Forum

Asystent AI
Symbolika cieni w k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Symbolika cieni w kartach - praca ze złą stroną siebie

Strona 1 / 3

Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam założyć ten temat, bo ostatnio coraz czesciej podczas czytań trafiają mi się karty, które wprost krzyczą o pracy z cieniem - Diabel Ksiezyc, odwrócona Sprawiedliwość. I zamiast je omijać albo traktować jako "zle znaki", zaczęłam się zastanawiać, czy nie powinnam z nimi właśnie pracować glebiej. Czy ktoś z was świadomie siada z takimi kartami i pyta siebie: co to we mnie budzi? Mam też drugie pytanie trochę bardziej praktyczne - moja praca wiąże się z ciągłymi wyjazdami i zmianami miejsca, więc zastanawiam się, czy w ogóle można mieć jakieś stałe rytuały przy pracy z tarotem skoro nie ma się jednego miejsca. czy tarot "działa" tak samo w podróży?


Odpowiedz
111 odpowiedzi
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Praca z cieniem przz tarot to temat który naprawde rzadko pojawia się w takiej formie - nie jako "wyszła mi zła karta, co to znaczy", tylko wlasnie jkao celowe siedzenie z tymi kartami. I bardzo dobrze że go poruszasz. ale mam do ciebie pytanie od razu: kiedy mówisz, ze te karty "krzyczą o pracy z cieniem" - czy to twoje przeczucie podczas czytania, czy masz jakis konkretny system, według ktorego to oceniasz? Bo to zmienia podejscie do dalszej rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Izar to mieszanka obu rzeczy szczerze. Mam notatki z ostatnich kilku miesięcy i widze, że pewne karty wracają w konkretnych układach - Księżyc szczególnie często ląduje na pozycji "co jest ukryte". I wtedy mam to przeczucie, że to nie jest przypadek. Ale nie mam żadnego ustrukturyzowanego systemu. raczej obserwuję, co się powtarza i co wywołuje we mnie jakiś opór 😀


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Mnie też bardzo ciekawi to pytanie o podróże. Sama pracuję z tarotem od kilku lat i zawsze miałam przekonanie, że potrzebuje swojego miejsca - zapalona świeczka, ten sam obrus, cisza. ale nigdy tego nie sprawdzałam w praktyce, bo nie mam takiej pracy jak autorka. Czy ktos naprawdę próbował robić poważniejsze czytania, nie te szybkie jednokartowe, ale właśnie pacę z cieniem w różnych miejscach? Ciekawi mnie, czy to jest kwestia nawyku czy czegoś wiecej.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja mam doświadczenie z praca w podróży i moge powiedziec że to jest bardziej kwestia tego, co masz w glowie niż gdzie siedzisz. przez dluzszy czas pracowałam z kartami w pociągach, w hotelach, raz nawet na lotnisku w poczekalni. Karty nie wiedzą gdize jesteś 🙂 Ale jedno co mi pomogło to mała chustka albo kawałek materiału, który rozkładam zawsze pod kartami. to taki sygnał dla siebie samej że "teraz zaczynamy". Nie musi być ołtarz


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Teofilka a ten mateiał to coś, co specjalnie "naładowałaś" w jakiś sposob, czy to bardziej taki psychologiczny kotwicznik? Pytam, bo widziałem podobne podejscie opisywane różnie - raz jako element energetyczny, raz czysto jako rytuał mentalny. Ciekawi mnie, jak ty to rozumiesz.


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Latawiec szczerze? Dla mnie to jedno i drugie naraz. Nie rozdzielam teego tak ładnie. Pocierałam go przez jakiś czas podczas medytacji zanim zaczęłam uzywac, więc ma "cos" dla mnie. Ale nie powiem ci że bez nigo karty nie działają bo to bym kłamała.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

A wraacając do tej pracy z cieniem - co to właściwie znaczy "pracować" z kartą? Bo czytam temat i zastanawiam się, czy chodzi o to zeby tę kartę po prostu medytacyjnie kontemplować czy jest jakaś technika, jakieś pytania, ktore się zadaje? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

No dobra okej, to co opisujesz - opór - jest wlasnie kluczem. Karty, ktore wzbudzają w nas niechęć, często pokazują cos, czego nie chcemy w sobie widzieć. I nie chodzi mi tu o magię w sensie doslownym, ale o to ze wybieramy te karty nieprzypadkowo. Jeśli Księżyc ciągle siada na pozycji "ukrytego" - zadałaś sobie pytanie, co ty sama przed soba ukrywasz? Nie co "karta mówi", ale co ty czujesz gdy na nią patrzysz?


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodze z boku ale chciałem zapytac o coś podstawowego. Zawsze slyszalem ze "zle" karty to nie znaczy zle ale nigdy nie rozumiałem jak to przełożyć na praktyke. Diabel, ktorego wspomniała autorka - co dokladnie widzicie w tej karcie jako cień? Bo dla mnie to zawsze bylo po prostu ostrzezenie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Gerwazy00 wlasnie to jest ta pułapka, że myślimy o tych kartach jako o ostrzeżeniach z zewnątrz. Diabeł w kontekście pracy z cieniem to nie "uwaga, coś złego się zdarzy" tylko "co w tobie samym jest tym diablem". Jakie twoje uzależnienia, złudzenia mechanizmy które tboą rządzą, a ktorych nie chcesz widzieć. przynajmniej tak to rozumiem, choć nie jestem ekspertem.


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Powiem wprost, bo widze, ze rozmowa idzie troche w kierunku "wszystko to psychologia". Praca z cieniem w tradycji ezoterycznej ma glebszy wymiar niz samo zastanowienie sie nad soba przy kawie. Cień to konkretna koncepcja, ktora pochodzi z psychologii Junga, ale ezoteryka ją przejęła i rozbudowała. Księżyc w tarota to karta iluzji, ale też bramy do tego co nieswiadome - i to nieświadome niekoniecznie jest tylko "twoje". To moze byc coś co przenosisz z pokolenia na pokolenie. pytanie do was: czy ktokolwiek z was pracując z tymi kartami dotknął czegos, czego nie spodziewał się w sobie? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Martusia61 tak, dokładnie to mnie zatrzymalo przy tym temacie. Kilka tygodni temu zrobiłam sobie układ z Diabłem jako kartą centralna - celowo - i zadawałam mu pytania. I wyszło mi coś, o czym wiedzialam, ale nie chciałam przyznać przed sobą. Nie chcę tutaj wszystkiego opisywać, ale powiem, że to nie było przyjemne i przez kilka dni byłam w dziwnym stanie. Czy to jest normalne przy tej pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, jest bardzo typowe dla rzetelnej pracy z cieniem. To nie jest znak, że coś poszlo nie tak - wręcz przeciwnie. Ale mam pytanie: czy robiłaś to sama bez żadnego zamknięcia rytuału, czy miałaś jakiś sposób na zakonczenie sesji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Izar no wlasnie nie. Skończyłam, zebrałam karty i poszłam dalej z dniem. I to chyba był błąd?


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

to jest bardzo częsty blad przy tego rodzaju pracy. Otwarcie bez zamknieccia to jak wejście do pokoju i zostawienie otwartych drzwi. To co "wyszło" zostaje z toba bez żadnej formy przepracowania ani zakończenia. i tutaj znowu wracamy do twojego pytania o podróże - właśnie dlatego rytuał zamkniecia jest tak samo ważny jak samo czytanie, a moze nawet ważniejszy i da się go robić wszedzie nawet w hotelu 😉


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@jaskier_t)
Połączone: 8 miesięcy temu

A jak wygląda takie zamknięcie? Doslownie co się robi? Mam wrazenie, że w internecie jest duzo o tym jak zaczac czytanie, a prawie nic o tym jak je skończyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 929

@Jaskier_T u mnie to jest bardzo prosta sprawa - po kazdym głębszym czytaniu odkladam karty zakryte kilka razy oddycham, doslownie mówię głośno coś w stylu "to co zobaczyłam zostaję tu, a ja wracam do siebie". brzmi moze banalnie ale działa na zasadzie sygnalu dla umysłu. słyszałam różne wersje od mycia rąk zimną wodą, przez zapalenie kadzidla o innym zapahu niż podczas czytania, aż po krótką medytację. Wazne że to jest cos wyraznego i oddzielnego od samej sesji.


Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Gabka a to "wracam do siebie" mówisz w konkretnym momencie? Przed zebraniem kart po? Zastanawiam sie czy kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 929

@Jadzienkaa u mnie po zebraniu kart, ale szczerze nie jestem przekonana, że kolejność jest kluczowa. Chodzi raczej o sam moment intencji - że aktywnie kończysz, zamiast po prostu odejść od stołu.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dorzuce coś od siebie bo temmat dotyczy tez podrozy. Pracuje z kilkoma systemaim i z doświadczenia wiem że to co nazywamy "rytuałem", moze być zredukowane do absolutnego minimum i nadl spełniać funkcję. dla mnie trzy rzeczy sa przenosne zawsze: oddech jako sygnal otwarcia konkretna intencja wypowiedziana w myslach, i gest zamkniecia - doslownie zlozone dlonie albo trzy uderzenia w blat. Żadnych swieczek zadnego miejsca. Pytanie do autorki wątku: czy twoja praca w podróży to wyjazdy kilkudniowe czy długotrwałe przebywanie poza domem?


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Sledze ten wątek i muszę powiedziec że mnie też dopadl ten problem z pracą w podrozy, tylko u mnie to był wyjazd służbowy i z glupoty probowalem robić poważniejsze czytanie w pokoju hotelowym bez zadnego przygotowania. Skonczylo się tym, że przez dwa dni miałem dziwny niepokój i nie moglem skupic się na niczym. Nie wiem czy to zbieżność ale od tamtej pory jak jestem w trasie to robię tylko jednokartowe czytania i zawsze z tym zamknięciem o którym tu piszecie. Roznica jest wyrazna 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

I wiecie co, ten dyskomfort przez kilka dni to był sygnał, że cos zostało otwarte. dopiero jak zrobiłem coś w rodzaju zamknięcia - po prostu usiadłem, poświęciłem kilka minut na oddech i swiadomie powiedziałem sobie "koniec" - to przeszło. Więc to co mowi Gabka o tym sygnale slownym ma sens przynajmniej u mnie zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Kurczę, czytam to wszystko i zaczyna mi się układać w calosc. czyli błąd polegał na tym, że zrobiłam coś intensywnego bez żadnego buforu na koniec. Ale mam pytanie do tych, którzy pracują w podróży - czy to zamkniecie da się zrobić na przykład w samochodzie, na parkingu? Doslownie pytam o warunki.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Oj tam, robiłam zamknięcie w toalecie na stacji benzynowej więc tak da się wszędzie. Serio. Chodzi o skupienie przez minutę, nie o miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Hmm, zgadzam się z Teofilka. Ale powiem więcej - przy pracy w podrozy warto miec to zamknięcie nawet prostsze niż zazwyczaj bo wlasnie wtedy łatwo je pominac. Jak jest za proste to je zrobisz. Jak wymaga warunkow, to znajdziesz wymówkę


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Hilek79 to jest dobry punkt ale mam wątpliwość. Mówisz "prostsze" - czy nie ryzykujemy, że takie uproszczone zamknięcie jest nieefektywne przy głębszej pracy z cieniem? Bo to co Balbinka opisywała z Diabłem to nie było standardowe czytanie tylko praca z naprwadę trudnym materiałem.


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Martusia61 myślę, że to zalezy od tego co rozumiemy przez "głębszą pracę". Zamknięcie nie musi byc rozbudowane, żeby działało. Jego funkcja to wyrazna cezura, nie egzorcyzm. Czy masz na myśli jakiś konkretny rodzaj zamkniecia który uwazasz za niezbędny przy pracy z cieniem?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Izar tak mam na mysli przynajmniej fizyczny gest skierowany do tej konkretnej energii, którą się otwierało. Pzry Diable czy Wieży nie wystarczy mi samo "koncze". Chociaż rozumiem, że to moze być subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Kurcze, a wlasnie - co to znaczy "fizyczny gest"? Martusia możesz byc bardziej konkretna? Bo zaczynam sie bać, że wchodzimy w poziom, który dla kogos pracującego w hoteelu po calym dniu pracy po prostu nie jest realny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Czaromira96 rozumiem obawe. mam na mysli cos tak prostego jak skrzyzowanie rak na klatce piersiowej i intencja odciecia, albo symboliczne "zamkniecie drzwi" gestem dłoni. To zajmuje sekundy nie potrzeba ołtarza.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

No dobra przepraszam ze znowu wchodzę z podstawowym pytaniem ale musze dopytać. To "odcięcie" gestem - to jest cos co macie z jakiejs konkretnej tradycji, czy kazdy to wymyslil sam dla siebie? Pytam, bo nie chce robić czegos bez rozumienia skad pochodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gerwazy00 dobre pytanie. Gest zamknięcia pojawia się w bardzo wielu tradycjach - od ceremonialnej magii zachodniej po rozne odgałęzienia wiccy - ale w formie jaką tu opisujemy to raczej adaptacja intuicyjna nie cytaat z konkretnego systemu. Większość z nas to wypracowała własną drogą


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ojej, dorzucę coś z trochę innej strony bo zerkam na tę rozmowe o zamknieciach i zastanawiam się, czy pzry prracy z cieniem nie pomogłoby tez uziemienie po sesji. U mie zawsze po trudniejszej pracy wychodze boso na ziemię albo trzymam przez chwilę kamien - cos fizycznego co sprowadza z powrotem do ciała w podróży kamień łatwo miec przy sobie. 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Irenka.1 to ciekawe bo Hilek mowil wczesniej o kamieniu jako kotwicy przestrzennej a ty mówisz o nim jako o uziemieniu po sesji. czy to nie jest przypadkiem ta sama funkcja, tylko w różnych momentach?


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Latawiec tak, dokładnie to samo zauważyłam kiedy pisałam. Moze to dlatego kamień tak dobrze sprawdza się w podróży - jest wielofunkcyjny. Może być kotwicą na start i uziemieniem na koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Okej, to zaczynam widzieć jakiś konkretny zestaw dla siebie: jeden kamień, który zna moje sesje, proste słowne zamknięcie, gest jesli to jest głębsza praca. To brzmi jak coś co naprawdę mogę mieć w kieszeni spodni. Ale wracając do samej pracy z cieniem bo trochę odpyłnęliśmy - czy ktoś ma jakieś przemyślenia o tym, jak długo powinna trwać jedna taka sesja? Bo moje z Diabłem było za długie i za intensywne jak mysle teraz wstecz.


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

No coś ty, to jest bardzo ważne pytanie i ciesze sie, ze wrocilas do sedna. Nie ma jednej odpowiedzi ale powiem co obserwuje: lepiej robić krótsze sesje regularnie niż jedna wielką, z ktorej wychodzisz roztrzęsiona. Cien nie ucieka, można do niego wracac etapami.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@jaskier_t)
Połączone: 8 miesięcy temu

A skad wiadomo, że sesja jesst "za intensywna"? Czy jest jkais znak w trakcie ktory mówi "zatrzymaj się", czy to widac dopeiro po wszystkim?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Jaskier_T u mnie to zawsze jest gdzieś w ciele - albo napięcie w klatce piersiowej, albo zaczyna boleć głowa. Ehh, kiedy to czuję podczas czytania, to wiem, że to dobry moment na przerwę albo zakończenie, nawet jeśli "nie skończyłam".


Odpowiedz
(@jaskier_t)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 78

@Czaromira96 to ciekawe, że ciało daje sygnal. A czy jak ten sygnal ignorujesz - bo czasem człowiek chce skonczyc to co zaczął - to potem jest gorzej? Czy to takie czuć "przez noc", czy bardziej zostaje na dłużej? 🙂


Odpowiedz
(@czaromira96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Jaskier_T u mnie zostaje. Raz zignorowałam bol glowy w połowie sesji z Wieżą i przez kilka kolejnych dni byłam jakas... nieobecna. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Jakby część uwagi została tam.


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

To co Czaromira opisuje brzmi dokładnie jak to co mi się przytrafiło po tej sesji z Diablem. Ta "nieobecność" - tak. Jakbys była w dwóch miejscach jednocześnie i żadne z nich nie bylo do końca twoje. Wiec to nie jest tylko mój przypadek?


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie, to nie jest tylko wasz przypadek. Ale chce tutaj cos doprecyzować bo czuje, ze idziemy w kierunku, ktory może byc mylący. Ta "nieobecność" to nie jest zjawisko nadprzyrodzone - to jest po prostu stan, w ktormy psychika nie zamknęła procesu cień wymaga domknięcia, bo inaczej materiał psychiczny zotaje aktywny. To ma całkkiem racjonalne wytłumaczenie bez sięgania po energetyczne ramy 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Hilek79 mam pytanie o to twoje "racjonalne wytlumaczenie" - czy ty w ogóle pracujesz z tarota przez pryzmat psychologii głębi, czy bardziej energetycznie? Bo to zmienia interpretacje tego, co opisujesz. Dla mnie ta nieobbecnosc to obie rzeczy naraz nie albo-albo


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Martusia61 pracuje przez oba pryzmaty, ale swiadomie. Serio, i wlasnie dlatego mie troche niepokoi, kiedy rozmawiamy z kims, kto dopiero buduje praktykę - jak Balbinka - i zaczynamy od razu od energetycznego wyjaśnienia zamiast od prostszego. Nie mówię ze energetyczne jest zle. mowie, że psychologiczne jest latwiejsze do sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem punkt Hilka, ale chcę zapytać konkretnie Balbinki - ktory z tych jezykkow bardziej do ciebie trafia? Bo to może decydować o tym, jak zbudujesz swoja praktykę w podrozy. jesli psychologiczny, to domknięcie sesji to cos jak zamknięcie rozdziału w ksiazce. Jesli energetyczny, to bardziej jak wygaszenie ogniska. Obie metafory prowadza do tego samego zachowania, ale motywacja jest różna. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Szczere pytanie o mój pryzmat - nie wiem jeszcze. Chyba oba mnie przyciągają z różnych powodów. Ale metafora z ogniskiem jest dla mnie bardziej intuicyjna jeśli o tym mówisz. Może dlatego, że w podróży fizyczne obrazy dzialaja na mnie lepiej niż abstrakcyjne?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: