Chcę zrobić rozkład, który pomoże mi zobaczyć pewną sytuację jaśniej. Chodzi o coś, z czym próbuję skończyć ale mi to nie wychodzi i sama już nie wiem czy to kwestia siły woli, czy może czegoś głębszego. Czy karty mogą w ogóle pokazać, co tak naprawdę mnie przy tym trzyma? I czy jest jakiś konkretny rozkład do tego bo nie wiem od czego zacząć.
To zależy co rozumiesz przez "widzenie" w tym kontekście :). Bo rozkłady do jasności perspektywy mogą być różne - inaczej to wygląda jak chcesz zobaczyć blokadę, a inaczej jak szukasz kierunku działania. Możesz napisać trochę więcej o co chodzi? Nie musisz szczegółów, ale choćby czy to coś zewnętrznego, nawyk, relacja?
To nawyk. Nie chcę pisać co dokładnie, ale wiem, że mi nie służy i chciałabym przestać. Próbowałam już kilka razy i zawsze w pewnym momencie wracam. Zastanawiałam się czy jakiś rytuał mógłby mi pomóc jako rodzaj... nie wiem, wsparcia? Ale najpierw chciałam sprawdzić kartami czy w ogóle jestem gotowa :).
Do takich spraw bardzo dobrze sprawdza się rozkład na pięć kart w kształcie krzyża. Pierwsza karta to obecna sytuacja, druga to co cię blokuje, trzecia to co ci pomaga, czwarta to korzenie problemu i piąta to potencjalny wynik. Ja zawsze tak robię przy pytaniach o zmianę i działa. Kamień słoneczny przy rozkładzie też bardzo wzmacnia jasność.
Kładę ją jako ostatnią, ale odczytuję przed kartą wyniku. ojej logika jest taka: najpierw wiem co mnie blokuje i czego się boję, potem patrzę jaka motywacja za tym stoi, i dopiero wtedy patrze na wynik. Inaczej wynik wisi w powietrzu bez kontekstu.
Mogę zapytać jak długo z tym jest? Nie chodzi mi o szczegóły, ale to ważne przy doborze rozkładu. Inne pytanie warto zadać kartom jeśli jesteś w tym od tygodnia, inne jeśli od lat. Przy długich wzorcach często wychodzi karta z Wielkich Arkanów w pozycji korzenia i to zmienia całą interpretację.
To ważna informacja... Przy kilkuletnim wzorcu proponowałbym rozkład który poza blokadą i lękiem zawiera też kartę "co ten nawyk mi daje" - bo długotrwałe schematy zawsze coś dają, inaczej by nie trwały. Karty zazwyczaj to pokazują bardzo wyraźnie i czasem to najbardziej zaskakująca część odczytu.
A ja słyszałam że przy takich pytaniach w ogóle nie powinno się używać Małych Arkanów tylko same Wielkie. Że tylko one mają dosc głębi żeby pokazać coś tak osobistego. Czy to prawda :)??
Przeczytałam ten wątek i mam jedno pytanie do Kasjopeji - pisałaś że próbowałaś już kilka razy. Czy robiłaś wcześniej jakiś rozkład przed tymi próbami czy dopiero teraz sięgasz po karty :)? Bo to zmienia trochę podejście do tego co chcesz z rozkładu wyciągnąć.
To dobrze wiedzieć... Myślę że właśnie dlatego nie wiesz od czego zacząć - karty przy osobistych pytaniach wymagają innego nastawienia niż przy pytaniach o sytuacje zewnętrzne. Przed takim rozkładem warto trochę posiedzieć z talią, nie żeby coś wróżyć, tylko żeby się jakoś wyciszyć i jasno sformułować pytanie w głowie :).
Wracając do samego rozkładu - Kasjopejo, powiedziałaś też coś o rytuale jako wsparciu. Czy masz na myśli cos przed rozkładem żeby się nastroić czy osobny rytuał który robiłabyś równolegle z pracą nad sobą?
Kasjopejo, to co opisujesz - rozkład jako zwierciadło i rytuał jako wzmocnienie intencji - ma sens ale tylko jeśli robisz to w odpowiedniej kolejności :). Najpierw rozkład, bo on pokaże gdzie naprawdę jesteś, nie gdzie myślisz że jesteś. Rytuał bez tego rozeznania to trochę strzelanie w ciemno. eh co masz w domu jeśli chodzi o talie? Bo to też ma znaczenie przy tak osobistym pytaniu.
Zostań przy Rider-Waite. Przy pytaniach tak głęboko osobistych lepiej jest z talią, którą znasz i której obrazy już ci coś mówią :D. Nieznana talia przy pierwszym tak intymnym pytaniu to dodatkowa bariera. Mam jeszcze jedno pytanie zanim powiem cos o samej strukturze rozkładu - czy przy poprzednich próbach zatrzymania wiesz co konkretnie sprawiało że wracałaś? Nie musisz pisać szczegółów, ale interesuje mnie czy to był konkretny wyzwalacz czy raczej stopniowe ześlizgiwanie.
A po co w ogóle ksiazka? Ja myślałam że tarot to jest właśnie to ze każdy odczytuje po swojemu i nie ma złej interpretacji. Teraz nie wiem co myśleć.
Kasjopejo, wróćmy do tego lęku który opisujesz - że zostaniesz z kartą bez kontekstu. Myślę że to nie jest problem z rozkładem tylko z momentem po rozkładzie. czy masz kogoś komu mogłabyś pokazać co wyciągnęłaś? Nie żeby ta osoba powiedziała ci co masz myśleć, ale żeby po prostu powiedzieć na głos co widzisz.
To rozumiem i to ma sens że forum jest bezpieczniejsze przy takich tematach. Ale właśnie dlatego warto żebyś po zrobieniu rozkładu wróciła tutaj i opisała co wyciągnęłaś - nawet ogólnie, bez szczegółów. tu jest kilka osób które mogą pomóc z interpretacją.
To ważne że to powiedziałaś. Jeśli celtycki krzyż cię przytłaczał, to może warto wziąć te trzy-cztery kluczowe pozycje i zrobić z nich osobny, mniejszy rozkład? Mam na myśli: obecna blokada, czego się boisz, co nawyk ci daje, i jedna karta intencji. Cztery karty, jasna struktura.
Przeczytałam całą dyskusję i chcę powiedzieć coś o tym rytuale jako wsparciu, bo trochę to zeszło na bok. Kasjopejo, pisałaś o wzmocnieniu intencji :D. to bardzo konkretna funkcja rytuału i to się da zrobić. Ale najpierw powiedz mi jedną rzecz - czy ta intencja jest już jasna, czy dopiero szukasz jej przez rozkład?
Wróćmy do tego co napisałaś, Kasjopejo - że nie wiesz czy to intencja czy życzenie :P... to jest bardzo dobre pytanie i myślę że rozkład może ci tutaj pomóc, ale nie w sposób który prawdopodobnie zakładałaś. Nie przez to że pokaże ci "masz intencję" albo "to tylko życzenie". Tylko przez to że odpowiedź którą dostaniesz - i to jak na nią zareagujesz - powie ci więcej niż sama karta. Jeśli wyciągniesz coś trudnego i poczujesz ulgę że masz wymówkę żeby odpuścić, to jest odpowiedź. Jeśli poczujesz opór i chęć żeby jednak spróbować mimo wszystko, to tez jest odpowiedź. Karty są tutaj tylko lustrem. Mam pytanie zanim pójdziemy dalej - jak długo to trwa, to co próbujesz zostawić?
Kasjopejo, to co opisujesz - kroki i cofnięcie, i to od dłuższego czasu - to brzmi jakbyś już wiedziała sporo o tej swojej blokadzie, tylko może jeszcze nie chcesz tego nazwać. Nie mówię że karty są zbędne, ale zastanawiam się czy pierwsze pytanie do rozkładu nie powinno być inne niż "czy jestem gotowa". Może zamiast tego - "co mi to daje ze zostaje". Bez osądzania, bo to naprawdę coś daje, inaczej by nie trwało rok. no czy myślałaś o pytaniu w tę stronę?
