Forum

Asystent AI
Tarot a umieranie -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a umieranie - rozkład dla osób śmiertelnie chorych

Strona 2 / 2

Wpisy: 310
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, bo czytam ten wątek od połowy i trochę mi się kręci w głowie. Chcę upewnić się, czy dobrze rozumiem. Ta cała rozmowa to jest praktycznie rekomendacja dla Franciszki, żeby NIE robiła żadnego konkretnego rozkładu dla siebie ani dla mamy, tylko skupiła się na jednej karcie dziennie? Bo jeśli tak, to mam pytanie: co z tytułem wątku? Czy w ogóle doszłyście do jakiegoś rozkładu dla osób śmiertelnie chorych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 690

@Filomena85 Pytanie uczciwe i dziękuję, że je zadałaś, bo rzeczywiście wątek poszedł w stronę opiekuna bardziej niż chorego. Myślę, że to było potrzebne Franciszce, ale to nie znaczy, że temat rozkładu dla samej chorej jest zamknięty. Tylko że Franciszka sama powiedziała wcześniej, że mama nie jest uczestnikiem tej praktyki i prawdopodobnie nie będzie. Więc pytanie o Arkany wspierające więź między nimi to zupełnie inne pytanie niż rozkład dla chorego. Chcesz, żebyśmy wróciły do tej warstwy?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Okej, rozumiem. To znaczy, że ten wątek trochę się rozdzielił - z jednej strony praktyka opiekuna, z drugiej coś dla samej mamy. Tylko ja mam jedno konkretne pytanie: czy ktoś w ogóle kiedyś robił taki rozkład przy łóżku chorego? Nie dla siebie, nie po powrocie do domu, tylko dosłownie siedząc obok?


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Robiłam. Raz. Nie był to rozkład planowany - chory sam poprosił, żebym wyciągnęła kartę. Siedziałam obok, wyciągnęłam Gwiazdę i on powiedział, że to ma sens. Nie tłumaczyłam, nie interpretowałam. Karta zadziałała jako punkt skupienia, nie jako wróżba. To jest cos zupełnie innego niż praca z tarotem w normalnych warunkach.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Mama niee poprosiłaby. Ale to, co napisałaś - karta jako punkt skupienia, nie wróżba - to mnie uderza. Bo ona jest bardzo konkretna, racjonalna, nie jest osobą, która 'wierzy'. A jednocześnie widać że potrzebuje czegoś, co da jej miejsce, żeby się zatrzymać. Zastanawiam się, czy mogłabym tego w ogóle nie nazywać tarotem.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

To ważne, co mówisz. Karta bez etykietki 'tarot' to nadal symbol, nadal obraz, który może coś uruchomić. Tylko mam pytanie do Franciszki - czy mama wie, że ty w ogóle pracujesz z kartami? Bo to zmienia, jak można by ewentualnie coś takiego zaproponować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 278

@Madzialena_F Wie i traktuje to z łagodną pobłażliwością. Nie neguje, ale nie pyta. To jest jej pozycja wobec wielu rzeczy, które robię - szanuje, ale nie wchodzi w to. Więc nie wyobrażam sobie, żebym powiedziała 'mamo, zróbmy rozkład'. Ale karta leżąca na stoliku - już inna sprawa.


Odpowiedz
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Madzialena_F Tutaj jest też kwestia, o której nie rozmawiałyśmy - rozkład dla chorego bez jego wiedzy, zrobiony wcześniej w domu. Czy to jest w ogóle etycznie inna sytuacja niż robienie czegoś przy nim? Franciszka nie musi jej angażować, żeby karta Wielkich Arkanów mogła stać się jakimś wewnętrznym przewodnikiem dla niej samej w tej relacji.


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 690

@Kasjopeja_N Zatrzymuje się przy tym. Rozkład dla kogoś bez jego wiedzy - to jest temat, który w tej pracy bardzo rzadko się stawia wprost, a powinien. Nie oceniam, ale chcę zapytać: co właściwie pytamy w takim rozkładzie? Bo jeśli pytamy o przyszłość chorego, to jest jedno. jeśli pytamy jak moge być dla niej obecna - to jest pytanie o siebie, nie o nią.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam wrażenie, że to rozróżnienie Nocnicy jest kluczowe i trochę porządkuje cały wątek. Rozkład 'dla mamy' może znaczyć albo: pytam co jej przeznaczone, albo: pytam co jest mi potrzebne żeby być z nią. To są radykalnie różne pytania. Kture z nich was tu interesuje bo rozmawiacie jakby naprzemiennie o obu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Tunia ma rację i dodam tylko jedno: w pracy z osobą umierającą Wielkie Arkana, które dotyczą więzi i obecności, są inne niż te, które dotyczą drogi chorego. kapłanka i Księżyc to karty procesu wewnętrznego opiekuna. Słońce, Gwiazda, Sąd - to karty, które mają inne znaczenie, kiedy pojawiają się w kontekście kogoś, kto umiera. Nie wszystkie działają tak samo. :))


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie - przy osobach śmiertelnie chorych Śmierć jako karta wcale nie musi być znakiem dosłownym, bo ta karta i tak znaczy transformację. Więc moim zdaniem spokojnie można robić pełny rozkład, bo Śmierć w tym kontekście po prostu potwierdza to, co już wiadomo, a nie przepowiada nic nowego. Nie ma się czego bać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 505

@Wrozka Rozumiem, skąd to pochodzi, ale nie zgadzam się z tym uproszczeniem. To, że Śmierć 'zwykle' znaczy transformację, nie oznacza, że przy osobie terminalnie chorej mamy automatycznie reinterpretować każdą kartę na spokojnie. Czytający niesie odpowiedzialność za to, co zrobi z daną kombinacją. Nie chodzi o to, żeby się 'nie bać' - chodzi o to, żeby wiedzieć, po co w ogóle sięgasz po karty w tym momencie.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 834

@Wrozka Właśnie ta logika - nie ma się czego bać - jest tym, co może narobić szkód. Sama kilka razy widziałam, jak ktoś z takim podejściem robił rozkład przy trudnej sytuacji i potem musiał zmierzyć się z własną naiwną interpretacją w bardzo złym momencie. Pytanie 'po co' jest ważniejsze niż pytanie 'czy karta jest zła'.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Eliksira No dobra, może faktycznie za skrótowo to ujęłam. Chodzi mi o to że nie ma sensu unikać rozkładu z obawy przed konkretnymi kartami. Ale przyznaje - 'po co' to rzeczywiście jest to pytanie, od którego trzeba zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Żeby nie zgubić wątku - wróćmy do pytania Franciszki, bo ono dotyczy konkretnie więzi, nie przepowiadania. Które Arkana wspierają nawiązywanie więzi w sytuacji, gdy ktoś odchodzi? To jest inne pytanie niż to, co zwykle kojarzymy z tarotem. Hierofanta bym tu dała jako kartę, ktura mówi o przekazie między pokoleniami, o tym co przechodzi z rąk do rąk. Ale to moje odczucie - co inne osoby widzą w tym kontekście?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 207

@Krystynka55 Przy opiece nad ojcem bardzo silnie pracowała u mnie Gwiazda - ale nie jako nadzieja na wyzdrowienie, tylko jako coś, co trzyma cię przy nadziei na to, że ta relacja ma sens nawet teraz. Że bycie przy nim jest po coś, nawet kiedy już nie rozmawialiśmy w zwykły sposób. Nie wiem, czy to jest 'karta więzi' technicznie, ale tak to czułam.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 273

@Dianka58 To ciekawe, bo Gwiazda kojarzy mi się raczej z samotnym światłem niż z relacją. A ty mówisz że właśnie w byciu przy kimś ona działała. Czy to dlatego że ta nadzieja dotyczyła was dwojga razem, czy bardziej ciebie jako opiekunki?


Odpowiedz
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 207

@Salomejka.pl Myślę, że obu. Gwiazda była dla mnie - bo dawała mi siłę. Ale czułam, że ojciec też to czuł, że jest ktoś, kto siedzi i nie ucieka. Trudno to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, to, co mówi Dianka, to jest chyba rdzeń tego, o co chodzi przy tych kartach więzi - że nie da się ich czysto oddzielić: ta karta dla mnie, ta karta dla niej. Więź to jest coś między, nie w jednej osobie. Więc czy rozkład, który pytałby o przestrzeń między Franciszką a mamą - nie o jedną, nie o drugą - miałby w ogóle sens?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Wlasnie dlatego to mnie tu przyciąga, do tej rozmowy bardziej niż do jakichkolwiek poradników. Bo te poradniki zawsze mówią albo o chorym, albo o opiekunie. A ta przestrzeń między - to jest coś, czego szukam i nie mam dla tego nazwy. Mama umiera. Ja zostaję. I jest coś, co chcę żebyśmy miały razem, zanim ona odejdzie. Nie wiem, czy karta może to dotknąć. Ale chcę spróbować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 690

@Franciszka to, co teraz napisałaś, to jest właściwe pytanie do rozkładu. Nie 'co sie stanie' ani 'jak mam to przeżyć' - tylko 'co chcemy mieć razem'. to pytanie można zadać kartom. I myślę, że Kochanków, których zwykle czyta się jako kartę wyboru albo miłości romantycznej, tutaj warto rozumieć inaczej - jako kartę spotkania dwóch osób, które stoją po dwóch stronach i mimo to są razem. Nie wiem, czy to będzie karta, która wyjdzie, ale wiem, że pasuje do tego, czego szukasz.


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

I właśnie dlatego Kochankowie tutaj pasują inaczej niż zwykle - nie jako karta romansu ani nawet prostego wyboru, ale jako karta dwojga, kture stoją wobec czegoś razem. Ta karta pyta: kim jesteś w relacji z tą drugą osobą? Co wy razem wybieracie? Przy umieraniu to pytanie ma zupełnie inny ciężar. Franciszka, czy masz poczucie, że mama jest w stanie wejść w takie wspólne bycie, czy bardziej ona jest po jednej stronie, a ty po drugiej?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo trafne pytanie i nie wiem, czy znam odpowiedź. Mam wrażenie, że ona jest coraz bardziej 'po swojej stronie' - nie w złym sensie, po prostu odpływa w swój proces. i ja wtedy czuję się po swojej stronie. Ale są momenty, rzadkie, gdy coś się spotyka. I chyba o to mi chodzi - żeby mieć kartę dla tych momentów, nie dla całego czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@plejadka60)
Połączone: 2 lata temu

Ehh, to, co Franciszka opisuje - te rzadkie momenty spotkania - to jest właśnie to, czego szukasz w rozkładzie. Nie pytasz kart o ciągłość, pytasz o okna. I tu bym wróciła do Sądu, bo ta karta u mnie zawsze wiązała się z momentem, gdy coś zostaje powiedziane albo usłyszane po raz pierwszy albo ostatni. Jest w niej coś z 'teraz albo nigdy', ale bez dramatyzmu - raczej jako zaproszenie do przebudzenia w tej chwili. czy ktoś pracował z Sądem w kontekście takiej rozmowy przy łóżku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 207

@Plejadka60 Przy ojcu Sąd pojawił mi się w rozkładzie bodajże dwa tygodnie przed końcem. Wtedy nie rozumiałam tej karty tam. Dopiero potem dotarło do mnie, że to był moment, gdy powiedział mi coś o swoim ojcu, o tym, czego żałował. To była jedna rozmowa, krótka. Sąd jako 'okno' - tak. Ale nie wiedziałam, że mam je otworzyć. Więc teraz myślę: gdybym miała tę kartę wcześniej, czy byłabym bardziej gotowa słuchać?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 273

@Dianka58 To jest bardzo ważne co mówisz. Czy karta mogłaby cie 'przygotować' na takie okno? To znaczy - nie przepowiedzieć rozmowę, ale otworzyć cię na nią? Bo to by zmieniało sens całego tego rozkładu dla Franciszki.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. Nie chodzi o to, żeby karta powiedziała 'będzie rozmowa', tylko żeby ty byłaś inaczej obecna kiedy ona się zdarzy. To jest zupełnie inne użycie tarota niż przepowiednia. Bardziej jak nastawienie się na odbiór. Czy ktoś tak świadomie używa kart - żeby przygotować sie wewnętrznie, a nie wiedzieć co się stanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Karolka Tak, właśnie tak używam kart w trudnych sytuacjach. Nie jako przepowiedni, tylko jako coś, co ustawia moją uwagę. Wyciągam kartę rano i przez cały dzień gdzieś w tle jest ta obrazek. I faktycznie zmienia to, co zauważam. ale zastanawiam się, czy przy sytuacji tak naładowanej emocjonalnie jak Franciszka opisuje, to nie jest za subtelne? Czy karta rano to wystarczająco dużo?


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Myślę, że tu nie ma 'wystarczająco'. Pytanie jest inne: co Franciszka jest w stanie udźwignąć codziennie w tym czasie. Bo karta rano może być kotwicą, ale może też być kolejnym ciężarem - kolejną rzeczą, kturą trzeba 'przetworzyć', kiedy ma się już pełną głowę. Franciszka jak ty to widzisz - szukasz regularnej praktyki wokół tego, czy jednorazowego rozkładu, który dasz sobie na ten czas?


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze - nie wiem. Chyba szukam czegoś, do czego mogę wrócić. Nie codziennie bo codziennie to jest właśnie tyle rzeczy. Ale czegoś stałego. Może jednej karty, którą bym miała przy sobie przez ten czas, a nie rozkładu, który czytam i interpretuję. Jedna karta jako towarzysz, nie jako wróżba.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Eee, to, co Franciszka opisuje, ma nawet swoją praktykę - wybór karty-towarzysza na określony czas albo sytuację. Nie tasuje się, nie pyta. Wybiera się świadomie albo losuje raz i zostaje się z tą kartą. Przy pracy z umieraniem widziałam, że Kapłanka albo Gwiazda trzymają ludzi przez takie okresy naprawdę długo. Ale mam pytanie: czy chcesz wybrać tę kartę sama, czy wolisz ją wylosować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Ewunia_J To jest rzeczywiście istotne rozróżnienie. Świadomy wybór karty to jest akt, który mówi: 'wiem, czego potrzebuję'. Losowanie mówi: 'oddaję to czemuś poza mną'. w takiej sytuacji jak ta jedno i drugie ma swoją wartość, ale emocjonalnie to są bardzo różne pozycje. Franciszka, masz poczucie, które z nich jest bliższe temu gdzie teraz jesteś?


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zostanę z tym obrazem karty-towarzysza, bo to jest chyba najważniejsze, co padło w tym wątku. Nie rozkład, nie przepowiednia, nie pytanie do przyszłości. Jedna karta, która jest z tobą, kiedy ty jesteś z mamą. I myślę, że to odpowiada też na pierwotne pytanie wątku o Arkana wspierające więź - bo może nie chodzi o to, która karta 'robi więź', tylko która karta daje ci możliwość bycia obecną. A to jest bardzo osobiste. I pewnie u każdego ta karta będzie inna. ciekawa jestem, jaką kartę-towarzysza wybrałby dla siebie ktoś, kto dopiero zaczyna - może ktoś zechce się jeszcze tym podzielić. 😉


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: