Forum

Asystent AI
Tarot dla osób w ża...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla osób w żałobie - karty do pracy ze stratą

Strona 2 / 2

Wpisy: 156
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

to jest naprawdę piękna decyzja i nigdy bym na to sama nie wpadła :). Ale mam pytanie - co zrobiłaś jeśli nie znałaś jej talii? Czy musiałaś się czegoś douczyć albo dopytywać ją o karty w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 720

@Dianka61 tak, musiałam dopytywać przy jednej karcie której symboliki nie znałam dobrze - miała talię ze specyficzną ikonografią. Ale to okazało się dobre, bo zamiast mówić jej co karta "znaczy" zapytałam co ona sama widzi w tym obrazie. I to było chyba najważniejsze zdanie całej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

To co Monisia opisuje to jest właściwie metoda projekcji obrazowej z podejścia skoncentrowanego na kliencie. pytasz "co widzisz" zamiast mówić "to znaczy". I w kontekście żałoby to ma ogromny sens bo żałoba jest absolutnie indywidualna - żaden podręcznik nie powie ci co Śmierć znaczy dla konkretnej osoby która właśnie straciła kogoś bliskiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 606

@Marlenka63 i tu właśnie zamyka się ten krąg który krąży w tym wątku - między tarotem jako systemem interpretacyjnym a tarotem jako lustrem. Monisia instynktownie przeszła w tryb lustra i to moim zdaniem jest właściwe podejście w żałobie. Tylko czy każdy kto siada z kartami z osobą w żałobie jest w stanie tę granicę wyczuć?


Odpowiedz
Wpisy: 606
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie to pytanie o "tryb lustra" jest dla mnie kluczowe w całej tej rozmowie. kurcze bo żeby wejść w ten tryb, trzeba najpierw wyciszyć własne interpretacje, własne skojarzenia z kartą. A w żałobie, jeśli czytasz komuś bliskiej osobie, to ty sama możesz mieć ładunek emocjonalny. jak sobie z tym radziłaś, Monisiu?


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

To było trudne. Naprawdę. Raz prawie popłakałam się przy rozkładzie, bo wyszła karta którą kojarzę z moją własną stratą. Musiałam na chwilę odłożyć karty i powiedzieć wprost - "potrzebuję chwili". I myślę ze to było uczciwe, zamiast udawać że wszystko w porządku


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

To co powiedziałaś o odłożeniu kart i powiedzeniu wprost - to brzmi jak coś bardzo trudnego do zrobienia. no dobra większość osób które znam, starałaby się "utrzymać twarz" i czytać dalej. Nie bałaś się że to wybije rozmówczynię z jakiegoś wewnętrznego skupienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 89

@Tarotka to ciekawe pytanie które zadałaś, bo w podejściu skoncentrowanym na osobie właśnie ta autentyczność prowadzącego jest uznawana za czynnik terapeutyczny. Nie bezbłędność, nie wszechwiedza, ale bycie prawdziwym. Monisia zrobiła to instynktownie ale ma to swoje uzasadnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Bałam sie. Ale ona potem powiedziała że to był ważny moment - że zobaczyła że tarot to nie jest jakaś zimna procedura, tylko że siedzą przy nim dwie osoby z prawdziwymi emocjami. Nie wiem czy to reguła, ale w tej konkretnej sytuacji zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Chcę tu jednak podnieść pewną kwestię. Monisia miała relację z tą osobą i działała w specyficznym kontekście - zaufania, bliskości, wspólnej historii. Ale czy opisywany przez nią sposób czytania można w ogóle przenieść na sytuację gdzie ktoś siada sam, bez drugiej osoby, i próbuje użyć tego rozkładu w żałobie ;)?? Bo chyba rozmawiamy trochę o dwóch różnych rzeczach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Pustelka_52 racja, to jest ważne rozróżnienie... Bo ja robiłam te rozkłady sama i to jest zupełnie inne doświadczenie. Nie ma kogo zapytać "co widzisz w tej karcie" bo jest się jednocześnie czytającym i czytanym. I to potrafi być... przytłaczające czasem.


Odpowiedz
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Kazia84 a jak sobie z tym radziłaś? Masz jakiś sposób zeby rozdzielić te dwie role kiedy czytasz sama sobie? bo to brzmi jak coś co wymaga dużo samodyscypliny


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Sigilmistrz05 robiłam coś co pewnie brzmi dziwnie - zapisywałam interpretacje zanim zdążyłam je "poczuć". Tzn. patrzyłam na kartę, pisałam pierwsze skojarzenia zanim mózg zdążył je przefiltrować przez żałobę. Nie wiem czy to dobra metoda dla każdego ale mnie pomagało nie wpaść w spiralę.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

To jest świetny pomysł z tym zapisywaniem, dziękuję Kazia! Ale mam pytanie do całej grupy - czy ktoś miał sytuację że po takim samodzielnym rozkładzie po prostu... poczuł się gorzej? I co wtedy? Czy to znaczy że rozkład nie był dobrym pomysłem w danym momencie?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam taką sytuację, nie przy żałobie ale przy trudnym rozstaniu. Wyszło kilka ciężkich kart pod rząd i zamiast wglądu miałam po prostu płacz przez pół nocy. Więc mam wrażenie że rozkład może byc za wcześnie jeśli jest się jeszcze w ostrej fazie bólu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 107

@Strzaska.ka i myślę że to jest najważniejsza rzecz którą można powiedzieć w tym wątku, a która jakoś umknęła. Wyczucie czasu ma znaczenie... Żałoba ma swoje fazy i rozkład który ma sens po kilku tygodniach może być nieodpowiedni w pierwszych dniach. monisiu kiedy pracowałaś z tą znajomą?


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobre pytanie. To był jakiś czas po stracie - nie w pierwszych dniach. Ona sama powiedziała że jest gotowa "spojrzeć". Gdyby przyszła do mnie tydzień po pogrzebie, pewnie bym zaproponowała żebyśmy po prostu popiły herbatę.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, bo dopiero czytam ten wątek od początku i próbuję zrozumieć - skąd wiadomo że ktoś "jest gotowy spojrzeć"? Czy to zawsze musi powiedzieć sama zainteresowana osoba, czy można to jakoś wyczuć z zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 152

@Cisowa to nie jest podstawowe pytanie, to jest jedno z najtrudniejszych pytań w całej tej rozmowie :). haha i nie ma na nie prostej odpowiedzi. W pracy z żałobą mówi się o czymś takim jak "okno tolerancji" - stanie kiedy człowiek jest dosc stabilny zeby dotykać trudnych treści ale nie tak zamrożony żeby nic do niego nie docierało. Wykryć to z zewnątrz jest bardzo trudno, dlatego pytasz.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@celestria)
Połączone: 2 lata temu

I chyba właśnie dlatego Monisia zrobiła słusznie czekając aż znajoma sama powiedziała że jest gotowa. Bo to przenosi odpowiedzialność za gotowość na właściwą osobę - nie na czytającą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 606

@Celestria właśnie. I to też jest odpowiedź na wcześniejsze pytanie Apolonii o to "czy każdy kto siada do rozkładu sam sobie poradzi" - chyba nie, i tu nie chodzi o umiejętności tarota :). Chodzi o to czy w danej chwili jest się w tym oknie o którym pisała Pustelka.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale jak ktoś jest sam i nie ma przy sobie nikogo kto mógłby ocenić czy jest gotowy, to co powinien zrobić? Poczekać nieokreślony czas :)? haha to trochę bezradna sytuacja, szczególnie kiedy żałoba bywa bardzo samotna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 89

@Dianka61 może to jest sytuacja gdzie zamiast rozkładu do karty wglądu lepiej sięgnąć po coś prostszego? Na przykład wylosować jedną kartę z intencją "co potrzebuję dzisiaj usłyszeć" i zatrzymać się na tym. Nie analizować, nie budować narracji. Jeden obraz, jedno zdanie. To znacznie mniejsze ryzyko przeciążenia


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Marlenka, ja robiłam właśnie coś takiego w najgorszym czasie. jedna karta dziennie, bez rozkładu, bez pytania o stratę wprost. Tylko "co dziś". I to jakoś dawało mi poczucie że jestem w kontakcie ze sobą, ale nie otwierało wszystkiego naraz. Może to jest odpowiedź dla Dianki.


Odpowiedz
Wpisy: 606
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie to co napisała Kazia z tą jedną kartą dziennie - ja robiłam to samo, tylko nie wiedziałam że to ma jakąś metodę. Myślałam że jestem za słaba żeby zrobić pełny rozkład. A może to wcale nie jest "za słaba", może to jest po prostu mądrzejsze w pewnych momentach? Mam takie pytanie do Marlenki i Mocarnej - czy wy to traktujecie jako pełnoprawne czytanie czy bardziej jako coś przejściowego, zanim człowiek bedzie gotowy na więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Apolonia, dla mnie to jest pełnoprawne czytanie. Jedna karta dobrze zadana potrafi dać więcej niż dziesięć kart pośpiesznie rozłożonych :P. W żałobie szczególnie - bo pojemność uwagi jest po prostu mniejsza. Mózg zajęty bólem nie przetworzy siedmiu pozycji rozkładu tak samo jak mózg spokojny. To nie jest kwestia słabości, to jest kwestia biologii. Ale mam pytanie do Kazi - czy ty miałaś jakiś konkretny moment kiedy poczułaś że możesz już wyjść poza tę jedną kartę? Czy to się po prostu wydarzyło bez decyzji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Mocarna05 nie było żadnej konkretnej chwili, przysięgam. Po prostu pewnego dnia wyciągnęłam jedną kartę i poczułam że chcę ją gdzieś umieścić, zobaczyć co jest obok. Ale to przyszło samo, nie planowałam tego. Trochę jak z jedzeniem po chorobie - nikt ci nie mówi "teraz możesz zjeść normalny obiad", po prostu w końcu masz apetyt. I jeszcze coś - te codzienne pojedyncze karty zostały ze mną znacznie dłużej niż pierwsze rozkłady. Nadal mam gdzieś ten zeszyt.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten zeszyt który wspomniała Kazia - to mnie bardzo uderzyło. Bo ja nigdy niczego nie zapisuję po czytaniu, myślałam że to niepotrzebne... Ale jeśli się jest i czytającym i czytanym jednocześnie, to może zapis jest właśnie tym co zastępuje drugą osobę? Coś co patrzy na to co napisałaś trochę z zewnątrz? Czy tak to działało u ciebie Kazio?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Cisowa dokładnie tak. Jak to zapisałaś to mnie trochę zmroziło bo nigdy tego tak nie nazwałam, ale tak to działało. ten zeszyt był trochę jak świadek. Czytałam go po tygodniu i widziałam rzeczy których sama w sobie nie widziałam kiedy pisałam. monisia, powiedz mi - ty też coś zapisujesz podczas czytań dla innych? Czy zostajesz z kartami bez notatek??


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: