Wieża to karta, przy której zawsze się zatrzymuję. Mam wrażenie, że ludzie albo jej bardzo nie lubią, albo przyjmują ją z jakimś dziwnym spokojem. U mnie długo robiła wrażenie katastrofy czystej krwi - piorun, wieża w ogniu, ludzie lecą w dół. Ale ostatnio zaczęłam ją czytać inaczej. Bardziej jako coś co musiało runąć bo było zbudowane na fałszywych podstawach. Zastanawia mnie, jak wy podchodzicie do tej karty w rozkładach. Czy od razu zakładacie coś złego, czy próbujecie szukać głębszej warstwy?
To zależy od kontekstu całego rozkładu, nie tylko od samej karty. Wieża w otoczeniu kart wody, na przykład przy Księżycu albo Kielichach, często mówi coś innego niż gdy stoi obok Miecza czy Cesarza. Mnie bardziej zastanawia to, co ludzie czują zanim ją odwrócą. Czy masz jakieś przeczucie przed wyciągnięciem karty, Selena?
Ja się wtrącę, bo akurat Wieża wyszła mi ostatnio w rozkładzie i nie wiedziałam co z tym zrobić. Stała na pozycji tego, co nadchodzi. Dosłownie zamroziłam się przy stoliku. Próbowałam szukać jakiegoś łagodniejszego znaczenia, ale szczerze mówiąc - u mnie ta karta zwiastowała bardzo konkretny rozpad sytuacji w pracy. Więc teraz troche trudno mi ją traktować inaczej niż ostrzeżenie.
Dokładnie to samo pytanie miałem. Wieża rzadko kiedy oznacza coś, co spada znikąd. W klasycznych szkołach tarota mówi się, że ona ujawnia, nie niszczy. Tzn. konstrukcja była wadliwa, karta tylko to pokazuje. Choć przyznam, że łatwo tak mówić, kiedy samemu nie siedzi się pod gruzami tej wieży
To co opisuje Jaskier to jest w ogóle serce tej karty, moim zdaniem. Ten moment zderzenia z czymś, o czym się wiedziało, ale się odkładało. mam w notatkach porównanie kilku rozkładów, gdzie Wieża pojawiała się razem ze Śmiercią i zawsze to była kombinacja która oznaczała coś zakończonego definitywnie, bez odwrotu. Ale Wieża sama - to jest bardziej nagłość niż koniec.
kurczę, chcę doprecyzować jedną rzecz, bo czytam i widzę że mieszacie dwa poziomy tej karty. Wieza to XVI arkanum. W jej obrazie jest błyskawica - i to jest kluczowe. Blyskawica to nie efekt, to przyczyna. Oznacza coś zewnętrznego co uderza w strukturę, którą zbudowałeś sam. I ta zewnętrzność jest ważna - to nie jest karta mówi ci: 'sam to zniszczyłeś'. Ona mówi: 'przyszło coś, czego nie kontrolujesz'. Stąd to uczucie szoku, o którym mówi Jaskier.
Wieża odwrocona to moim zdaniem po prostu opóźniony upadek. Karta mówi: zmiana i tak przyjdzie, tylko ze jakbys ją trzymał za rękę i nie puszczal. Energia jest ta sama, po prostu zablokowana. Widziałem to w kilku rozkładach dla siebie i zawsze to był znak, żeby przestać się trzymać czegos, co już dawno powinno spaść.
Właśnie. I tu jest różnica między talią a talią, bo w Rider-Waicie ta karta ma bardzo konkretny obraz - korona spada z wieży. Ten detal z koroną był dla mnie przełomem. To nie jest przypadkowe. Czy ktoś z was patrzy na te detale przy interpretacji, czy raczej idziecie przez intuicję?
Ja się dopiero uczę, więc głównie ogladam obrazek i słucham co mi mówi intuicja, bo znaczeń jest tyle że głowa boli 🙂 Ale ta korona - to do mnie trafia. W sensie że może Wierza mówi też o stracie jakejś pozycji, nie tylko domu czy sytuacji? :))
Ale zeby nie pójść za bardzo w stronę 'lekcja pokory' - Wieża nie zawsze kara. Czasem to po prostu piorun rozbija cos co blokowało. Jakby gruz był ściana między tobą a tym, co naprawdę ważne. Czy ktoś miał tak, że po 'wieżowym' wydarzeniu w życiu rzeczy na koniec poukładały się lepiej?
U mnie tak właśnie bylo, choć w tamtym momencie tego nie widziałam. Rozpad związku który wyszedł przy Wieży, skończył sie tym, że pół roku póżniej zaczęłam robić rzeczy, o ktoryche wcześniej nawet marzyć nie śmiałam. Więc hyba ta karta coś w tym ma - że burzy pod budowę nowego.
Czytam tę rozmowe i mam pytanie, bo troche się gubię. Czy Wieża może wyjść w rozkladzie miłosnym i oznaczać coś dobrego? Tzn. czy rozpad to zawsze zla wiadomość, czy może chodzic o uwolnienie się od czegos toksycznego? Bo mam wrażenie, że jak piszecie o zmianie, to jednak wyłania się z tego cos pozytywnego.
Mam takie skojarzenie - Wieża to chyba jedna z kart, kture najlepiej rozumie się dopiero po czasie. W momencie wyciągnięcia jest strach. Potem się patrzy wstecz i mówi: no tak, to musiało peknąć. Czy to nie jest troche tak, ze ta karta nie tyle przepowiada, co diagnozuje coś, co już się dzieje, tylko jeszcze nie wybuchło?
Zatrzymałem się na tym, co napisała Selena91 o Wieży jako lustrze. To ma sens numerologicznie - szesnastka, 1+6=7, a siodemka to liczba wewnetrznego ogladu, nie zewnętrznego działania. Więc ta karta juz w samej swojej liczbie mówi: patrz do środka, nie przed siebie. Czy ktoś z was zestawial kiedys Wieżę z innymi szesnastymi kartami w różnych taliach? Bo w niektórych systemach to miejsce zajmuje karta zupełnie inaczej nazwana, choć obraz bywa podobny.
A wracając do tego, co Madzialena napisała wcześniej - że Wieżę rozumie się dopiero po czasie. Miałem ostatnio sytuację, gdzie karta wyszła i właściwie nic się nie wydarzyło. Przynajmniej tak mi się zdawało przez jakiś czas. Potem zobaczyłem, że wydarzyło się bardzo dużo, tylko wewnętrznie. Czy to jest możliwe, że Wieża czasem działa tylko na poziomie psychicznym, bez żadnego zewnętrznego zdarzenia?
Czytam wątek z Kasjanem i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy Wieża na poziomie 'tylko wewnętrznym' jest tak samo poważna jak ta, po której coś widać z zewnątrz? Bo jak Elwirka pisze o rozpadzie obrazu siebie, to brzmi prawie groźniej niż utrata pracy czy rozstanie.
ale to troche straszne, nie? Znaczy, Wierza bez żadnego sygnału z zewnatrz, tylko takie ciche rozwalenie w środku... jak w ogóle wiedzieć, ze to ona, a nie po prostu zły nastrój albo kryzysk wiekowy 🙂
Notatki bardzo pomagają, serio. Ale nie chodzi o zapisywanie wszystkiego, raczej o te momenty, kiedy coś cię uderzy - jak ta korona, o której pisała Rusalka. Wracam też do pytania Jaskier, bo mnie też to nurtuje. Mam w notatkach przypadek, gdzie Wieża wyszła razem z Czterką Kielichów i tam to właśnie było to - zamknięcie wewnętrzne, zero zewnętrznych zmian, ale osoba kompletnie inaczej patrzyła na swoją sytuację po kilku tygodniach.
Właśnie - Czworka Kielichów obok Wieży to ciekawe polaczenie. Czworka kielichów to taka karta stagnacji i zamknięcia, nie? Więc jakby Wieża rozbija ten stan zamrożenia? Czy to dobra interpretacja, bo sama nie jestem pewna czy dobrze rozumiem interakcje między kartami.
Czytam tę rozmowę o pozycjach w rozkładzie i mam pytanie trochę z boku - czy wy zawsze robicie pełne rozkłady, kiedy pojawia się Wieża, czy zdarza wam się ciągnąć ją w rozkładach jednokartowych? Bo zastanawiam się, czy karta wyciągnięta solo niesie taką samą wagę. 😉
oj tam, jednokartowy to moim zdaniem zawsze mniejszy kontekst ale Wieża solo jest wystarczajaco 'głosna', żeby cos powiedziec. Nie potrzebuje sąsiedztwa. Choć przyznam, ze jak mi wychodzi solo, to i tak zazwyczaj siegam po więcej kart, zeby sprawdzic co konkretnie peka.
A mam taką tezę i chce ją sprawdzić - czy Wieża nie wychodzi częściej ludziom spod znaku Ognia? Bo to karta żywiołu ognia, błyskawica, gwałtowność - i zastanawiam się, czy znaki ziemskie na przykład przeżywają ją jakoś inaczej.
Zatrzymałabym się przy tym porównaniu - trzęsienie ziemi kontra burza. To jest naprawdę dobry obraz. Burza przychodzi i odchodzi, zostawia mokrą ziemię. Trzęsienie zmienia sam grunt. Czy ktoś z Was, kto nie jest ziemskim znakiem, odczuwał Wieżę bardziej jako burzę właśnie? xd
Ja mam Słońce w Rybach i jak teraz myślę o momentach, kture pasowałyby do Wieży, to raczej właśnie to - coś wchodzi i wychodzi gwałtownie, ale podłoże jakoś zostaje. Chociaż nie jestem pewna, czy to znak, czy po prostu mój sposób przeżywania w ogóle xd
ale hej, bo się trochę zgubiłam - czy my teraz mówimy o tym, jak wieża działa na różnych ludzi, czy o tym, czym ona jest jako karta? Bo mam wrazenie ze to zaczyna byc trochę inna rozmowa niz na początku 🙂
Fela78 ma rację, że trochę odpłynęliśmy, ale myślę, że to wciąż jest w temacie - symbolika Wieży obejmuje też to, jak zmiana i upadek są przeżywane różnie przez różne osoby. Mnie ta rozmowa o znakach ciekawi właśnie dlatego, że pytanie 'co to znaczy dla mnie' jest sercem każdej interpretacji. ^^
Dla mnie symbolika Wieży jest przede wszystkim w tej błyskawicy i w koronie, która spada. Nie w osobie, która spada. Bo ta korona to właśnie fałszywy porządek, który zbudowałeś na złym fundamencie. I to jest niezmienne niezależnie od znaku. Co myślicie - czy korona musi być zbudowana świadomie, żeby Wieża miała prawo ją zburzyć?
