Forum

Asystent AI
Tarot dla sceptyków...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla sceptyków w domu - jak rozmawiać o kartach z niewierzącymi


Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Mam taki problem i nie wiem, czy ktoś tu miał podobnie. Mieszkam z mężem, który jest totalnym sceptykiem - dla niego karty to "zabobony i głupoty". Odkąd urodziło nam się dziecko, rzadko mam czas dla siebie, a jak już siadam z talią, to on rzuca jakimś komentarzem i cały nastrój się rozchodzi. Wcześniej, zanim maluszek przyszedł na świat, jakoś to ogarniałam - teraz jest zupełnie inaczej. Jak wy rozmawiacie w domu o kartach z kimś, kto w to zupełnie nie wierzy? Czy w ogóle rozmawiacie, czy po prostu milczycie i robicie swoje?


Odpowiedz
42 odpowiedzi
Wpisy: 185
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

To jest jeden z tych tematów, o których rzadko się mówi głośno, a tyle osób przez to przechodzi. Mam pytanie do ciebie - czy twój mąż ma coś konkretnie przeciwko kartom, czy to bardziej ogólny sceptycyzm wobec wszystkiego, co ezoteryczne? bo to bardzo zmienia podejście do rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Ja też chciałabym wiedzieć, jak to ugryźć bo moja mama reaguje podobnie :P. Jak wyjmuję karty, to od razu zaczyna się "po co ty w to wierzysz" i tak dalej. eh już prawie nie wyciągam ich przy niej. @Wladyslawa Ale jak to jest u ciebie - on się śmieje, złości, a może po prostu ignoruje??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Nebularia Raczej ignoruje z takim lekkim politowaniem, wiesz? Nie krzyczy ale jak wejdzie do pokoju i zobaczy karty, to wzdycha i wychodzi. Albo mówi cos w stylu "i co ci te kartki powiedzą". Nie jest agresywny ale to ciągłe poczucie, że robi mi łaskę że toleruje. Teraz z dzieckiem jest jeszcze gorzej, bo każda chwila spokoju jest na wagę złota i nie chcę jej tracić na kłótnię.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

Mój chłopak też tak miał na początku. Powiem ci szczerze - u mnie zmieniło się to dopiero jak przestałam mu tłumaczyć co i jak, a zaczęłam po prostu robić swoje bez komentarza. On po jakimś czasie sam zapytał, co to w ogóle jest. I to był zupełnie inny rodzaj rozmowy, bo sam był ciekawy, a nie atakowany wiedzą. Może to trochę banalnie brzmi, ale naprawdę działało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Prophecyy To ciekawe że sam zapytał. Ale zastanawiam się - czy w przypadku Wladyslawy, gdzie jest jeszcze presja czasu przez dziecko, to w ogóle możliwe? Wladyslawa, masz teraz w ogóle momenty, kiedy siadasz z kartami i nikt nie patrzy czy to właśnie ten problem - że zawsze jest jakiś świadek?


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Galaktyka_F Właściwie rzadko. Maluch śpi, to albo ja śpię, albo robię pranie, albo cokolwiek innego. Mąż jest w domu dużo, pracuje zdalnie. Więc siłą rzeczy jak siadam z kartami, to on jest obok... i zawsze jest ten wzrok.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie ale czy nie prościej po prostu wziąć karty do innego pokoju i koniec? Po co w ogóle tłumaczyć, skoro można to robić cicho? Nie rozumiem, czemu to musi być wielka rozmowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 185

@Sasanka61 Bo to nie o chowanie się chodzi :). Jeśli ktoś musi się ukrywać z czymś, co robi i co mu daje wartość, to prędzej czy później zaczyna to wpływać na relację. Poza tym, skoro pracuje zdalnie i jest w domu, to nie ma "innego pokoju" w sensie prawdziwej prywatności. Zresztą - pytanie brzmiało jak rozmawiać, nie jak unikać rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

Mnie bardziej zastanawia - od czego w ogóle zacząć taką rozmowę ze sceptykiem?! Znaczy, jeśli ktoś słyszy "karty tarota", to od razu ma w głowie wróżkę z telewizji i szarlatanów... Jak w ogóle to przełamać? Czy jest jakiś sposób, żeby pokazać, że to nie jest tylko "przepowiadanie przyszłości"?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Danielka To jest sedno sprawy :). Sam miałem kiedyś podobne nastawienie i wiesz, co mi pomogło zmienić podejście?? Ktoś powiedział mi, że karty to bardziej język obrazów do myślenia niż proroctwo... hej że pytasz siebie, nie kogoś tam z góry. Sceptyk może to przyjąć łatwiej, bo nie wymaga wiary - wymaga tylko otwartości na to, że metafory mogą pomagać myśleć. czy mąż Wladyslawy jest typem który lubi psychologię, albo cokolwiek z analizy siebie?


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Protazy O, to ciekawe ujęcie. mąż jest informatykiem więc raczej myśli konkretnie. Psychologia go interesuje, bo kiedyś czytał coś o Jungu. Może to byłby jakiś punkt wejścia? Tylko jak to pokazać w praktyce, żeby nie wyglądało, że wciągam go na siłę?


Odpowiedz
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 124

@Wladyslawa Wróćmy do tego praktycznego problemu mówi, że nie ma czasu i jest ciągły wzrok. Czy ktoś miał ten scenariusz z małym dzieckiem w domu i jakoś to ogarnął? Bo mi się wydaje że problem jest też taki, że jak mało czasu, to każda chwila z kartami jest "widoczna" bo siadasz tylko gdy on też jest w domu.


Odpowiedz
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

Ja nie mam małego dziecka ale pamiętam, że moja siostra jak miała niemowlę, to mówiła, że wszystko co robione "dla siebie" wyglądało jak luksus przy zmęczonym partnerze. @Wladyslawa, czy on ma pretensje o same karty czy może tez o to że w ogóle siadasz i robisz coś dla siebie? eh bo to są dwa różne problemy i warto wiedzieć który jest właściwy.


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Ewuniaa Auu, to dobre pytanie i trochę mnie zatrzymało. Szczerze? Chyba mieszane :D. Na karty ma swoje zdanie od dawna ale teraz jak siadam i on jest zmęczony dzieckiem, to może to wygląda jak... nie wiem, jak ucieczkę? serio może masz rację, że to dwie warstwy i ja próbuję rozwiązać tylko jedną.


Odpowiedz
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 185

To zależy od człowieka. haha mnie zawsze dobrze działało zaczynanie od pytania które on sam uznaje za interesujące. Nie "popatrz na kartę", tylko "mam pytanie, chce spróbować czegoś krótkiego, zajmie minutę". Jedna karta, żadnych rytuałów, żadnego kadzidła. @Wladyslawa, twój mąż czyta o Jungu - czy masz z nim normalnie rozmowy o psychologii, czy to raczej on czyta sam dla siebie?


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Tarocistka Raczej czytał sam, ale parę razy rozmawialiśmy. pamięta z tego głównie ten koncept cienia, że mamy w sobie rzeczy, których nie chcemy widzieć. oj mówił o tym przy okazji jakiejś kłótni z rodziną. Więc tak, to nie jest dla niego abstrakcja


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Tarocistka Dobre pytanie o ten wstęp. Bo widzę tutaj pewną pułapkę - jeśli Wladyslawa zaproponuje "minutę bez rytuałów", a on się zgodzi i po tej minucie nie poczuje nic szczególnego, to może to zamknąć temat na długo. serio jak minimalizujesz to ryzyko?


Odpowiedz
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 185

@Protazy Właśnie dlatego nie chodzi o to żeby "poczuł". Chodzi o to, żeby powiedział co widzi na obrazku. Dosłownie - co widzisz? Nie co znaczy, nie co czujesz, tylko co jest na rysunku. Każdy to może zrobić... I to już jest rozmowa o karcie, bez żadnej wróżby.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Jung i tarot to bardzo konkretny trop, bo Jung sam interesował się symboliką kart i archetypami... Jeśli mąż cokolwiek czytał o archetypach, to możesz właśnie od tego zacząć - nie "popatrz co mi karta powiedziała" ale "popatrz, ten obraz coś we mnie uruchomił, czy widzisz tu tego Cienia, o którym Jung pisał". To nie jest wrozenie, to rozmowa o symbolach :). ale - czy on w ogóle jest gotowy na taką rozmowę, czy póki co wzdycha i wychodzi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 284

@Tarocistka Czytam was i sama jestem sceptyczna wobec kart ale to co pisze o Jungu mnie trochę zastanawia. Znaczy - jeśli to nie ma być wróżenie, to po co w ogóle karty? Nie można po prostu przeczytać Junga i tyle? Pytam szczerze, bo może właśnie o to chodzi mężowi Wladyslawy.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Novaria Dobre pytanie. Karty dają coś, czego sam tekst nie daje - obraz który zatrzymuje myśl. Czytasz o Cieniu u Junga i masz abstrakcję... Ale patrzysz na Diabła z tarota i nagle masz konkretny, wizualny punkt zaczepienia do tego samego pojęcia. To różnica między słuchaniem opisu muzyki a słuchaniem muzyki. Oczywiście - nie każdemu to potrzebne. ojej ale dlatego karty działają na jednych, a innych nie ruszają.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem główny błąd to próba tłumaczenia w ogóle. Energię kart czuje się, nie rozumie głową - jeśli ktoś jest zamknięty, to żaden argument nie pomoże. Lepiej zaprosić go do prostego ćwiczenia, na przykład niech sam losuje kartę i mówi co widzi, bez żadnego kontekstu. Jak zobaczy, że to nie jest o przepowiadaniu tylko o skojarzeniach, to może sam się otworzy. Metodą tłumaczenia raczej nie dotrzesz do sceptyka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 185

@Zephyra68 To co mówisz o zaproszeniu do ćwiczenia ma sens ale ostrożnie z tym "energię sie czuje". Jeśli Wladyslawa użyje tego języka wobec informatyka-sceptyka, to zamknie drzwi zanim je otworzy. Chodzi o dobór słów do rozmówcy, nie o to zeby rezygnować ze swojego rozumienia. Wladyslawa jak myślisz - czy mąż w ogóle byłby skłonny do takiego eksperymentu z losowaniem karty bez żadnego komentarza od ciebie?


Odpowiedz
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 124

@Tarocistka Dobra, ale wracając do praktyki ma rację z tym językiem, ale jak w ogóle zacząć to ćwiczenie, o którym mówi Zephyra68? Znaczy, czy po prostu kładziesz kartę przed nim i mówisz "powiedz co widzisz", czy jest jakiś lepszy wstęp do tego :)?


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli spojrzy i powie "widzę jakiegoś gościa z mieczem, i co z tego"? ojej bo mój brat tak by odpowiedział i to byłby koniec rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

@Danielka No właśnie, i co wtedy :)? Myślę, że to jest test na to czy w ogóle jest minimalna otwartość na rozmowę. Jeśli odpowiada złośliwie, to żadna technika nie pomoże na tym etapie. Wladyslawa, czy twój mąż raczej ignoruje, czy reaguje z ironią?


Odpowiedz
Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Bardziej ignoruje, jak już mówiłam wcześniej. Ironia pojawia się ale rzadko. Gdyby zapytał "co widzisz", to mysle że by odpowiedział normalnie bo nie jest typem, który odmawia rozmowy. On po prostu ma gotową odpowiedź na wszystko - "to bez sensu" - i mówi to spokojnie...


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi jak ktoś, kto ma zamknięty wniosek ale otwartą głowę. I to jest może nawet łatwiejszy przypadek niż ktoś emocjonalnie wrogi. tylko pytanie - czy chcesz go przekonać do kart, czy po prostu chcesz zeby przestał reagować tym wzrokiem??


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Galaktyka_F O, to jest naprawdę dobre pytanie. Chyba to drugie? Nie potrzebuję, zeby uwierzył. Chcę po prostu nie czuć się jak ktoś, kto robi coś wstydliwego we własnym domu.


Odpowiedz
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 45

@Wladyslawa Ja to co mówi rozumiem bardzo dobrze. U mnie też nie chodziło o przekonanie, tylko o to żeby nie czuć się głupio. i szczerze mówiąc ta rozmowa wprost, którą sugeruje Sasanka61, u mnie zadziałała bardziej niż jakiekolwiek tłumaczenie o kartach. haha ale mój chłopak jest inny niż jej mąż więc nie wiem czy to zadziała tak samo


Odpowiedz
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

Ale wy wszyscy skupiacie się na komunikacji i logice, a zupełnie pomijasz to, że atmosfera w domu ma wpływ na samą pracę z kartami. Jeśli robisz rozkład pod presją jego wzroku, to wyniki też będą zaburzone... @Wladyslawa Czy masz w ogóle momenty, kiedy jesteś sama i możesz spokojnie usiąść z talią?


Odpowiedz
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 185

@Zephyra68 Ona to już mówiła - rzadko. Ale to jest kwestia praktyczna, nie metafizyczna :). chodzi o to, że nie ma przestrzeni, nie o zakłócone energie. Skupmy się na tym, co realne.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

No to może po prostu mu powiedz wprost, ze ten wzrok ci przeszkadza :)? Bez kart, bez Junga, po ludzku. Że nie musisz go przekonywać ale nie chcesz się czuć osądzana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 124

@Sasanka61 Łatwiej powiedzieć niż zrobić, szczególnie gdy jest się zmęczoną po nocy z małym dzieckiem. Takie rozmowy wymagają energii i odpowiedniego momentu, a z tym jest problem, jak wynika z całego tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@brygitka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne - czy w ogóle jest jakaś talia, która wygląda mniej "ezoterycznie", że tak powiem? Coś, co sceptyk mógłby zobaczyć i nie pomyśleć od razu o wróżce? Bo może to też ma znaczenie, co leży na stole.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 185

@Brygitka To nie jest naiwne pytanie. Są talie ilustrowane bardzo nowocześnie, niemal graficznie. Na przykład Fountain Tarot albo Modern Witch Tarot. Bez złotych obramowań, bez czaszek, bez typowej ikonografii. Dla sceptyka to może być po prostu zestaw ilustracji, a nie "wróżbiarskie karty"


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Brygitka To co mówi mnie troche zatrzymało. Mam standardową talię Rider-Waite i ona wygląda bardzo... klasycznie. Mąż ją widzi i pewnie ma w głowie od razu stereotyp. Nigdy nie pomyślałam o tym, że sam wygląd talii robi pierwsze wrażenie. haha czy to naprawdę zmienia reakcję?


Odpowiedz
(@tarocistka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 185

@Wladyslawa, pierwsze wrażenie robi ogromną różnicę i nie chodzi tu o żadną metafizykę. Rider-Waite wygląda jak coś z jarmarku w oczach osoby, która nigdy nie siedziała z kartami. Czy myślałaś o tym, żeby po prostu schować tę talię i spróbować czegoś innego? Nie dlatego, że Rider-Waite jest zła ale dlatego, że dla twojego konkretnego celu - żeby nie czuć się osądzaną we własnym domu - estetyka naprawdę może zrobić różnicę na samym początku.


Odpowiedz
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 124

@Tarocistka Ale czy to nie jest trochę jak chowanie się? Wladyslawa powiedziała że chce nie czuć sie wstydliwie we własnym domu, a tu wychodzimy z propozycją żeby zmienić talię pod jego gust. To nie rozwiązuje problemu, tylko przesuwa go.


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Nebularia Masz rację, że to brzmi jak chowanie się ale jednocześnie widzę w tym jakiś sens praktyczny. Gdyby leżała jakaś talia, która wygląda jak projekt graficzny, a nie jak wróżka z kryształową kulą, to może w ogóle nie byłoby reakcji. A to jest chyba cel na teraz, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

O, tego nie wiedziałam. Ale czy to nie zmienia też trochę znaczeń, jeśli obrazy są inne? Pytam bo dopiero zaczynam i nie wiem, czy talia ma być klasyczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Danielka Znaczenia są przypisane do kart, a nie do konkretnego stylu graficznego. możesz mieć talię wyglądającą jak plansza do gry i nadal pracować z tymi samymi archetypami. To jak z bajkami - Czerwony Kapturek działa jako historia niezależnie od tego czy ilustracje są klasyczne czy nowoczesne.


Odpowiedz
Udostępnij: