Chciałem otworzyć temat, który moim zdaniem jest kluczowy dla zrozumienia struktury tarota, a rzadko się o nim dyskutuje w sposób bardziej systematyczny. Chodzi o żywioły i to, jak organizują całą talię - nie tylko Małe Arkana, ale też Wielkie. Większość osób uczy się na pamięć, że Kielichy to woda, Miecze to powietrze i tak dalej, ale rzadko zastanawia się, co to właściwie znaczy dla interpretacji. Czy ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat? Skąd w ogóle pochodzi to przypisanie? Bo różne tradycje tarotowe nie są w tej kwestii jednomyślne.
Hej, słucham tej rozmowy i mam głupie pytanie. Co to znaczy, że żywioły "wchodzą w interakcje" w rozłożeniu? Karty leżą obok siebie i to ma jakieś znaczenie samo w sobie, poza ich indywidualnymi znaczeniami?
Poczekajcie, bo to już robi się dość skomplikowane. Żywioły kart, żywioły pozycji, żywioły rang w kartach dworskich... Czy ktoś w ogóle trzyma to wszystko w głowie na raz podczas czytania?
A da się w ogóle zacząć naukę tarota od żywiołów, zamiast od znaczeń poszczególnych kart? Pytam bo słyszałem że niektórzy tak zaczynają i to podobno łatwiejsze.
Warto tu też pamiętać, że żywioły w tarocie nie istnieją w próżni - są częścią szerszego systemu, który obejmuje też numerologię, astrologię, kabałę. Więc pytanie o to, od czego zacząć, jest trochę pytaniem o to, w którym miejscu wejść do dużego budynku. Każde drzwi prowadzą ostatecznie do tego samego wnętrza.
Ale czy to nie jest trochę arbitralne? Ktoś kiedyś zdecydował że miecz to powietrze i teraz wszyscy za tym idą? Skąd w ogóle pochodzi takie przypisanie?
Jest kilka warstw tego pytania. Złoty Świt nie wymyślił przypisań z niczego, opierali się na wcześniejszych tradycjach. Ale masz rację, że istnieje szkoła Marsylska gdzie przypisania są inne i Różdżki bywają przypisane do powietrza, a Miecze do ognia. I ta szkoła też ma swoją wewnętrzną logikę. Nie ma jednej prawdy absolutnej, jest kilka spójnych systemów.
Czy to znaczy że ta cała rozmowa, którą tutaj prowadzimy, dotyczy głównie systemu Rider-Waite i Złotego Świtu? Bo nie wiem czy uczę się na dobrej podstawie jeśli mam inną talię.
Marseille to świetna talia, tylko rzeczywiście opiera się na innym podejściu. Mniej obrazkowych małych arkanów, inne intuicje co do żywiołów. Nie byłaś głupia, po prostu weszłaś w starszą tradycję. Jak chcesz pracować z żywiołami według tej rozmowy, sprawdź źródła specyficzne dla Marseille. Nie mieszaj systemów na początku.
A czy można wypracować własny system? Jak się już dobrze zna te dwa, Marseille i Rider-Waite, to czy można mieszać świadomie?
Dobry test jest taki: jeśli potrafisz wyjaśnić dlaczego konkretne przypisanie żywiołu istnieje w danym systemie i co by się zmieniło gdybyś je zamienił, to masz fundament. Jeśli tylko wiesz, że "Miecze to powietrze bo tak", to jeszcze nie.
Wracając do samej struktury talii, bo trochę odpłynęłam. Rozumiem że każdy kolor to żywioł, ale czy żywioły wpływają też na to jak czytać poszczególne karty w ramach koloru? Znaczy czy dwójka Mieczy jest jakoś bardziej powietrzna niż dziesiątka?
W kabalistycznym podejściu, które przejął Złoty Świt, każda karta numeryczna odpowiada sefirze na Drzewie Życia, a każda sefira ma swój żywioł. Dwójka to Chokmah, czyli ogień według niektórych podziałów. Więc dwójka Mieczy to ogień powietrza. Ale nie otwieramy teraz Drzewa Życia, bo to osobny temat na kilka wątków.
Trochę się zastanawiam czy to nie jest za głęboka woda dla kogoś kto dopiero łączy kolory z żywiołami. Jak daleko w głąb tej struktury trzeba zejść, żeby interpretacje były użyteczne na co dzień?
Ale jak się uczy tylko powierzchni, to czy w pewnym momencie nie natrafia się na ścianę? Mam na myśli takie interpretacje, które po prostu nie pasują i nie wiadomo skąd to się bierze.
To mam pytanie praktyczne. Mam Marseille, rozumiem że żywioły mogą być inne. Czy jeśli chcę zrozumieć strukturę żywiołów w swojej talii, to gdzie w ogóle szukać? Bo większość zasobów online jest pod Rider-Waite.
A czy te różnice między Marseille a Rider-Waite w kwestii żywiołów są duże? Bo słucham tej dyskusji i mam wrażenie że nie chodzi o drobną różnicę w jednej karcie, tylko o zupełnie inne myślenie o całości.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale jeśli Miecze w Marseille mogą być ogniem zamiast powietrzem, to co się dzieje z interpretacją konkretnych kart? Znaczy Trójka Mieczy wszędzie jest smutna, prawda? Czy żywioł zmienia też to?
A jak w ogóle zapamiętać który kolor to który żywioł? Czy jest jakiś sposób poza zakuciem na pamięć? Bo mnie to ciągle myli.
O, to ciekawe. Czyli symbolika kart nie jest dosłowna, tylko bardziej o funkcji niż o wyglądzie? To tłumaczyłoby też dlaczego Różdżki są drewniane a mimo to ogniste, bo chodzi o energię którą niosą, nie o materiał.
I tu jest ważna rzecz do podkreślenia w kontekście całej tej dyskusji o strukturze. Żywioły nie są kluczem który zastępuje intuicję czy symbolikę obrazkową. Są raczej szkieletem który sprawia że te inne warstwy zaczynają mieć sens jako całość, a nie jako zbiór osobnych skojarzeń.
To ma sens. Żywioł jako pierwsze pytanie, karta jako odpowiedź w ramach tego pytania. Ale co jeśli żywioł i obraz ze sobą nie grają? Zdarza się że kontekst myślowy pasuje, ale coś w obrazie sugeruje coś zupełnie innego?
Przepraszam że się wtrącę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że jeśli Miecze to powietrze i myśl, to np. Sześć Mieczy to też przede wszystkim coś o myśleniu, a nie o podróży jak często się to opisuje?
To teraz rozumiem czemu niektóre interpretacje z książek były dla mnie takie płaskie. Dawały obraz bez żywiołu i wychodziła jakaś historia dosłowna zamiast czegoś głębszego.
Ale też trzeba uważać żeby nie wpaść w drugą skrajność i nie tłumaczyć wszystkiego przez żywioł, ignorując to co jest na karcie. Widziałam takie podejście i interpretacje robiły się bardzo ogólne, jakby czytać kolory zamiast kart.
Nie da się i to jest w sumie dobra wiadomość. Oznacza że odczyt zawsze wymaga myślenia, a nie mechanicznego przykładania szablonu. Żywioły dają strukturę, ale interpretacja nadal jest twoja.
A wracając do mojego Marseille, bo to mnie ciągle gryzie. Jeśli w TdM struktura jest inna i obrazy są mniej narracyjne, to jak tam w ogóle działa ta warstwa żywiołu? Bo nie mam tych bogatych scen żeby balansować.
