Chciałem spróbować zrobić jakiś rozkład do pracy nad własną wartością, bo ostatnio czuję się trochę... niewidoczny. Pracuję na budowie, wracam cały w kurzu i błocie, i zastanawiam się, czy w ogóle mogę siadać do kart w takim stanie. Czytałem gdzieś, że do rytuałów i pracy z kartami potrzeba czystości. czy to mnie dyskwalifikuje? Serio pytam, bo nie wiem jak to ugryźć.
To zależy co rozumiesz przez tę czystość... Bo jeśli chodzi o czystość rytualną w sensie dosłownym, to tak, kąpiel przed pracą z kartami ma sens. no ale nie jest to warunek absolutny w sensie że brudna skóra unieważnia rozkład. Pytanie, czy po powrocie z pracy masz choć chwilę żeby się wykąpać i wyciszyć przed kartami?
Chcę doprecyzować - czystość rytualna w tradycji tarota, szczególnie tej wywodzącej się z zachodniego ezoteryzmu, odnosi się bardziej do stanu umysłu i intencji niż dosłownie do brudu na rękach. W Golden Dawn nie było zapisu "nie czytaj kart po pracy fizycznej". To raczej kwestia skupienia. Choć rozumiem, że trudno się skupić kiedy jesteś zmęczony po całym dniu na budowie.
Mnie bardziej ciekawi ten rozkład do zrozumienia własnej wartości - jaki masz pomysł na układ kart? Bo to jest ważniejsze niż kwestia brudu moim zdaniem. Czy miałeś jakiś konkretny schemat w głowie czy szukasz gotowego rozkładu?
Ja też kiedyś miałam podobny dylemat z czystością przed pracą z kartami i wyszłam z założenia, że kąpiel po prostu pomaga mi się przestawić mentalnie - odpuszczam dzień roboczy, wchodzę w inny tryb. Nie robiłam tego jako obowiązku rytualnego, raczej jako sygnał dla siebie samej :P. Może spróbuj tak na to spojrzeć - nie jako wymóg, ale jako przejście.
Znam kilka rozkładów do pracy z poczuciem własnej wartości. Jeden który mnie przekonał to taki trójkąt - pierwsza karta to jak siebie widzę, druga jak naprawdę jestem, trzecia co mi przeszkadza zobaczyć siebie jasno. Prosto ale potrafi mocno przyłożyć. Robiłam go sobie w momentach kiedy miałam poczucie, że gdzieś się gubię, i za każdym razem wychodziło coś konkretnego.
Wróćmy do tej czystości, bo tu jest rzeczywiście cos do wyjaśnienia. W tradycyjnym podejściu do tarota, szczególnie jeśli ktoś pracuje w sposób bardziej ceremonialny, kąpiel lub przynajmniej umycie rąk ma konkretną funkcję - to gest intencji, nie higiena. ale w podejściach współczesnych, psychologicznych, nikt tego nie wymaga. Pytanie jest inne: jakie masz własne odczucie co do tego? Bo jeśli dla ciebie ten brud fizycznie przeszkadza w skupieniu, to kąpiel ma sens. Jeśli nie przeszkadza, to nie jest konieczna.
To co opisujesz - anonimowość pracy fizycznej - jest bardzo konkretnym punktem wyjścia do rozkładu. Możesz wziac pod uwagę układ z pytaniem o to co robisz a co dostajesz w zamian, nie w sensie finansowym ale w sensie uznania, sensu, widzialności. To mogłoby być: karta tego co dajesz, karta tego co rejestrujesz jako odbiór, i karta blokady między nimi. Zrobiłeś już kiedyś jakikolwiek rozkład samemu?
Słuchajcie, wchodzę trochę z boku bo jestem bardziej od czakr niż od tarota ale to co tu piszecie o niewidzialności i własnej wartości bardzo mi przypomina temat czakry splotu słonecznego. Manipura, jeśli ktoś się zna. serio ciekaw jestem czy ktoś z was łączył pracę z kartami z pracą czakrową - czy to ma sens razem czy lepiej osobno?
Mam jedno konkretne pytanie do autora tematu - czy masz juz własną talię? I jeśli tak, to jaką :)? eh bo rozkłady do pracy z własną wartością mogą wyglądać różnie zależnie od tego z czym pracujesz. Niektóre talie mówią inaczej w tych tematach niż inne, z mojego doświadczenia...
Rider-Waite to świetny wybór właśnie do takiej pracy. Symbole są na tyle czytelne, że nie musisz się domyślać co karta chce powiedzieć, szczególnie na początku. Pamiętam że jak robiłam swój pierwszy rozkład na własną wartość, to wlasnie na tej talii i kilka kart trafiło tak celnie że musiałam odłożyć na chwilę. Masz już jakieś karty które szczególnie cię przyciągają albo takie których się trochę boisz?
Dobra, to może konkretnie zaproponuję coś pod Rider-Waite i pod sytuację jaką opisujesz. Trójkąt który wcześniej wymieniłam sprawdza się tam dobrze, ale dla kogoś kto czuje się niewidzialny w pracy fizycznej, dodałabym czwartą kartę - co przynoszę innym, czego sam nie widzę :(. bo często jest tak, że wartość którą dajemy jest dla nas zupełnie niewidoczna właśnie dlatego, że jest oczywista. Myślisz że takie pytanie miałoby dla ciebie sens?
To że nie masz gotowego pytania jest tak naprawdę informacją sama w sobie. Ja jak miałam podobny moment, to zrobiłam najpierw jedno ciągnięcie bez pytania - po prostu z intencją żeby zobaczyć co karty chcą mi powiedzieć teraz. I to mi pomogło ustawić właściwe pytanie do pełnego rozkładu. Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście, ale u mnie zadziałało.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że jest tu coś ważnego ukrytego. Fanar pisze ze jest niewidzialny w pracy i w domu. To są dwa bardzo różne konteksty. Rozkład który zakłada jedno pytanie może to rozdzielić albo połączyć w sposób ktory nie bedzie pomocny. Czy nie warto by zrobić dwa oddzielne ciągnięcia - jedno o pracy, jedno o domu - zamiast jednego ogólnego?
Mam pytanie do dyskusji - czy ktoś z was robiło rozkład do własnej wartości na Rider-Waite i miał na pozycji jak siebie widzę którąś kartę dworską? bo mi się zdarzyło że wyszedł Rycerz Kielichów i przez długi czas nie wiedziałam co z tym zrobić. Karty dworskie na takich introspekcyjnych pozycjach są dla mnie najtrudniejsze do czytania.
Czytam to i mam pytanie z innej strony - czy jeśli ktoś ma bardzo silną blokadę czakry solarnej, to tarot w ogóle może coś pokazać w temacie własnej wartości? Pytam bo wydaje mi się, że jeśli blokada jest głęboka, to i pytający i karty będą się kręcić w tym samym zamkniętym kręgu. to nie jest zarzut do tarota, po prostu zastanawiam się czy nie warto by zacząć od czegoś innego.
Fanar napisał coś ważnego - że mu to nie przeszkadza. Bo to nie jest to samo co brak wartości, to jest coś innego. Coś jakby znieczulica na własne istnienie. I teraz pytanie do Dagny albo Rasphula - czy jest sens robić rozkład do wartości jeśli problem leży głębiej, w samym kontakcie z sobą?
Pustelnik jako pierwsza intuicyjna reakcja to jest już materiał do rozkładu. To nie jest karta smutna mimo pozorów - to karta głębokiego wewnętrznego światła, tyle ze skierowanego do środka. Ale mam pytanie do Dagny - czy Pustelnik jako karta z ktora ktoś się identyfikuje zanim zacznie rozkład, powinien jakoś wpłynąć na dobór pozycji w układzie??
Tak, to brzmi dobrze. Jedno tylko - czy muszę mieć do tego jakieś specjalne warunki? Pytam bo pracuję na budowie i wracam zmęczony, brudny. zastanawiam się czy to ma znaczenie, bo gdzieś czytałem że do rytuałów potrzeba czystości.
To jest kwestia której nie warto zamiatać pod dywan ogólnikami. W wielu tradycjach faktycznie kąpiel przed rytuałem jest zalecana, ale nie jako warunek konieczny tylko jako forma przejścia - symboliczne oddzielenie codzienności od intencjonalnego działania :P... Tarot nie jest rytuałem w sensie ceremonialnym więc te zasady nie stosują się tu automatycznie. Pytanie do Fanara jest inne - czy czujesz że brud fizyczny przeszkadza ci psychicznie, czy to tylko wątpliwość z przeczytanego gdzieś tekstu?
To nie jest głupie ale warto to rozebrać. Bo jeśli ktoś po całym dniu ciężkiej pracy siada z kartami i zadaje sobie pytanie o własną wartość - to jest w tym coś bardzo spójnego. Pracownik budowlany z Pustelnikiem. Ręce nieczyste ale intencja jasna... Nie wiem, mnie to bardziej przemawia niż ktoś kto siada po kąpieli z kadzidłem i nie wie o co właściwie chce zapytać.
Chyba bardziej na zewnątrz. w pracy wiem co robię i to mi daje coś w rodzaju :D... spokoju? Ale to nie jest to samo co poczucie że mam wartość sam z siebie. Nie wiem czy to ma sens.
Ma sens i to dużo. ojej bo opisujesz dokładnie różnicę między kompetencją a poczuciem własnej wartości. Jedno i drugie to nie to samo. Kompetencja mówi ci co potrafisz. Wartość własna mówi ci kim jesteś poza tym co potrafisz. i tarot całkiem dobrze to rozróżnia - szczególnie przy zestawieniu kart Dworskich z Wielkimi Arkanami.
Nie siadałem jeszcze. czekałem aż będę wiedział co robię. Ale chyba teraz już wiem. Jedno pytanie praktyczne - czy robić to wieczorem dziś po powrocie do domu, czy lepiej w weekend kiedy jestem wypoczęty?
Nie ma jednej odpowiedzi ale ja bym powiedziała że zmęczenie po pracy fizycznej to nie to samo co rozkojarzenie. Kiedy jesteś zmęczony ciałem, głowa bywa spokojniejsza niż w dzień wolny kiedy masz tysiąc rzeczy w myślach. Ale to ty musisz to ocenić...
Zgadzam się z Inkantką. I dodam tylko jedno - pierwsze karty które wyciągniesz do tego rozkładu, zapisz sobie. Nawet na kartce. Nie interpretuj od razu, napisz co widzisz na obrazku zanim zaczniesz szukać znaczeń. To potem dużo daje.
Wiedziałam ze ta pierwsza karta będzie mówiła dużo. Księżyc to chyba nie przypadek, prawda?? Ale mam pytanie - czy jak ciągnąłeś, to myślałeś o tym pytaniu, czy głowa gdzieś odpływała?
