To jest coś co rzeczywiście widziałam u siebie. Przez jakiś czas ciągnęłam karty i każda wydawała mi się komunikatem o zamknięciu, końcu, odejściu - nawet Głupiec, który jest przecież kartą początku. Dopiero później zrozumiałam że to nie karty tak mówiły, tylko ja tak czytałam. Więc tak, myślę że Joasieńka ma rację co do mechanizmu.
Chyba irytacje. Albo takie "no dobra, ale właściwie to o co chodzi". I zaczynam kombinowac. Nigdy nie pomyslalam ze to jest informacja sama w sobie, a nie przeszkoda w odczycie. To troche zmienia perspektywę.
To co Oleandra opisuje ma bardzo konkretne przełożenie na poziomie fizycznym - ta irytacja o której mówi Lilijka to jest napięcie w ciele które pojawia się kiedy coś nie pasuje do naszego wewnętrznego obrazu sytuacji. Ja to obserwuję u siebie i u innych przy pracy z czakrą splotu słonecznego. Czy ktoś z Was robiąc rozkład zwraca uwagę na to co się dzieje z ciałem w momencie odczytywania?
Czytam te rozmowe od dluzszego czasu i widze tu ciekawy wzorzec - Lilijka zaczela od pytania o koncentracje przy praktykowaniu a rozmowa doszla do tego ze brak koncentracji moze byc najbardziej wartosciowym materialem w calym rozkladzie. Czy to nie jest troche paradoks? Ze im mniej "gotowa" wejdziesz do rozkladu, tym wiecej mozesz zobaczyc o sobie?
Właśnie to chyba robiłam. Próbowałam wyciągac precyzyjne wnioski kiedy byłam kompletnie gdzie indziej myslami, a potem byłam sfrustrowana ze "nie działa". Moze to jest wlasnie ten schemat o ktorym mowiłam - za szybko oczekuje rezultatu, nie daję sobie czasu na sam proces.
Mam zapisane gdzieś podobne spostrzeżenie z moich notatek, tylko w kontekście numerologii, ale mechanizm ten sam. Jak się oczekuje konkretnej odpowiedzi, to się ją zawsze znajdzie - w każdym układzie, każdej liczbie, każdej karcie. Wiesz że tak jest dopiero kiedy zaczynasz zapisywać i po miesiącu widzisz że wszystkie odczyty "potwierdzały" to samo.
Nie musisz pisać dużo. Ja przez pierwsze miesiące robiłam tylko trzy rzeczy: jaka karta, jaka była moja pierwsza reakcja i jedno zdanie o tym co mnie w niej uderzyło. Żadnych rozbudowanych interpretacji. I właśnie te pierwsze reakcje po jakimś czasie były najbardziej wymowne - widać było co się powtarza. Ktoś prowadzi to inaczej? Ciekawa jestem co jeszcze warto zapisywać na początku.
