Ostatnio dużo myślę o przeprowadzce i postanowiłam zrobić sobie rozkład, który pomógłby mi sprawdzić, czy moje intencje w tej sprawie są rzeczywiście czyste, czy może kieruje mną coś, czego do końca nie przyznaję przed sobą. Zaciągnęłam sześć kart i ułożyłam je w taki sposób: pierwsza - co naprawdę chcę osiągnąć tą zmianą, druga - co świadomie sobie mówię, trzecia - co tak naprawdę mnie motywuje (to, czego nie przyznaję), czwarta - czego się boję, piąta - co zostawiam za sobą (i jak na to patrzę), szósta - czy jestem gotowa na tę zmianę czy uciekam. Wyszły mi karty, które trochę mnie zatrzymały. Na pozycji 'co mnie naprawdę motywuje' wyciągnęłam Księżyc, a na pozycji 'czy to ucieczka' - Ósemkę Mieczy. Nie wiem, co o tym myślicie, ale samo układanie tych pytań na karty było dla mnie pouczające. Czy ktoś z was robił coś podobnego przed ważną życiową decyzją?
Ciekawy rozkład, ale mam pytanie do pozycji trzeciej - jak odróżniasz 'to, czego nie przyznaję' od zwykłej projekcji własnych lęków na kartę? Bo przy Księżycu na tej pozycji można iść w sto różnych kierunków interpretacji.
Ja dopiero uczę sie tarota ale ten rozkłd brzmi bardzo sensownie. Pytanie mam takie - czy te pytania w pozycjach ustalałaś sama przed tasownaiem, czy dopasowałaś do tego co wyszło? Bo słyszałam że lepiej ustalić pytania wcześniej 😉
Ten rozkład ma potencjał, ale chciałam zapytać o jedną rzecz - czemu sześć kart, a nie siedem? Pozycja 'co mnie zostawiam i jak na to patrzę' to trochę dwa pytania w jednym miejscu. Przy autorefleksji zazwyczaj warto je rozdzielić, bo 'co zostawiam' i 'jak to oceniam' to dwie różne energie.
Ja bym zrobiła to tak: jedna karta na 'co fizycznie/emocjonalnie zostawiam', a druga na 'jaką historię sobie o tym opowiadam'. Bo możesz zostawić relację, która obiektywnie ci nie służy, ale nadal opowiadać sobie że to wielka strata. Albo odwrotnie - zostawiasz coś dobrego i próbujesz to zbagatelizować, żeby łatwiej było odejść.
Mam w notatkach podobny rozkład z jednej z ksiąg, ktury nazywał się 'rozkład lustra'. Tam było osiem pozycji i jedna z nich to właśnie 'co mówię sobie o tym odejściu' versus 'co ono mówi o mnie'. przy decyzjach o przeprowadzce to szczególnie ważne, bo ludzie często nie wiedzą, czy uciekają od siebie, czy w ogóle od miejsca.
Księżyc na pozycji ukrytej motywacji przy decyzji o przeprowadzce to prawie zawsze sygnał, że chodzi o jakiś sen lub wyobrażenie, które nie jest realistyczne. Właściwie ta karta w takim miejscu sugeruje, że masz pewne złudzenia co do tego, czym ta zmiana będzie. Ósemka Mieczy to już jasne potwierdzenie - wiesz, że możesz to zmienić ale sama siebie blokujesz.
Wtrącę się, bo ta dyskusja zaczyna kręcić się wokół jednej karty zamiast wokół samego rozkładu. Mnie bardziej interesuje coś innego: czy ten rozkład faktycznie zmienił coś w postrzeganiu tej przeprowadzki? Bo o to chyba chodzi w autorefleksji - żeby coś przesunąć w głowie, nie żeby dostać gotową odpowiedź.
No i przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem ale czy ten rozkład jest gdzieś opisany, czy sami go układacie? Szukam czegoś do autorefleksji przed dużą decyzją i nie chcę się trzymać tylko standardowych układów z internetu, bo nie zawsze pasują do sytuacji.
A co z kartami dworowymi? Bo mnie zawsze plącze kiedy wychodzi na przykład Rycerz czy Dama na pozycji 'co mnie motywuje' - nie wiem czy to jakaś osoba, czy cecha charakteru, czy coś zupełnie innego
Wracając do samego rozkładu, to podoba mi się ta pozycja z czystością intencji. Właśnie o to mi chodziło kiedy ostatnio próbowałam rozkładać przed moją decyzją o zmianie - ale nie wiedziałam jak to pytanie w ogóle sformułować żeby karta mogła odpowiedzieć. Można powiedzieć, że 'czy to ucieczka' to w sumie pyta o to samo co czystość intencji?
Okej, rozumiem to rozróżnienie. Ale czy możesz mi powiedzieć jak to wyglądało w praktyce - jak konkretnie pytałaś o czystość intencji? Bo ja jak próbowałam, to albo wychodziło mi coś zbyt ogólnego, albo miałam wrażenie że pytam dwa razy to samo.
To ciekawe podejście do formułowania pytania. Mam wrażenie, że przy takich decyzjach jak przeprowadzka większość ludzi pyta 'czy to dobry pomysł' zamiast 'skąd w ogóle pochodzi ten pomysł'. I to jest fundamentalna różnica, bo to drugie pytanie daje ci materiał do autorefleksji, a nie wyrok.
A jak wychodzi karta bardzo negatywna na pozycji intencji - powiedzmy Wieża albo Diabeł - to co wtedy? Czy to znaczy że intencja jest 'zła' czy to tylko opis energii?
Diabeł na pozycji intencji przy decyzji o przeprowadzce to sygnał uzależnienia od miejsca lub środowiska. Widziałam to kilka razy i zwykle chodziło o relację lub pracę, z której ktoś nie umiał wyjść inaczej niż przez fizyczne odcięcie się.
Mnie zastanawia co się robi jak dwie karty w rozkładzie sobie przeczą. Bo zakładam że tak się zdarza - jedna mówi że intencja jest jasna, druga że masz ukrytą motywację. I co wtedy, która ważniejsza? 😀
Tylko że to wymaga sporego doświadczenia żeby to zobaczyć jako napięcie, a nie błąd w rozkładzie. jak zaczynałam, to takie rzeczy mnie blokowały - nie wiedziałam czy źle rozłożyłam, czy źle pytałam, czy po prostu karta 'się pomyliła'.
Ja to rozwiązywałam przez dłuższe siedzenie z kartą zanim zaczęłam interpretować. Czyli nie patrzę od razu na znaczenie, tylko na pierwszą emocję - co czuję gdy widzę ten obrazek na tej pozycji. Często napięcie między kartami znika, kiedy podchodzę do nich przez to co wzbudzają, nie przez podręcznikową definicję.
Ale jak się jest na początku, to ta 'pierwsza emocja' to często po prostu strach przed złą kartą. Trójka Mieczy i od razu mam wrażenie że coś pójdzie źle, nawet jeśli ta karta akurat pasuje do kontekstu jako oczyszczenie.
To ciekawe porównanie do snów, bo ja właśnie ze snami tak pracuje - nie interpretuje od razu, tylko zapisuję i wracam po jakimś czasie. czy przy kartach też ma sens wracać do rozkładu po kilku dniach, jak już opadną emocje?
Tak, zdecydowanie ma sens wracać po kilku dniach. Właściwie powiedziałabym, że to jeden z ważniejszych kroków przy takim rozkładzie. Kiedy robię go po raz pierwszy, jestem jeszcze w środku pytania - często dosłownie, bo decyzja o przeprowadzce to nie jest coś abstrakcyjnego, to twoje życie, twoje rzeczy, twoje relacje. Wracam po kilku dniach i widzę zupełnie inną kartę. Nie dlatego, że się zmieniła, ale że ja się trochę zmieniłam.
i co robisz z tym wrakaniem - piszesz nową interpretację od zera, czy porównujesz ze starą? Bo mnie zastanawia czy nie lepiej najpierw zapisać co sie myslalo, zeby mieć punkt odniesenia.
Też prowadzę notatki do każdego rozkładu i mogę powiedzieć, że przy decyzjach o zmianie miejsca ta różnica między pierwszą a późniejszą interpretacją bywa naprawdę spora. pierwsza reakcja to często opór albo ulga - oba bardzo informacyjne, ale żadne z nich nie jest jeszcze analizą. To co wychodzi po czasie jest spokojniejsze i bliżej sedna.
Wtrącę się w ten wątek z notatkami, bo wydaje mi się że warto rozróżnić dwie rzeczy: zapisywanie emocji i zapisywanie interpretacji. Emocja po godzinie to dane. Interpretacja po godzinie to często projekcja. I ta druga jest o wiele bardziej zawodna przy kartach autorefleksji. Czeslawa, masz rację z tym odczekaniem - przy kartach bym powiedziała to samo.
A jeśli ktoś nie prowadzi żadnych notatek i robi rozkład 'na bieżąco' to ten efekt powrotu po czasie w ogóle nie zadziała? Pytam bo ja nigdy nie robiłam notatek, po prostu siadałam, rozkładałam i myślałam przez chwilę. 😉
Przy rozkładach dotyczących zmiany miejsca notatki mają szczególne znaczenie, bo taka decyzja często dojrzewa tygodniami. Jeśli robisz kilka rozkładów w tym czasie bez zapisów, to nie masz jak zobaczyć czy twoje intencje ewoluują czy stoją w miejscu. A właśnie ta ewolucja dużo mówi.
Dla mnie sygnałem było to, że zaczęłam się kłócić z kartą w głowie. Jak wychodzi coś czego nie chce zobaczyć i zamiast siedzieć z tym, natychmiast szukam powodu dlaczego 'to akurat nie dotyczy tej sytuacji' - to jest właśnie ten moment. Nie karta mówi źle. Ja nie chcę słuchać.
