Hej, mam taką sytuację - moja córka ma 11 lat i od jakiegoś czasu kręci się koło moich kart, ciągle pyta co znaczy ta czy tamta. zastanawiam się czy w ogóle powinnam ją uczyć czytać tarota w tym wieku. hej nie wiem od czego zacząć i czy to ma sens. No i jest jeszcze drugi problem bo mój partner uważa że to głupota i że tylko jej namieszam w głowie. Jak wy to widzicie? Czy ktoś uczył dziecko tarota?
To bardzo zależy od dziecka, nie od wieku jako takiego. 11 lat to juz całkiem sporo - dziecko potrafi myśleć abstrakcyjnie, rozumieć symbole. Ale mam pytanie: co dokładnie córka mówi kiedy pyta o karty? Czy bardziej ją wciąga sama historyjka na obrazku czy chce wiedzieć co to "znaczy na przyszłość" :(? To robi dużą różnicę w tym jak podejść do nauki.
Ja bym się zastanowiła najpierw nad tym partnerem, bo to nie jest mała sprawa. Jak on reaguje na całą twoją ezoterykę generalnie, czy tylko przy dziecku ma problem? Bo jeśli w domu jest spięcie o to, to nauka córki może to tylko zaogni.
to co opisujesz u córki brzmi bardzo zdrowo - reakcja na symbolikę, na obraz, na nastrój karty. To jest właśnie dobry punkt startowy. gdyby od razu pytała "co mi przepowiadają" to bym powiedział żeby poczekać. Ale interpretacja przez emocje i skojarzenia? To jest właśnie fundament dobrego czytania, nawet u dorosłych.
Zgadzam się z Felicjanem, ale mam inne pytanie do ciebie - czy sama kupiłaś jej jakąś talię albo pozwalasz dotykać swojej? Bo to też może mieć znaczenie... Niektórzy bardzo pilnują zeby ich talia była tylko ich
Rider-Waite akurat jest bardzo dobra do nauki bo obrazki są czytelne i dużo się dzieje na każdej karcie. Są też talie specjalnie robione z myślą o dzieciach - Tarot of Little Prince albo Wizards Tarot - ale szczerze :P? Nie każde dziecko potrzebuje specjalnej talii. Jeśli Rider-Waite ją wciąga to zostałabym przy niej.
A co z tymi ciemnymi kartami? Wieża, Śmierć, Diabeł - jak dziecku tłumaczyć żeby się nie przestraszyło i żeby rozumiało ze to nie dosłownie?
ja swoją siostrzenicę uczyłam jak miała 13 lat i powiem szczerze że ona łapała pewne rzeczy szybciej ode mnie. Ale wróćmy do tego partnera bo to wisiało w powietrzu - czy on w ogóle wie że myślisz o nauce córki, czy jeszcze nie rozmawiałaś?
Może warto zastanowić się co konkretnie go niepokoi. Czy to kwestia religijna, czy boi się że dziecko zacznie wierzyć w przeznaczenie i straci sprawczość, czy po prostu uważa że to strata czasu? eh to są trzy różne rozmowy i różne argumenty
Ale to jest trochę naciąganie, nie? Jeśli talia tarota ma dla ciebie znaczenie duchowe, a jemu mówisz że to tylko symbole, to czy nie robisz mu trochę wody z mózgu? Pytam szczerze, bo sama bym miała z tym problem etycznie.
Mam pytanie bo może przegapiłam - ile ta córka ma lat? Bo przy 11 to jedno podejście, a przy 8 już zupełnie inne.
Wracając do partnera - czy on w ogóle wie czym ty się interesujesz na co dzień, czy ezoteryka to twoja prywatna sprawa w waszym domu?? Bo jeśli to był temat zamiatanym pod dywan to teraz wychodzi przy okazji dziecka i to może być głębszy konflikt.
Ja bym moze spróbowała najpierw zainteresować partnera bez żadnych deklaracji - po prostu wyciągnąć karty przy nim, popatrzeć razem na obrazki, pogadać o tym co widać... Może jak zobaczy że to nie jest żadne wzywanie duchów to trochę mięknie :P. Albo nie, ale przynajmniej wiesz z czym masz do czynienia.
To co opisuje Nebularia to trochę jak terapia przez oswojenie. Ale mam pytanie do Irenki - czy on wie że córka już teraz dotyka tych kart i pyta o nie? Czy myśli że to jest jeszcze teoria?
No to masz trochę problem, bo jak się dowie że córka już to robi a ty mu nie powiedziałaś, to może być gorzej niż gdybyś powiedziała wcześniej. Nie oceniam, tylko mówię jak to może wyglądać z jego strony.
Właśnie. I szczerość na tym etapie wydaje się ważniejsza niż strategia przekonywania... Irenko jak myślisz - gdybyś mu powiedziała wprost że córka już to robi, sama z siebie że ogląda obrazki i pyta - jak on by zareagował?!
Ja się wtrącę bo siedzę i czytam od dłuższego czasu. Jeśli córka sama przychodzi i pyta, to moim zdaniem żaden ojciec nie może mieć o to pretensji do dziecka. Pytanie do mamy jak najbardziej, ale to dowodzi ze dziecko samo jest zainteresowane, a nie że ktoś mu wpajał.
A czy ktoś tu uczył tarota dziecko w podobnym wieku i miał opór ze strony drugiego rodzica? Ciekawi mnie jak to w praktyce wygląda bo teoria to jedno.
Czyli problem nie jest nawet o córkę naprawde, tylko o to że on w ogóle nie chce słyszeć o tym co ciebie interesuje. To jest większe niż tarot dla dziecka.
Czytam ten wątek i mam takie wrażenie że gdzieś po drodze zaczęłyśmy więcej rozmawiać o związku niż o tarocie z dziećmi. Może wróćmy na chwilę do meritum - Irenko, niezależnie od tego co z partnerem, ty sama czujesz że córka jest gotowa na bardziej regularną naukę czy jeszcze nie?
właśnie - i przy takim podejściu nawet trudne karty nie są problemem. Wieża widziana oczami dziecka to może być "burza która potem mija", a nie katastrofa. Irenko, możesz zacząć dosłownie od zabawy w opowiadanie historyjki na podstawie obrazka :P. Jedno zdanie, jedna karta.
Słuchajcie, a czy jest jakaś talia której byście nie polecały do pierwszego kontaktu dziecka z tarotem? chodzi mi o takie gdzie obrazki mogą byc za bardzo abstrakcyjne albo za mroczne.
talia marsylska też jest trudniejsza bo figury Małych Arkanów są bez scen :(. Rider-Waite jak Irenka ma jest naprawdę dobra właśnie dla dzieci, bo każda karta ma konkretny obrazek z postaciami i akcją, jest co oglądać i o czym gadać.
Przepraszam że się wtrącam bo nie znam sie na tarocie, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie - czy jak córka Irenki patrzy na kartę i wymyśla historyjkę, to czy to nie jest właśnie tarot intuicyjny? bo słyszałam że takie podejście jest zupełnie inne niż uczenie się znaczeń na pamięć.
Raczej losowo ale kilka razy wróciła do tej samej - do Gwiazdy :). Pytała co ta pani robi z tymi dzbankami i czy woda może być magiczna. No i co tu powiedzieć, że nie może?
To jest bardzo wymowne że sama wraca do Gwiazdy. To karta spokojna, mało groźna wizualnie, ciepłe kolory - i to dziecko samo do niej ciągnie. Nie musisz jej nic tłumaczyć o nadziei i odnowie, ona to czuje przez sam obraz.
A ile ta córka ma lat właściwie? Gdzieś chyba padło ale nie mogę znaleźć w wątku
