Forum

Asystent AI
Poczucie winy a tar...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Poczucie winy a tarot - czy powinniśmy stawiać karty, gdy czujemy się winni?

Strona 2 / 2

Wpisy: 733
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym tu dodała że karty same z siebie chronią przed tym - jak energia jest zaburzona, to układ kart też to pokaże i po prostu odczyt nie będzie działał. Myślę że karty są wrażliwe na stan czytającego i same sygnalizują że coś jest nie tak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Mara, z szacunkiem - ale to jest właśnie ten rodzaj myślenia który zwalnia z odpowiedzialności. 'Karty same pokażą' to niezbyt solidna linia obrony w komercyjnej sesji za którą ktoś płaci i którą potem bierze poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 733
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

No ale przecież każdy kto czyta karty wie że energia ma znaczenie - to nie jest żadna nowość. Nie mówię że się nie trzeba starać, tylko że jest jakiś mechanizm ochronny.


Odpowiedz
Wpisy: 1088
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Taurus ma rację i to jest kwestia odpowiedzialności zawodowej, nie tylko duchowej. W runach mam podobne pytanie do siebie - ale nigdy nie zakładam że kamienie 'same coś naprawią'. To ja jestem odpowiedzialna za to co wychodzi z mojego kanału, nie artefakt.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 95

@Kadula To interesujące że mówisz 'kanał'. Bo to sugeruje że ty jesteś medium a nie sposóbm - ale jednocześnie że to ty możesz być zanieczyszczona. Jak sobie z tym radzisz konkretnie? Masz jakiś rytuał przed sesją?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Becia Tak, ale nie powiem że to gwarantuje czystość odczytu. To raczej moment zatrzymania, sprawdzenia siebie. Pytam siebie wprost: czy jestem tutaj czy gdzieś indziej. Jeśli odpowiedź jest niesatysfakcjonująca - przesuwam.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

To 'przesuwam' - czyli przekładasz sesję z klientem? A klient wie dlaczego? Czy po prostu mówisz że masz problem techniczny albo coś?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Jalowcowa pyta o to wprost, więc odpowiem wprost. Tak, przekładam. I mówię klientce że mam trudny dzień i nie chcę żeby to wpłynęło na sesję. Tyle. Większość osób to przyjmuje. Raz jedna klientka się zdenerwowała - ale wolę to niż dać jej odczyt przez filtr mojego bałaganu wewnętrznego.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Kadula No dobra, ale jesteś ekspertem, masz tę pewność siebie żeby tak powiedzieć. Co jeśli dopiero zaczynasz brać pieniądze za sesje i boisz się że klient nie wróci albo pomyśli że jesteś nieprofesjonalna? Mnie by sparaliżował lęk przed oceną.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Jalowcowa To co Jalowcowa mówi jest ważne, bo to jest realia rynkowe. I tu wchodzi drugi rodzaj winy - nie wina za poprzednią sesję, ale wina za to że w ogóle chcesz przełożyć. Czujesz się winna wobec klienta, wobec własnego biznesu. I to też zaburza.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Kadula Słucham tej rozmowy i mam pytanie do Kaduli. Mówisz że pytasz siebie 'czy jestem tutaj czy gdzieś indziej' - ale co jest dla ciebie sygnałem że odpowiedź jest niewystarczająca? Jak to brzmi w środku? Bo dla mnie to jest najtrudniejszy moment - rozróżnienie między dyskomfortem a realnym zaburzeniem.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Gebda To brzmi jak rozmycie. Jakby coś między mną a obecną chwilą było nieostre. Nie potrafię tego inaczej opisać - to nie jest myśl, to jest jakość obecności. Ale rozumiem że to może być nieprzydatne dla kogoś kto tego nie czuł.


Odpowiedz
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Kadula Ale czy tego można się nauczyć? Znaczy, czy to jest coś co przychodzi z praktyką, czy raczej albo to masz albo nie?


Odpowiedz
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 95

@Kadula To mnie zastanawia jedno - Taurus mówi o agencji, Kadula mówi o odpowiedzialności. Ale co z klientem który siedzi naprzeciwko? On nic z tego nie wie. On widzi czytającego który wyciąga karty. Czy klient ma prawo wiedzieć że coś jest nie tak ze stanem czytającego?


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Becia Och, to jest naprawdę dobre pytanie. Bo z jednej strony pełna transparentność wydaje się uczciwa, z drugiej strony czy klient płaci za sesję z kartami czy za wgląd w stan emocjonalny czytającego?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Runomira Właśnie. I tu jest granica profesjonalizmu. Klient nie przyszedł na terapię czytającego. Ale jeśli stan czytającego wpływa na jakość sesji, to de facto klient dostaje produkt niższej jakości nie wiedząc o tym. To jest problem etyczny nie tylko emocjonalny.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli mówimy już o trzech rodzajach winy w kontekście tarota komercyjnego: wina za poprzednią sesję, wina za bieżący stan emocjonalny, i teraz wina za decyzję o przełożeniu. To się jakoś nie upraszcza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Oksanka.2 I wszystkie trzy mogą być aktywne jednocześnie. Co sprawia że pytanie z tytułu wątku jest trudniejsze niż wygląda. 'Czy powinienem siadać do kart' to nie jest jedno pytanie - to jest kilka pytań naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 2225
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To się uczy, ale przez błędy. Przez te sesje gdzie usiadłeś i dopiero w połowie zorientowałeś się że nie byłeś obecny. Retroaktywnie. I potem zaczynasz wcześniej rozpoznawać ten stan.


Odpowiedz
Wpisy: 733
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ale ja się cofnę do tego co Taurus powiedział o kartach jako mechanizmie ochronnym. On uznał to za zwalnianie z odpowiedzialności. Ja nadal uważam że to nie jest tak zero-jedynkowe. Czy naprawdę ktoś z tu piszących nigdy nie miał sesji gdzie układ sam w sobie zasugerował że coś jest nie tak? Że może to nie jest moment?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Mara, oczywiście że miałem. Ale różnica jest taka: ja wtedy zatrzymałem sesję dlatego że mi to powiedział układ, a nie dlatego że karta zrobiła to za mnie. Agencja jest moja. Układ jest informacją, decyzja jest moja. I to jest ta granica którą próbuję utrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wiec co - powinno sie mowic klientowi z gory cos w stylu 'mam dziś ciężki dzien, sesja może byc gorsza'? Bo to brzmi absurdalnie. Nikt by nie szedl do lekarza ktory mowi na wstepie 'słabiej dziś myśle'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Okultysta trafił w sedno. I właśnie dlatego jedyną uczciwa opcją jest albo bycie w stanie który pozwala dać rzetelny odczyt, albo przełożenie. Nie ma trzeciej drogi która jest jednocześnie uczciwa i możliwa.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Okultysta Ale to zakłada że zawsze masz możliwość przełożenia. A co jeśli klient przyjechał z daleka, albo płatność już jest zrobiona, albo to był jedyny termin przez miesiąc? Wtedy te twarde zasady zaczynają się kruszyć pod ciężarem okoliczności.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie to przypomina trochę rytuały gdzie przygotowanie jest połową roboty. Jak wchodzisz w coś z rozproszonym stanem - magia, medytacja, czytanie - to ta pierwsza chwila ustawia cały kontekst. Czy ktoś tu pracuje z jakimś rytuałem wejścia przed sesją komercyjną? Bo może to jest część odpowiedzi na pytanie z tytułu.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Pentagrama O, dziękuję że to poruszyłaś, bo właśnie o to chciałem zapytać od dłuższego czasu! Czy taki rytuał może naprawdę 'wyzerować' stan emocjonalny przed sesją, nawet jeśli wina jest świeża jak mówił Taurus? Interesuje mnie jak to działa w praktyce.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Tadek Krótka odpowiedź: nie, nie wyzeruje. Długa odpowiedź: może pomóc stworzyć przestrzeń między tobą a emocją, ale emocja nadal tam jest. Rytuał wejścia to nie jest reset, to jest zaproszenie do skupienia. I jeśli wina jest aktywna, to skupienie i tak będzie nią zabarwione.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Gebda, ale jeśli rytuał wejścia nie wyzeruje emocji, to co właściwie daje w praktyce? Pytam serio, bo nie bardzo rozumiem po co go robić, skoro wina i tak zostaje. Chodzi o coś więcej niż samo skupienie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Tadek Daje ci świadomość tego co jest. Zamiast wchodzić w sesję jakby nigdy nic i udawać że emocja nie istnieje, rytuał wejścia zmusza cię do zatrzymania i nazwania stanu. Różnica między 'jestem winna i o tym wiem' a 'jestem winna i działam jakby nie' jest ogromna. To nie jest komfort, to jest klarowność.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 346

@Gebda Dobra, ale wróćmy do tego co Gebda powiedziała o klarowności. Czy nie jest tak, że czasem sama świadomość winy paradoksalnie poprawia jakość sesji? Że czytający który wie że jest w trudnym stanie jest bardziej uważny niż taki który jest rozluźniony i nie pyta siebie o nic?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Oksanka.2 To brzmi logicznie ale z mojego doświadczenia nie działa tak w praktyce. Uważność z niepokoju i uważność z obecności to dwa różne stany. Pierwsza jest napięta i szuka potwierdzenia, druga jest otwarta. W tarota potrzebujesz tej drugiej.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 733

@Kadula Ale Kadula, to jest chyba bardzo indywidualne? Znam osoby które działają lepiej pod presją emocjonalną. Nie mówię że wina jest dobra, ale że ludzka psychika jest różna i nie ma jednego modelu który pasuje do wszystkich.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Mara Owszem, ale mówisz o presji ogólnie. Wina to nie jest każda presja - wina ma konkretny kierunek, jest skierowana wstecz, i to właśnie zakłóca czytanie karty które mówi o tym co teraz. Możesz świetnie pracować pod stresem deadline'u i jednocześnie fatalnie z winą za coś co było wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

I właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam o rytuał wejścia - nie jako magiczny reset, ale jako punkt decyzyjny. Zatrzymujesz się, sprawdzasz co jest, i dopiero wtedy decydujesz czy siadasz czy nie. To jest moment gdzie pytanie z tytułu wątku się rozstrzyga - nie przed, nie w trakcie, ale właśnie w tym przejściu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Pentagrama Ale czy ten punkt decyzyjny jest uczciwy jeśli już masz klienta który czeka? Bo wtedy decyzja jest trochę pozorowana - i tak usiądziesz, bo inaczej ktoś siedzi za ścianą i patrzy na zegarek.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Jalowcowa To jest właśnie problem z wbudowywaniem punktu decyzyjnego za późno. On powinien być przed tym jak klient w ogóle do ciebie dotrze. A nie kiedy klient już czeka.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Seid ma rację i to jest coś czego sam nauczyłem się przez kilka nieudanych sesji. Punkt decyzyjny musi być wcześniej - kiedy potwierdzasz termin, kiedy jeszcze możesz coś zmienić. Jeśli robisz to dopiero gdy klient stoi za drzwiami, to nie jest decyzja, to jest rytuał uspokajania sumienia.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś tu próbował kiedyś postawić karty właśnie na temat tej winy? Nie na temat sesji, tylko na temat samej winy którą czujesz? Czy to w ogóle miałoby sens?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Kinia.2 Robiłam to kilka razy. Wynik był ciekawy, bo karty pokazywały głównie to że wina jest nierozwiązana, nie to co z nią zrobić. Jakby odpowiedź była 'tak, to jest problem' ale bez instrukcji. I to samo w sobie było informacją - że nie ma skrótu, że trzeba przez to przejść inaczej niż przez rozłożenie kart.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Gebda O, to jest ciekawe podejście! Czy pamiętasz może jaka karta się wtedy pojawiała najczęściej albo co cię zaskoczyło w takim układzie? Przepraszam za szczegółowe pytanie, ale naprawdę chcę zrozumieć jak to wygląda od środka.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Tadek Raz wyciągnęłam Sprawiedliwość, co było aż za oczywiste - wina to przecież rozliczenie. Ale pod nią był Eremita, i to był ten komunikat który naprawdę coś mi dał. Że praca z winą jest pracą samotną, wewnętrzną, nie można jej zlecić kartom. Nie pamiętam dokładnie układu, ale to zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Wracam do tego co mówiłam wcześniej o kliencie bo mam wrażenie że ta rozmowa odchodzi za daleko w stronę wewnętrznej pracy czytającego, a ja nadal nie mam odpowiedzi - co klient ma z tego wszystkiego? Jeśli czytający ma winę i mimo to siada, i daje gorszy odczyt, to klient za to płaci. I nie wie że płaci za coś gorszego. To nie jest tylko problem emocjonalny, to jest problem uczciwy wobec kogoś kto zaufał.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Becia, i właśnie dlatego wracam do tego co mówiłem od początku - że jedyną uczciwa odpowiedzią na pytanie z tytułu jest 'nie siadaj jeśli nie jesteś w stanie dać rzetelnego odczytu'. Nie ze względu na siebie. Ze względu na klienta. Reszta to jest już tylko technika jak to sprawdzić.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Becia Właśnie to chciałam powiedzieć od początku tej dyskusji - wina jako sygnał kalibracyjny, nie jako przeszkoda. Ale Becia ma rację że klient tego nie widzi i nie może sprawdzić. Więc pytanie jest naprawdę podwójne: co czytający czuje i co z tym robi, zanim jeszcze otworzy drzwi.


Odpowiedz
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 95

@Kadula No właśnie, i to 'zanim otworzy drzwi' jest kluczowe. Ale co jeśli wina pojawia się w środku sesji, nie przed? Że siadasz ok, a w połowie nagle coś się odpala i czujesz że gdzieś popełniłaś błąd - może z poprzednim klientem, może z czymś prywatnym. Wtedy co?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Becia To jest naprawdę trudny scenariusz i szczerze - rzadko o nim rozmawiamy. Jeśli wina pojawia się w środku, masz mniej opcji. Nie możesz przerwać sesji bez konsekwencji dla klienta. Ale możesz świadomie zawęzić swoje interpretacje do tego co dosłownie widać na karcie, bez warstwy intuicyjnej nadbudówki. Czy to wystarczy? Nie zawsze.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Seid trafił w sedno - tryb dosłowny jako zabezpieczenie awaryjne. Sam to stosuję. Jeśli coś mnie rozprasza podczas sesji, wracam do czytania przez strukturę, nie przez czucie. Mniej piękne, mniej głębokie, ale bezpieczniejsze dla klienta. Czy to ideał? Zdecydowanie nie. Ale to uczciwa degradacja, nie udawanie że wszystko gra.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 346

@Seid Ale czy 'dosłowne' czytanie tarota w ogóle istnieje? Każda karta ma tyle warstw że nawet samo 'to jest Eremita, oznacza samotność i refleksję' jest już interpretacją. Nie ma czegoś takiego jak zero intuicji w tarocie.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Oksanka.2 Masz rację że nie ma zera. Ale jest skala. Czytanie przez słowa kluczowe i symbolikę podręcznikową to mniej intuicji niż otwarte kanałowanie własnych skojarzeń. I o tym stopniu mówię - nie o eliminacji, tylko o ograniczeniu ryzyka.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Oksanka.2 Powiem inaczej - 'dosłowne' czytanie to taki tryb gdzie wiesz dokładnie skąd wziąłeś każdą interpretację. Możesz ją wskazać palcem: ta karta, ta symbolika, ten tradycyjny znacznik. Intuicja jest, ale uziemiona. I rzeczywiście w trudnych stanach to jest coś czego warto się trzymać. Nie dlatego że jest idealne, ale dlatego że jest sprawdzalne.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale Taurus, jak klient ma w ogóle ocenić czy dostał rzetelny odczyt? On nie wie jak wygląda 'dobry' odczyt od tego konkretnego czytającego. Może byłam u kogoś kto miał właśnie taki trudny dzień i stwierdziłam że to po prostu tarot jest taki. Nie mam punktu odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 5 miesięcy temu

No i to jest moze najwazniejszy problem w tym wątku? Ze klient jest troche bezradny i musi ufac. I ta asymetria informacji jest wbudowana w sam charakter usługi. Nikt nie sprawdza certyfikatu emocjonalnego czytajacego przed sesja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Okultysta I dlatego ta odpowiedzialność spoczywa wyłącznie po stronie czytającego, bo nie ma żadnego innego mechanizmu. Klient nie może jej egzekwować. Jedyne co działa to że czytający sam sobie stawia poprzeczkę wystarczająco wysoko - i to wracamy do początku rozmowy, do pytania czy wina jest sygnałem że poprzeczka jest za nisko ustawiona czy za wysoko.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Pentagrama dotknęła czegoś ważnego. Bo wina może być też sygnałem że poprzeczka którą sobie ustawiłaś jest właśnie właściwa - że masz dość świadomości żeby ją poczuć. Problem nie jest w winie, problem jest w tym co z nią zrobisz zanim wejdziesz do sesji. I tu kółko się zamyka, bo wracamy do pytania z tytułu.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak wy w ogóle odróżniacie na bieżąco, czy interpretacja pochodzi z naprawdę uziemionego miejsca, czy właśnie z tego zamąconego emocjonalnie? Bo z zewnątrz brzmi to tak, jakbyście mieli jakiś wewnętrzny miernik. Czy on naprawdę działa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Kinia.2 Uczciwa odpowiedź: nie zawsze działa. Rozpoznaję zamroczenie głównie post factum - po sesji, kiedy patrzę na notatki i widzę że wszystkie interpretacje szły w jedną stronę albo że byłam za bardzo pewna w miejscach gdzie karta była niejednoznaczna. W trakcie sesji mam tylko przybliżenie.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Kadula A to post factum rozpoznanie ma dla ciebie jakieś przełożenie na praktykę? Czy zostaje jako obserwacja, czy faktycznie coś zmieniasz przez to przy następnym razie?


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Pentagrama Zmieniam jedno konkretne - czas między wstawieniem winy a siadaniem do sesji. Każdy raz kiedy rozpoznaję błąd po sesji, sprawdzam co działo się przed. I z tych obserwacji ułożył mi się wzorzec który teraz stosuję jako standard. To nie jest teoria, to akumulowane dane z własnych wpadek.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i zaczynam się zastanawiać czy wina w kontekście czytania dla klientów i wina w kontekście czytania dla siebie to jest w ogóle ten sam temat. Bo przy sobie możesz się mylić do woli, nikt nie ponosi konsekwencji. Przy kimś obcym to jest zupełnie inny ciężar.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 733

@Jalowcowa Ale właściwie czy przy sobie wina nie jest jeszcze trudniejsza? Jeśli czytasz sama dla siebie i masz poczucie winy, to ta wina jest i podmiotem i przeszkodą jednocześnie. Przynajmniej przy kliencie jesteś oddzielona od problemu.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Mara To jest bardzo ciekawe spostrzeżenie! Nigdy bym tak nie pomyślał, że przy kliencie jest jakiś rodzaj dystansu który przy sobie nie istnieje. Czyli poczucie winy we własnych odczytach może być nawet bardziej zakłócające? Gebda, co ty na to, bo wiem że czytałaś też na temat własnej winy?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Tadek Tak, dokładnie tak to odczułam. Kiedy postawiłam dla siebie na temat winy którą czułam, karty były bezlitośnie trafne ale do niczego mi nie posłużyły - bo jednocześnie byłam czytającą i problemem. Nie miałam żadnego bufora. Przy kliencie jesteś technikiem, przy sobie jesteś jednocześnie pacjentem i chirurgiem. Nie polecam.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: