przepraszam ze wchodzę z boku ale mam takie głupie pytanie - jak długo powinno się siedzieć z jedną kartą żeby to miało jakiś sens? bo się boję ze za szybko odłożę i nic z tego nie wyniosę albo ze będę siedzieć za długo i się po prostu zmęczę jak Justi
Wracając do Zawilcowej i tego strachu przed winą - to jest coś co mnie samej zajęło bardzo długo, żeby rozróżnić odpowiedzialność od winy. One brzmią podobnie ale to zupełnie inne rzeczy. Odpowiedzialność możesz wziąć i z nią coś zrobić, wina tylko cię przykuwa. Czy tarot pomógł ci kiedyś to rozróżnić albo w ogóle czy karty mogą w tym pomóc?
To rozróżnienie które Wikusia zrobiła - wina vs odpowiedzialność - to jest dokładnie to co według mnie powinno poprzedzać jakąkolwiek pracę z kartami w temacie odpuszczania. Inaczej wyciągamy z kart potwierdzenie tego co już myślimy, a nie nowe spojrzenie. czy ktoś pracował z tym konkretnie, na przykład rozkładem który celuje właśnie w to rozróżnienie?
Czytam ten rozkład tak - pierwsza karta to to co TY nazywasz swoją winą, czyli twoja interpretacja, często zniekształcona przez emocje. oj druga to co rzeczywiście leży po twojej stronie jako odpowiedzialność, już po tym oddzieleniu o którym Wikusia pisała. Trzecia to co należy do drugiej osoby i czego nie możesz wziąć na siebie. Ale ważne - czytasz je razem bo razem tworzą obraz całej dynamiki. Nie mozna patrzeć na trzecią pomijając pierwszą.
to jest ważne pytanie i powiem ci tak - ciężkie karty na wszystkich trzech pozycjach to nie wyrok, to opis sytuacji. Miecze pokazują że było ostro, ze raniło że myśl była zaangażowana - ale to nie znaczy że nie ma wyjścia. Dziewiątka Mieczy to karta lęku nocnego, nie karta potępienia. różnica jest ogromna :).
i jeszcze jedno co do tego rozkładu - jeśli pierwsza i druga karta są bardzo podobne, to może być sygnał że nie ma tu dużej różnicy między tym co widzisz jako winę a tym co jest odpowiedzialnością. Albo wręcz odwrotnie - że je całkowicie utożsamiasz i karta próbuje to pokazać przez kontrast :(... Zawilcowa, masz jakiś konkretny strach przed daną kartą z Mieczy czy to ogólna obawa przed "ciężką talią"??
Dziesięć Mieczy to ta z tym człowiekiem leżącym twarzą w dół z mieczami w plecach? Bo jeśli tak to rozumiem ten strach, mnie też zawsze brała za gardło zanim się jej nie przyjrzałam dłużej. co konkretnie widzisz kiedy na nią patrzysz - postać, tło, coś innego?
Dziesięć Mieczy ma jeszcze jedno oblicze które rzadko się omawia - ona oznacza też że dotarłaś do absolutnego dna danego tematu. Nie możesz spaść niżej. I to jest paradoksalnie karta świtu bo po niej jedyne co może nastąpić to wychodzenie. Jeśli wyciągniesz ją przy pytaniu o odpuszczanie, zastanów się czy nie jest to właśnie potwierdzenie że to naprawdę czas kończyć, bo już nie ma gdzie dalej iść w ból.
przepraszam ale mam teraz pytanie do Latawca o ten rozkład trzykartkowy - czy kolejność kart ma znaczenie, tzn czy można je wyciągnąć poziomo czy pionowo ustawić? Czy to wpływa na odczytanie?
Wracając do Zawilcowej i tej obawy przed ciężkimi kartami - zastanawiam się czy sam strach przed wyciągnięciem konkretnej karty nie jest już informacją. Jak przychodzisz do rozkładu z lękiem ze coś potwierdzisz, to pytanie brzmi - a co właściwie chcesz żeby NIE zostało potwierdzone? Bo może tam jest sedno.
To co właśnie napisałaś - to jest bardzo konkretna teza z którą przychodzisz do kart. I tu jest pułapka - jeśli stawiasz taką tezę, karty mogą ją potwierdzić przez to że szukasz potwierdzenia, nie odpowiedzi. Czy jest możliwe żebyś przed tym rozkładem zapisała tę tezę na kartce i świadomie ją odłożyła na bok, zanim wyciągniesz pierwszą kartę?
Chyba spróbuję tego co Edek proponował - zapisać i odłożyć. fizyczne wkładanie pod talię brzmi dla mnie za bardzo jak że narzucam pytanie zamiast je puścić. oj nie wiem, może to tylko mój opór. Ale zanim w ogóle usiądę z tymi kartami, chciałabym zapytać - czy jest jakiś moment w którym po prostu wiadomo że człowiek jest gotowy na tę pracę? Czy to też wiadomo z góry że nie wiadomo?
