Eh, mam ostatnio strasznie rozbieganą głowe i zastanawiam się, czy w ogóle warto teraz siadac do tarota. Zaczęłam uczyc sie kart kilka tygodni temu, ale ciagle cos mnie rozprasza - mysle o innych rzeczach, planuje nowe zajecia, nie moge sie skupic. Czytałam gdzies, ze tarot moze pomoc własnie wtedy kiedy szukasz swojej sciezki albo nowego kierunku, ale z drugiej strony - czy taki stan skupienia pozwoli mi w ogole na rzetelne odczytanie kart. Czy wy pracujecie z kartami kiedy macie metlik w głowie, czy raczej czekacie na spokojniejszy czas?
Dokladnie to samo miałam jak zaczynałam. Powiem ci z własnego doświadczenia - mętlik w głowie i rozproszenie to nie przeszkoda, to często właśnie powód żeby usiąść z kartami. Mnie tarot nieraz pomagał poukładać to co kręciło się gdzieś w środku bez wyraźnego kształtu. Ale mam pytanie - czy to rozproszenie bierze się z tego że naprawdę szukasz nowego hobby, nowego kierunku? Bo to zmienia sposób w jaki do kart podejść.
Czekaj ale czy nie jest tak ze jak jestes rozbita wewnetrznie to karty tez daja rozbite odczyty? Pytam serio bo wydaje mi sie ze energetycznie to musi miec jakies przetozenie na to co wychodzi w rozkladzie.
Zgadzam sie z Jola w polowie. Skupienie robi roznice, szczegolnie jak zaczynasz i nie masz jeszcze wyrobionej intuicji. Ale jest jeden aspekt o ktorym obie nie wspomnialyście - jezeli pytanie dotyczy wlasnie tego czego szukasz, tego nowego hobby albo kierunku, to ten rozgardiasz w głowie jest wrecz tematem rozkladu, nie przeszkoda. Lilijka01, a co konkretnie chcesz zapytac karty? To w ogole klucz do całej sprawy.
Na to pytanie karty bardzo chętnie odpowiadają, powiem ci. Ale tutaj ważne jest coś innego - pytanie "czy warto kontynuować" jest trochę zamknięte i może dać ci tylko potwierdzenie lub zaprzeczenie, co rzadko kiedy jest pomocne. Dużo lepiej brzmiałoby coś w stylu: co stoi za tym, że porzucam kolejne rzeczy, albo co mogłoby mi pomóc znaleźć coś trwałego. Zamiast wyroku - diagnoza. Widzisz różnicę?
To co opisujesz to nie problem z tarotem, tylko z przekonaniem ktore masz o sobie. I nie mowie tego złosliwie - po prostu karty tego nie "wylecza" bo to nie jest ich działka. Moga ci pokazac co wokol tego siedzi, ale jezeli wzorzec porzucania jest głebszy, to zaden rozklad go nie naprawi. Obawiam sie ze czesc ludzi szuka w tarota odpowiedzi na pytania ktore wymagaja zupelnie innej pracy.
Nie, nie trzeba być ekspertem. To mit który bardzo szkodzi ludziom zaczynającym. Karty uczą też przez to że po prostu je używasz - w tym są pytania trudne, intuicyjne, emocjonalne. Kilka tygodni nauki i znajomość Arkanów to naprawdę solidna baza. Tamarka dobrze robi zwracając uwagę na podejście, ale nie chodzi o to żeby czekać na jakiś certyfikat gotowości.
I tutaj właśnie wchodzi ten watek z tytułu - tarot jako nowe hobby dla kogos kto szuka swojej pasji. To jest inny kontekst niz czytanie sobie przy kawie raz na jakis czas. Jezeli karty maja byc czyms w czym chcesz sie rozwijac dlugoterminowo, to podejscie tez jest troche inne. Lilijka01, czy chciałabys z tarota zrobic cos co rozwija sie przez lata, czy raczej szukasz czegos co daje ci cos tu i teraz?
Dobre pytanie bo ja np zaczelam od "tu i teraz" i po kilku miesiacach mam wrazenie ze tarot to jedno z tych rzeczy do ktorych mozna wracac cale zycie i wciaz odkrywac nowe warstwy. Ale mi zajelo troche czasu zeby to poczuc. Zastanawiam sie, czy ta niecierpliwosc i skakanie z tematu na temat to moze sygnal z kart ktory juz gdzies dostałas, tylko nie do konca go odczytałas?
Przepraszam ze sie wtrace, bo jestem tu raczej od rytuałow niz tarota, ale to co opisuje Lilijka01 bardzo mi bliskie. Ja tez ciagle zaczynam nowe rzeczy i rzucam. Tylko zastanawiam sie - czy karty moga w ogole wskazac, ktore hobby nam "pasuje"? Czy to nie jest za konkretne pytanie jak na tarot?
Ojej, ten rozkład na żywioły znam i faktycznie dobrze działa przy takich pytaniach o kierunek. Zrobiłam go sobie kiedyś kiedy miałam kilka ścieżek do wyboru i bardzo mi poukładał priorytety. Choć wyszło coś zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Lilijka01, powiedz mi - czy kiedy uczysz się kart i skupiasz na symbolice, głowa trochę cichnie, czy cały czas ten mętlik zostaje?
Jesli coś wycisza głowe, to już jest bardzo dużo. Nie musisz wiedzieć od razu czy to "to" na całe życie. To jest właśnie ten moment od którego zaczyna się długa droga - i mam wrażenie, że karty już ci coś powiedziały zanim w ogóle zrobiłaś rozkład.
To co Jola napisala na koncu bardzo do mnie trafia. bo wlasciwie Lilijka01 juz ma odpowiedz, tylko jej nie uznaje, bo mysli ze musi byc jakies wielkie objawienie. a ciszenie głowy to jest konkretny sygnal. Pytanie do Joli - jak ty rozrozniasz kiedy cisza po rozkladzie to rzeczywiscie odpowiedz, a kiedy to po prostu zmeczenie i chwilowy spokoj?
A ja mam inne pytanie do tego co Jola mowi - czy to znaczy ze mozna robic rozklad i nawet nie patrzec na karty, tylko obserwowac co sie dzieje w srodku podczas tasowania? Bo ostatnio miałam takie poczucie ze jeszcze nie rozlozylam kart a juz wiedziałam czego sie boje w tej sytuacji.
To co opisujecie brzmi jakby tarot był bardziej metodą skupienia niz czymś co "mówi" konkretne rzeczy. Czy tak to rozumiecie? Bo jezeli tak, to troche inaczej patrze na to ze bałam sie robic rozklady bez pelnej koncentracji - moze wlasnie moment tasowania byl wazniejszy niz sama interpretacja? xD
Nie do końca bym to tak upraszczała. Tasowanie i chwila skupienia to ważna część, ale karty i ich symbolika też niosą coś swojego. Nie jest tak, że mogłabyś zamiast tego przez pięć minut patrzeć w okno i efekt byłby identyczny. Pytanie jest inne - czy te dwa elementy mogą działać razem, i odpowiedź brzmi: tak, i właśnie o to chodzi w dobrej praktyce.
Rozumiem ze wolisz nie wchodzic w ten temat, ale ciekawi mnie, czy ma dla ciebie znaczenie jak to nazwiemy - uwaga, energia, skupienie? Bo z mojej perspektywy to rozne jezyki opisujace ten sam mechanizm.
Wchodze tu bo ta rozmowa robi sie coraz bardziej filozoficzna, a Lilijka01 chyba jeszcze siedzi z konkretnym pytaniem. Lilijko, mam jedno - po tym co tu przeczytałas, co ci sie wydaje teraz bardziej uzyteczne: zrobic ten rozklad o schematach, czy najpierw poćwiczyć przez jakiś czas zwykłe codzienne czytanie bez głębokiego kopania?
To jest bardzo dojrzała obserwacja jak na kogoś kto jest na początku. Serio. To co opisujesz - szukanie potwierdzenia zamiast słuchania - to jest pułapka w którą wpadają też ludzie z dużo dłuższą praktyką. Jak ty w ogóle rozpoznałaś, że tak robisz? 🙂
O, to brzmi jak cos co ja tez robiłam przez pierwsze tygodnie. Czy to znaczy ze powinnam zaczac robic rozklady z kartami odwroconymi, zeby nie moc tak latwo przewidziec "wygodnego" znaczenia? Bo słyszałam ze odwrocone karty blokuja ten mechanizm.
Dokładnie. I tu wracamy do czegoś co Oleandra mówiła wcześniej o otwartym pytaniu zamiast zamkniętego. Jeśli pytasz "co powinienem teraz wiedzieć o tej sytuacji", to dużo trudniej jest znaleźć kartę która "potwierdza" to czego oczekujesz, bo nie ma jednej słusznej odpowiedzi. Lilijko, spróbowałabyś tak postawić to pytanie o swoje hobby?
Mogłabym sprobowac. Tylko nie wiem czy to pytanie ma dotyczyc tarota jako hobby, czy ogolnie tej tendencji do porzucania. bo teraz chyba bardziej chodzi mi o to drugie, a tarot jest tylko ostatnim przykladem.
To moze byc wazna roznica. jezeli pytasz o schemat ogolnie, to moze byc temat na cala serie rozkladow, nie jeden. Jak pracowalem z podobnym wzorcem u siebie, to zacząłem od jednej karty tygodniowo, tylko obserwacyjnie, bez konkretnego pytania - i dopiero po kilku tygodniach cos zaczelo sie ukladac w sensowna calosc. Czy masz cierpliwosc do takiego tempa?
Ojej, to brzmi naprawdę pieknie. Czyli ta karta jest jak taki towarzysz tygodnia? Ze nie chodzi o to zeby ja "rozgryźc" od razu, tylko zeby patrzec czy cos z nia koresponduje w codziennym zyciu? Bardzo dziękuje za to wytłumaczenie, bo to jest cos co moge zrobic nawet teraz kiedy ledwo znam sie na znaczeniach.
To mnie troche uspokaja, szczerze. Jedna karta tygodniowo bez presji znania wszystkiego - to jest format ktory mi nie ucieka, nawet jezeli moja głowa jest gdzie indziej. Ale mam pytanie do Trzygłowa i do Was w ogole: czy wy na poczatku ciagneliscie te karte losowo, czy w jakis sposob sami decydowaliscie ktora?
Ja zawsze ciągnąłem losowo. Tasowałem i ciągnąłem jedną bez patrzenia. Właśnie dlatego, zeby nie wybierac "wygodnej". Ale znam osoby ktore na poczatku braly karte ktora po prostu chcialy poznac blizej, i to tez działalo. To zalezy, czego szukasz - zaskoczenia czy zaprzyjaźnienia sie z konkretnym symbolem.
No właśnie, tu bym dorzuciła jeden wątek bo to mi się wydaje kluczowe dla Lilijki, biorąc pod uwagę cały kontekst tej rozmowy. Pytanie o to czy losować czy wybierać, jest trochę pytaniem o to czy bardziej chcesz słuchać, czy ćwiczyć uwagę na czymś konkretnym. Przy schemacie porzucania pasji to pierwsze może być ciekawsze, bo losowość nie daje ci możliwości wybrania "bezpiecznej" karty.
