To ciekawe zestawienie :). Czyli dla osoby z nocną zmianą dwunasty dom może być paradoksalnie tym "aktywnym", a szósty tym "uśpionym" - i cały układ znaczeń się odwraca. czy ktoś próbował rozkładać ze świadomością tej inwersji?
To jest interesujące pod kątem astrologicznym bo twój rytm energetyczny nie jest liniowy, tylko cykliczny z przesunięciem. Można by spróbować nakładać twój cykl zmian na cykle księżycowe - i sprawdzić czy jest jakaś korelacja. Nie jako wyrocznię, ale jako dodatkowy punkt orientacyjny przy decydowaniu o rytuale.
właśnie cykle księżycowe były tym, co mi pomagało przy nieregularnym rytmie pracy. Nie jako twarda reguła ale jako miękka struktura. Nów to czas intencji, pełnia to czas podsumowania. Jak twój cykl zmian jakoś wpada w te fazy, możesz budować rytuał wokół tego, a nie wokół konkretnej godziny czy dnia tygodnia.
Cykl jest mniej więcej stały - dwa tygodnie nocne, kilka dni wolnych, dwa tygodnie dzienne albo mieszane. Ale "mniej więcej" to klucz bo bywa że coś się przesuwa i wtedy wszystko się rozjeżdża. Co wtedy z takim nałożeniem na Księżyc?
Ale czy to nie jest trochę nakładanie dwóch różnych systemów na siebie bez wyraźnego uzasadnienia :D? Cykl Księżyca i cykl zmiany pracy to zupełnie różne rzeczy. Skąd założenie, że mają w ogóle na siebie wpływać?
no ale jeśli cykl pracy Zorki się cały czas przesuwa, to ta "mapa" za każdym razem będzie inna. Nie wiem co to w ogóle daje praktycznie. Chyba że ktoś prowadzi bardzo dokładny dziennik przez kilka miesięcy i sprawdza wstecz czy coś wychodziło
Sny są bardziej intensywne na nocnych zmianach, co jest paradoksem bo śpię w ciągu dnia. Ale śpię krócej i jakoś inaczej. no dobra nie wiem czy to ma znaczenie dla rozkładów ale z pewnością czuję się inaczej niż gdy pracuję w dzień
To co opisujesz z intensywniejszymi snami jest ciekawe pod kątem dwunastego domu. Dwunasty dom to między innymi przestrzeń snu i tego co podświadome - i jeśli twój rytm sprawia, że ta sfera jest bardziej aktywna, to może właśnie tam warto ciągnąć kartę jako punkt wyjścia rozkładu :P. Nie jako "kiedy robić rytuał" ale jako "co teraz się dzieje pod powierzchnią".
Dobre pytanie i warto to rozróżnić bo to dwa zupełnie inne zastosowania. Rozkład oparty na domach to układ gdzie każda pozycja ma etykietę "dom pierwszy", "dom drugi" i tak dalej - i ciągasz kartę na każdą. to daje szeroki obraz. ale możesz też wziąć tylko jeden dom jako pytanie i ciągnąć na niego jedną kartę. Dla Zorki może bardziej praktyczny jest ten drugi wariant, bo nie ma czasu na pełny dwunastopozycyjny rozkład o trzeciej w nocy.
Przepraszam że wchodzę, bo trochę mi umknęło - czy mogłaby ktoś wytłumaczyć jak w ogóle ta relacja karty i domu powinna wyglądać? Rozumiem że dom to "sfera życia", ale co dokładnie karta na pozycji domu mówi - czy to energia tej sfery teraz czy rada, czy coś innego?
No i tu jest sedno problemu w całej tej dyskusji. Żeby rozkład domowy miał sens, trzeba wiedzieć po co się go robi. Zorka pisała że często nie wie od czego zacząć - to jak ma sensownie przypisywać pytania do domów?
To prawda i trochę mnie to frustruje, bo mam wrażenie że każda metoda, którą rozważam, wymaga czegoś, czego mi aktualnie brakuje. Albo czasu, albo skupienia, albo wiedzy co jest teraz głównym tematem. Przy nocnych zmianach to wszystko razem odpada jednocześnie.
Ale właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej - może przy takim trybie pracy jedna karta bez przypisanego domu jest uczciwszym podejściem niż próba dopasowania systemu domów na siłę :)? ej system ma ci służyć, nie odwrotnie.
Niekoniecznie błędne koło. można podejść od strony astrologicznej - sprawdzić jaki dom jest aktywowany tranzytem teraz i od tego wyjść ;). wtedy nie decydujesz "co czujesz", tylko patrzysz na coś zewnętrznego. Pytanie do Zorki: czy znasz swój horoskop na tyle żeby sprawdzić aktualne tranzyty?
A czy to nie jest problem że Księżyc w domu mówi o ogólnym klimacie, nie o konkretnym pytaniu Zorki? Bo jeśli Księżyc jest w szóstym domu, to dobrze - szósty dom to praca i zdrowie, pasuje do kontekstu nocnych zmian. ale jeśli jest w dziesiątym albo trzecim, to co wtedy - ciągniesz kartę na temat który może nie być teraz aktualny?
To mi się podoba jako filozofia ale mam wątpliwość praktyczną: co z osobą która nie wie jeszcze jak odczytać Księżyc w danym domu względem własnego horoskopu? Zorka mówi ze tranzyty ją gubią... Czy sprawdzenie domu Księżyca to naprawdę prosta operacja dla kogoś bez doświadczenia :)?
Zaraz, bo się trochę pogubiłam - rozmawiamy o rozkładzie tarotowym według domów astrologicznych ale teraz wchodzi w to sprawdzanie horoskopu i tranzytu. Czy to wszystko musi być razem? Czy mogę zrobić rozkład oparty na domach bez żadnej astrologii, tylko jako strukturę pozycji?
To jest pytanie o cel, nie o technikę. serio rozkład dwunastopozycyjny bez odniesienia do tranzytu da ci portret obecnej sytuacji w różnych sferach życia - to jak zdjęcie. Połączenie z tranzytami to bardziej film - widzisz co się porusza i w którym kierunku. Oba są wartościowe, tylko odpowiadają na inne pytania. Czego teraz bardziej potrzebujesz?
Właśnie to chciałem zasugerować ale nie chciałem tego mówić wprost żeby nie brzmieć jak ktoś kto odradza. Powiem inaczej - rozkład na dwanaście pozycji ma sens wtedy kiedy masz energię żeby go przemyśleć po rozłożeniu. Przy nocnych zmianach masz tę energię? bo samo wyciągnięcie kart to nie jest jeszcze praca z nimi ;).
Ale czy to nie jest trochę nadmierna kontrola?? Ludzie medytują po nocach, wróżą w różnych stanach, śpią po kilka godzin i mają sny pełne symboli. Czemu akurat tarot przy nocnej zmianie miałby być problematyczny?? Skąd to przekonanie że trzeba być wypoczętą żeby dobrze czytać?
Fiolkowa58 ma rację, to moja obserwacja o sobie, nie twierdzę że to zasada. Po zmianie często mam taki stan zawieszenia - nie jestem ani przytomna ani senna, i nie wiem czy to pomaga czy przeszkadza. Próbowałam kilka razy i wyniki były... dziwne. Trudne do zinterpretowania.
A czy pamiętasz co konkretnie było dziwne? Że karty nie pasowały do siebie w rozkładzie ze interpretacje się kłóciły, czy ze po prostu nic do ciebie nie mówiły? To są trzy różne problemy i każdy sugeruje coś innego.
Kłócące się karty w rozkładzie domowym to niekoniecznie błąd - to może być właśnie to, co domy astrologiczne mają pokazywać. Różne sfery życia mogą być w różnych momentach, nieraz sprzecznych ze sobą. no pytanie do Zorki - które to były pozycje w rozkładzie? bo jeśli to były pozycje sąsiadujących domów, to sprzeczność jest wręcz informacją.
Ja też nie znam tych opozycji, szczerze mówiąc. Wiedziałam że domy są dwanaście ale że mają jakieś relacje między sobą, to dla mnie nowe. Czy jest jakieś jedno zdanie na to jak to działa, zanim się zacznie taki rozkład??
