To jest pytanie o zmianę nawyku, a nie o interpretację karty. Karta może pokazać proporcję, ale nie ma siły sprawczej żeby ją zmienić. Dlatego mnie zawsze interesuje co ludzie robią PO rozkładzie, a nie tylko co z niego wyciągają.
W numerologii jak widzę u kogoś mocne 8 i wszystko kręci się wokół kontroli, to nie mówię 'ogranicz to', bo to nie działa. Pytam co by się stało gdybyś oddał kontrolę w jednej małej rzeczy. Może przy kartach jest podobnie - nie 'mniej Cesarza', tylko 'Cesarz gdzie indziej'?
Słuchajcie, ale czy to nie jest trochę jak budowanie coraz bardziej rozbudowanego systemu żeby uzasadnić pierwszą odpowiedź którą i tak już znałaś? Pytam szczerze, bo widzę że każdy kolejny krok interpretacji prowadzi do kolejnego układu.
O, to jest pytanie które ja też mam od dawna! Bo jak czytam o rozkładach to zawsze mam poczucie że można by ciągnąć w nieskończoność. Jak wy wiecie kiedy interpretacja jest skończona a nie urwana?
Dla mnie to jest kwestia spójności - nie długości. Jak interpretacja tworzy zamknięty sens, takie poczucie 'aha, to się składa', to koniec. Jak ciągnę dalej to zwykle dlatego że mi się nie podoba to co wyciągnęłam i szukam lepszej wersji. Ale to już nie jest interpretacja, to jest negocjacja.
Kornelia bardzo trafnie to ujęła. Negocjacja z kartami to jedna z częstszych pułapek. I właśnie tutaj dwie talie mogą być weryfikacją - bo jeśli ciągniesz trzecią kartę z drugiej talii żeby 'poprawić' wynik, to jest sygnał że nie chcesz słuchać, nie że odczyt był zły.
A co jak obie talie pokazują cos czego nie chcesz słyzeć? Bo Kornelia miała sytuację gdzie obie mówiły to samo tylko z różnych stron. Ale co jak jedna mówi jedno a druga mówi coś innego i żadne nie jest tym co chcesz?
To co Kornelia opisuje to klasyczne zjawisko przy rozkładach 'progowych', jak ktoś jest dokładnie w punkcie zmiany. Obie talie czytają ten sam moment, ale jakby z różnych wektorów. To nie sprzeczność, to kąt.
Ciekawe pytanie. W runach jest podobna logika - rzut potwierdzający ma sens gdy jest niejednoznaczność, nie gdy chcesz usłyszeć to samo dwa razy. Jeśli wszystko spokojne i pytasz dwie talie, to możesz po prostu dostać dwa spokojne odczyty i nic z tego nie wyciągnąć.
No ale to znowu wraca do tego co mówiłam wcześniej - jak nie wiesz czy to zły moment czy zła interpretacja, ciągniesz kolejny układ żeby sprawdzić. I tak kręci się koło. Czy ktoś kiedyś po prostu zakończył rozkład z poczuciem 'nie wiem i ok'?
Tak, i to jest chyba jedna z trudniejszych rzeczy do nauczenia. Że 'nie wiem' to też odpowiedź. Miałam rozkład gdzie obie talie dały mi karty wody i kompletnie nie czułam połączenia z żadną z nich. Zamknęłam i nie wróciłam do tego przez kilka tygodni. A potem sytuacja wyjaśniła się sama i karty nagle miały sens, bez żadnej dodatkowej interpretacji.
To ciekawe bo wychodzi na to że same karty były ok, tylko ty byłaś nie gotowa na odczyt. A jak myślisz - gdybyś miała wtedy tylko jedną talię, a nie dwie, to czy to 'nie wiem' byłoby łatwiejsze czy trudniejsze do zaakceptowania?
