Zastanawiam się ostatnio nad kartami, które pojawiają się w układach kiedy jesteś w takim momencie życia, że coś się kończy i zaczyna jednocześnie. nie mówię o Śmierci czy Wieży, bo to oczywiste. Chodzi mi o te subtelniejsze, które mogą pokazywać właśnie taki przełom, ale nie krzyczeć o tym. Macie jakieś swoje typy? I drugie pytanie, bo mnie to nurtuje osobno - co z kartami które wypadają kiedy robisz coś z desperacji, w ostatniej chwili? Czy tarot pokazuje wtedy, że ta decyzja jest juz z góry skazana, czy raczej że wchodzisz w nową fazę :)?
Dla mnie największa karta przejściowa to Głupiec ale odwrócony :). Normalnie mówi się o nim jako o początku, ale kiedy leży odwrócony w kontekście jakiegoś ważnego kroku, to widzę w nim właśnie tę desperację o której piszesz. Jakby krok zrobiony bo nie ma wyjścia, a nie dlatego że jest się gotowym. miałem tak w jednym układzie i faktycznie sytuacja była dokładnie taka
Ja powiem tak, że Księżyc to absolutna karta przejścia. pokazuje ten moment kiedy nic nie jest jasne, wszystko się rozmywa i właśnie wtedy podejmujesz decyzje z desperacji bo nie widzisz całości. moim zdaniem każdy układ z Księżycem w pozycji dominującej mówi o tym, że jesteś w środku przełomu, tylko tego jeszcze nie rozumiesz.
Mam wrażenie że tarot pokazuje jedno i drugie naraz, zależy jak pytasz i jaki układ robisz. Jak robisz układ na sytuację to widzisz skąd wychodzisz, jak robisz na wynik to co może się wydarzyć. Czy to prawda że desperackie decyzje z założenia dają gorsze wyniki w kartach? Bo to by oznaczało że intencja sie liczy bardziej niż działanie.
Intencja w tarocie to temat rzeka. Ale odpowiadając wprost - nie zgodzę się że desperacka decyzja z góry daje gorszy wynik. Karty nie oceniają motywacji w taki sposób. Widziałam układy gdzie ktoś działał z czystego przymusu i karty pokazywały otwarte, dobre wyjście :). natomiast co innego jeśli pytasz o konkretną kartę która SYGNALIZUJE taki moment wejścia w coś pod presją czasu.
A która karta według was to sygnalizuje :)? Pytam bo sama ostatnio dostałam Rycerza Mieczy i nie wiedziałam czy to dobry znak czy właśnie ten rodzaj pośpiechu o którym tu piszecie.
Mam to zapisane w notatkach bo śledziłem podobny temat dawniej na innych forach. Karty które powtarzały się w kontekście przełomów wymuszonych to właśnie Rycerz Mieczy, Wieża (oczywiście) ale też Ósemka Kielichów. Ta ostatnia mnie zastanawia najbardziej bo to karta odejścia ale takiego spokojnego, jakby w środku nocy. Czy to pasuje do desperacji czy raczej do świadomego opuszczenia czegoś?
Ale czy to nie jest tak że jak ktoś robi coś z desperacji to tarot po prostu pokazuje jego stan emocjonalny w tym momencie, a nie faktyczny wynik? Bo jeśli jesteś w panice to moze ciągniesz inne karty niż gdybyś była spokojna, i stąd te mroczniejsze obrazy?
No ale jednak chyba energia którą wnosisz do układu ma znaczenie? Jak siedzisz roztrzęsiona i pytasz o coś chaotycznie, to karty odbierają ten chaos. Przynajmniej tak to rozumiem i tak mi to tłumaczono
Tamarka ma rację i powiem więcej - to jest mit który krzywdzi ludzi. Bo sugeruje że jak jesteś w złym stanie to dostaniesz złe karty więc po co w ogóle pytać. A to nieprawda. Karty pokazują energię sytuacji, nie twój nastrój przy tasowaniu...
To ciekawe co mówicie o nastroju, ale chciałam jeszcze zapytać o coś konkretnego. Czy są karty które SAME W SOBIE mówią, że jesteś w środku przejścia, bez względu na kontekst? Bo Sąd, Ósemka Kielichów, Głupiec - wszystkie wymienione mają inne odcienie. Szukam czegoś bardziej... pewnego. Jeśli takie istnieje.
Myślę że Koło Fortuny jest właśnie taką kartą. Samo jej pojawienie się mówi że coś się obraca, coś się zmienia z wyższego poziomu, niekoniecznie z twojej woli. I to niezależnie czy działasz z desperacji czy z planowania. Koło nie pyta o powód, po prostu oznajmia zmianę.
Czytam tę rozmowę z ciekawością bo jestem sceptyczna wobec tarota generalnie, ale to co mówicie o Kole Fortuny brzmi jak zwykłe tłumaczenie wszystkiego tą samą kartą. Jak powiem że wypadło Koło to zawsze mogę powiedzieć że coś się zmienia bo coś zawsze się zmienia. Jak to odróżnić od przypadku?
A wracając do Rycerza Mieczy ktory wypadł mi w tym układzie - nikt nie odpowiedział co on mówi konkretnie o działaniu z przymusu. Feliks62 wspomniał że to teraz albo nigdy ale czy ta karta w ogóle ocenia czy to dobra decyzja?! Bo mnie interesuje właśnie to.
Mam w notatkach coś ciekawego z tego tematu. Sprawdzałem ile razy w moich zapisanych sesjach pojawiały się karty przejścia w momentach gdzie w opisie sytuacji było coś o czasie, presji albo braku wyboru. Rycerz Mieczy był na pierwszym miejscu, potem Wieża, a na trzecim miejscu - i to mnie zaskoczyło - Dwójka Różdżek... no ktoś to widział :)??
Dwójka Różdżek jako karta przejścia to coś o czym w ogóle nie myślałam. Rozumiem logikę którą opisuje Edek, ale czy to nie jest za spokojna karta na desperację? Bo jak jesteś w przymusie to raczej nie stajesz sobie spokojnie na balkonie i nie patrzysz na horyzont.
No właśnie i tu jest sedno. Karty pokazują nie twój stan emocjonalny, tylko energię sytuacji. haha możesz być w środku paniki, a sytuacja obiektywnie może być w fazie decyzji, nie działania... I Dwójka Różdżek to opisuje. dlatego nie szukałbym karty które wyglądają na zdesperowane, tylko takich które mówią o samym mechanizmie przejścia.
Ale chwila, bo tu chyba mieszamy dwie rzeczy... Gwiazda to karta nadziei, nie karta przejścia jako takiego. Można mieć nadzieję i nadal stać w miejscu. Natomiast jeśli mówimy o kartach które SAME mówią jestem w środku zmiany, to ja jednak wracam do Księżyca. On nie daje nadziei, on mówi właśnie że wszystko jest niewyraźne i właśnie to jest opis przejścia.
To jak opisuje Solstice tę kwestię wektora to mi pasuje do Koła Fortuny bardziej niż do czegokolwiek innego. haha bo Koło się kręci, jest ruch wpisany w samą kartę. Ale mam pytanie do ekspertów: czy można dostać Koło i nic nie zrobić? Czy tarot sugeruje że zmiana nastąpi bez względu na to co robisz?
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i chciałem zapytać o jedną rzecz. Te karty przejścia o których mówicie, to czy one pojawiają się przed przełomem jako zapowiedź, w trakcie jako opis czy po fakcie jako potwierdzenie? bo to chyba zmienia jak je czytać?
Dobrze ale to trochę brzmi jak układ zamknięty. Karta znaczy to co znaczy zależnie od pytania, a pytanie zadajesz tak jak chcesz. Gdzie tu jakakolwiek weryfikowalność? Szczerze pytam, bo ta rozmowa jest ciekawa, ale wciąż nie rozumiem jak odróżnić trafną interpretację od dopasowywania do tego co chcemy usłyszeć.
Tak, prowadzę dziennik układów od dłuższego czasu i właśnie dlatego zaczęłam ten wątek. Bo mam konkretne dane z własnych sesji. I widzę powtarzające się karty przy przejściach. Ale mam też sesje gdzie karta przejścia wypadła i nic się nie zmieniło, albo zmieniło się cos zupełnie innego niż w pytaniu. Więc sceptycyzm Asterki rozumiem i nie odrzucam go.
to co mówi Wincentyna o niespójnych przypadkach jest ważne. ej w moich notatkach też mam takie. I zacząłem dzielić je na dwie grupy: przełomy które były inicjowane z zewnątrz i te które były wynikiem decyzji. Ciekawe czy te karty które wychodziły różniły się między grupami. Czy ktoś robił coś podobnego?
Dziesiątka Mieczy jako karta przejścia to ma sens ale jest też pułapka. Ona opisuje koniec, nie przejście. Między końcem a przejściem jest różnica. Przejście zakłada że coś nowego się zaczyna. Dziesiątka stwierdza tylko że coś padło. ej nie widzę w niej wektora który Solstice opisywała.
Śledziłem tę rozmowę i mam pytanie które mi chodzi po głowie. czy Głupiec to w ogóle karta przejścia :D? Bo on jest zawsze na początku, zero, przed całą resztą. Jakby każde przejście mogło się zacząć od Głupca. Ale czy to nie znaczy że to zbyt ogólna karta żeby ją tu liczyć?
Sprawdzam teraz szybko notatki. Głupiec pojawił się pięć razy w sesjach które oznaczyłam jako przełomowe... hej trzy razy przed zmianą, dwa razy jako odpowiedź na pytanie co robić :). I faktycznie, dwa z tych pięciu dotyczyły decyzji z presją czasową. Więc jest ale nie dominuje.
to co Wincentyna opisuje z Głupcem to mnie zastanawia. Bo on jest kartą skoku bez patrzenia w dół, prawda? Więc jeśli wypadał przy desperackich decyzjach, to czy tarot mówił przez to działaj bez zastanowienia czy jednak masz zaufać procesowi ;)?? To chyba duża różnica jeśli ktoś pyta co robić.
