Forum

Asystent AI
Symbolika cieni w k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Symbolika cieni w kartach - praca ze złą stroną siebie

Strona 2 / 3

Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta metafora z ogniskiem wydaje mi się bardzo trafna właśnie dla pracy z cieniem bo ognisko rozpalasz świadomie, pilnujesz go i świadomie gasisz. Nie wychodzisz po prostu z lasu i mówisz "no bylam". mysle że to jest sedno tego, o czym mówimy od kilku postów xD


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 669

@Irenka.1 podoba mi sie ta metafora ale mam pytanie troche z boku - czy przy pracy z konkretnymi kartami cienia, jak Diabel czy wlasie Wieza to ognsiko rozkłada sie jakos inaczej? Pytam bo zaczynam sie zastanawiac nad praca z Ksiezycem i nie wiem czy to ta sama kategoria trudnosci


Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 252

@Gerwazy00 Księżyc to inna kategoria niż Diabeł ale nie łatwiejsza - raczej bardziej nieuchwytna. Diabeł pracuje z tym co wiesz o sobie i czego nie lubisz. ksiezyc pracuje z tym, czego o sobie nie wiesz i co możesz naawet nie chcieć zobaczyć. Przy Księżycu ta nieobecność po sesji może byc glebsza, bo materiał jest mniej uformowany.


Odpowiedz
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Dumortieryt94 a czy przy Księżycu da się w ogóle "zaplanować" sesję pracy z cieniem? Mam wrażenie, że ta karta ucieka definicjom bardziej niz inne. jak ty do niej podchodzisz?


Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 252

@Czaromira96 nie planuję jej tak jak innych. ehh, przy Księżycu zaczynam od pytania, nie od intencji. Siadam, wyciagam kartę i pytam: co teraz ukrywasz przede mną? i potem czekam na to, co pojawi się w obrazach, skojarzeniach moze snach tej nocy. To nie jest sesja w sensie klasycznym - to bardziej zaproszenie.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

O rany, a sny po sesji z Księżycem to czesto cos znaczacego? Bo to mnie akurat bardzo ciekawi sny mam generalnie intensywne i zastanawiam się czy praca z cieniem przez karty mogłaby je jakoś... porzadkowac?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Jadzienkaa Niezłe pytanie, ale ostrożnie z "porządkowaniem" snów przez karty. Sny mają wlasna logikę. Karty mogą otworzyc jakiś kanał i sny moga się zrobić bardziej wyraziste, ale niekoniecznie bardziej zrozumiale. Mialas może już jakiśe doświadczenie że sesja tarota wplynela na to, co snilas? 🙂


Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Izar raz tak ale nie byłam pewna czy to zbieg okolicznosci. robilam czytanie dla siebie wieczorem - sama karta, pytanie o cos, co mnie niepokoi - i tej nocy mialam sen z tym samym symbolem co na karcie. Ale moze po prostu o tym myślałam 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

u mnie takie sny po sesjach zdarzają sie regularnie i nie mam wątpliwości że to nie przypadek ale to też może zależeć od tego jak bardzo angażujesz się emocjonalnie w sesje. jak robisz czytanie mechanicznie, to i sny są spokojne. jak wchodzisz głębiej, to nocą dostajesz resztę materiału


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wracam na chwilę do tematu podróży, bo trochę odpłynęliśmy - to co mówi Teofilka o tym że "nocą dostajemy resztę materialu" brzmi jak kolejny argument za tym żeby jednak robić takie sesje wczesniej w ciągu dnia, nie późno wieczorem, prawda? Szczególnie w hotelu, gdzie i tak warunki do snu są inne niż w domu.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

tak, to jest praktyczny wniosek, który ma sens ale chce doprecyzowac jedna rzecz. rano albo w srodku dnia to nie tylko kwestia snow - przy pracy z cieniem ważne jest też to że masz rsztę dnia na "wytracenie" tego co wyciagnelas. sesja wieczorem to troche jak otwieranie duzego pliku tuz przzed zamknięciem systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

przegladam te rozmowę od pocczątku i mam jedno pytanie ktore mnie nurtuje - czy w ogole jest sens robic prace z cieniem samodzielnie przez karty, bez kogoś kto to z tobą obserwuje z zewnatrz? bo te wszystkie sygnały z ciala nieobecność, sny - ktoś z zewnatrz moglby powiedziec gdzie jest granica a sam siebie ciężko ocenic


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Fanar to jest dokladnie to pytanie, które chciałem zadać od kilku postów. i mam co do niego mieszane uczucia. z jednej strony - tak zewnetrzny obserwator jest bezcenny. Z drugiej - skdą go wziąć? Mówimy o pracy z cieniem, nie o kursie jogi. Kto ma byc tym obserwatorem jesli nie masz dostepu do kogoś, kto naprawdę rozumie ten proces?


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Też o tym myślałam. Ale mam wrażenie że forum robi troche tę robote. Nie idealnie, bo nie widzimy się na żywo i nie znamy całego kontekstu - ale te pytania, które tu padają to właśnie jest ta zewnętrzna perspektywa, prawda? Ktoś pyta: "a czułaś to i tamto?" i nagle widzisz coś, czego sama byś nie zauważyła. 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Czaromira96 tak ale to nie to samo. Forum daje ci pytania z opoznieniem po fakcie obserwator na żywo widzi, jak reagujesz w trakcie sessji - drżenie, cisza to jak oddychasz. To są informacje, których tu nikt nie ma.


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Fanar masz rację co do ograniczen, ale chce coś dodać. praca z cieniem przez karty - szczególnie solo, w podróży, bez stalego miejsca - nie musi być od razu procesem terapeutycznym. Moze być czymś skromniejszym: obserwacja, notowaniem powolnym zbieraniem materiału. I do tego zewnętrzny obserwator nie jest konieczny. Kwestia skali zamierzen.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

To mnie trochę uwalnia, szczerze mówiąc. Bo miałam wrażenie, że albo robię to "porzadnie" z kims, kto to ogarnia albo w ogóle nie powinnam zaczynać. Ale skala zamierzeń - to jest coś, o czym nie pomyslalam. Co to w praktyce znaczy, że sesja jest "skromniejsza"? Chodzi o to, że nie wchodzisz w zbyt głęboki materiał?


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

No coś ty, Odpowiem, bo to ważna roznica. Skromna sesja to taka, gdzie masz z góry ustalone granice - jedno pytanie, jedna karta określony czas. nie kopiesz głębiej niz zamierzałaś. Gleboka sesja to taka, gdzie idziesz za tym, co sie pojawia i nie wiesz z gory, gdzie skończysz. Pierwsza jest bezpieczna solo. Druga - niekoniecznie, szczególnie z kartaami cienia


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 669

@Dumortieryt94 a jak wiesz w trakcie że przekraczasz tę granice? To przychodzi stopniowo czy jest jakis wyrazny moment?


Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 252

@Gerwazy00 u mnie to jest w ciele. Nie w głowie. kiedy zaczyna brakować mi tchu albo nagle jestem bardzo, bardzo skupiona na czymś i nie pamiętam, ile czasu minelo - to sygnał. czasem to jest też po prostu to, że nie chcę odłożyć karty. Jakby ona coś trzymała.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hmm, to co opisuje Dumortieryt z kartą, którą nie chcesz odłożyć - to u mnie byl zawsze najlepszy wskaźnik. Jak siadam z kartą i za szybkko odkładam, znaczy że jestem za bardzo w głowie. Jak nie mogę jej puścić, to znaczy że doktnelam czegoś prawdziwego. Ale trzeba na siebie uważać wlasnie wtedy.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

nie rozumiem do końca - to znaczy, że ta trudnosc z odłożeniem karty jest dobra czy zła? Trochę brzmi jak ostrzeżenie, a troche jak potwierdzenie że sesja działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Jadzienkaa oboje naraz. To jest sygnał, że materiał jest żywy - ale wlasnie wtedy trzeba szczególnie swiadomie zamknąć sesję. nie urywać jej, bo cos trzyma ale też nie drążyć bez końca. To jest ta chwila kiedy ustawiasz kartę z powrotem, bierzesz oddech i mówisz sobie: tyle na teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

I wlasnie dlatego rytual zamknięcia jest ważniejszy niz rytuał otwarcia, moim zdaniem. Otwarcie to zaproszenie możesz je zrobic prosto. ale zamknięcie musi byc intencjonalne. Szczególnie jeśli jesteś w podróży i za chwilę idziesz na lotnisko albo na spotkanie - ciało musi wiedzieć, że to sie skończyło 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Martusia61 mam pytanie o to właśnie. Bo rozumiem ideę zamkniecia, ale jak to fizycznie wygląda, kiedy nie masz stałego miejsca? W domu można zgasić świeczkę, schować karty do pudelka, umyć ręce - jest jakiś fizyczny rytm. W pokouj hotelowym albo w kawiarni te same gesty wyglądają inaczej 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

O rany, to jest świetne pytanie i w sumie odpowiedź jest prostsza niż myślisz - rytual zamknięcia nie musi byc widoczny moze być wewnetrzny. Trzy powolne oddechy świadome przekładanie kart z powrotem twarzą do dołu jedno zdanie wypowiedziane w myśli. ciało uczy się tego rytmu i zaczyna go rozpoznawać niezaleznie od miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

No dobra, mogę tu coś dodać z trochę innej strony? Przy pracy z czakrami i energia uczono mnie, że fizyczny gest kotwiczący dziala nawet jeśli jest minimalistyczny. Może to być dotkniecie nadgarstka, ulozenie dłoni plasko na stole, cokolwiek co robisz za kazdym razem i tylko wtedy. Ciało zapamiętuje. Po jakimś czasie sam gest wystarczy


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Byłem sceptyczny wobec takich gestów, ale muszę przyznac że to działa. Sam używam czegos podobnego przy sesjach z runami - konkretny sposób składania rąk na końcu. Głupio to brzmi opisane wprost ale po kilku miesiącach naprawdę czujesz że cos się zamknelo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Adept a to co opisujesz - ten konkretny gest - to wykształciłeś sam czy ktoś ci go dal? Pytam, bo mam wrazenie, że gestykulacja "cudza" działa gorzej niz własna.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Hilek79 wlasny. I myślę, że masz rację - gest musi byc twoj, bo to ty nadajesz mu znaczenie przez powtórzenia. Cudzy gest to tylko forma bez tresci, dopóki sam nie zaczniesz go wypełniać


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam pytanie do całej tej dyskusji o zamykaniu - czy dotyczy to tylko kart cienia, czy każdej sesji z tarotem? Bo czytam to od dłuższego czasu i zastanawiam się, czy robiłem to za lekko przy normalnych czytaniach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Latawiec moim zdaniem to kwestia głębokości, nie rodzaju karty. Przy codziennym ciągnięciu jednej karty "co przyniesie dzien" - niekoniecznie. Przy sesjach gdzie stawiasz pytanie o coś ważnego, gdzie wchodzisz w emocje - zdecydowanie tak. Praca z cieniem to po prostu ten drugi typ, tylko bardziej intensywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Chcę zebrać to, co tu padło, bo trochę też dla siebie - mamy więc: skala intencji (skromna vs głęboka), sygnały z ciała jako wskaźnik granic, zamknięcie ważniejsze niż otwarcie, i wlasny gest kotwiczacy jakko coś co idzie ze mna niezależnie od miejsca. To jest zestaw, który mogę zabrać w podróż. Ale mam jeszcze jedno pytanie, którego nikt nie ruszył - co z samymi kartami? Czy talia, z którą pracujesz z cieniem, powinna być "dedykowana" do tej pracy, czy możesz używać jednej do wszystkiego?


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Oj tam, to zestawienie Balbinki jest naprawde pomocne. Ale mam wrażenie, że wciąż krążymy wokol kwestii od kiedy wchodzic w pracę z cieniem w ogole. Bo ok, mam gest kotwiczący, mam skrmna sesję - ale czy jest jakiś moment, sygnał że jestem gotowy? Czy po prostu zaczynam i widzę? 🙁


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 252

@Latawiec to jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi ale sprobuje. Gotowość nie jest stanem, który osiagasz przed. Pojawia się w trakcie. Jeżeli pytasz "czy jestem gotowy" - to znaczy że juz masz dość świadomości żeby w ogóle zapytac. To jest juz coś.


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Dumortieryt94 zgadzam się, ale powiem szczerze - dla mnie gotowość miała bardzo konkretny objaw. Matko, Przestałam się bac konkretnej karty. nie Wiezy, nie Diabła - chodzi mi o tę karte, którą zawsze odkladalam szybciej niz inne. Kiedy ktoregos dnia po prostu na niej zostałam, wiedziałam że cos się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co mówi Teofilka, bo ja mam taka karte. Hierofant. Zawsze mi coś w nim siedzi. Odkłaadm i staram się nie myśleć. Może to jest właśnie ten moment, zeby zapytac siebie dlaczego - zamiast omijać. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Hierofant jako cień - to ma sens. Szczególnie jeśli duzo podróżujesz i nie masz stałego rytmu, domu, struktury. On jest właśnie o tym: zasadach, autorytetach, tradycji. Co cię w nim drażni - że jest zbyt sztywny, czy cos innego? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Czaromira96 chyba właśnie to - sztywnosc. Poczucie ze jest jakis jeden słuszny sposób i albo go znasz, albo robisz cos złego. a ja w życiu cłay czas jestem poza tą strukturą i trochę za nią tęsknię i trochę jej nie chcę naraz xD


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

to co teraz napisałaś jest wazniejsze niz cały rytuał otwarcia i zamknięcia razem wzięty. Wlasnie to jest praca z cieeniem - nie ciagniecie kart, tylko to zdanie: tęsknię za strukturą i jej nie chcę naraz. hierofant pokazuje ci napiecie które już w sobie nosisz.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ciekawa obserwacja z tym Hierofantem. Tylko chce coś podważyć - czy to nie jest interpretacja nałożona na karte post factum? Tzn. czy Balbinka nie zaczęła draznic się na tę kartę dlatego że karta ją drazni, czy dlatego, że teraz wpisujemy w to gotową narrację?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Hilek79 to sluszne pytanie, ale w pracy z cieniem to rozróżnienie jest mniej istotne niz myslisz. Nawet jeśli narracja jest częściowo wsteczna, to emocja, którą opisuje Balbinka - ta ambiwalencja wobec Hierofanta - jest prawdziwa. Praca z cieniem nie polega na odkrywaniu "obiektywnej prawdy" o karcie, tylko na tym, co karta uruchamia w tobie.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Izar no dobra, to rozumiem. Ale czy wtedy każda kata, która budzi emocje, jest karta cienia? Bo to by znaczylo że cien jest wszędzie 😉


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Hilek79 w pewnym sensie tak. Cien nie jset w jednej karcie - jest w reakcji. Ta sama karta u jednej osoby jest neutralna, u innej porusza coś głębokiego. Nie szukamy "kart cienia" szukamy kart które budza nasze konkretne cienie.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie trochę z boku - skoro cien jest w reakcji a nie w karcie, to czy w ogole ma sens mowic o "pracy z cieniem przeez karty" zamiast po prostu "pracy z własnymi reakcjami"? Karty są tu tylo pretekstem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 252

@Gerwazy00 pretekst to za mało. Karty to projekcja - w sensie psychologicznym. Daja ci powierzchnię, na której możesz zobaczyć to, czego zwykle nie widzisz w sobie, bo to zbyt rozmyte. Karta daje temu kształt. To nie jest tylko pretekst, to jest forma.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

A czy ta "forma" którą daje karta moze czasem dać zły ksztalt? Tzn. czy karta może skierować pracę z cieniem w złą strone zamknąć cos co powinno zostać otwarte? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Jadzienkaa myślę że tak, ale nie z winy karty. Raczej przez to, jak interpretujesz. Jak bardzo chcesz żeby coś znaczyło konkretnie to będziesz to w karcie znajdować. Dlatego praca z cieniem wymaga dużo uczciwości wobec siebie - i właśnie dlatego najlepeij mieć kogoś do rozmowy, albo chociaż dziennik.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Dziennik - to wraca. Kilka osob wczesniej to mowilo i ja faktycznie to robię, ale nie konsekwentnie. Zapisuję sesje kiedy wydaje mi się że coś było ważne, a pomijam te "zwykłe". Teraz mysle, że może te zwykłe są ważniejsze bo nie mam wobec nich oczekiwań


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

to jest naprawdę trafna obserwacja. Wzorce widać w tym co powtarzalne, nie w tym co intensywne. Jak zapisujesz tylko te "ważne" sesje, to widzisz tylko szczyty, a nie to co między nimi. A cień często zyje właśnie między szczytami


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zapisuję kazda sesję od jakiegoś czasu i mogę potwierdzić - dopiero po kilku miesiącach zacząłem widzieć, że pewne karty wracają w określonych sytuacjach. nie byłbym w stanie tego dostrzec bez notatek. To nie jest od razu widoczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Adept a jak to wygladalo w praktyce przy podróżach? No dobra bo Balbinka właśnie o to pyta od początku - jak utrzymać ciaglosc dziennika kiedy nie ma stalego miejsca ani rytmu.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Latawiec u mnie prosto - zwykły notes mały, zawsze w torbie. Nie ma rytmu miejsca jest rytm przedmiotu. Ten sam notes ten sam długopis jeśli mogę. Trcohę głupio brzmi ale jak piszesz zawsze tym samym, to coś z tej ciągłości zostaje.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: