Forum

Asystent AI
Poczucie winy a tar...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Poczucie winy a tarot - czy powinniśmy stawiać karty, gdy czujemy się winni?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1620
Rozpoczynający temat
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam do was pytanie, które od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Czytam karty komercyjnie od kilku lat i ostatnio zaczęło mnie mocno nurtować jedno: co z poczuciem winy? Mam na myśli sytuacje, gdy po sesji z klientem sam czuję, że mogłem coś powiedzieć inaczej albo że za dużo obiecałem w interpretacji. Albo odwrotnie - klient wychodzi niezadowolony i zaczyna się we mnie kręcić coś nieprzyjemnego. Stawiacie w ogóle karty dla siebie w takich momentach? Czy raczej odpuszczacie? Zastanawiam się, czy wina zaburza odczyt, bo emocja jest jednak bardzo silna.


Odpowiedz
155 odpowiedzi
Wpisy: 1691
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Bardzo trafne pytanie i akurat mam na ten temat swoje zdanie wypracowane przez lata. Poczucie winy to emocja, która kompletnie rozmazuje intencję podczas stawiania kart. To nie jest kwestia tego, że 'coś pójdzie nie tak' - po prostu ty sam nie jesteś w stanie czytać obiektywnie, bo cały czas patrzysz przez pryzmat tego, co cię gryzie. Ja w takich momentach odkładam talie i daję sobie czas. Ale powiedz mi - czy mówisz o winie wobec konkretnego klienta, czy to jest takie ogólne poczucie, że 'zawiodłam' przy jakimś odczycie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Gebda Raczej wobec konkretnych sytuacji. Na przykład klientka, której powiedziałem, że widzę możliwość powrotu partnera, a potem ona po kilku tygodniach napisała z pretensjami, że nic się nie sprawdziło. Oczywiście tłumaczę sobie, że tarot to nie proroctwo, ale i tak zostaje jakiś osad. I właśnie w takich momentach mam pokusę, żeby samemu siąść z kartami i 'wyjaśnić sprawę' z perspektywy duchowej. Tylko nie wiem, czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Gebda Właśnie tu jest pułapka, o której rzadko się mówi wprost. Siadanie do kart żeby 'wyjaśnić sprawę' z poczucia winy to tak naprawdę szukanie usprawiedliwienia, nie wglądu. Karty to wtedy widzi dokładnie to, czego szukasz - czyli potwierdzenia, że zrobiłeś dobrze. Mam pytanie do ciebie, bo to ważne: czy ta klientka wyraźnie powiedziała, że gwarantujesz wyniki, czy sama tak to zrozumiała?


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 346

@Seid No właśnie, moim zdaniem jak ktoś robi odczyty komercyjnie to powinien się po prostu zabezpieczać przed takimi sytuacjami i pisać regulamin. Wtedy wina odpada, bo klient wie na co się pisze. A co do kart dla siebie przy winie - ja stawiam i nie mam z tym problemu, emocja to też informacja, karty mogą ją po prostu pokazać.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Oksanka.2 Z regulaminem się zgadzam, to dobra praktyka, ale to nie eliminuje samego poczucia winy, tylko ewentualną odpowiedzialność prawną czy etyczną. Emocja zostaje niezależnie od papierów. A co do tego, że emocja to też informacja - owszem, ale czy ty masz wtedy dystans, żeby tę informację odczytać? Czy nie wchodzisz w spiralę potwierdzania tego, co już czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę, bo ja nie robię odczytów komercyjnie, ale stawiam karty dla siebie i też mam ten problem z poczuciem winy. Tylko u mnie to wygląda tak, że czuję się winna wobec siebie, że w ogóle pytam o pewne rzeczy - jakby to było zakazane. I za każdym razem jak wtedy siadam do tarota, to mam wrażenie, że wyciągam same złe karty. Czy to możliwe, że ta emocja faktycznie przyciąga 'trudniejsze' karty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Keijla92 To co opisujesz to trochę inny mechanizm, ale bardzo ciekawy wątek. Myślę, że nie tyle przyciągasz złe karty, co interpretujesz je gorzej gdy jesteś w ciemnym miejscu emocjonalnym. Ta sama karta w innym nastroju wygląda inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam inne doświadczenie z tym tematem. Kilka lat temu robiłam odczyty półkomercyjnie - za symboliczne kwoty dla znajomych - i raz powiedziałam coś, co wyraźnie skrzywdziło relację tej osoby z kimś bliskim. Oczywiście nie to było moją intencją, ale efekt był realny. Poczucie winy było ogromne i przez jakiś czas w ogóle nie dotykałam kart. I teraz myślę, że ta przerwa była mi potrzebna nie dlatego, że 'musiałam się oczyścić' w sensie rytualnym, ale dlatego że potrzebowałam przestrzeni, żeby przemyśleć jak w ogóle podchodzę do mówienia trudnych rzeczy klientom.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Pentagrama To jest bardzo ważne rozróżnienie, które rzadko pada w takich dyskusjach. Czy uważasz, że ta przerwa faktycznie coś zmieniła w tym jak teraz prowadzisz odczyty? Bo mi się wydaje, że sam czas bez refleksji nic nie da - kluczowe jest właśnie to przemyślenie.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Seid Tak, zdecydowanie zmieniła. Zaczęłam bardziej pilnować granicy między 'widzę taką możliwość' a 'to się stanie'. Wcześniej byłam za pewna siebie w interpretacjach. Ale żeby być szczera - przerwa plus rozmowy z osobami, które mają doświadczenie. Sam czas to za mało, masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 733
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że jak ktoś czuje winę to po prostu powinien się pomodlić przed sesją albo zapalić świecę i to przejdzie. Karty same wiedzą kiedy jesteś gotowa, wystarczy je poprosić żeby pominęły te złe wibracje i pokazały tylko to co ważne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Mara Nie, karty nie 'pomijają złych wibracji' na prośbę. To nie jest kwestia rytuału zapalenia świeczki. Jeśli ty jako czytająca jesteś emocjonalnie zaburzona, to twoja interpretacja będzie zaburzona niezależnie od tego co zapalisz. Rytuał może pomóc skupić uwagę, ale nie zastąpi wewnętrznej gotowości.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś z was miał sytuację, że postawił karty właśnie z poczucia winy i ten odczyt był potem bardzo trafny? Pytam serio, bo zastanawiam się czy ta emocja zawsze przeszkadza, czy może czasem otwiera jakiś dostęp do głębszych warstw?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Jalowcowa Byłem kiedyś w takiej sytuacji i odczyt był szczery - ale dopiero po fakcie zrozumiałem, że karta którą wyciągnąłem mówiła bardziej o moim stanie niż o sytuacji, którą chciałem zbadać. Więc technicznie trafny - ale nie w tym sensie, w którym o to pytałem.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie do osób robiących odczyty płatne: czy wy w ogóle mówicie klientom o tym, że potrzebujecie być w odpowiednim stanie żeby czytać? Bo dla mnie jako osoby, która korzystała z takich usług, to by było cenne wiedzieć, że jeśli coś was mocno przytłacza to odczyt może nie być pełny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Kinia.2 Dobre pytanie. Ja mam to wpisane w to jak rozmawiam z klientem przed sesją - że jeśli coś ważnego się u mnie dzieje, przekładam. Nigdy nie powiedziałbym klientowi 'mam dziś kiepski dzień i czuję się winny za poprzednią sesję', ale odwoływanie terminów to coś, co stosuję. Problem z poczuciem winy jest taki, że ono nie zapowiada się z wyprzedzeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Trochę z innej strony - ja nigdy nie robiłam komercyjnych odczytów, ale kiedy stawiam karty związkowe dla siebie i wiem, że zachowałam się wobec partnera niedobrze, to te karty jakby od razu mi to 'wytykają'. Dwójka Mieczy, Diabeł, coś z Pięcioliści. Nie wiem, czy to przypadek czy właśnie ta wina wpływa na to co wyciągam, czy może karty naprawdę widzą temat?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Becia A może po prostu w takich momentach lepiej widzisz to, co karty mówią od dawna, a wcześniej nie chciałaś słyszeć? Poczucie winy obniża mechanizmy obronne. Nie twierdzę, że to jedyne wyjaśnienie, ale zanim powiemy 'karty to widzą', warto zapytać siebie czy wcześniej sama nie blokowałaś tej informacji.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Gebda Bardzo dziękuję za ten wątek, naprawdę dużo tu do przemyślenia. Mam jedno małe pytanko - Gebda, a ty osobiście jak długo czekasz zanim wrócisz do kart po takim trudniejszym momencie z klientem? Czy to jest kwestia dni, tygodni?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Tadek Nie ma jednej reguły. Bywa, że to kilka godzin i głęboki oddech wystarczy. Bywa, że kilka dni, jak sprawa jest poważniejsza. Słucham siebie i zadaję sobie jedno pytanie: czy siadam do kart, bo jestem gotowa, czy dlatego że chcę poczuć się lepiej? Jeśli odpowiedź jest ta druga, to czekam.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Gebda To co Gebda napisała na końcu - to pytanie 'czy siadam bo jestem gotowa, czy żeby poczuć się lepiej' - to chyba jest clou całej tej rozmowy. Ale jak to rozróżnić w praktyce? Bo emocje potrafią nas okłamywać i kiedy myślimy, że jesteśmy gotowe, to może być tylko kolejna warstwa zaprzeczenia.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Jalowcowa Dokładnie to jest to trudne. Mnie pomaga jeden konkretny test: czy jestem w stanie przyjąć kartę, której nie chcę zobaczyć? Jeśli wyobrażam sobie, że wyciągam Wieżę albo Trójkę Mieczy i moje pierwsze odczucie to sprzeciw - to znaczy, że jestem w trybie szukania potwierdzenia, nie wglądu. Oczywiście to nie jest pewnik, ale działa u mnie jako filtr.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 624

@Gebda Ale to jest bardzo trudne w sytuacji gdy jesteś emocjonalnie zaangażowana w temat o który pytasz. Ja jak pytam o coś bliskiego, to zawsze mam jakieś oczekiwania. Czy to znaczy, że właściwie nigdy nie powinnam sama sobie stawiać kart w sprawach, które mnie dotyczą osobiście?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Keijla92 Nie powiedziałbym 'nigdy', ale warto mieć świadomość tej ograniczoności. Pytanie jest trochę inne - czy stawiasz karty żeby dowiedzieć się czegoś, czy żeby to co już czujesz dostało jakiś zewnętrzny głos? Te dwa tryby dają zupełnie inne sesje.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do wątku z winą przy odczytach komercyjnych - jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt nie wspomniał. Poczucie winy po sesji, gdzie coś poszło nie tak, potrafi się przenosić na następne sesje z zupełnie innymi klientami. Miałam taki okres, że każdy odczyt zaczynałam z pewnym lękiem, bo bałam się znowu coś powiedzieć nieodpowiednio. I to właśnie bardziej zaburzało mi czytanie niż sama pierwotna wina.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Pentagrama To bardzo istotna rzecz którą poruszasz. Ten lęk przeniesiony to jakby wtórne poczucie winy - nie za konkretną sytuację, ale za samą możliwość błędu. Jak sobie z tym poradziłaś? Pytam bo mi się wydaje, że to może być nawet trudniejsze do przepracowania niż jednorazowe poczucie winy za konkretny odczyt.


Odpowiedz
Wpisy: 733
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Jak czujesz strach przed kartami to może one po prostu czekają aż będziesz gotowa i same dadzą znak. Moja koleżanka miała tak, że talia jej spadła ze stołu i otworzyła się na Głupcu i to był dla niej znak, że ma zacząć od nowa bez lęku. Karty naprawdę potrafią komunikować.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Mara Talia spada ze stołu bo stoi za blisko krawędzi albo ktoś trąca. To nie jest komunikat od kart. Takie myślenie jest szczególnie ryzykowne przy osobie, którą Pentagrama opisała - bo to nakłada na zewnętrzne zdarzenia sensy, które my sami chcemy tam wpisać. Pentagrama mówiła o konkretnym procesie radzenia sobie, nie o czekaniu na znaki.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 346

@Mara Ja rozumiem co Mara chce powiedzieć i nie bym aż tak twardo odcinała ten wątek, bo intuicja też gra rolę i czasem zbieżności mają znaczenie. Ale faktycznie, Pentagrama - jak wyszłaś z tego lęku przed kolejnymi sesjami? Bo to brzmi jak błędne koło.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Oksanka.2 Wyszłam przez to, że zaczęłam robić krótsze sesje dla siebie bez żadnej presji wyniku. Po prostu ciągnęłam kartę dnia i zostawiałam ją sobie. Bez interpretowania na siłę, bez sprawdzania czy miałam rację wieczorem. To stopniowo odbudowało mi relację z talią jako czymś spokojnym, a nie polem do popełniania błędów. Ale trwało to długo.


Odpowiedz
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 346

@Pentagrama Ja tu jednak wracam do wątku z winą w kontekście komercyjnym, bo trochę odpłynęliśmy. Pentagrama pisała o tym przeniesieniu lęku między klientami. Czy ktoś ma jakiś konkretny sposób na czyszczenie energetyczne między sesjami? Bo mi się wydaje, że to jest właśnie ten moment kiedy poczucie winy może się 'przykleić' do talii.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Oksanka.2 Robiłam różne rzeczy - dymienie, odkładanie kart na selenitę, długa przerwa między sesjami. Ale szczerze? Najbardziej pomogło mi nie czyszczenie talii, tylko własna krótka medytacja przed kolejną sesją. Talia jest tu drugorzędna, problem siedzi we mnie, nie w kartach.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

A ja mam takie pytanie ogólne do dyskusji - czy w ogóle rozróżniacie poczucie winy wobec klienta od poczucia winy wobec siebie? Bo czytam ten wątek i mi się wydaje, że to są dwa różne problemy, które mogą prowadzić do podobnych objawów przy kartach, ale mają inne korzenie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Becia To bardzo dobre rozróżnienie. Wina wobec klienta ma konkretny adres, coś się wydarzyło między tobą a drugą osobą. Wina wobec siebie to jest bardziej rozlana, nie ma wyraźnej granicy kiedy jest 'spłacona'. I podejrzewam, że ta druga jest trudniejsza w kontekście kart, bo nie ma prostej drogi do jej rozwiązania przez działanie.


Odpowiedz
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Seid To co Seid napisał o winie 'bez adresu' bardzo mnie uderzyło. Mam wrażenie, że sporo osób, które pytają karty w kółko o te same rzeczy, właśnie ma ten rodzaj winy wobec siebie. I pytają karty może nie żeby się dowiedzieć, tylko żeby... dostać zwolnienie? Karty jako wyrocznię, która powie 'możesz to puścić'?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Kinia.2 poruszyła coś, o czym rzadko się tu mówi wprost. To szukanie rozgrzeszenia w kartach. Sam się czasem łapię na tym, że wyciągam kartę nie żeby poznać sytuację, tylko żeby usłyszeć że jest okej. I paradoksalnie w takich momentach karty prawie nigdy nie dają tego komfortu, bo gdzieś chyba wiem, że czegoś innego potrzebuję.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Kinia.2 Ale czy to jest problem? Serio pytam, bez ironii. Jeśli karty pomagają komuś oswoić jakąś emocję i ta osoba potem idzie do przodu, to czy to nie jest właśnie jedno z ich zastosowań? Niekoniecznie muszą dawać 'obiektywny wgląd', mogą też dawać przestrzeń do przepracowania czegoś.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Jalowcowa To zależy co rozumiesz przez 'idzie do przodu'. Jeśli ktoś za pomocą kart naprawdę przepracowuje emocję i zmienia perspektywę - to tak. Ale jeśli karty stają się sposobem na tymczasowe uśmierzenie winy i ta osoba za tydzień pyta o to samo, to nie jest przepracowanie, to jest uzależnienie od kolejnego odczytu jako środka uspokajającego.


Odpowiedz
Wpisy: 1088
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że runy mają o tyle inną dynamikę, że przy nich ta kwestia gotowości jest jeszcze wyraźniejsza. Rzucanie run w stanie silnej emocji daje bardzo chaotyczne układy, bo runy są dosłowniejsze. Ale ten sam mechanizm szukania rozgrzeszenia, o którym Taurus mówił - to jest coś co widzę też u osób pracujących z runami. Tylko tam ta 'odpowiedź którą chcemy usłyszeć' jeszcze wyraźniej brzmi jako wymuszenie.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam że wchozę z boku, ale zastanwaiam się - czy ktoś z was próbował stawiać karty specjalnie OD poczucia winy, żeby zrozumieć skąd ta wina pochodzi? Nie żeby ją 'spłacić' ani nie szukać rozgrzeszenia, tylko potraktować winę jako temat do zbadania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Okultysta To interesujące podejście i tak, robiłem coś podobnego. Problem jest techniczny - trudno zbadać emocję kartami kiedy ta emocja jednocześnie wpływa na to jak interpretujesz karty. To trochę jak badanie lupy inną lupą tej samej klasy. Możliwe, ale wyniki trzeba traktować z dużą ostrożnością. Ty miałeś takie doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie. Jak w ogóle odróżnić, że odczyt był zaburzony przez nasze emocje od tego, że był po prostu trafny w nieoczekiwany sposób? Bo ta granica brzmi dla mnie bardzo rozmycie.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie. Jak w ogóle odróżnić, że odczyt był zaburzony przez nasze emocje od tego, że był po prostu trafny w nieoczekiwany sposób? Bo ta granica brzmi dla mnie bardzo rozmycie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Runomira To jest jedno z trudniejszych pytań w całej tej rozmowie i szczerze - nie ma jednej prostej odpowiedzi. Ale jest kilka sygnałów. Jeśli po sesji masz poczucie ulgi, a nie refleksji, to często znaczy, że odczyt spełnił funkcję emocjonalną, nie poznawczą. Jeśli karty 'powiedziały' dokładnie to, czego się bałaś albo dokładnie to, czego chciałaś - oba przypadki powinny zapalić ci czerwoną lampkę.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Gebda Ale chwilę - skoro Gebda mówi, że karta która daje dokładnie to czego chciałaś to sygnał ostrzegawczy, to co z sytuacją kiedy naprawdę masz rację co do czegoś i karty to potwierdzają? Jak to rozróżnić od projekcji?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Jalowcowa Dobre pytanie i właśnie dlatego nie mówię, że taka karta zawsze jest błędem. Mówię, że powinna cię skłonić do zatrzymania się. Różnica między potwierdzeniem a projekcją często wychodzi w kolejnych odczytach albo w tym, czy sytuacja faktycznie się potoczyła tak jak 'przepowiedziały' karty. Jeden odczyt to za mało żeby to ocenić.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Runomira Dodam do tego co Gebda napisała - warto patrzeć na to, co robisz z odczytem po fakcie. Czy wracasz do niego i analizujesz, czy odkładasz i nie myślisz? Odczyt zaburzony emocją często daje fałszywe poczucie zamknięcia. A trafny - nawet niewygodny - zostawia coś do przepracowania.


Odpowiedz
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Seid A ja mam wrażenie, że to co Seid opisuje - to 'fałszywe zamknięcie' - jest właśnie tym, o czym Taurus pisał wcześniej. Szukanie rozgrzeszenia, a nie odpowiedzi. Tylko że kiedy jesteś w środku tego, to chyba nie czujesz, że to jest fałszywe, prawda?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Kinia.2 ma rację i to jest sedno problemu. Kiedy szukasz rozgrzeszenia, to odczyt który go daje wydaje ci się głęboki i trafny. Nie ma wewnętrznego sygnału 'uwaga, to jest projekcja'. Dlatego właśnie poczucie winy jest szczególnie trudnym stanem do pracy z kartami - zaburza nie tylko sam odczyt, ale też ocenę tego odczytu.


Odpowiedz
(@okultysta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Runomira A wracjąc do pytania Runomiry - bo mi to nie daje spokoju - czy ktoś z was próbował porównywać odczyty z różnych stanów emocjonalnych na ten sam temat? Tzn postawić karty w momencie silnej winy, potem po kilku dniach spokoju, i sprawdzić co wyszło? Chciałbym się dowiedzieć czy karty dają wtedy różne obrazy czy podobne.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Okultysta O właśnie, to jest ciekawe. Bo z jednej strony słyszę, że emocje zaburzają odczyt, a z drugiej - jeśli za każdym razem wychodzą inne karty, to może to jest po prostu losowość, a nie żadna informacja? Nie wiem jak to rozumieć.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Runomira To jest fundmanentalne pytanie dla całej praktyki tarota, nie tylko w kontekście winy. Moja odpowiedź jest taka: jeśli podchodzisz do kart jako do lustra a nie wyroczni, to różnice między sesjami są informacją o tobie w różnych momentach, a nie sprzecznością. Problem pojawia się gdy traktujesz każdy odczyt jako obiektywną przepowiednię.


Odpowiedz
Wpisy: 733
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Selenitowe płytki naprawdę są cudowne do oczyszczania kart! Moja talia leży na niej całą noc po każdej sesji i potem jest zupełnie inna energia. Można też użyć dymu z szałwii albo dźwięku mis tybetańskich, to też działa rewelacyjnie na oczyszczenie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Mara Tylko że Pentagrama właśnie napisała, że to nie w talii jest problem, tylko w niej samej. Selenitowe płytki nie zmienią stanu emocjonalnego osoby prowadzącej sesję. To dwie różne sprawy.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 624

@Kadula Właśnie to jest chyba moje pytanie od początku czytania tego wątku - jak w ogóle ocenić czy jestem gotowa do prowadzenia sesji dla kogoś innego, kiedy sama mam jakieś nieuporządkowane emocje? Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić przed sesją, a nie odkryć w trakcie?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Keijla92 Pytasz o coś bardzo praktycznego. Jedna z rzeczy które robię - przed sesją komercyjną ciągnę jedną kartę dla siebie, ale nie interpretuję jej treści, tylko obserwuję swój pierwszy impuls. Jeśli pierwsza myśl jest o mnie, a nie o kliencie - to sygnał że nie jestem jeszcze przestawiony.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Seid To co Seid opisuje to naprawdę prosta i skuteczna heurystyka. Sam robiłem coś podobnego, choć inaczej - sprawdzałem czy jestem w stanie wyobrazić sobie tę sesję bez żadnego konkretnego wyniku. Jeśli nie mogłem, jeśli miałem jakiś scenariusz w głowie który 'chciałem' żeby się potwierdził - odkładałem karty na później.


Odpowiedz
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 95

@Seid Ale to wymaga chyba dużej samoświadomości, prawda? Bo ja na przykład nie zawsze wiem że mam jakiś scenariusz w głowie, dopóki coś się nie wydarzy i go nie dostrzegam. Czy to jest coś co się z czasem wyrabia, czy trzeba się tego aktywnie uczyć?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Becia To się wyrabia, ale nie samo. Moim zdaniem szybciej wychodzi przez pracę z kimś zewnętrznym - superwizja u bardziej doświadczonej osoby albo chociaż regularna wymiana odczytów z kimś, kto potem mówi ci co widział w twoim odczycie, a czego ty nie nazwałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
Rozpoczynający temat
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

I wracamy tym właśnie do tytułu tego wątku. Poczucie winy zmienia to czego szukasz w odczycie. Gdy jesteś w winie, nie szukasz informacji - szukasz pozycji. Albo wyroku, albo rozgrzeszenia. I karty dają ci obraz tego szukania, nie sytuacji zewnętrznej. To jest moim zdaniem centralna odpowiedź na pytanie czy powinniśmy stawiać karty kiedy czujemy winę - możemy, ale musimy wiedzieć co tak naprawdę wtedy robimy.


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Taurus, to co napisałeś na końcu - że szukasz pozycji, a nie informacji - to mi bardzo dużo wyjaśniło. Bo właśnie tak to czuję kiedy jestem w tym stanie. Nie siedzę nad kartami i nie pytam 'co tu jest', tylko wiem z góry co chcę żeby tam było. Tylko że... czy to znaczy, że sama wina wyklucza rzetelny odczyt? Czy jest jakiś próg - tzn. mała wina jest ok, a duża już nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Keijla92 Nie postawiałbym tego jako progu ilościowego. Raczej zapytałbym inaczej: czy jesteś w stanie sformułować pytanie do kart, które dopuszcza odpowiedź której nie chcesz? Jeśli tak - to możesz próbować. Jeśli każda wersja twojego pytania prowadzi do jednej możliwej odpowiedzi, która cię rozgrzesza albo potępia - wtedy nie chodzi już o tarot.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Seid To dobry test, ale ja bym go jeszcze doprecyzowała. Bo można sformułować pytanie otwarte i jednocześnie interpretować dowolną kartę tak, żeby pasowała do scenariusza. Pytanie jest pierwszym filtrem, ale interpretacja jest drugim. I ten drugi jest trudniejszy do kontrolowania, bo dzieje się szybciej i mniej świadomie.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Gebda dotknęła czegoś ważnego. Interpretacja jest miejscem gdzie projekcja wchodzi tylnymi drzwiami. Możesz mieć idealne pytanie i zepsuć wszystko w momencie kiedy widzisz kartę. Zwłaszcza jeśli dobrze znasz system - masz za dużo dostępnych znaczeń i wybierasz te które pasują.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hej, ale to brzmi jakby doświadczenie i znajomośc kart były tu przekleństwem, a nie zaleta. Im więcej wiesz tym łatwiej sobie wytłumaczyc wszystko? Czy dobrze rozumiem co Taurus miał na myśli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Okultysta Dokładnie to miałem na myśli. I to jest paradoks z którym pracuję od lat. Początkujący często ma mniej miejsca na manipulację - nie zna alternatywnych znaczeń, więc czyta literalnie. Zaawansowany może z jednej karty wyciągnąć pięć różnych narracji i wybrać tę jedną, podświadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

No ale zaraz - to jest argument że lepiej nie uczyć się tarota za dobrze? Bo to by było absurdalne. Chyba chodzi o to żeby być świadomym tej pułapki, a nie żeby celowo nie znać kart.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Oksanka.2 Nikt nie powiedział, że lepiej nie znać. Ale świadomość że możesz to robić - to jest właśnie to, o czym Gebda mówiła wcześniej przy superwizji. Samemu bardzo trudno złapać się na własnej elastyczności interpretacyjnej. Dlatego zewnętrzna perspektywa jest taka ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja to czuję na własnej skórze i niestety Taurus ma rację. Kiedy pracowałam z klientką, która miała podobną sytuację do mojej - małżeństwo w kryzysie - to przez całą sesję szłam za własnym doświadczeniem, nie za jej kartami. Karty mówiły jedno, ja tłumaczyłam drugie. Zorientowałam się po sesji, nie w trakcie.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Pentagrama A klientka to zauważyła? Czy ona miała poczucie że coś było nie tak?


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Kinia.2 Nie. I to jest najgorsze. Ona wyszła zadowolona, bo dostała to co chciała usłyszeć - pocieszenie. Ale to było moje pocieszenie, nie jej odczyt. Myślę o tym do dziś.


Odpowiedz
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 95

@Pentagrama To jest dla mnie bardzo niepokojące to co Pentagrama opisuje. Bo jak klientka nie widzi że coś jest nie tak, a ty sama zauważasz to dopiero po - to gdzie jest zabezpieczenie? Czy w ogóle można się przed tym uchronić nie mając ciągłego zewnętrznego nadzoru?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Becia Zabezpieczenie nie jest idealne i chyba nie ma takiego. Ale jest kilka rzeczy które zmniejszają ryzyko. Między innymi właśnie to co Gebda wspominała - regularne oddawanie własnych odczytów komuś do oceny. A w samej sesji - zapisywanie pierwszych impulsów przed interpretacją, bo potem jest trudniej udowodnić że coś zmieniłeś.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1088

@Pentagrama Słucham tego wątku od dawna i mam jedno pytanie do Pentagramy. Kiedy zorientowałaś się że to był twój odczyt, a nie jej - co zrobiłaś z tym? Skontaktowałaś się z klientką, czy to zostało między tobą a twoją refleksją?


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Kadula Nie skontaktowałam się. I do dziś nie wiem czy to była dobra decyzja. Uznałam że powiedzenie jej 'tamten odczyt był chyba moją projekcją' wyrządzi więcej szkody niż pożytku. Ale to też może być racjonalizacja mojej własnej winy za tę sesję. Nie jestem w stanie być tu obiektywna.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Pentagrama To co Pentagrama teraz powiedziała - 'nie jestem w stanie być tu obiektywna' - brzmi dla mnie jak właśnie ta pętla o której Taurus pisał wcześniej. Wina z tamtej sesji wpływa teraz na to jak oceniasz tamtą decyzję. Czyli błąd się kumuluje?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Runomira Tak to działa i dobrze że to widzisz. Dlatego właśnie refleksja po sesji nie powinna być robiona samodzielnie i natychmiast - bo jesteś wtedy w środku emocji. Najlepiej z odstępem i z kimś innym. Pentagrama ocenia decyzję której nie może już zmienić, będąc pod wpływem winy której nie przepracowała. To jest właśnie ten moment kiedy tarot dla siebie byłby najgorszy z możliwych ruchów.


Odpowiedz
(@becia)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 95

@Seid To co Seid mówi o odstępie czasowym - rozumiem to teoretycznie, ale jak to działa w praktyce? Bo jeśli klientka zapłaciła, wyszła, i dopiero po tygodniu dochodzisz do wniosku że coś poszło nie tak - to co wtedy? Przeprosiny? Darmowa kolejna sesja? Nie wyobrażam sobie tej rozmowy.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Becia Właśnie dlatego do niej nie zadzwoniłam. Nie wiedziałam co powiedzieć żeby to nie brzmiało absurdalnie albo żeby nie wywołać niepokoju który jej nie służy. Ale Runomira ma rację - ta decyzja też może być obciążona tą samą winą. Kółko się zamyka.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam takie pytanie które mnie nurtuje od początku tego wątku. Cały czas rozmawiamy o winie u czytającego. Ale co z klientem który przychodzi z poczuciem winy? Czy to nie jest też problem dla osoby prowadzącej sesję?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Jalowcowa Bardzo dobre pytanie i myślę że nieprzypadkowo wyszłaś z nim teraz, po historii Pentagramy. Klient w winie jest specyficzny - często nie mówi czego naprawdę szuka, bo sam nie wie. Albo wie i się wstydzi przyznać. To wymaga innego podejścia niż standardowa sesja.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Jalowcowa I tu wracamy bezpośrednio do tematu tego wątku. Poczucie winy - czy to twoje, czy klienta - zmienia dynamikę odczytu. Jalowcowa bardzo celnie zauważyła, że rozmawialiśmy głównie o jednej stronie. A ta druga jest równie ważna w kontekście komercyjnym.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
Rozpoczynający temat
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest centralny problem komercyjnego tarota, który rzadko ktoś mówi głośno. Odpowiedzialność za sesję nie kończy się w chwili gdy klient wychodzi. A poczucie winy nie jest tylko emocją - jest też informacją. Pytanie co z nią robimy.


Odpowiedz
Wpisy: 1691
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Taurus powiedział coś ważnego - wina jako informacja. To zmienia optykę. Nie chodzi o to żeby jej nie mieć, tylko żeby nie zatrzymywać się na poziomie 'czuję się źle' i nie iść dalej. Co ta wina mówi o tym co zrobiłam? O tym czego nie zrobiłam? To jest inne pytanie niż 'jak się z tym pogodzić'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Gebda Ale żeby móc traktować winę jako informację, to chyba musisz być w dość spokojnym miejscu emocjonalnie, nie? Bo jeśli jesteś w środku tej emocji, to raczej ona tobą kieruje niż ty ją analizujesz. Jak to rozróżnić kiedy sama siedzisz w tym?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Runomira Dokładnie to jest pułapka. I nie ma tu prostej odpowiedzi, bo każdy ma inny próg. Dla mnie sygnałem że wyszedłem z emocji i zacząłem analizować jest moment gdy mogę postawić sobie pytanie bez że natychmiast coś we mnie się zaciska. Ale to wymaga czasu i nie każdy to czuje tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@okultysta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zaraz, ale wracajac do poczatku - ten watek jest o stawianiu kart KIEDY sami czujemy sie winni. A teraz jestesmy przy tym co robic PO zlej sesji. To troche inne pytanie, nie? Czy ktos moze powiedziec czy w ogole powinno sie siadac do kart z takim balastem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Okultysta Właśnie, dziękuję że to wróciłeś. Bo mi też umknęło. Taurus zaczynał od pytania czy w ogóle siadać - a skończyliśmy na tym co robić po. To dwa różne momenty decyzyjne.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Jalowcowa Okultysta i Jalowcowa słusznie wracają do sedna. Więc powiem wprost jak ja to rozróżniam. Wina świeża - sprzed sesji, aktywna - to jest sygnał stop. Wina procesowana, stara, którą już analizowałem - niekoniecznie. Ale granica między tymi dwoma jest rozmyta i rzadko wiesz po której stronie jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@oksanka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale Taurus - jak masz ocenić czy wina jest 'świeża' czy 'procesowana' skoro właśnie powiedzieliśmy że sama analiza może być zniekształcona przez emocje? To jest błędne koło. Może prostszym kryterium byłoby po prostu: czy to dotyczy tej osoby którą masz czytać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Oksanka.2 To kryterium które podałaś jest lepsze w praktyce, ale niewystarczające. Bo wina może dotyczyć kogoś zupełnie innego, z innego kontekstu, a mimo to rzutować na sesję - bo jesteś nieobecna, rozstrojona, idziesz na skróty. Temat winy to jedno, a jej wpływ na twoją koncentrację to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, może naiwne pytanie - ale czy poczucie winy zawsze przeszkadza? Czy nie może być tak że ktoś jest winny np. że zaniedbał klienta ostatnio i właśnie przez to bardziej się stara na sesji? Czy wina zawsze działa w jedną stronę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Kinia.2 Nienaiwnne pytanie. I tak, może działać mobilizująco. Ale w kontekście tarota problem jest inny - możesz się bardziej starać i mimo to interpretować przez pryzmat tej winy. Staranie się nie eliminuje projekcji, bo projekcja nie jest efektem lenistwa.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: