo to hyba duża róznica w podejściu. 😛
To świetne pytanie bo odpowiedź zmienia calą praktykę. Moim zdaniem karta w kontekście bólu robi obie rzeczy naraz, tylko w różnych momentach rozkładu. Jeśli pytasz o to co sie dzieje to karta opisuje. Jeśli pytasz co robić to ta sama karta może wskazać kierunek. Dlatego intencja przed tasowaniem jest tutaj kluczowa, szczegolnie kiedy jesteście w złym stanie fizycznym i umysł jest mniej skupiony
A czy ktoś z was robi rozkłady kiedy jest w środku ataku bólu, czy raczej kiedy jest trochę lepiej? Pytam bo próbowałam kilka razy kiedy bardzo bolało i miałam wrażenie że karty nic mi nie mówiły, byłam za bardzo w ciele żeby w ogóle cokolwiek z tego odczytac
Własciwie to nie chodzi o to że karty cokolwiek mowią, prawda? To nasz umysł szuka wzorców i nadaje sens obrazom. Pytam szczerze, bez zlośliwości, bo sama używam tarota, ale zastanawiam się czy w przypadku bólu to nie jest głownie efekt placebo i skupienia uwagi na czymś innym.
Dokładnie to samo myślę co Madzialena, ale z drugiej strony widzę sens w tym co pisze Edytka. Sceptyczna jestem wobec samego mechanizmu, ale nie wobec skutku. Ciekawi mnie tylko jak wy odróżniacie moment kiedy karta was wspiera od momentu kiedy wchodzicie w pętlę i zaczyna was nakręcać? Bo przy chronicznym bólu to chyba łatwo o to drugie.
O, to bardzo ważne pytanie. Ja miałam takie etapy że ciągle wyciągałam kolejne karty bo pierwsza mnie nie zadowalała i kończyłam z rozłożoną połową talii i jeszcze gorszym nastrojem. Teraz mam zasadę, jedna karta na pytanie i koniec, bez tasowania ponownego tego samego dnia jeśli dotyczy tej samej sprawy.
ojej, znaczy z tym Pustelnikiem to trzeba uważać bo on w odwróceniu oznacza izolację i zamknięcie sie w sobie, co przy chorobie przewleklej jest akurat prawdziwym zagrożeniem. Jeśli sie często pojawia odwrócony to bym się zastanowiła czy to nie sygnał że trzeba wyjść do ludzi zamiast siedzieć sam na sam z kartami.
Hej, wchodzę w temat bo to dotyczy mnie badzrzo bezpośrednio. Mam CRPS i szukam od dawna jakiegoś rytuału z kartami który mógłby byc częścia codziennego radzenia sobie. Ale mam problem z jedną konkretną karta której symbolika mi przeszkadza, a chciałabym żeby była częścia rytualu. Jak wy sobie radzicie kiedy jakaś karta was blokuje? 🙂
O, to ciekawe. Możesz powiedzieć jaka to karta, nie musisz jeśli nie chcesz, ale może łatwiej będzie pogadać konkretnie? Bo różne karty blokują z różnych powodów i to co pomogło przy jednej może nie pasować do innej.
to Dziesiatka Mieczy. Wiem że dla rytuału ktury sobie wymyśliłam potrzebuję karty końca cierpienia i przełomu, bo taki jest sens tej karty, ale ten obraz z mieczami w plecach jest dla mnie bardzo ciężki fizycznie, jakby go czułam w ciele. Dosłownie. 🙂
Jest też sprawa wybrania innej talii. Są wydania w których Dziesiątka Mieczy jest przedstawiona zupełnie inaczej, łagodniej. Na przykład w niektórych tarotach ta karta pokazuje świt nad wodą i koniec nocy, bez tej dosłownej przemocy wizualnej. Jeśli rytuał ma pomagać a nie blokować to kwestia obrazu ma znaczenie. ^^
A czy jest sens używać do takiego rytuału karty ktura na początku az tak mocno dziala? Pytam bo czytałam gdzieś że przy pracy z bólem lepiej zaczynać od kart ktore dają poczucie stabilnosci, a Dziesiatka Mieczy to jednak bardzo intensywna energia nawet jeśli ma pozytywne znaczenie przelomu.
Tak, dokłądnie o to mi chodzi. Ten obraz jest dla mnie fizycznie nieznośny i nie wiem jak go obejść bo samego znaczenia nie chcę wyrzucać z rytuału. Mieczy jako koniec bólu, przełom, świt po najgorszej nocy, tego potrzebuję. Ale patrzenie na tę kartę to jak dodatkowa dawka bólu.
eh, mam w notatkach coś co może być tutaj przydatne. Czytałam o pracy z cieniem w tarocie i jedna autorka pisała o tym że fizyczna obecnosć karty nie musi oznaczać patrzenia na nią przez cały czas. Można ją odwrócić obrazem w dół i dotykać tylko tylnej strony. Energetycznie jest, wizualnie nie przytłacza. Czy coś takiego miałoby sens w tym co opisujesz?
To co pisze Cefeida jest ciekwe ale mnie zastanawia jedna rzecz. Czy problem jest wyłącznie wizualny, czy ta karta wywołuje jakiś inny rodzaj reakcji? Bo jeśli samo myślenie o niej jest już trudne, to odwrócenie jej może nie wystarczyć. Mam na myśli że chodzi mi o to czy jak piszesz ze czujesz to w ciele, to czy to dzieje się już kiedy wyciągasz kartę, czy dopiero kiedy na nią patrzysz?
bardziej kiedy patrzę. Sama świadomość że tę kartę wyciągnęłam jest ok, nawet wiem że to dobra karta dla mnie. Ale ten obraz, te miecze w plecach, wiesz, przy CRPS to jest dosłowne. Moje ciało to czyta inaczej niż myśl o symbolice.
To jest ważne co pisze Wezuwianit. Ale też chce zapytać o coś innego. Skoro ta konkretna karta ma dla ciebie oznaczać koniec cierpienia i przełom, to czy to jest twoja własna interpretacja, czy tradycyjna? Bo Dziesiątka Mieczy ma różne odczytania i nie wszystkie są takie pozytywne. Skąd wzięłaś to konkretne znaczenie dla swojego rytuału? 🙂
Ale wlaśnie dlatego mówiłam wcześniej o innych taliach. W Thoth Tarot ta karta jest zupełnie inna wizualnie, bardziej abstrakcyjna, bez tej doslownosci Rider-Waite. Choć Thoth to bardziej zaawansowany system i nie wiem czy na początku pracy z tarotem to dobry pomysł.
Wchodzę bo temat mnie wciągnął. Przy rytuałach które znam, fizyczna obecność przedmiotu jest ważna ale jego forma może być różna. Można też samodzielnie stworzyć reprezentację karty, narysować albo zapisać jej znaczenie na kartce i to traktować jako nośnik tej energii podczas rytuału. Czy taka substytucja w ogóle wchodziłaby w grę? :>
To zależy od tego jak patrzysz na to czym jest karta. Czy to kawałek zadrukowanej tektury z której znaczenie pochodzi z zewnątrz, z tradycji, z systemu, czy to coś do czego twoja własna intencja i praca wnosi znaczenie. Oba podejścia są możliwe, ale dają różne odpowiedzi na twoje pytanie.
Mogę zapytać coś z boku? Czy ktoś próbował przy pracy z trudną kartą używać kamienia albo kryształu jako czegoś co absorbuje tę intensywność? Czytałam że czarny turmalin przy energiach które są ciężkie działa jak bufor. Może gdyby Lumina trzymała coś takiego obok karty to ten obraz byłby mniej przytłaczający fizycznie?
Mnie to nie przeszkadza że to poza tarotem. Szukam tego co działa. Tylko ze nie wiem czy to nie jest za dużo elementów naraz, karta, kamien, rytuał, i czy nie zgubie przez to co w tym wszystkim jest najważniejsze.
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie do wszystkich bo nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro ta karta ma oznaczać koniec cierpienia, to czy w rytuałach związanych z bólem chodzi o to żeby prosić o koniec bólu, czy o to żeby jakoś z nim żyć na co dzień? Bo widzę że to dwa różne cele i może to zmienia którą kartę wogóle wybrać.
To co pisze Edytka jest ważne, bo często przy chorobie przewlekłej to nie jest sprawa wyleczenia tylko znalezienia czegoś w środku. Ale Lumina, wracam do twojego pytania o za dużo elementów naraz. Czy w tym rytuał ktury robisz jest jakaś kolejność, jakiś porządek, który możesz zachować? Bo może nie chodzi o ilość elementów tylko o to żeby każdy miał swoje miejsce. 🙂
szczerze to nie mam jeszcze ustalonej kolejności. Wiem że chcę zacząć od ciszy, potem karta, potem może słowa, ale to wszystko jest w głowie i nic nie jest na papierze. Może to jest problem, że nie mam struktury i dlatego wszystko mi się miesza 😉
