Zaczęłam ostatnio zbierać materiały do małego projektu o tarocie w literaturze i poezji i uderzyło mnie, jak często pisarze sięgają po konkretne karty właśnie wtedy, gdy piszą o przebaczeniu albo naprawianiu relacji. T.S. Eliot w 'Ziemi jałowej' używa postaci z tarotu w kontekście rozpadającego się świata, ale ta symbolika u niego nigdy nie jest o uzdrowieniu - raczej o stagnacji. Zastanawiam się, czy ktoś z was czytał coś, gdzie tarot pojawia się akurat w tym jaśniejszym ujęciu, tzn. właśnie jako obraz pojednania? I które karty według was najsilniej kojarzą się z przebaczeniem - nie tylko w literaturze, ale w samym czytaniu?
Eliot to ciekawy punkt wyjścia, ale on korzystał z tarotu bardzo luźno, bardziej jako z rekwizytu kulturowego niż z systemu. Natomiast jeśli pytasz o karty związane z przebaczeniem i uzdrowieniem relacji - ja bym zaczęła od Gwiazdy (XVII Wielkich Arkanów). To karta, która pojawia się po Wieży, czyli po rozpadzie, i symbolizuje właśnie odnowę, otwartość po traumie. Wiele osób myli ją z Księżycem, bo obie mają wodę, ale Gwiazda jest o spokoju i nadziei, a nie o iluzji. Ciekawe, że w literaturze rzadko się ją przywołuje wprost - chętniej sięga się po Śmierć albo Głupca. Dlaczego tak myślisz? Masz jakiś konkretny tekst w głowie?
Gwiazda to ma sens, ale ja bym dorzucił Sąd (XX arkanum). Jak patrzy się na tę kartę strukturalnie, to pokazuje moment, kiedy coś zostaje rozliczone - nie po to, żeby ukarać, ale żeby zamknąć. W kontekście relacji to czytam jako zdolność do spojrzenia wstecz bez obsesji. Ciekawi mnie, czy to ma jakieś odzwierciedlenie w tych literackich odniesieniach, o których piszesz. Bo Sąd w poezji kojarzy mi się głównie z Apokalipsą, nie z relacjami.
Pustelnik na pozycji przeszkody przy pytaniu o relację z drugą osobą to dość wymowne - często chodzi o czyjś wybór wycofania, niekoniecznie twój. Ale wracając do głównego wątku tego tematu, bo to ciekawe: czy ktoś próbował kiedyś znaleźć u polskich pisarzy lub poetów nawiązania do tarotu? Bo zachodnie odniesienia są dość oczywiste, ale zastanawiam się, czy w polskiej literaturze w ogóle tarot pojawia się jako motyw.
a czy tarot w ogóle jest stary enaczyj żeby poeci go znali?? bo słyszałam że to jakaś nowożytna wynalazek dosłownie z XIX wieku a skąd by Eliot lub ktoś wcześniej w ogóle go znali? czy to nie jest mit że tarot jest taki stary jak mówią??
Hm, nie śledzę tego forum zwykle, ale to mnie zatrzymało. Skoro tarot to właściwie wynalazek stosunkowo niedawny, to skąd bierze się przekonanie, że ma jakiś głębszy sens? Pytam szczerze, nie złośliwie. Bo rozumiem, że karty mogą być pomocne jako taki... schemat do myślenia o problemie. Ale w kontekście literackim - czy pisarze traktowali to serio czy jako efekt?
OK ale kiedy w końcu ktoś powie konkretnie które karty wyciągnąć jeśli chcę uzdrowić relację z konkretną osobą? Bo czytam to wszystko o literaturze i Eliocie i to super ale ja mam konkretny problem i nie wiem jak to do siebie zastosować.
A ja mam inne pytanie bo niby temat jest o literaturze i tarocie ale chyba jednak o uzdrowieniu relacji głównie. Czy ktoś wie, czy da się robić czytanie dla kogoś bez jego wiedzy? Tzn. pytam o relację i wyciągam karty, ale ta osoba o tym nie wie. Czy to w ogóle działa czy trzeba żeby obie strony były świadome?
Wróćmy może trochę do wątku literackiego, bo to było ciekawe. Ktoś wspomniał Yeatsa - on faktycznie był mocno w okultyzm zaangażowany, ale czy ktoś zna konkretny wiersz lub fragment, gdzie tarot pojawia się wprost? Bo ja kojarze raczej ogólne symbole mistyczne u niego, a nie konkretne karty. I to pytanie o polską literaturę też mnie zastanawia - Leśmian, Miłosz, Szymborska - czy ktoś z nich w ogóle dotknął tego tematu?
No to może zapytam inaczej - czy ktoś z was w ogóle szukał polskich tekstów literackich z tarotem, czy to tylko luźna rozmowa o tym, że takie coś mogłoby istnieć? Bo jeśli nikt nie ma konkretnych przykładów, to może warto zawęzić pytanie do symboliki, która w polskiej poezji się pojawia, nawet jeśli nie wprost z talii.
Leśmian mi przychodzi do głowy, ale to intuicja, nie analiza. Jego bohaterowie często są między światami, zawieszeni - to mi się kojarzy z kartami przejścia, może Śmierć w znaczeniu transformacji, może Wieża. Tylko że on pisał z symbolizmu, nie z okultyzmu, więc to raczej zbieżność obrazowania niż świadome nawiązanie.
Hm, ale czy to nie jest wtedy trochę naciągane? Rozumiem, że ludzie zawsze opisywali podobne rzeczy i podobne stany, ale jeśli autor nie miał tarotu w głowie, to czy mówienie 'ten wiersz to Wieża' cokolwiek dodaje do rozumienia tekstu, czy tylko nakłada siatkę, którą my przynosimy?
a ja mam pytanie do Tajemniczki bo skoro mówimy o konkretnych kartach na uzdrowienie to czy Słońce też sie liczy?? bo gdzieś czytałam że Słońce to karta szczęścia i wszystko co złe naprawia i czy to prawda czy to znowu mit taki jak z wiekiem tarotu o którym mówiliśmy??
Czytam ten wątek od dawna i zwykle milczę, ale chcę powiedzieć że to zdanie o Słońcu jako 'klarowności' bardzo do mnie trafia. Robiłam czytanie dla siebie kilka miesięcy temu i Słońce wyszło właśnie wtedy, kiedy zrozumiałam coś trudnego o sobie w pewnej relacji. Nie było przyjemnie, ale było jasno.
Dobra przepraszam ale dalej nie rozumiem jak to połączyć z moją sytuacją. Czytam i czytam, a i tak nie wiem co mam zrobić. Czy ktoś może mi powiedzieć wprost: zrób taki rozkład, z takim pytaniem, i patrz na te konkretne pozycje? Bo ta rozmowa jest ciekawa ale dla mnie za abstrakcyjna.
A jeśli wyjdą same złe karty na tych pozycjach? Tzn. co jeśli na 'co pomaga' wyjdzie coś jak Wieża albo Diabeł? To wtedy co, odłożyć talię i się poddać?
Ok dobra spróbuję zrobić te trzy karty. Ale czy muszę to robić o jakiejś konkretnej porze czy rano czy wieczorem? I czy muszę najpierw medytować czy mogę po prostu wziąć i potasować?
Przy okazji tej pory - astrologia ma coś do powiedzenia o czasie wróżenia, godziny planetarne na przykład. Ale to akurat nie jest stricte tarot, tylko nałożenie jednej tradycji na drugą. Ciekawe, czy ktoś to łączy przy czytaniu kart?
No i właśnie o to chodzi, mnie też to gryzie. Karty mogą pokazać, mogą opisać, ale co dalej? Ile czasu to trwa? Bo jeśli chodzi o tygodnie albo miesiące to się pyta czy w ogóle ma sens czytanie, skoro i tak trzeba czekać.
a mi sie przypomnialo ze kiedys słyszałam o karcie Sąd Ostateczny i że ona ma coś do przebaczania, że jak wychodzi to znaczy ze trzeba komuś wybaczyć i ta relacja wróci do życia?? czy to jest prawda bo chciałam zapytac bo chyba nikt o tej karcie nie mówił jeszcze
No dobra, to jeśli nie ma jednej wyroczni i każda szkoła mówi co innego, to jak w ogóle wiedzieć, że ta interpretacja, którą dostałam od kogoś, cokolwiek znaczy? Bo zaczyna mi się kręcić w głowie.
Robiłam ten prosty rozkład trzy karty: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Gwiazda to przeszłość, Szatan to teraźniejszość, Rycerz Mieczy to przyszłość.
A Rycerz Mieczy w przyszłości to dobrze czy nie? Bo Miecze ogólnie kojarzą mi się z konfliktami i kłopotami.
Dobra, to spróbujmy ten rozszerzony rozkład. Tylko powiedz mi Tajemniczka, ile kart dokładnie i jak mam je ułożyć? Bo nie chcę znowu zrobić czegoś nie tak i potem nie wiedzieć co z tym zrobić.
Pięć pozycji zamiast trzech. Pierwsza: co łączy was obie w tej relacji - fundament. Druga: co ty wnosisz do konfliktu. Trzecia: co ona wnosi. Czwarta: co blokuje porozumienie teraz. Piąta: jaki krok może otworzyć drzwi. Tasuj z intencją pytania o tę przyjaźń, nie o wynik kłótni. To ważna różnica.
a czemu pytanie o przyjaźń a nie o kłótnie?? czy to nie jest to samo?? bo ja bym pytała o to żeby kłótnia się skonczyła a nie o jakąś przyjaźń ogólnie
To ma sens. Ale mnie ciekawi - skąd wiadomo że się dobrze sformułowało pytanie? Bo może to jest problem, że ja jak siadam do kart to nie wiem co tak naprawdę pytam.
