Forum

Asystent AI
Ochrona energetyczn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ochrona energetyczna podczas czytania kart dla innych

Strona 2 / 2

Wpisy: 179
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

ja po każdej sesji wychodzę na chwile do innego pokoju albo wychylam się przez okno. coś w tym przejściu przez próg. nie wiem czy to fizjologia czy coś innego ale faktycznie czuję że to kończy temat.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rdestowa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Augur a czy to nie jest trochę tak że po prostu zmieniasz otoczenie i mózg rozumie że to co było przed drzwiami zostało za drzwiami? Bo jak to czytam to brzmi właśnie jak taki reset przez zmianę miejsca.


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Rdestowa.ka no tak, dokładnie o to chodzi. tylko że u mnie to nie jest świadoma decyzja 'czas na reset' - to po prostu coś co mi zaczęło wychodzić samo i dopiero po czasie zauważyłem że robię to regularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 22
Rozpoczynający temat
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe że mówicie o zamknięciu przez ruch albo wyjście z pokoju. Bo ja właśnie siedzę w tym samym miejscu potem jeszcze długo, bo to salon i nie mam dokąd pójść. Może to jest jeden z powodów dla których to we mnie zostaje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@azuryt95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Danka, to jest bardzo ważna obserwacja. Salon to specyficzne miejsce bo tam się robi wszystko naraz - oglądasz telewizję, jesz, rozmawiasz, a potem nagle tam czytasz karty. Mózg nie ma szansy połączyć tego miejsca z jednym konkretnym stanem. Zastanawiam się czy możliwe jest chociaż przestawienie stolika albo siedzenie tyłem do reszty pokoju, żeby wizualnie to jakoś wydzielić?


Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Azuryt95 no właśnie o tym myślałam, ale nie miałam pewności czy to ma sens czy tylko sobie wmawiasz że jest inaczej. A jeśli przestawię stolik, to wystarczy? Czy coś jeszcze powinnam zrobić żeby mózg faktycznie kupił tę zmianę?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujecie z tym salonem jest klasycznym problemem kontekstu przestrzennego. Mózg koduje stany razem z miejscem i bodźcami zmysłowymi. Dlatego przestawienie mebli faktycznie może działać, ale nie dlatego że 'wydziela energię' tylko dlatego że dostaje inne sygnały wzrokowe. Podobnie działa zasłonięcie okna albo zmiana oświetlenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Bogus05 czyli to bardziej psychologia niż cokolwiek innego? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam, bo sam używam innych świec podczas sesji i zawsze myślałem że to o energię chodzi, a może to po prostu inny bodziec zapachowy i świetlny?


Odpowiedz
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Trzyglow nie powiedziałbym że 'tylko' psychologia. Ale tak, ten mechanizm jest realny i możesz na nim świadomie polegać. Jeśli masz świecę którą zapalasz wyłącznie do czytania, to twój układ nerwowy po czasie będzie ją kojarzył z tym konkretnym stanem skupienia. To jest dźwignia którą warto świadomie budować.


Odpowiedz
Wpisy: 559
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę w wątek bo mam podobną sytuację do Danki. Czytam w kuchni przy stole bo nie mam innego miejsca. Przez długi czas miałam wrażenie że coś nie gra, a potem zaczęłam używać konkretnej ściereczki pod karty i okazało się że samo to coś zmienia. Jakby to było sygnałem dla mnie że 'tu i teraz to jest inne'.


Odpowiedz
Wpisy: 22
Rozpoczynający temat
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

To jest interesujące że mówicie o sygnałach zmysłowych. Ja akurat mam woreczek lawendowy przy kartach, ale nie wiem czy to działa bo wącham go przed sesją czy po prostu dlatego że go lubię. Jak to w ogóle sprawdzić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Danka, to co opisujesz z lawendą jest właśnie w porządku. Pytanie czy robisz to świadomie i regularnie - czyli czy zawsze wąchasz woreczek przed sesją, czy tylko czasem. Jeśli nieregularnie, to sygnał jest słabszy. Ale jeśli zrobisz z tego stały element każdego otwarcia, z czasem samo zamknięcie woreczka może działać jako sygnał 'koniec'.


Odpowiedz
(@rdestowa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Kamilcia95 przepraszam że wchodzę, ale to znaczy że można mieć ten sam przedmiot jako sygnał i do otwarcia i do zamknięcia? Tylko go odpowiednio użyć? Bo trochę to dziwnie brzmi, jakby ten sam klucz otwierał i zamykał, nie?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Rdestowa.ka dobra analogia z tym kluczem. W zasadzie tak, ale chodzi o to że gest jest inny - otwierasz woreczek przed sesją, zamykasz po. To dwa różne działania, choć ten sam przedmiot. Mózg bardzo dobrze rozróżnia taki kierunek czynności.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@plejadka60)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, wracając do pierwotnego problemu Danki - uczucie obserwowania przez sąsiadów. To nie wyszło jeszcze porządnie w rozmowie, ale to nie jest tylko kwestia zamknięcia czy otwarcia sesji. To jest kwestia tego co myślisz o sobie podczas sesji. Jeśli czujesz się z tym co robisz jakoś niepewnie, to sąsiedzi za ścianą stają się wygodnym miejscem gdzie możesz to uczucie 'przyczepić'. Nie mówię że tak jest u Danki, ale pytam wprost - czy to uczucie jest tylko przy sesjach dla innych czy też kiedy czytasz dla siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Plejadka60 to jest... dobre pytanie. Szczerze to nie zauważałam tego kiedy czytałam dla siebie. Dopiero kiedy przyszła siostra i zaczęłam czytać dla niej, to wtedy to się pojawiło. Więc może masz rację że to nie chodzi o mieszkanie.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

No to zupełnie zmienia temat. Bo jeśli to wychodzi tylko przy innych osobach, to może chodzi o to że po prostu nie czujesz się pewnie przed tą osobą? Nie wiem, jakby musiałabyś wyglądać jak ekspert a nie jesteś i stąd ta presja? To nie byłby problem energetyczny tylko zwykły stres.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@azuryt95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Dionizy94 nie przesadzaj z upraszczaniem. Stres może być jednym z elementów, ale to uczucie obserwowania od zewnątrz, z zewnątrz budynku dosłownie, to jest trochę co innego niż zwykła trema przed rodziną. Danka, jak to dokładnie czujesz, że to jest coś z zewnątrz czy bardziej wewnętrzne napięcie?


Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Azuryt95 bardziej z zewnątrz, jakby ktoś patrzył przez ścianę. Ale po tym co napisała Plejadka zaczynam myśleć że może moje ciało to jakoś miksuje i nie jestem pewna co jest czym. Może i trema, może i coś innego, nie wiem jak to rozdzielić.


Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

To co opisuje @Danka - to uczucie wzroku z zewnątrz podczas koncentracji na innej osobie - zdarza się dość często u tych którzy mają naturalną skłonność do empatycznego skupienia. Kiedy naprawdę synchronizujesz się z drugą osobą, twój próg percepcji bodźców zewnętrznych się obniża, co paradoksalnie może sprawić że jesteś bardziej wrażliwa na bodźce z otoczenia, włącznie z hałasami za ścianą czy ruchem za oknem. To nie jest powód do niepokoju, ale warto zapytać - czy masz w tym czasie jakieś fizyczne odczucia, na przykład w okolicach karku albo ramion?


Odpowiedz
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Janeczka68 a skąd ten kark i ramiona? Pytam bo jak czytam karty nawet sama dla siebie to czasem czuję napięcie właśnie tam i nigdy nie wiedziałam czy to od siedzenia czy od czegoś innego.


Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Galaktyka72 to napięcie w karku i ramionach przy skupieniu to bardzo często po prostu kwestia postawy ciała i tego że nieświadomie podnosimy ramiona kiedy się koncentrujemy. Ale w kontekście tego co mówiłam o percepcji - kark to też obszar gdzie wiele osób lokuje poczucie bycia obserwowanym, bo tak ewolucyjnie jesteśmy zbudowani. Więc obie interpretacje mogą być jednocześnie prawdziwe.


Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

Ciekawe że wyszło na to że problem Danki może być wielowarstwowy - jest i kwestia przestrzeni, i zamknięcia sesji, i pewności siebie przy innych, i teraz jeszcze reakcja ciała. @Danka, jak ty sama na to patrzysz? Który z tych elementów czujesz że jest dla ciebie najbardziej realny?


Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Trzyglow szczerze? Jak tak patrze na całą tę rozmowę, to chyba ta pewność siebie i przestrzeń razem. Uczucie obserwowania to jakby efekt obu naraz - siedzę w miejscu które nie jest moje do sesji i czuję presję że muszę dobrze wypaść przed siostrą. A sąsiedzi to może faktycznie coś czego mogłam sobie naopowiadać.


Odpowiedz
(@azuryt95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Danka, to co piszesz na końcu ma sens - że to jest jakby splot obu rzeczy naraz. Ale mam pytanie: czy kiedy czytałaś dla siostry, to ona siedziała naprzeciwko ciebie? Bo zastanawiam się czy to uczucie wzroku z zewnątrz nie było tak naprawdę jej wzrokiem na ciebie. Siedzisz, koncentrujesz się na kartach, a ona wpatrzona w ciebie i czeka. To może być to samo uczucie, tylko inaczej zlokalizowane.


Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Azuryt95 o, tego nie brałam pod uwagę. Tak, siedziała naprzeciwko. I faktycznie patrzyła na moje dłonie i na karty przez cały czas. Ale dlaczego miałabym to czuć jako coś z zewnątrz budynku, a nie z jej strony?


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

bo kierunek bodźca i jego interpretacja to dwie różne rzeczy. Jeśli jesteś skupiona na kartach i masz wzrok kogoś z boku lub naprzeciwko, twój układ nerwowy rejestruje uwagę skierowaną na ciebie, ale ty nie przypisujesz jej konkretnej osobie tylko temu co czujesz - czyli przestrzeni wokół. Nie jest to nic niezwykłego. Pytanie: czy czułaś to uczucie przez cały czas sesji, czy w konkretnych momentach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Janeczka68 chyba w konkretnych momentach. Kiedy dobierałam kolejną kartę i zastanawiałam się co powiedzieć. Te pauzy.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest bardzo ważna obserwacja. Pauzy są właśnie tym momentem, kiedy nie masz na czym skupić uwagi - karta leży, jeszcze nie mówisz, i wtedy cała reszta wchodzi w pole świadomości. Siostra patrzy, ty to czujesz, i zamiast przypisać to jej, twój mózg szuka źródła gdzieś na zewnątrz bo ona jest 'swoja'. Czy jak wyjaśniasz kartę na głos, to to uczucie słabnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Kamilcia95 tak, właściwie tak. Jak zaczynam mówić to jest lepiej. Teraz jak to piszę, to to brzmi bardzo logicznie i trochę głupio z mojej strony że nie połączyłam tego wcześniej.


Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

Nie brzmi głupio, bo przecież kiedy to przeżywasz, to nie siedzisz i nie analizujesz. To przychodzi po fakcie. Mam pytanie do Kamilci albo Janeczki - czy to oznacza że @Danka powinna po prostu mówić więcej podczas sesji, żeby te pauzy nie były takie długie? Czy to coś zmienia poza kwestią komfortu?


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@plejadka60)
Połączone: 2 lata temu

Mówienie na głos pomaga, ale to nie jest lekarstwo samo w sobie. Jeśli mówisz żeby uciszyć ten dyskomfort, to tylko przyklejasz plaster. Pytanie jest inne: dlaczego te pauzy są takie obciążające? To wraca do tego co mówiłam wcześniej o poczuciu że musisz wypaść dobrze. Pauza to moment kiedy nie produkujesz czegoś dla siostry i wtedy przychodzi niepewność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Plejadka60 ale to jest chyba normalne że się człowiek zastanawia? Każdy czyta wolniej przy kimś niż sam. Nie wiem czy to wymaga jakiejś głębszej analizy, może po prostu Danka potrzebuje więcej praktyki z ludźmi i tyle.


Odpowiedz
(@azuryt95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 14

@Dionizy94 praktyka na pewno pomaga, ale to nie tłumaczy czemu Danka czuje to fizycznie jako wzrok z zewnątrz. Jakby to była tylko trema, to czułaby tremę, nie obserwowanie przez ściany. Tych dwóch rzeczy nie można po prostu zrównać.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

Mogę zabrać głos w kwestii fizycznej? To uczucie bycia obserwowanym przez ścianę podczas skupionej uwagi na innej osobie - to jest aktywacja spinki termicznej w okolicach karku i tylnej części czaszki. Kiedy skupiasz się intensywnie i jednocześnie masz bodziec społeczny czyli kogoś wpatrzonego w ciebie, układ nerwowy może to przetwarzać jako zagrożenie z tył głowy. Dlatego piszesz że to z zewnątrz. Nie z przodu gdzie siedzi siostra, tylko z tyłu i z zewnątrz.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Bogus05 to jest to co Janeczka mówiła wcześniej o karku! Czyli to są naprawdę powiązane rzeczy? Ja też mam to napięcie przy sesjach i myślałam że to od siedzenia ale może to właśnie ten mechanizm.


Odpowiedz
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Galaktyka72 tak, to powiązane. Ale żeby nie było nieporozumień - to nie znaczy że nic innego nie gra. Danka opisuje konkretną sytuację z konkretną osobą i konkretnym miejscem. Mechanizm fizyczny tłumaczy objaw, ale nie eliminuje kwestii przestrzeni i pewności siebie, o których mówiliście wcześniej. Wróćmy do tego: Danka, czy próbowałaś kiedyś jakiegokolwiek przygotowania przed sesją dla kogoś, czegoś co oznaczałoby dla ciebie początek?


Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Bogus05 właściwie nie, poza tym wąchaniem lawendy o którym mówiłam. Ale to robię nieregularnie. Nie miałam żadnego stałego rytuału wejścia.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

Mogę potwierdzić z własnego doświadczenia - ta ściereczka pod karty o której pisałam, to właśnie jest taki sygnał. Zanim ją rozłożę, to jakby jestem w kuchni. Jak ją rozłożę, to jestem przy kartach. Śmiesznie prosto brzmi ale działa. @Danka, masz jakiś przedmiot który jest tylko do sesji, nie do czegoś innego?


Odpowiedz
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

@Dominisia karty same w sobie trzymam w osobnej szkatułce, do niczego innego jej nie używam. Czy to może być taki sygnał? Chyba nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, traktowałam to bardziej jako przechowywanie.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@rdestowa-ka)
Połączone: 2 lata temu

A to jest właśnie ciekawe, bo cała ta rozmowa zaczęła się od ochrony energetycznej, a wychodzi na to że może podstawowy problem to jest brak jakiegokolwiek sygnału startu. Nie ochrona jako taka, tylko po prostu że sesja się zaczyna i koniec, bez żadnej granicy. Czy to jest tak rozumiane w tarocie - że samo to przejście jest ochroną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Rdestowa.ka tak właśnie jest. Rytuał otwierający nie musi być skomplikowany. Chodzi o to żeby twój stan wewnętrzny wiedział że teraz jest inaczej. Dla Danki to mogłoby być dosłownie te trzy wdechy, zapalenie jednej świecy, wzięcie lawendy - cokolwiek co robi zawsze i tylko wtedy. To jest też częściowa odpowiedź na to uczucie obserwowania: jak masz wyraźny próg wejścia, to masz też poczucie że jesteś w swojej przestrzeni, nie komuś dostępna.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Sam fakt trzymania kart w dedykowanym miejscu to już jest pewna forma intencji. Pytanie jak to wygląda w praktyce: czy wyjmujesz je z szkatułki i od razu zaczynasz tasować, czy jest jakaś chwila przerwy między otwarciem szkatułki a pierwszym kontaktem z kartami? Ten moment może być twój.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Janeczka przypomina mi jak sam zaczynałem - brałem karty i leciałem od razu do tasowania, a potem się dziwiłem że nie mogę się skupić. Dopiero jak zacząłem robić te kilka sekund zatrzymania po wyjęciu, to coś się zmieniło. Nie wiem czy to ochrona energetyczna w sensie dosłownym, ale sam efekt skupienia był wyraźny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@danka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 22

To co @Trzyglow mówi o tych kilku sekundach po wyjęciu kart - czyli chodzi o to żeby fizycznie zatrzymać ruch? Wyjąć, odłożyć szkatułkę, dopiero potem dotknąć kart? Pytam bo nie wiem czy to musi być jakaś konkretna intencja w głowie w tym momencie, czy po prostu sam gest wystarczy.


Odpowiedz
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

A co jeśli ktoś mieszka w bardzo głośnym miejscu i żaden rytuał nie zagłuszy tego co się dzieje za ścianą? Pytam bo mam podobny problem jak @Danka, tylko u mnie to nie siostra tylko sąsiad co chodzi o każdej porze i słyszę go przez podłogę. Przy sesjach dla siebie jakoś sobie radzę ale nie wyobrażam sobie robić dla kogoś przy tym hałasie.


Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Galaktyka72 to trochę inne wyzwanie niż u Danki, bo hałas losowy jest inaczej przetwarzany niż poczucie czyjejś uwagi. Ale jedno i drugie sprowadza się do tego samego pytania: co możesz kontrolować w tej przestrzeni, a czego nie możesz? Jeśli hałas jest stały i przewidywalny, mózg w końcu go filtruje jako tło. Jeśli jest nieregularny - to jest trudniejsze i żaden rytuał tego nie zmieni, tu trzeba albo planować sesje w spokojniejszych porach, albo sesjom towarzyszyć jakiemuś dźwiękowemu tłu, które zakrywa te przypadkowe bodźce. Ciekawa jestem, czy ktoś z was radził sobie z nieregularnym hałasem inaczej niż przez dźwiękowe tło.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Sam gest na początku wystarczy. Intencja przychodzi z czasem, jak ciało zaczyna kojarzyć ten moment z przejściem. Na razie to może być dosłownie: wyjmujesz, odkładasz szkatułkę na bok, patrzysz przez chwilę na karty zanim je weźmiesz. To jest sygnał dla ciebie, nie dla kart.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Kamilcia95 właśnie to chciałem powiedzieć, tylko nie umiałem tego tak ująć. U mnie to zajęło chyba z miesiąc zanim te kilka sekund zaczęło cokolwiek znaczyć. Wcześniej czułem się po prostu jakbym stał i nic nie robił. Danka, czy przy tej szkatułce jest coś co robisz za każdym razem tak samo, jakaś kolejność?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ale czy to naprawdę ma aż takie znaczenie w kontekście tej ochrony o której był temat? Bo mi się zdaje że te rytuały wejścia to jedno, a poczucie bycia obserwowanym przez sąsiadów to drugie. Niekoniecznie jedno naprawia drugie, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 67

@Dionizy94 masz rację że to nie jest jedno do jednego. Ale jeśli nie masz żadnego sygnału startu, to twoja uwaga jest rozproszona przez całą sesję i każdy bodziec z zewnątrz - hałas zza ściany, ruch, czyjaś obecność - wchodzi dużo łatwiej. Rytuał wejścia nie odgradza cię od sąsiadów fizycznie, tylko zmienia gdzie jest twój środek ciężkości podczas czytania. To jest różnica.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: