Ostatnio porównywałam kilka tal i uderzyło mnie coś, o czym rzadko się mówi - te same karty w różnych talach potrafią wyglądać i 'mówić' zupełnie inaczej. Wzięłam Pustelnnika z Rider-Waite i z Thoth - niby ta sama karta, a zupełnie inne odczucie przy czytaniu. Zastanawiam się, czy to kwestia artysty, systemu, czy może coś głębszego. Macie doświadczenia z tym samym rozkładem robionem na różnych talach? Czy interpretacja zmienia się znacznie?
To jest akurat temat, który mnie bardzo interesuje. Pracuję na kilku talach równolegle i mogę powiedzieć, że różnica bywa kolosalna - ale nie zawsze. Pytanie jest takie: czy karta zmienia znaczenie, czy zmienia się tylko 'język', którym do ciebie mówi? Bo ja coraz bardziej skłaniam się ku temu, że rdzeń jest ten sam, ale obraz pociąga za sobą inne skojarzenia i to wpływa na odczyt.
Słucham tej dyskusji z ciekawością, bo ja jestem głównie od run, ale trochę też tarotem się bawiłam. Chciałam zapytać - czy wy w ogóle przy zakupie nowej tali przestawiacie interpretacje, czy trzymacie się tego, czego się nauczyłyście na pierwszej? Bo z runami jest podobna kwestia - różne zestawy różnie wyglądają i czasem to zmienia odczucie przy rzucie.
No i tu właśnie mam problem, bo ta talia, z której porównywałam Pustelnnika, nie ma żadnej jasnej deklaracji systemu. Jest piękna, klimatyczna, leśna estetyka, ale booklet jest tak ogólny, że właściwie nic z niego nie wynika. I pytanie - czy w takiej sytuacji ufasz obrazkowi i własnej intuicji, czy szukasz odpowiednika w klasycznym systemie?
A który Pustelnik bardziej do ciebie przemówił? Ten leśny czy RW? Bo właśnie to jest punkt wyjścia. Jeśli podczas czytania jeden obraz wyciągał z ciebie głębsze skojarzenia, to on jest 'twój' - przynajmniej przy tej talii.
Czytam i trochę się gubię - bo ja dopiero zaczynam i mam tylko jedną talię. Czy to znaczy, że jak kupię drugą, to muszę się uczyć od zera? Czy te podstawowe znaczenia są przenośne między talami?
Trochę z boku, bo jestem od run, ale słucham i mam pytanie - mówicie o proporcjach między talami, o tym co się zmienia, a co zostaje. Czy jest jakaś karta albo grupa kart, gdzie to przesunięcie jest szczególnie duże? Tzn. gdzie inne talie najbardziej się rozmijają z RW?
Ja mam dwie talie i robiłam kiedyś ten sam rozkład na obydwu w odstępie godziny. Nie polecam tego kożdemu, bo mi trochę namąciło w głowie 🙂 ale faktycznie wyszło inaczej - nie karty, tylko akcenty. Jakby jedna talia pokazała mi co, a druga dlaczego. Nie wiem czy to miało sens, ale tak to poczułam.
Szczerze? Trochę sceptycznie na to patrzę. Jeśli ta sama karta może oznaczać A albo B zależnie od tali, to skąd wiemy, że w ogóle cokolwiek oznacza? Pytam poważnie, nie złośliwie - bo to brzmi jakby interpretacja była czysto subiektywna i każdy czyta co chce.
A czy ktoś z was robiłam konkretnie rozkład na temat proporcji w życiu i porównywał wyniki z dwóch tal? Bo tu się dużo mówi ogólnie, a mnie interesuje jak to wygląda w praktyce. Ktoś ma przykład?
A ja mam pytanie do Kornelii, bo chyba nie rozumiałam do końca - ten Pustelnik z leśnej tali, od którego zaczęłaś. On się pojawiał w rozkładach o równowadze czy o czymś innym? Bo Pustelnik to dla mnie raczej wycofanie, a nie proporcje - i zastanawiam się czy talia sama w sobie kieruje cię w stronę takich tematów.
To ciekawy przykład tego, jak ta sama pozycja w rozkładzie wchodzi w interakcję z obrazem na karcie. Pustelnik jako 'co pomijasz' w leśnej estetyce - tam odosobnienie jest czymś naturalnym, organicznym - może rzeczywiście bardziej skłaniać do interpretacji 'zapominasz o regeneracji'. W RW to samo miejsce z tą samą kartą brzmi ostrzej, niemal jak zarzut. Czy robiłaś ten rozkład z konkretnym systemem pozycji, czy własnym układem?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Znaczy - ta sama karta może mieć inne znaczenie zależnie od tego jak wygląda, tak? Ale czy są jakieś znaczenia, które są zawsze stałe, niezależnie od tali? Coś na czym można polegać?
Dobrze, że to powiedziałaś, bo ja właśnie zaczynam drugą talię i zaczyna mi się coś mieszać. Jak długo trwa zanim te dwa systemy się poukładają? Czy to w ogóle kwestia czasu czy raczej świadomego ćwiczenia?
Słucham tej rozmowy o mieszaniu talii i mam takie naiwne może pytanie - czy ktoś próbował po prostu sprawdzić, czy ta sama karta wylosowana z dwóch talii w tym samym pytaniu da spójny odczyt? Tzn. nie po kilku godzinach jak Kornelia, ale dosłownie obok siebie, równocześnie?
Kornelia, ale czy masz jakiś przykład tego z własnych rozkładów? Bo brzmi logicznie, ale nie wiem jak to wyglącza w praktyce kiedy siedzisz z kartami.
To jest dobry przykład i właśnie pokazuje to, o czym rozmawiałyśmy wcześniej - wizualna estetyka tali nie zmienia struktury znaczenia, ale zmienia ton. Cesarz to Cesarz, ale czy on wygląda jak ktoś u szczytu czy ktoś na granicy wyczerpania, to już inna rozmowa.
Czyli innymi słowy chodzi o to, że twoja reakcja na odczyt jest częścią odczytu? To by tłumaczyło dlaczego ta sama karta u różnych osób robi różne wrażenie, nawet z tej samej tali.
Nie chcę się za bardzo oddalać od tematu, bo Kornelia zakładała wątek konkretnie o proporcjach. I właśnie ta kwestia reakcji na kartę jest tu kluczowa - jeśli dwie talie pokazują ci różny obraz tej samej karty, a ty za każdym razem czujesz inne napięcie, to może właśnie to jest ta informacja o tym, co w życiu jest przesunięte. Nie sama karta, ale to, jak bardzo reagujesz na daną wersję obrazu.
Kornelia, tylko jak odróżnić że to dyskomfort 'informacyjny' od dyskomfortu wynikającego po prostu z tego, że dana talia ci estetycznie nie leży? Bo ja miałem talie, przy których byłem spięty już na poziomie wizualnym, i to nie był żaden sygnał duchowy, po prostu styl ilustracji mnie drażnił.
A czy ktoś próbował notować te swoje reakcje? Bo czytam i myśle, że bez notatek to sie nie pamięta po kilku dniach co się czuło przy której karcie. Ja mam dziennik snów i tam czasem dopisuje co mi sie śniło po rozkładzie, ale nie zapisuje samej reakcji w trakcie.
Wracając do sedna - bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy - Kornelia pytała o to czy znaczenie zmienia się między talami. I ta rozmowa o reakcjach jest ważna, ale odpowiedź na pytanie o proporcje leży chyba gdzie indziej. Mianowicie: czy ktoś robił ten sam układ o proporcjach w życiu kilka razy w odstępach czasu, z tą samą talią? Bo zmiany w odczytach mogą wynikać z tali, ale mogą wynikać też z ciebie.
Słuchajcie, ja jestem sceptyczna z natury i powiem wprost - trochę mnie niepokoją te rozmowy o 'napięciu między kartami' jako informacji. Bo skąd wiemy że nie robimy sobie po prostu historyjki ze wszystkiego co widzimy? Mózg szuka wzorców nawet tam gdzie ich nie ma.
Mam pytanie do Kornelii - ten jej przykład z Cesarzem i Ojcem Mieczy. Powiedziałaś że obie karty pokazały to samo miejsce w rozkładzie, ale inaczej. Co ostatecznie z tym zrobiłaś? Wzięłaś jedno znaczenie, drugie, obydwa?
To co Kornelia opisuje to mi przypomina trochę jak liczby w numerologii mogą mieć swój szczytowy wyraz i wyraz 'przeciążony'. Ta sama wibracja, ale jakby przekręcona za daleko. Czy w tarocie jest coś takiego - ta sama karta jako zdrowy wyraz i jako... nadmiar?
Przepraszam że się wtrącam bo rzadko piszę o tarocie, ale to jest wątek o proporcjach i to mnie ciekawi od strony afirmacji. Jak już wiesz z kart że coś jest 'za dużo' albo 'za mało', to co robisz z tą wiedzą? Bo samo zobaczenie nie zmienia proporcji.
Samo obserwowanie coś zmienia - to rozumiem od strony afirmacji, bo jak zaczynasz zauważać wzorzec to juz nie mozesz udawać ze go nie ma. Ale czy to wystarczy? Bo mam wrażenie że czasem wiemy że coś jest 'za dużo' i nadal to robimy.
