Forum

Asystent AI
Tarot a zwierzęta -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a zwierzęta - czy możemy stawiać karty dla naszych pupili?


Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy tarot może działać dla zwierząt. Mam kota, który ostatnio zachowuje się dziwnie, jest jakiś niespokojny, chowa się w miejscach gdzie wcześniej nie siadał. Weterynarz nic nie stwierdził. Pomyślałam, żeby postawić karty, ale nie wiem czy to w ogóle ma sens. Czy zwierzę może być podmiotem układu? Czy ktoś z Was to robił?


Odpowiedz
108 odpowiedzi
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Arkania Robiłam kilka razy dla swoich zwierząt i powiem szczerze, że to nie jest takie proste jak dla człowieka. Zwierzę nie ma intencji w ludzkim sensie, więc pytanie jest, kto tak naprawdę jest podmiotem układu, ty czy ono? Bo jeśli to ty zadajesz pytanie i ty interpretujesz, to siłą rzeczy filtrujesz wynik przez swoje myślenie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Paradoxa Dokładnie to chciałem napisać. To jest fundamentalna kwestia. Tarot operuje na poziomie świadomości, symboliki, archetypów, które są pojęciami ludzkimi. Kot nie ma pojęcia o Śmierci czy Kole Fortuny. Więc co właściwie czyta układ, energię zwierzęcia, czy projekcję opiekuna?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Ballen A czy to jest w ogóle problem? Jeśli przyjmiemy, że karty odczytują pole energetyczne, to zwierzę to też ma. Nie musi rozumieć symboliki, żeby jego stan był jakoś odzwierciedlony w układzie. Przynajmniej tak na to patrzę.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Gebda To brzmi sensownie, ale jak wtedy odczytywać karty? Tak samo jak dla człowieka? Czy inaczej?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Arkania Ja to robiłam wielokrotnie i mogę powiedzieć, że podchodzę do tego trochę inaczej niż do czytania dla ludzi. Staram się pomijać interpretacje dotyczące myślenia, decyzji, refleksji, czyli rzeczy czysto ludzkich, i skupiam się na tym, co karta mówi o stanie, o energii, o otoczeniu. Dla zwierzęcia Cesarzowa nie mówi mi o jej ambicjach, tylko może o potrzebie bezpieczeństwa, ciepła, opieki.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś miał sytuację, że karty dla zwierzęcia coś trafnie wskazały? Pytam, bo sama mam psa i zdarzyło mi się pomyśleć, żeby spróbować, ale bałam się, że to bez sensu i tylko sobie nakręcę głowę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Anastaya Miałam raz układ dla kotki, która zaczęła odmawiać jedzenia. Wypadła karta Pustelnika i Księżyc. Dla mnie to był sygnał, żeby szukać czegoś ukrytego, jakiegoś wewnętrznego wycofania, a nie tylko fizycznej choroby. Okazało się, że był problem ze zębami, który weterynarz przeoczył przy pierwszej wizycie. Nie mówię, że karty go "znalazły", ale skierowały moją uwagę żebym drążyła dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Chyba rozumiem tę logikę z energią, ale mam pytanie podstawowe, czy w ogóle jest jakaś tradycja, która mówi wprost o czytaniu dla zwierząt? Bo może to jest coś co ludzie po prostu zaczęli robić intuicyjnie, bez żadnego oparcia w systemie tarota?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Elfin Nie ma takiej tradycji w klasycznym sensie. Tarot był od początku systemem dla ludzkiej psychiki i duchowości. Ale to nie znaczy, że zastosowanie go do zwierząt jest z gruntu błędne, po prostu jest to adaptacja, którą każdy robi na własną rękę. Pytanie jest, czy ta adaptacja jest uczciwa wobec siebie i wobec zwierzęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam kiedyś, że niektórzy tarocyści traktują czytanie dla zwierząt bardziej jako czytanie dla opiekuna w kontekście relacji ze zwierzęciem. Czyli nie "co przeżywa mój kot", tylko "co ta relacja mi mówi, co powinienem zauważyć". Czy to jest to, co macie na myśli mówiąc o filtrze opiekuna?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kalinei Tak, to jest jedna z możliwych interpretacji i chyba najbardziej uczciwa intelektualnie. Choć mi zdarza się siadać z kartami z pytaniem stricte o zwierzę i nie myślę wtedy o sobie jako o centrum układu. Staram się, żeby tak nie było, choć nie wiem na ile mi się to udaje.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Gebda A jak to wygląda praktycznie? Czy trzymasz zdjęcie zwierzęcia, czy może ono jest obok podczas ciągnienia kart? Czy to robi jakąś różnicę?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Anastaya Ja zazwyczaj mam zwierzę w pobliżu, jeśli to możliwe, albo skupiam się na nim mentalnie przed ułożeniem kart. Nie wiem, czy zdjęcie robi różnicę, ale mam wrażenie, że fizyczna obecność zwierzęcia zmienia coś w skupieniu. Mój pies kilka razy wchodził i kładł się przy rozłożonych kartach, co zawsze uznawałam za jakiś sygnał 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1309
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Zależy też bardzo od tego, jakie pytanie zadajemy. Ogólne "jak się czuje mój kot" to bardzo szeroki temat, łatwo tu o błądzenie w interpretacji. Konkretne pytanie, powiedzmy o jakiś konkretny aspekt zachowania albo stan, daje mi o wiele lepszy punkt wyjścia. Zasada nie różni się od czytania dla ludzi, ale przy zwierzętach jest jeszcze ważniejsza, bo nie możemy potem zweryfikować z samym zainteresowanym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Fraida To właśnie mnie zastanawia. Przy człowieku możesz zapytać "jak się czujesz w związku z tym co wyszło". Przy zwierzęciu nie masz żadnej informacji zwrotnej poza obserwacją. Czy to nie sprawia, że ryzyko nadinterpretacji jest bardzo duże?


Odpowiedz
Wpisy: 2331
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Ryzyko nadinterpretacji jest zawsze, nawet przy ludziach. Przy zwierzętach jest może większe, bo siłą rzeczy więcej dopowiadamy. Ale to nie jest argument, żeby w ogóle tego nie robić, to jest argument, żeby robić to ostrożnie i nie mylić własnych projekcji z rzeczywistym odczytem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Paradoxa I tu chyba jest sedno. Ktoś bez doświadczenia może bardzo łatwo wpaść w pułapkę, bo będzie widział w kartach to, czego się boi o swoje zwierzę, a nie to, co jest. Dlatego mam mieszane uczucia wobec polecania tego początkującym, nie dlatego że to zły pomysł, ale dlatego że wymaga sporej uczciwości wobec siebie samej.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

Zastanawiam się, czy układ w ogóle powinien być inny niż standardowy. Czy używacie konkretnych spreadów do czytania dla zwierząt, czy adaptujecie znane układy? Bo na przykład układ z przeszłością i przyszłością ma trochę mniej sensu jeśli nie możemy porozmawiać z "klientem".


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kinsia Używam prostych układów, trzy karty maksymalnie. Coś w stylu: stan obecny, przyczyna lub tło, co warto zrobić. Nic rozbudowanego. Im prostszy układ, tym mniej miejsca na błędzenie. I zgadzam się, że klasyczna celtycka kotwica na przykład jest przy zwierzętach raczej bez sensu w swojej pełnej formie.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Gebda Dobra, to przy prostych układach mam jeszcze jedno pytanie. Jak interpretujecie karty dworskie, gdy czytacie dla zwierzęcia? Bo Rycerz czy Królowa to chyba czysto ludzkie archetypy. Pomijać je w odczycie czy jakoś przepisywać?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kinsia Karty dworskie to dla mnie jeden z trudniejszych momentów przy takim odczycie. Przeważnie interpretuję je jako energię, nie jako osobę. Królowa Pucharów nie jest wtedy konkretną kobietą, tylko jakością emocjonalną. Czy to przekonujące wytłumaczenie, nie wiem, ale jakoś się sprawdza.


Odpowiedz
Wpisy: 2331
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Przy zwierzętach karty dworskie odczytuję albo jako opis opiekuna w kontekście tej relacji, albo jako energię otoczenia. Rzadziej jako coś dotyczącego samego zwierzęcia. Może to nadużycie, ale inaczej te karty po prostu wiszą w układzie bez sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Betalia Właśnie, i to jest moment, gdzie zaczyna się prawdziwa gimnastyka interpretacyjna. Bo jeśli zbyt elastycznie naciągamy znaczenie kart do kontekstu, to w pewnym momencie karta może znaczyć cokolwiek. Gdzie jest granica między adaptacją a zwykłym dopasowywaniem pod tezę?


Odpowiedz
Wpisy: 2331
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To samo niebezpieczeństwo jest przy czytaniu dla ludzi, prawda? Każdy tarocysta jakoś adaptuje znaczenia do kontekstu pytania. Tylko przy zwierzętach ta adaptacja jest bardziej widoczna, bo nie możemy dostać żadnej weryfikacji od samego zainteresowanego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Paradoxa Ale jednak przy człowieku masz przynajmniej możliwość sprawdzenia, czy coś trafia. Klient może powiedzieć "tak, właśnie przez to przechodzę". Przy psie czy kocie tej pętli zwrotnej po prostu nie ma. I to naprawdę zmienia jakość całego procesu, czy tego chcemy czy nie.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Fraida A co z sytuacją, gdy zwierzę jest chore i właściciel szuka w kartach wskazówki, co jest nie tak? Bo mam wrażenie, że to jest najczęstszy powód, dla którego w ogóle ludzie po to sięgają. I tu mnie to trochę niepokoi.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Anastaya Właśnie to mnie też niepokoi. Rozumiem, że karty mogą pomóc zobaczyć coś, czego nie widać na co dzień, ale jeśli ktoś zaczyna traktować układ jak diagnozę zamiast iść do weterynarza, to jest poważny problem.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Arkania To jest granica, której naprawdę nie wolno przekraczać. Jeśli zwierzę jest chore, najpierw weterynarz, zawsze. Karty mogą być uzupełnieniem na poziomie emocjonalnym czy intuicyjnym, ale nigdy substytutem realnej pomocy. Zresztą to samo dotyczy ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1302
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale właśnie dlatego pytam. Mam kota, który od jakiegoś czasu jest dziwnie wycofany i już byłam u weterynarza, nic fizycznie nie znaleźli. I zastanawiam się, czy karty mogłyby pomóc zrozumieć, co się dzieje na innym poziomie. Czy to w ogóle ma sens w takiej sytuacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Habba Taka sytuacja, gdy medycyna nie daje odpowiedzi, to chyba najczęstszy kontekst, w którym ludzie w ogóle sięgają po tarot w sprawach zwierząt. I szczerze, rozumiem to. Czy cokolwiek zmieniło się ostatnio w otoczeniu kota? Bo karty kartami, ale najpierw warto popatrzeć, czy środowisko się zmieniło.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1302

@Paradoxa No właśnie, przeprowadziliśmy się kilka miesięcy temu. Ale myślałam, że już się zaadaptował, bo z początku też był dziwny i trochę mu minęło. A teraz znowu.


Odpowiedz
Wpisy: 1690
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Jeśli weterynarz nic nie znalazł, a było przeprowadzenie się, to brzmi jak coś, co jest raczej w obszarze stanu emocjonalnego czy adaptacyjnego. I tutaj akurat tarot mógłby być ciekawy, nie jako diagnoza, ale jako sposób na wejście w to bardziej uważnie. Chociaż mogę się mylić w odniesieniu do konkretnie tego kota, bo go nie znam.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam kiedyś, że koty reagują na energię miejsca bardziej niż na samą zmianę fizyczną. Czy to nie jest właśnie coś, co układ mógłby uchwycić? Nie stan kota bezpośrednio, ale coś o nowym miejscu i relacji kota z nim?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Kalinei A to w ogóle można tak zadać pytanie? Czyli nie "jak się czuje kot", tylko "jak kot odbiera to miejsce"? Czy to nie jest trochę naciągane?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Elfin Dlaczego miałoby być naciągane? Pytanie wyznacza intencję, a intencja kieruje tym, jak czytasz układ. Jeśli siedzisz i skupiasz się na relacji zwierzęcia z przestrzenią, to zupełnie inaczej patrzysz na karty niż gdy pytasz ogólnikowo o jego dobrostan. Przynajmniej u mnie tak to działa.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Betalia Ale jak to wygląda w praktyce? Siedzisz, myślisz o kocie i o mieszkaniu jednocześnie, i ciągniesz karty? Czy jest jakaś technika skupienia, którą stosujesz?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Anastaya Nie ma jednej techniki, przynajmniej nie u mnie. Staram się chwilę posiedzieć spokojnie z pytaniem zanim w ogóle dotkne kart. Im wyraźniej sformułuję intencję, tym mniej chaosu potem w interpretacji. To jest ważniejsze niż jakakolwiek konkretna metoda.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

To wracając do tego, o co pytałam wcześniej, bo chyba trochę zeszliśmy z wątku. Czy ktoś ma jakiś konkretny układ, który stosuje właśnie przy zwierzętach? Coś, co sam wypracował? Ciekawi mnie, czy ktoś rzeczywiście stworzył coś specjalnie do tego celu, czy wszyscy adaptują standardowe.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kinsia Ja pracuję z trzema kartami, o których już mówiłam, ale przez jakiś czas próbowałam dodać czwartą jako coś w rodzaju "co opiekun może zrobić inaczej". I to było dla mnie zaskakująco użyteczne, bo wracało odczyt do czegoś konkretnego. Zamiast patrzeć na kota jak na zagadkę do rozwiązania, zaczęłam patrzeć na siebie jako część tej zagadki.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Gebda Dobra, bo nie dokończyłam swojego pytania chyba. Ta czwarta karta jako "co opiekun może zrobić inaczej" brzmi dla mnie bardzo sensownie. Ale jak to wygląda, gdy wyciągasz coś w rodzaju Wieży albo Śmierci? Bo przy zwierzęciu to musi być dezorientujące.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kinsia Właśnie do tego doszłam metodą prób i błędów. Wieża przy pytaniu o zwierzę czytam zazwyczaj jako nagłą zmianę w otoczeniu albo jakiś gwałtowny bodziec, który zwierzę odbiera intensywniej niż my. Nie koniec świata, raczej "coś tu się nagle przewróciło". Śmierć natomiast to u mnie transformacja, zamknięcie jakiegoś etapu. Może właśnie ten etap adaptacji po przeprowadzce u kota Habby jest czymś takim.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1302

@Gebda To ciekawe, że tak to odczytujesz. Bo faktycznie czuję, że coś się jeszcze nie domknęło. On jakby wciąż sprawdzał, czy to mieszkanie jest prawdziwe. Czy jak robiłaś taki układ, to pytałaś ogólnie o zwierzę, czy formułowałaś pytanie jakoś konkretnie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Habba Konkretnie. Nie pytam "co słychać u kota", bo to za szerokie. Pytam coś w stylu "co utrudnia Basiowi zadomowienie się w nowym miejscu" albo "co wciąż nie zostało oswojone". Im węższe pytanie, tym układ ma mniej miejsca na ucieczkę w ogólniki.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1302

@Gebda Ja bym bardzo chciała spróbować czegoś takiego dla swojego kota. Gebda, mówiłaś o trzech kartach plus czwarta. Czy mogłabyś napisać dokładniej, co do czego przypisujesz? Nie będę udawać, że sama wymyślę układ od zera.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Habba Jasne. Pierwsza karta to dla mnie stan zwierzęcia w tej chwili, co dominuje w jego doświadczeniu. Druga to co w otoczeniu na to wpływa. Trzecia to czego potrzebuje, żeby było inaczej. Czwarta, którą dodałam później, to co opiekun może zmienić po swojej stronie. Nie musisz używać wszystkich, zacznij od trzech, jeśli czujesz się bardziej komfortowo.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1302

@Gebda Dobra, przetestowałam układ Gebdy na swoim kocie. Znaczy, jeszcze nie siedzę z kartami, ale próbuję sformułować pytanie i już na tym etapie utknęłam. Bo Basi, mój kot, od tygodnia chodzi za mną wszędzie i miauczy, ale weterynarz nic nie stwierdził. I nie wiem, czy pytać o to, co mu dolega, czy o to, czego potrzebuje, czy może o relację między nami. Gebda, jak ty byś to ujęła?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Habba Zaczęłabym od pytania o potrzebę, nie o przyczynę. Bo przyczyna to diagnoza, a tarot nie diagnozuje. Zapytaj coś w stylu "czego szuka Basi w kontakcie ze mną" albo "co próbuje mi komunikować przez to zachowanie". Widzisz różnicę? Jedno jest zamknięte, drugie daje kartom przestrzeń.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Gebda A jak potem rozróżnić, czy układ mówi o kocie, czy o tobie? Bo "czego szuka w kontakcie ze mną" to nadal pytanie o relację, a nie stricte o zwierzę.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Kinsia Właśnie, i to jest ta pętla, do której wracamy co kilkanaście postów. Ale powiem szczerze: może nie warto jej rozcinać. Może to pytanie "o kogo to naprawdę" jest akademickie i mniej ważne niż to, czy odczyt coś dał.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Ballen Zgadzam się, ale to niebezpieczna droga, jeśli się z niej nie zdaje sprawy. Bo jeśli ktoś myśli, że czyta kota, a naprawdę czyta siebie, i nie wie o tej różnicy, to może wyciągać wnioski, które są dobre dla jego poczucia sensu, ale niekoniecznie dla zwierzęcia. To nie jest neutralne.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Paradoxa I tu mnie Paradoxa trochę zatrzymuje. Bo jedna rzecz to mówić, że te odczyty są "dla relacji", a nie dla zwierzęcia. Ale inna to konsekwencje praktyczne. Czy ktoś tu kiedyś podjął jakąś realną decyzję na podstawie takiego układu? Nie żeby oceniać, tylko ciekawa jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 1600
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie wracamy do sedna. Bo to pytanie do układu naprawdę dużo robi. Tylko mam jedno "ale": czy takie konkretne pytanie o zwierzę nie jest trochę projekcją tego, co opiekun sam czuje? Bo może to opiekun wciąż nie jest zadomowiony, a nie kot.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Ballen To jest bardzo dobra uwaga i trochę mnie ta myśl nie opuszcza od początku tej rozmowy. Ile razy czytamy "dla zwierzęcia", a de facto układ mówi o nas samych? Może to nie problem, może to nawet sens takich odczytów. Ale warto sobie z tego zdawać sprawę.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Arkania Właśnie, i to jest coś, o czym mówiłam wcześniej. Ta niemożność weryfikacji ze strony zwierzęcia sprawia, że odczyt bardzo łatwo wraca do opiekuna. I pytanie, czy to błąd systemu, czy może wbudowana cecha. Bo może te karty przy zwierzętach nigdy nie są "o zwierzęciu" w czystym sensie.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Paradoxa A to w ogóle byłoby złe? Znaczy, jeśli układ pomaga opiekunowi zobaczyć, co on wnosi do relacji ze zwierzęciem, to może właśnie o to chodzi. Tylko wtedy po co udawać, że pytamy o kota?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Elfin No ale nie "udajemy". Skupiamy się na relacji, a nie na konkretnym osobniku. To jest subtelna, ale realna różnica. Przynajmniej tak to czuję, gdy siadam do takiego odczytu. Zwierzę jest prawdziwym punktem odniesienia, nie pretekstem.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Betalia @Elfin Zgadzam się z Betalią, choć rozumiem wątpliwość Elfina. Myślę, że w takim odczycie zwierzę jest czymś w rodzaju lustra. Nie pytamy "co kot myśli", bo koty nie myślą w kategoriach, które tarot odwzorowuje. Ale pytamy o energię tej relacji i o to, co między nimi nierozwiązane.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś miał sytuację, że układ dla zwierzęcia pokazał coś, czego opiekun kompletnie się nie spodziewał? Coś, czego nie można było przypisać projektowaniu własnych uczuć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Anastaya Mam jedno takie wspomnienie. Ktoś przyniósł mi pytanie o starszego psa, który przestał reagować na właściciela. Oczekiwała czegoś emocjonalnego, może żałoby po stracie kogoś bliskiego. A układ pokazał coś bliskiego Pustelnikowi i Czwórce Mieczy, co mnie skierowało na myśl o wyczerpaniu i potrzebie wyciszenia po długim życiu. Ona potem powiedziała, że pies przez kilka lat pracował jako pies ratunkowy. Nie wiedziałem tego wcześniej.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Ballen To jest niesamowite. Ale też pytanie: czy to naprawdę był wgląd w psa, czy karty odpowiedziały na coś, co ty podświadomie wychwyciłeś z rozmowy z właścicielką?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Kinsia Nie wiem i nigdy nie będę wiedział. I to jest właśnie ta granica, o której mówimy od początku. Nie twierdzę, że "czytałem psa". Mówię, że układ dał coś użytecznego. Skąd to przyszło, to już osobne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie dlatego tarot przy zwierzętach jest inny niż przy ludziach, chyba. Przy ludziach możesz sprawdzić. Tu zostaje ci tylko to, czy to coś dla opiekuna zrobiło. Może to wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

A czy do takiego układu używasz konkretnej talii, czy to nie ma znaczenia? Pytam, bo słyszałam, że niektóre talie są "łagodniejsze" i lepsze do czytania w sprawach emocjonalnych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Anastaya Sama pracuję z kilkoma taliami i nie powiem, że talia jest obojętna, ale nie twierdziłabym też, że jedna jest lepsza do zwierząt. Ważniejsza jest twoja znajomość danej talii. Jeśli od lat pracujesz z Ridem-Waitem, to nie zamieniaj go na coś z kotkami tylko dlatego, że pytanie dotyczy kota.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Fraida Haha, "talia z kotkami". Ale serio, Fraida ma rację. Pracowałam raz z talią, którą dopiero zaczęłam poznawać, i odczyt był chaotyczny właśnie dlatego, że nie czułam symboli. Niekoniecznie dlatego, że pytanie było trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 1309
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Znam przypadek, gdzie ktoś na podstawie odczytu zdecydował się nie oddawać kota pomimo trudności adaptacyjnych. Układ pokazał coś, co odczytała jako "jeszcze za wcześnie, potrzeba cierpliwości". I rzeczywiście po kilku tygodniach coś się przełamało. Ale czy to karta zdecydowała, czy ona sama już to czuła i karta jej potwierdziła? Nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Fraida No właśnie. Ale czy to źle, że potwierdziła? Czasem potrzebujemy jakiegoś zewnętrznego punktu, żeby posłuchać siebie. Ja to rozumiem jako funkcję tego rodzaju odczytu. Nie wyrocznia, tylko lustro, jak Fraida mówiła wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 2331
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Ale jest różnica między "karta pomogła mi posłuchać siebie" a "karta pokazała, czego kot potrzebuje". Pierwsze jest uczciwe. Drugie jest twierdzeniem o czymś, czego nie możemy sprawdzić. Nie mówię, że takich odczytów nie robić, mówię, że język ma znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Betalia Hmm, ale my przy odczytach dla ludzi też nie możemy sprawdzić wszystkiego, prawda? Skąd wiadomo, że karta "naprawdę" mówi o człowieku, a nie o czymś, co interpretujemy przez własne filtry? Może to jest ten sam problem, tylko przy zwierzętach bardziej widoczny.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Elfin Dobry punkt. Przy ludziach masz przynajmniej informację zwrotną. Możesz zapytać "czy to trafia". Przy zwierzętach ta pętla jest jednostronna. Ale Elfin, masz rację, że to może obnażać coś, co przy ludziach chowamy za warstwą rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i zastanawiam się, czy ktoś tu w ogóle próbował pytać o zwierzę, które nie jest pod opieką pytającego? Na przykład o bezdomne albo o czyjeś, kiedy się jest stroną trzecią. Ciekawi mnie, jak to by działało bez tej relacji opiekun-zwierzę.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kalinei Próbowałam raz dla kogoś, kto martwił się o psa sąsiada. I właśnie tam miałam poczucie największego błądzenia. Bo nie ma żadnego punktu zaczepienia. Opiekun jest pomostem, nawet jeśli jest niedoskonały. Bez niego układ się rozmywa. Czy masz jakiś konkretny przypadek w głowie, czy pytasz teoretycznie?


Odpowiedz
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Gebda Bardziej teoretycznie, ale teraz jak tak mówisz, to rozumiem. Ta relacja jest jakby ramą dla odczytu. Bez niej karty nie mają do czego się przyczepić.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1302

@Gebda Dobra, spróbowałam. Usiadłam z kartami i zapytałam "czego szuka Basi w kontakcie ze mną teraz". Wyciągnęłam trzy karty plus czwartą jak mówiła Gebda. Na pierwszej pozycji, czyli stan Basiego, wyszła mi Trójka Mieczy. Trochę mnie to zmroziło. Czy to znaczy, że on się smuci? Czy boli go coś, czego weterynarz nie znalazł?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Habba Poczekaj, nie idź od razu w kierunku bólu. Trójka Mieczy to też karta nieporozumienia, braku komunikacji, czegoś, co nie zostało wyrażone. Przy kocie, który głośno szuka kontaktu, ja bym czytała to jako "jest coś nienazwanego między wami", nie jako cierpienie. Jakie były pozostałe trzy karty?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1302

@Paradoxa Na drugiej pozycji, wpływ otoczenia, wyszła mi Księżniczka Pucharów. Na trzeciej, czego potrzebuje, Gwiazda. I na czwartej, co ja mogę zmienić, Czwórka Pucharów odwrócona.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Habba Czwórka Pucharów odwrócona to coś w rodzaju "wyjdź z głowy, zacznij widzieć, co masz". Ciekawe na pozycji tego, co możesz zmienić. Jakbyś miała coś przed oczami, a nie zauważała. I Gwiazda na potrzebie kota to spokojny sygnał, nie alarmowy. Jak ty to czujesz, jak patrzysz na te karty razem?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Habba Muszę powiedzieć, że ten układ Habby jest naprawdę ciekawy jako przykład do tej dyskusji. Bo Trójka Mieczy na początku brzmi niepokojąco, ale reszta układu ją kontekstualizuje. Gdybyś wzięła tylko tę jedną kartę, wpadłabyś w spiralę interpretacji. To pokazuje, po co jest układ, a nie jedna karta.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Habba Właśnie, i to jest chyba ważna lekcja dla początkujących przy odczytach dla zwierząt. Że jedna karta może bardzo łatwo wywołać niepotrzebny lęk. Habba, cieszę się, że zapytałaś o resztę, zamiast zostać przy tej pierwszej. Jak się teraz czujesz z tym odczytem?


Odpowiedz
Wpisy: 1302
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Czuję się... dziwnie, ale w dobrym sensie? Jakby ta Czwórka Pucharów odwrócona coś mi powiedziała o mnie, a nie o Basi. Że ja może za dużo myślę, a za mało po prostu siedzę z nią bez oczekiwań. Ale wciąż mam w głowie tę Trójkę Mieczy i nie wiem, jak ją puścić.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Habba A co konkretnie w tej Trójce Mieczy cię zatrzymuje? Czy to obraz karty, czy słowa, które masz z nią skojarzone? Bo to ważne, bo może to nie karta mówi coś niepokojącego, tylko twoje wyuczone skojarzenie z nią.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1302

@Paradoxa Chyba to drugie. Zawsze kiedy wyciągam Trójkę Mieczy, mam w głowie "coś złego". I wiem, że to uproszczenie, ale nie potrafię się od tego oderwać. Przy ludziach jakoś łatwiej, bo oni coś mówią i to weryfikuje. A Basia tylko mruczy albo nie mruczy.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Habba To jest właśnie ten moment, o którym mówiłam wcześniej, że odczyty dla zwierząt mogą nas wiele nauczyć o nas samych. Habba, ta trudność z puszczeniem karty to nie słabość interpretacyjna, to sygnał, że gdzieś masz napięcie. I ciekawe, że właśnie ono wyszło na karcie pierwszej pozycji.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Gebda Poczekaj, bo to brzmi jak zamknięte koło. Napięcie Habby wobec Trójki Mieczy pokazuje się w odczycie, a potem odczyt odzwierciedla napięcie Habby. To nie jest wgląd w kota, to jest echo wnętrza pytającego. I znowu wracamy do pytania: dla kogo te karty?


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Habba @Ballen, ale czy to naprawdę problem? Chodzi mi o to, że może właśnie o to w tym chodzi, że pytamy o kota, a dostajemy lustro. Nie mówię, że to jest wgląd w zwierzę, ale coś z tego wychodzi. Habba dostała konkretną wskazówkę, nawet jeśli to była wskazówka o niej.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Arkania Ale to wymaga uczciwości w tym, jak nazywamy to, co robimy. Jeśli mówimy "robię odczyt dla kota", a tak naprawdę robimy odczyt dla siebie przez pryzmat kota, to może lepiej mówić to wprost. Nie żeby umniejszać wartość, tylko żeby nie budować przekonania, że wiemy, co czuje zwierzę.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Betalia A jak ty byś to nazwała? Dosłownie, jakie słowa byś użyła zamiast "odczyt dla kota"? Pytam serio, bo sama nie wiem, jak to opisać znajomym, kiedy mówię, że to robiłam.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Kinsia Może "odczyt przez relację ze zwierzęciem"? Albo "odczyt opiekuna w kontekście zwierzęcia"? Brzmi niezgrabnie, ale przynajmniej nie sugeruje, że mamy dostęp do wewnętrznego świata kota czy psa.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Betalia Powiem szczerze, że mnie ta precyzja językowa interesuje, ale nie wiem, czy jest praktyczna. Kiedy siadam z kartami i myślę o swoim kocie, nie robię analizy semantycznej. Czuję coś, karty wychodzą, interpretuję. Może Betalia ma rację co do zasady, ale w praktyce ta granica jest płynna.


Odpowiedz
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Fraida Ale czy to nie jest trochę wygodne, że granica jest płynna? Bo właśnie ta płynność może prowadzić do sytuacji, o której mówiła Paradoxa wcześniej, że ktoś podejmuje realne decyzje przekonany, że wie, czego chce zwierzę.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej wymiany i mam wrażenie, że kręcimy się wokół pytania, kto jest odbiorcą odczytu. Ale mam inne pytanie do tych, którzy to robią regularnie: czy wasza relacja ze zwierzęciem zmieniła się po takich odczytach? Nie mówię o decyzjach, tylko o codziennym byciu z nim.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Anastaya U mnie tak. Po kilku odczytach dla kotki zaczęłam inaczej czytać jej zachowanie, bardziej uważnie. Nie wiem, czy to karty, czy sam fakt zatrzymania się i zadania sobie pytania. Ale coś się przestawiło w obserwacji.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Gebda Czyli może wartość tych odczytów jest głównie w tym, że zmuszają do uważności? Jak taki rytuał skupienia, a nie wróżenie w sensie dosłownym?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Elfin To by dużo tłumaczyło. I byłoby uczciwe wobec tego, co tarot w ogóle robi przy ludziach, bo tam też często chodzi o zatrzymanie i refleksję, a nie o przewidywanie. Przy zwierzętach to działa podobnie, tylko obiekt refleksji jest inny.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Elfin Ale Elfin, mam pytanie do twojego pytania. Jeśli to tylko rytuał skupienia, to czy można by zamiast kart użyć czegokolwiek innego? Kamieni, losowych słów, monety? Co wtedy specyficznie wnosi tarot?


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Paradoxa Szczerze? Nie wiem. Może właśnie obrazy na kartach dają jakiś język, którego nie mam inaczej. Jak mówię o Trójce Mieczy, mam konkretny obraz, a moneta jest zero-jedynkowa. Ale Paradoxa, ty co o tym myślisz?


Odpowiedz
Wpisy: 495
Rozpoczynający temat
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wracając trochę do początku, bo chcę zapytać o coś, co mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy ktoś tu próbował stawiać karty dla zwierzęcia, które właśnie przyszło nowe do domu? Nie dla relacji, która już istnieje, tylko na etapie, gdy tej relacji prawie nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 1309
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Tak, robiłam to, gdy adoptowałam suczkę. Pytałam bardziej o siebie, czego się boję w tej zmianie, ale próbowałam też włączyć ją w układ. I powiem tak, że te karty, które wyciągnęłam na jej pozycję, były dziwnie trafne po kilku tygodniach, gdy ją już lepiej znałam. Ale nie wiem, czy to trafność kart, czy to, że zaczęłam szukać potwierdzenia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 381

@Fraida I tu jest to pytanie, które chyba nigdy się w tej dyskusji nie rozstrzygnie. Ale powiedz, czy te karty na jej pozycję zmieniły coś w tym, jak ją traktowałaś na początku?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Kalinei Tak, zmieniły. Trochę wbrew sobie, bo starałam się nie podchodzić do tego dosłownie. Ale wyciągnęłam Księżyc na jej pozycję i jakoś zaczęłam być bardziej ostrożna z nagłymi ruchami w jej obecności, głośniejszymi dźwiękami. I okazało się, że faktycznie była bardzo płochliwa przez pierwsze tygodnie. Tylko nie wiem, czy karty mi to pokazały, czy po prostu byłam bardziej uważna.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Fraida To ciekawe, bo opisujesz coś, co mogło zadziałać w obie strony. Albo karta nakierowała uwagę, albo sama uważność zrobiła robotę. Ale czy myślisz, że bez tych kart byłabyś mniej uważna? Tak szczerze?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Anastaya Pewnie tak. Wiesz, adoptując pierwszego psa człowiek jest nakręcony, ma milion rzeczy do ogarnięcia. Ta karta dosłownie sprawiła, że usiadłam i pomyślałam, czego się boi ta mała. Bez niej pewnie pędziłabym do przodu.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i myślę, że może właśnie tutaj leży odpowiedź na wcześniejsze spory o to, dla kogo są te odczyty. Jeśli karta dla zwierzęcia zmienia nasze zachowanie wobec niego, to już ma wartość, nawet jeśli nie wiemy, czy dotknęła czegoś prawdziwego w psie czy kocie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Kalinei Ale Kalinei, to jest trochę niebezpieczny argument, bo można by nim uzasadnić absolutnie wszystko. Jeśli mówię, że wróżenie z fusów zmieniło moje zachowanie wobec psa, to też ma wartość? Gdzie jest granica? Pytam, bo wydaje mi się, że za bardzo łagodzimy to pytanie.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Ballen Masz rację, że to może być śliski grunt. Ale jest różnica między tarotem a fusami, przynajmniej dla tych, którzy pracują z kartami dłużej. Obrazy na kartach mają głębię symboliczną, archetypy, które coś poruszają w psychice. Fusy tego nie mają. To nie jest obrona odczytów dla zwierząt, tylko doprecyzowanie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Gebda Ale czy ta głębia symboliczna w kontekście zwierzęcia naprawdę coś zmienia? Mam na myśli to, że archetypy są ludzkie, kulturowe, opierają się na ludzkim doświadczeniu. Kot nie ma doświadczenia Wieży ani Głupca. My mamy. Więc i tak wracamy do tego, że to jest ludzki język nałożony na coś, co stoi poza nim.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Paradoxa To brzmi przekonująco, ale mam takie myślenie, może naiwne, że może zwierzęta mają jakieś swoje archetypy? Że jest jakiś wzorzec "psa" albo "kota", do którego ta symbolika mogłaby sięgać? Nie wiem, pytam, bo nie potrafię tego odrzucić w całości.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Elfin, to jest ciekawy trop, bo Jungowskie archetypy podobno nie są wyłącznie ludzkie, przynajmniej tak czytałam. Jest coś takiego jak zbiorowa nieświadomość, która może wykraczać poza gatunek. Nie wiem, czy to trzyma się kupy naukowo, ale jako przestrzeń do myślenia o tych odczytach wydaje mi się mniej naciągane niż twierdzenie, że dosłownie widzimy, czego kot chce.


Odpowiedz
Udostępnij: