Mam pytanie, bo ostatnio zaczęłam robić czytania dla koleżanek i jakoś nie mogę się skupić. Mieszkam w bloku, ściany cienkie, słyszę sąsiadów, czuję że ktoś tam chodzi po suficie albo za ścianą, i cały czas mam wrażenie że ktoś to obserwuje. Czy to tylko moje nerwy, czy naprawdę energetycznie coś się dzieje, kiedy robimy czytanie dla kogoś innego? Jak wy sobie z tym radzicie? Bo czuję się jak na scenie.
O, właśnie o to mi też chodziło, bo mam dokładnie ten sam problem. Robię czytania w pokoju gdzie za ścianą jest sąsiad który słucha telewizji non stop i nie mogę się skupić zupełnie. Zastanawiam się czy to jest kwestia tylko koncentracji psychicznej, czy rzeczywiście hałas i obecność innych ludzi blisko wpływa na samo czytanie?
Szczerze mówiąc to dwa osobne pytania i warto je rozdzielić. Koncentracja to jedno, ochrona energetyczna to drugie. Przy czytaniu dla kogoś otwierasz się na jego pole energetyczne i to jest moment, kiedy jesteś też bardziej przepuszczalna na wszystko wokół. Nie twierdzę że sąsiad przez ścianę ci coś zrobi, ale rozproszenie naprawdę może zaburzać odczyt. Jak długo robisz czytania?
To jest naprawdę ważne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Blok to specyficzne środowisko, bo masz wiele warstw energii nałożonych na siebie. Ale zanim zacznę cokolwiek sugerować - co dokładnie czujesz podczas takiego czytania? Opisujesz to jako bycie obserwowaną, ale czy to uczucie pochodzi z zewnątrz, z góry, z dołu, z boku? To nie jest bez znaczenia.
Właśnie, dobrze że Plejadka o to pyta. Bo wiele osób myli dyskomfort psychiczny z odczuciami energetycznymi i to jest naprawdę istotna różnica. Samo poczucie obserwacji w bloku może wynikać z tego, że jesteśmy przyzwyczajeni do braku prywatności i to nakłada się na stan skupienia podczas czytania. Nie mówię że nie ma tu aspektu energetycznego, ale nie zakładałabym od razu że trzeba się 'chronić' przed sąsiadami przez ścianę.
A ja bym powiedział że to bez sensu żeby w ogóle tak siedzieć i się zamartwiać. Albo wyczyść przestrzeń i zacznij, albo nie. Są konkretne sposoby na ochronę i po co filozofować. Sól, kadzidło, kryształy, rytuał odpędzający i gotowe. Dlaczego ludzie tak komplikują proste rzeczy?
Mam to z głowy od jakiegoś czasu i powiem co u mnie działa. Przed czytaniem robię krótką medytację z intencją zamknięcia przestrzeni. Wyobrażam sobie że pokój jest bańką, szczelną, i że to co jest w środku należy tylko do mnie i osoby z którą pracuję. Brzmi prosto, ale przy regularnym powtarzaniu naprawdę zaczyna tworzyć pewien nawyk uwagi i samo ciało zaczyna inaczej reagować na przestrzeń.
Plejadka pytała skąd pochodzi to uczucie - zastanawiam się teraz. Chyba bardziej z góry i z boków. Z dołu raczej nie, ale z góry mam głośnych sąsiadów. Może to dosłownie ich hałas mi przeszkadza i ja to interpretuję jako coś więcej?
to jest już coś konkretnego. Jeśli z góry - to naprawdę może być zwykłe rozproszenie akustyczne, które ciało interpretuje jako obecność. Ale jest jedna rzecz którą warto sprawdzić: czy to uczucie pojawia się PRZED czytaniem, czy dopiero w trakcie? Jeśli przed, to może być stary schemat tego miejsca. Jeśli dopiero w trakcie, to bardziej prawdopodobne że jesteś otwarta i 'chwytasz' więcej niż normalnie.
Dobre pytanie Plejadki i dokładam do tego drugie: czy po czytaniu czujesz się wyczerpana w sposób, który wydaje się nieproporcjonalny do długości sesji? Bo to jest jeden z sygnałów że granica energetyczna jest zbyt przepuszczalna podczas pracy.
Właśnie, i tu dochodzimy do sedna. Ochrona energetyczna podczas czytania dla innych to nie jest tylko kwestia rytuału przed, ale też tego co się dzieje w trakcie i co robisz po. Jeśli nie zamykasz przestrzeni po skończonym czytaniu, zostajesz z energią osoby z którą pracowałaś. W bloku, gdzie jest tak mało fizycznej przestrzeni, to może być bardziej odczuwalne.
A jak wygląda takie zamykanie przestrzeni po czytaniu? Pytam bo nie wiedziałam że w ogóle trzeba coś specjalnego robić po. Myślałam że wystarczy schować karty i po sprawie.
Zatrzymajcie się chwilę bo rozmowa zaczyna iść w stronę technik ogólnych. Autorka pytała konkretnie o problem w bloku, o poczucie obserwacji przez sąsiadów. To jest specyficzny kontekst i warto do niego wrócić. W bloku problem jest po pierwsze dźwiękowy, po drugie przestrzenny - małe pokoje, cienkie ściany, brak izolacji. Czy ktoś tu robił czytania regularnie w takim środowisku i wypracował coś konkretnego?
Dobra, to muszę chyba zacząć od podstaw jeśli chodzi o stałe miejsce. Ale mam pytanie do Trzyglowa - ten dywan, który rozkładasz - czy to coś specjalnego, czy dosłownie zwykły dywan z Ikei? Bo mnie ciekawi czy materiał i intencja za tym stoi, czy sam fizyczny marker wystarczy.
To zmienia postać rzeczy całkowicie. Jeśli uczucie przychodzi wraz z drugą osobą, a nie samo z siebie, to może to być reakcja na jej pole - nie na sąsiadów. Blok to środowisko z nawarstwieniem energii wielu ludzi, to prawda, ale to co opisujesz brzmi bardziej jak brak bariery między tobą a osobą dla której czytasz.
Ma sens i to bardzo konkretny opis. To co czujesz to prawdopodobnie naturalne otwarcie które następuje kiedy skupiasz się na czytaniu - obniżasz swój próg percepcyjny i zaczynasz bardziej odbierać. Problem w tym że w bloku otwierasz się nie tylko na osobę przed tobą. Czy robiłaś cokolwiek żeby się 'zamknąć' przed czytaniem? Cokolwiek - nawet nieświadomie?
Przepraszam że wchodzę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - to znaczy że samo wróżenie dla kogoś jest jak otwieranie okna i przez to okno może wejść co chce? Czy to mocno upraszczam?
A jak wygląda ta intencja? Mówisz ją głośno czy w myślach? I czy to coś gotowego czy własna formuła? Pytam bo czytałam różne wersje i nie wiem od czego zacząć.
dodam ze swojej strony że te formuły które wymyślasz sam mają też tą zaletę że pamiętasz je bez czytania z kartki. A czytanie z kartki jakiegoś gotowca przed sesją to trochę jak... czytanie instrukcji do odkurzacza na głos. śmiesznie i rozpraszająco 🙂
Dobrze, to ma sens. A jak rozpoznać że właśnie tego potrzebujesz w środku sesji? Bo rozumiem że nie chodzi o to żeby co chwilę sprawdzać, ale skąd wiesz że to ten moment?
Właśnie to mnie też ciekawi, bo ja dopiero uczę się rozróżniać co jest moim własnym stanem a co czymś z zewnątrz. Jak macie to poukładane?
To jest jedno z trudniejszych ćwiczeń w praktyce i nie ma skrótu. Musisz znać swój punkt bazowy - czyli wiedzieć jak się czujesz kiedy czytasz w dobrym stanie, bez żadnych zakłóceń. Dopiero mając punkt odniesienia możesz powiedzieć że coś się zmieniło. Bez tego wszystko jest zgadywaniem.
To znaczy że żeby w ogóle zacząć czytać dla innych trzeba przez długi czas ćwiczyć tylko dla siebie? Ile to ma trwać, rok? Dwa? Bo to jakoś mało praktyczne.
No dobra, przyjmuję to. Ale wróćmy do Danki, bo ona czyta już dla bliskich i ma konkretny problem z tym uczuciem obserwowania - co ma teraz zrobić, nie czekać kilka tygodni tylko coś zadziałać?
Właśnie, mnie nie chodzi o teorię tylko o to co mogę zrobić żeby to uczucie było mniejsze podczas konkretnej sesji. Bo bliscy pytają, chcę im pomagać, ale to uczucie sprawia że się rozpraszam i mam wrażenie że wtedy karty mi mniej mówią.
Myślę że tak. Jeśli otwierasz się do odbioru a potem po prostu przerywasz bez żadnego wyraźnego sygnału zamknięcia, to ten stan może się przedłużać. I przy kolejnej sesji możliwe że zaczynasz już z cienką barierą bo poprzednia nigdy się porządnie nie zamknęła.
To jest ważna obserwacja i chcę ją trochę dookreślić, bo słyszę różne wersje co znaczy 'zamknięcie'. W pracy z energią ciała, szczególnie jeśli ktoś naturalnie otwiera się podczas skupionej koncentracji, zamknięcie powinno mieć element fizyczny, nie tylko intencyjny. Oddech, ruch, zmiana pozycji ciała, cokolwiek co ciału sygnalizuje koniec stanu skupienia. Sama intencja w głowie może nie wystarczyć.
