Mam pytanie do wszystkich, bo ta rozmowa o gniewnie i żalu mi się kręci w głowie. Czy ktoś robił rozkład konkretnie w momencie, kiedy był zły? Nie po fakcie, nie na chłodno, tylko właśnie w środku silnej emocji? Bo mam wrażenie, że większość tu mówi o pracy na dystans.
Robiłam. I to był jeden z ważniejszych rozkładów, jakie pamiętam, właśnie dlatego, że byłam w środku gniewu, a nie nad nim. Dostałam Ósemkę Mieczy. Obraz zamknięcia, osoba związana z opaską na oczach. Numerologicznie ósemka to siła, przepływ, ruch. I te dwie rzeczy razem uderzyły mnie bardziej niż cokolwiek, co mogłam sobie powiedzieć na chłodno. Bo wiedziałam, że to ja się zamykam, nie sytuacja mnie zamyka.
Chcę tylko powiedzieć, że ten wątek z Ósemką Mieczy w momencie gniewu bardzo mi się odezwał. Nie mam jeszcze tyle doświadczenia, żeby robić takie rozkłady na emocjach, ale teraz mam ochotę spróbować. Tatarak, czy robiłaś to sama czy z kimś?
Tatarak, a co znaczy 'samo siedzenie z tym nie wystarczy'? Tzn. co się dzieje, jeśli nie masz tej osoby do rozmowy po? Rozkład po prostu zostaje niedomknięty?
To ciekawe co mówisz, bo ja zawsze robiłem rozkłady samodzielnie i nigdy nie miałem nikogo do rozmowy po. Teraz zastanawiam się, czy to dlatego niektóre rozkłady w kółko wychodzą podobnie. Nie zmieniam nic, bo nie mam lustra.
Waite znał kabałę i numerologię pitagorejską, więc powiedzenie, że to wychodzi samo, jest trochę na wyrost. On wiedział, co robi z numerami na kartach. Ale to nie znaczy, że każda interpretacja numerologiczna jest zgodna z jego intencją.
Wracając do wątku gniewu i żalu - zastanawia mnie coś, co Tatarak powiedziała wcześniej o napięciu między obrazem a liczbą. Czy ktoś miał sytuację odwrotną? Tzn. obraz kojący, a liczba wskazująca na ciężar? Bo przy gniewnie wyobrażam sobie, że to może być ważny moment.
W tradycji słowiańskiej siódemka była liczbą przejścia, nie odpoczynku. Trochę jak próg między tym, co było, a tym, co ma być. Więc jeśli ktoś pracuje w tym kontekście, to obraz odpoczynku i liczba siedem razem mogą znaczyć zupełnie co innego niż spokój.
Słucham tej rozmowy o siódemce i myślę sobie, że to jest dobry przykład tego, dlaczego sama liczba nie wystarczy jako klucz do interpretacji. Mówicie: przejście, introspekcja, próg. Ale dla kogoś w środku ostrego gniewu to są pojęcia abstrakcyjne. Jak w praktyce sprawdzacie, co liczba mówi akurat tej osobie w tym momencie?
czy praca na emocjach z rozkładem jest dla poczatkujacych czy lepiej najpierw nauczyc sie kart na chłodno? bo troche sie boję że zrobie błąd w interpretacji kiedy będę wzburzona
Nie, nie musisz czekać. Ale musisz wiedzieć, po co sięgasz po karty w danej chwili. Jeśli po to, żeby poczuć, że masz rację, to rozkład ci to da, bo interpretacja będzie dostosowana do stanu. Jeśli po to, żeby zobaczyć coś, czego nie widzisz, to też możesz to zrobić wzburzona, ale potrzebujesz kogoś, kto sprawdzi, czy nie interpretujesz wszystkiego jako potwierdzenia gniewu.
okej ale jak mam znaleźć tą osobę? i czy można jakoś samemu to sprawdzać żeby nie potrzebować kogoś? bo nie każdy ma kogoś do takich rozmów
To brzmi jak dość kręta droga. Piszesz, wracasz, sprawdzasz, czy chcesz poprawić... Nie prościej po prostu poczekać tydzień i wtedy dopiero robić rozkład?
To jest coś, o czym rzadko się mówi wprost: że żal i gniew w numerologii często siedzą w tych samych miejscach cyklu. Przejście z czwórki w piątkę albo z ósemki w dziewiątkę. Czy ktoś pracował z rozkładem, gdzie liczba wskazywała na jedno z tych przejść, i rozpoznał to jako gniew dopiero po fakcie?
Czwórka w Małych Arkanach i Pustelnik jako Wielki Arkan to różne poziomy symboliczne, nie powinno się ich po prostu sumować w jeden obraz. Czwórka w Pentalach to co innego niż czwórka w Mieczach, a Pustelnik to coś jeszcze innego. Kontekst talii ma znaczenie.
Zamrożenie jako forma gniewu jest w słowiańskich wierzeniach mocno obecna. Mróz, który nie jest zimą, tylko zatrzymanym żalem. Nie mówię, że to bezpośrednio przełożalne na Waita, ale ta dynamika gniew-zamrożenie wydaje mi się starsza niż jakikolwiek system kart.
Może, jeśli go do tego używasz świadomie. Ale widziałam rozkłady, gdzie ktoś szukał rozmrożenia, a karty pokazywały, że jeszcze za wcześnie. I to była cenna informacja, nie porażka rozkładu.
Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że w runach jest podobna zasada: nie ciągniesz runy kiedy chcesz odpowiedzi, tylko kiedy jesteś gotowa na pytanie. Może w tarocie to samo, nie robisz rozkładu kiedy chcesz się rozmrozić, tylko kiedy chcesz zobaczyć, gdzie stoisz?
I to jest właśnie to miejsce, gdzie numerologia może naprawdę pomagać, a nie tylko dekorować rozkład. Jeśli wiesz, w którym miejscu cyklu jesteś, to wiesz też, czy to jest moment na pytanie czy na działanie. Karty i liczby razem dają inną jakość niż każde z osobna.
Okej, ale to zdanie o numerologii jako drogowskazie do momentu na pytanie contra moment na działanie, to brzmi ładnie, ale jak to wygląda w praktyce? Siedzisz, liczysz swój cykl i mówisz sobie: 'mam siódemkę, więc nie robię dziś rozkładu'?
To znaczy, że zdaniem Tatarak są momenty, kiedy w ogóle nie należy sięgać po karty? Pytam serio, bo to trochę odwraca to, co rozumiałam jako elastyczność tarota.
Mam z tym konkretne doświadczenie. Robiłem rozkład w roku dziewiątki i pytałem o nowy projekt. Wyszedł mi As Kielichów i byłem pewny, że to zielone światło. Dopiero potem zrozumiałem, że to był sygnał emocjonalnego otwarcia na zakończenie, nie na start.
To jest spójna logika, ale rodzi pytanie techniczne: czyjego cyklu używasz? Rok życiowy od urodzin, rok kalendarzowy, miesiąc personalny? Bo to daje różne wyniki i nie można ich stosować wymiennie.
A jak to się nakłada, kiedy rok personalny mówi jedno, a miesiąc personalny coś zupełnie odwrotnego? Miałem taki moment, rok czwórki, miesiąc piątki. I właśnie wtedy wybuchło coś, co zbierało się od dawna.
Słuchajcie, ja ciągle próbuję to sobie wyobrazić bardziej praktycznie. Czy ktoś kiedyś zrobił rozkład dosłownie pod kątem 'co ten gniew we mnie chroni'? Bo chyba o to chodzi, że gniew zawsze coś zasłania.
Jeśli chcesz szukać tego, co gniew zasłania, to polecałabym trójpozycyjny układ: co czuję teraz, co to uczucie chroni, co jest pod tym. Liczba z numerologii może wejść jako czwarty element, żeby osadzić to w cyklu. I wtedy rozkład przestaje być abstrakcyjny.
Mam pytanie do całej dyskusji, bo mi tu coś nie gra. Mówimy o gniewie i żalu, ale cały czas w kontekście osobistym, jakby to były wyłącznie nasze wewnętrzne stany. A co jeśli gniew dotyczy kogoś drugiego, relacji, sytuacji zewnętrznej? Czy rozkład w roku piątki albo dziewiątki nadal działa tak samo?
