Czytam to o tym ruchu pionowym i nagle mi się skojarzyło cos zupelnie innego - a Koło Fortuny? Ono sie obraca nie idzie do przodu. Czy to w ogóle jest karta drogi, czy raczej karta ktora pokazuje że czasem nie my decydujemy o kierunku? 😉
Hmm, Chcę tu dorzucic cos waznego bo Koło Fortuny jest czesto interpretowane zbyt pasywnie w tradycji hermetycznej to Kolo jest trikserem - ono się obraca ale ci ktorzy rozumieja zasadę kola nie są przez nie miotani. Sfinks na szczycie Koła w Rider-Waite właśnie to symbolizuje. Wiec pytanie jest takie: czy ty jestes na obwodzie kola czy w jego centrum?
Zastanawiam sie czy wracajac do tej mapy kart drogi ktora probuje ulozyc Walcia - czy my wlasciwie szukamy kart które pokazuja ruch czy kart które pokazują zmiane? Bo to nie jest to samo. Można się ruszac i nie zmieniać, można nie ruszać się z miejsca i się całkowicie zmienic.
Mam jeszcze jedno pytanie bo chyba cos przegaplam - a Hierofant? On tez stoi w miejscu wskazuje drogę innym ale sam nie idzie. Czy taka karta jet w ogoel na tej liście?
Hierofant jako drogowskaz a nie wędrowiec - to mi bardzo pasuje. I właściwie to zestawienie Hierofanta z Głupcem jest chyba jednym z najważniejszych napięć w całym tarocie. Jedno to instytucja, drugi to ryzyko. Kazda droga życiowa gdzieś między nimi sie porusza.
E tam ten wątk o Hierofancie i Głupcu to trochę opisuje też to co przeżywam pryywatnie - bo jak rozmawiałam z partnerem o kartach to on właśnie mówił że to są rzeczy bez sensu jakieś stare bzdury. I zastanawiam się czy to nie jest wlasnie ta dynamika - on stoi po stronie tego co sprawdzone i racjonalne a ja chcę pjóść jakąś własną ścieżką. nie wiem czy to dobrze że to tak interpretuję 🙂 😀
To co piszesz o partnerze brzmi jak coś z czym siedziałaś od jakiegoś czasu. Mam jedno pytanie zanim cokolwiek doradzę - czy on reaguje krytycznie tylko na karty, czy na całą tę sferę zainteresowań? Bo to dosyc wazne rozróżnienie przy myśleniu jak o tym rozmawiać xD
Wracam do tej kwestii ruchu versus zmiany ktora rzucilem wczesniej bo Lilijka wspomniała o partnerze i to mnie jakos odciągnęło myslami. Chcialem dopytac Rasphula - powiedziałeś że karty wokół Koła moowia czy ktoś jest sprawczy czy nie. Ale co jesli w rozkladzie nie ma zandych kart "aktywnych" dookola? Co to wtedy znaczy dla tej drogi?
Wskoczę z boku z czyms bardzo podstawowym, ale ta ósemka Kielichow która była wspomniana - to jest ta karta z człowiekiem ktory odchodzi nocą plecami do nas? Bo mi sie zawsze wydawało że to jest właśnie taka kartta drogi, dosłownie ktos odchodzi. Czy ona czesciej wychodzi kiedy ktos stoi przed realnym rozstaniem albo przeprowadzka?
Słuchajcie, to co mówi Rasphul o tej ósemce Kielichów i jej odwróconej wersji to mnie prowadzi do szerszego pyttania - czy odwrócone karty drogi w ogóle pokazuja drogę wstecz, czy raczej drogę zablokowaną? Bo to są dwie zupelnie różne sytuacje życiowo. Cofanie się to jedno, a stanie w miejscu to drugie.
A ja mam głupie pytanie - czy w ogole robi się rozkłady żeby sledzic postep na ścieżce? znaczy nie pytane o konkretna sytuację, tylko bardzziej "gdzie jestem na swojej drodze zyciowej teraz"? Bo mi się wydawalo ze tarot to raczej o konkretnych pytnaiach 🙂
Ehh ale Wizjoner to trochę komplikuje tę mpe ktora próbujemy tu ułożyć. Bo jeśli tarot może odpowiadać na "gdzie jestem na drodze" to może nie chodzi o to które karty są kartami drogi, tylko o to że każda karta może opisywać etap wędrówki? Wtedy cała talia to mapa nie tylko wybrane karty
No dobra ale to co mówi Placyda to brzmi ladnie, tylko kompletnie rozmywa pojęcie. Jeśli każda karta jest kartą drogi w zaleznosci od kontekstu to to zdanie nic nie znaczy. Moze jednak warto trzymac się czegoś bardziej konkretnego - na przykład które karty mają w ilustracji doslowny obraz ruchu przemieszczenia, podrozy.
Przepraszam bo jestem troche zagubiona - czy wy teraz mówicie że tarot jako całość to jest mapa drogi zyciowej, czy że poszczególne karty to są etapy tej drogi, czy że to dwie rozne rzeczy? Bo mi sie te poziomy pomieszaly.
To zestawienie które zrobila Seraphina bardzo mi pomoglo to poukładać. Jak zaczynałam ten wątek to myślałam glownie o tej trzeciej perspektywie - konkretnych kartach które wychodza kiedy ktoś jest "w drodze". ale ta rozmowa pokazała mi że to jest o wiele głębsze. czy ktoś z was robil kiedyś rozłkad specjalnie pod kątem tej drugiej perspektywy - Wieklich Arkanow jako kolejnych etapów jednej wędrówki?
Tak, robiłem. To sie nazywa roznie - czasem "rozklad pielgrzyma", czasem "ścieżka Głupca". Wyciągasz tylko Wielkie Arkana, tasujesz i kladziesz w kolejnosci która ma reprezentować etapy twojej aktualnej drogi. To co wychodzi pokazuje nie gdzie zmierzasz, tylko w jakim rytmie podrozujesz. Ale to wymaga sporego doświadczenia w czytaniu zeby nie zgubiło sie w abstrakcji.
To co Rasphul mówi to jest chyba najwazniejsza rzecz w całym watku jesli chodzi o praktyke. Karty drogi nie są GPS-em. Nie powiedza ci "skręć tu". Powiedzą ci może w jakim terenie jestes. I chyba dlatego ta symbolika drogi jest taka - bo drooga w tarocie to jesst zawsze cos co rozumisz dopiero kiedy juz kawalek przeszłeś, nie zanim zaczniesz iść.
To co powiedział Glifomistrz na końcu - ze karty drogi to jest opis terenu, nie GPS - to chyba najlepsze zdanie w calym wątku. chociaż ja nadal nie bardzo rozumiem jak z tego korzystać praktycznie. Znaczy okej, wiem w jakim terenie jestem ale co dalej? xD
To co mowi Jarowit o lustrze - to ma sens ale wydaje mi sie że rozmywa cos waznego. Jak talia jest tylko lustrem, to dlaczego 78 kart dlaczego te konkretne symbole? Zwykłe karty do gry tez moglyby być lustrem. Albo kamyki. czy nie chodzi jednak o to że symbolika jest konkretna i niesie jakies znaczenie niezależnie od tego co myslimy?
Ale czy jedno wyklucza drugie? Symbolika może być konkretna i głęboka, a jednoczesnie uruchamiać projekcję. To nie jest sprzeczność. lustro może mieć własną strukturę i wciąż odbijać tego kto patrzy. Może właśnie o to chodzi w kartach drogi - że mapa jest realna, ale każdy widzi na niej inną ścieżkę.
Aster mnie wyreczyla, bo fakycznie chcialam zapytać czy mozemy na chwilę wrócić do konkretu. Ta rozmowa dala mi dużo do myslenia, ale wciąż zastanawiam się nad czymś praktycznym - czy jak ktos jest w środku jakiejś życiowej zmiany to ktore karty najbardziej mówią "jesteś w drodze" a nie "jestes w miejscu"? Rasphul albo Jarowit, macie jakiś taki skrócony zestaw? 🙂
Okej, spróbuję. Nie jako lista zamknięta, ale to co mi najczęściej wychodzi w takich momentach: Glupiec, ósemka Kielichow, Gwiazda jesli droga jest po czymś trudnym, Księżyc kiedy droga jest we mgle i nie widac dokąd, Świat jako domknięcie. Z Malych Arkanów - szóstka Mieczy niemal zawsze, trojka Różdżek też. Ale to nie jest alfabet, to jest moj alfabet po latach pracy.
Ciekawe ze Rasphul nie wymienił Rydwanu. Ja właśnie Rydwan traktuje jako jedna z najbardziej "drogowych" kart w całej talii - to jest karty ruchu w czystej postaci, kontrolowanego, zdecydowanego. Ale moze właśnie o to chodzi - że Rywan to nie jest wędrówka tylko sprint. A wędrówka to coś innego niz szybki ruch.
Ja mam pytanie któóre pewnie wychodzi troche z boku - czy jak robimy rozkład o drodze zyciowej to powinnismy miec jakies konkretne pytanie, czy można po prostu pytać "pokaż mi gdzie jestem"? Bo jak przegladam te rozmowe to nie jestem pewna czy ogólne pytanie do czegos prowadzi.
