Siedzę od lat z kartami i coraz bardziej mnie zastanawia jedna rzecz: czy tarot może być przydatny dla kogoś, kto nie wierzy w żadną mistykę, ale chce po prostu usystematyzować swoje myśli? Pracuję z ludźmi, widzę ich ból codziennie, i czasem sama potrzebuję czegoś, co pomoże mi się z tego oczyścić albo chociaż poukładać to w głowie. Karty zaczęłam traktować bardziej jak lustro niż wyrocznię. Czy ktoś ma podobne podejście czy to herezja na tym forum? 🙂
Nie herezja, ale uproszczenie :(... To znaczy, rozumiem tę perspektywę i sam znam ludzi, którzy zaczynali od podejścia czysto psychologicznego ale mam jedno pytanie: jak wtedy traktujesz to, ze konkretna karta pojawia się w konkretnym momencie? Czy tłumaczysz to przypadkiem?
to jest sedno całej sprawy z tym pragmatycznym podejściem. Bo jeśli ktoś traktuje karty jak narzę :(... jak instrument do analizy własnych myśli, to gest losowania staje się po prostu rzutem kostką. A jednak coś sprawia że konkretna karta wyskakuje w konkretnym dniu. @Hyzop Pytanie czy kiedy ciągniesz kartę po ciężkim dniu z ludźmi, to masz wrażenie, że to co wychodzi jest przypadkowe?
Ale wlasnie o to chodzi, nie? Że tarot daje nam obrazy, które możemy na siebie nałożyć :)? Dopiero zaczynam i mnie zastanawia, czy w ogóle trzeba wierzyć żeby karty działały. Czy pragmatyk może mieć z tego realny pożytek?
Moim zdaniem bez otwarcia na energię kart nie ma prawdziwego odczytu. hej pragmatyk po prostu będzie widział obrazki i czytał opisy z książki. Nic więcej :P. To tak jakby medytować z zegarkiem w ręku i sprawdzać co minutę czy już działa.
Dokładnie o to mi chodziło... Nie szukam przepowiedni, szukam jakiegoś rytuału, ktory pomoże mi po robocie "złożyć" to co zebrałam od ludzi. karty mam od lat, ale ostatnio zaczynam je traktować właśnie tak: ciągnę jedną kartę wieczorem i siadam z nią chwilę. Zastanawia mnie, czy inni mają podobny rytuał, i czy to w ogóle sensowne przy takim obciążeniu.
Oddech naprawdę robi różnicę przy takim oczyszczaniu. Ja nie używam kart w ten sposób, ale jeśli dobrze rozumiem co opisujesz: chodzi o rozładowanie tego co zebrałaś od innych, nie o przepowiednię. Czy próbowałaś przed ciągnięciem karty zrobić kilka długich wydechów z intencją oddania cudzego, zatrzymania swojego?
Ale czy nie ma ryzyka, że jeśli jesteś obciążona cudzą energią i ciągniesz kartę, to odczytujesz ją przez tę cudzą energię, a nie przez swoją? To znaczy, może karta mówi ci coś o osobie, od której zebrałaś ten ból, a nie o tobie?
Miałam coś takiego i to jest dezorientujące. Ciągnęłam kartę dla siebie po trudnej rozmowie z bliską osobą i wyszło mi coś, co kompletnie nie pasowało do mojej sytuacji ale po chwili pomyślałam, że pasowało idealnie do tamtej osoby. Teraz zawsze staram się "wrócić do siebie" przed rozkładem, cokolwiek to znaczy w praktyce.
Ale uwaga, bo samo oczyszczenie przez oddech to za mało jeśli ktoś pracuje z cudzym bólem zawodowo. Tu potrzeba czegoś mocniejszego, np. wizualizacji złotego światła lub zamknięcia czakry serca po kontakcie z klientem. Oddech to dopiero pierwszy krok.
henryka59 trafiła w sedno. Nie chcę się zamykać bo praca wymaga żebym była otwarta i obecna. Chodzi mi o coś co działa wieczorem, żeby to co zebrałam przez dzień nie chodziło ze mną do snu. Karta wieczorem jest właśnie takim momentem, ze siadam i mówię sobie: co z tego biorę dla siebie, a co odkładam
Gwiazda po ciężkim dniu to jest bardzo wymowne i rozumiem tę reakcję. Ale chcę dopytać, bo to ma znaczenie dla całej rozmowy: czy traktujesz tę kartę jako coś co ci mówi jak jest czy jako coś co pokazuje gdzie iść? Bo to są dwa bardzo różne odczyty tej samej karty.
Czytam tę rozmowę od początku i teraz mam pytanie, może naiwne: czy jest jakaś różnica między tarotowymi kartami które lepiej nadają się do tego wieczornego oczyszczania? Słyszałam że niektóre talie są bardziej energetyczne a inne spokojniejsze. Czy to ma znaczenie dla takiego celu?
to z tymi snami po ciemnym talii jest ciekawe. Czy to może być po prostu kwestia tego, że te obrazy działają na wyobraźnię przed snem? Pytam bo nie mam duzo doświadczenia z tarotem, ale wiem jak bardzo obrazy przed zasypianiem wpływają na to co się śni.
Wandka podniosła bardzo uczciwe pytanie i ja sie z tym same borykam... Bo wieczorem jestem zmęczona i mogę nieświadomie szukać kart które dają mi spokój. Tamta Gwiazda może znaczyła coś innego, a ja wzięłam to co chciałam usłyszeć. Nie wiem jak to sprawdzić.
Mam pytanie do osób które pracują z tarotem regularnie: czy zmieniacie talię zależnie od nastroju :)? Bo czytając tę rozmowę zaczynam rozumieć że talia to nie jest neutralny obiekt i że może aktywować różne stany. Ale czy to nie prowadzi do sytuacji że nigdy nie idziemy w głąb jednej talii?
Moim zdaniem warto mieć jedną talię do pracy osobistej i jedną do czytania dla innych. Mieszanie tego prowadzi do zaburzenia energii talii i karty zaczynają dawać mniej spójne przekazy. Czytałam o tym w kilku książkach i sama tak robię.
Nie czytam zawodowo ale zdarza mi się siąść z bliską osobą i zrobić rozkład :P. Nie jest to coś regularnego. Głównie tarot stosuję do własnej pracy bo jak pisałam, to jest ten wieczorny moment rozdzielenia dnia od nocy.
Jasminowa07 powiedziała to lepiej niż ja. Właśnie dlatego ten temat zaczęłam, bo widzę że w tej dziedzinie bardzo łatwo się zagubić w rytuałach wokół rytuałów :). Jedna karta wieczorem to jest coś co mogę zrobić nawet po najtrudniejszym dniu i to działa, chociaż nadal nie wiem dlaczego.
Romualda pyta o coś czego nie ma jednej odpowiedzi... U mnie zajęło to parę lat zanim zaczął mnie nudzić pojedynczy wyciąg i poczułem że chcę więcej kontekstu. Ale znam praktyków którzy po dekadzie nadal pracują z jedną kartą i mają z tego więcej niż inni ze skomplikowanych rozkładów. Pytanie jest złe :P. Nie ma "pełnowartościowej" w sensie ilościowym, jest tylko taka która daje ci to czego szukasz.
Wandka trafiła w coś co mnie samą zastanawia :). Jak ja się łapię na tym że pytam o tą samą sytuację trzeci raz w tygodniu, to nie wyciągam karty tylko zapisuję dlaczego chce znowu pytać. To bardziej pomaga niż kolejny odczyt i jest pragmatyczniejsze... chociaż nie zawsze mam na to siłę.
Mogę się wtrącić z czymś trochę z boku? Hyzop w temacie napisała o codziennym kontakcie z cudzym bólem i o potrzebie energetycznego oczyszczenia. Ten wątek trochę nam uciekł, a wydaje mi się że dla pragmatycznego podejścia do tarota to jest kluczowe. hej czy karty mogą służyć właśnie do takiego rozdzielania, nie tylko do odpowiedzi na pytania?
Rasphul pisze o domknięciu przez symbol i to mnie bardzo uderzyło. Bo ja mam podobnie z kamieniami, trzymam konkretny kamień kiedy chcę zamknąć jakiś temat, i to działa podobnie. oj zastanawiam się teraz czy karta mogłaby mnie zastąpić w tym rytuale kiedy nie mam kamienia przy sobie. Czy to jest sensowne podejście?
Ja bym jednak nie mieszała kart z kamieniami w jednej praktyce bo to dwa różne systemy energetyczne i mogą się neutralizować. no dobra lepiej wybrać jedno i konsekwentnie z tym pracować.
słuchajcie, ale czy nie jest tak, że jeśli tarot traktujemy czysto pragmatycznie jako technikę psychologiczną to trochę pozbawiamy go tego co go wyróżnia? Bo wtedy równie dobrze można by medytować albo pisać dziennik. Pytam serio, nie podważam.
Madzialena pyta o cos z czym sama się zmagałam :). Pisałam dziennik przez lata i on nie miał tego co ma karta: element zaskoczenia. Dziennik pisuję sama, karta wyciąga coś czego nie planowałam. Nawet jeśli to tylko przypadek, ten przypadek działa na mnie inaczej niż własne myśli zapisane wieczorem. no to jest ta różnica dla mnie.
Hyzop ma rację co do tego zaskoczenia. Dziennik to twoje myśli wrócone do ciebie, karta to coś z zewnątrz twoich oczekiwań. Nawet bez wierzenia w nic mistycznego ten element losowości robi robotę. Ja na przykład wyciągam kartę jak mam dylemat i często sama karta nie jest ważna tylko moja reakcja na nią, czy czuje ulgę czy nie.
