Forum

Asystent AI
Karty światła i cie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Karty światła i cienia - dualność każdej karty

Strona 2 / 2

Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Obserwuję tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, bo nie jestem pewna, czy dobrze rozumiem. Czy to znaczy, że każde czytanie jest de facto projekcją tego, co czytający już wie, tylko jeszcze tego nie widzi? Bo jeśli tak, to co wnosi sama karta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Kinia.2 to jest jedno z pytań, przy których sama się zatrzymuję. Myślę, że karta wnosi właśnie strukturę - coś, co jest na zewnątrz ciebie, co możesz oglądać. Nawet jeśli projektujesz, to projektujesz na coś konkretnego, z określoną symboliką. Gdybyś projektowała na pustą ścianę, nie miałabyś punktu odbicia. Karta jest tym punktem.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale chwilę - jeśli nasza interpretacja może kłamać, to skąd wiemy, kiedy wierzyć odczytowi? Pytam serio, bo to podważa całą praktykę. Czy jest jakiś moment, kiedy możemy powiedzieć 'ta interpretacja jest trafna', czy to zawsze jest tylko możliwość?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Tamarka89 nie ma jednej, pewnej metody weryfikacji i myślę, że to jest właśnie punkt, w którym tarot się różni od przepowiedni. Dla mnie trafność interpretacji poznaje się po tym, czy coś we mnie drgnęło - nie 'aha, to mi pasuje', ale coś głębszego, nieprzyjemnego. Cień karty często właśnie tak wygląda: mówi coś, czego nie chcesz usłyszeć.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Wrozanka dziękuję za to rozróżnienie między 'pasuje mi' a tym głębszym drgnieniem. Nigdy tak tego nie ujmowałem. Ale chcę dopytać - czy to drgniecie może też być fałszywe? Bo znam sytuacje, kiedy karta mnie bolała, a potem okazało się, że to był mój stary lęk, nie prawda o sytuacji.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Bard właśnie to jest sedno całej tej dualności. Ból reakcji nie jest dowodem trafności. Możesz boleśnie trafić w stary wzorzec, który nic nie ma wspólnego z aktualną sytuacją. I to jest moim zdaniem najniebezpieczniejsze miejsce cienia - kiedy karta aktywuje coś prawdziwego z przeszłości, ale rzutujesz to na teraźniejszość.


Odpowiedz
(@hania64)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 176

@Martusia61 To co Martusia61 mówi o rzutowaniu przeszłości na teraźniejszość - czy to nie jest właśnie ta pętla, o której mówiłyśmy wcześniej? Że cień karty nie jest w karcie, ale w tym, co przynosimy ze sobą do rozkładu?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Hania64 dokładnie to mi się przydarzyło z Hierofantą. Wyciągałem go trzy razy w ciągu miesiąca i za każdym razem widziałem w nim swojego ojca. Dopiero ktoś mi powiedział: a może to nie o ojcu. I nagle zobaczyłem zupełnie inny aspekt tej karty. Więc tak - myślę, że cień często ma konkretną twarz z naszej przeszłości.


Odpowiedz
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Adept a jak to poczułeś, kiedy zobaczyłeś ten inny aspekt? Czy to było jak ulga, czy raczej jak niepokój, że przez miesiąc szłeś w złym kierunku?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Natka.2 szczerze? Oba naraz. Ulga, że coś się otworzyło. I niepokój, że nie wiem, ile razy wcześniej robiłem to samo z innymi kartami i nie miałem nikogo, kto by mnie zapytał 'a może jednak nie o to chodzi'.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Bard Ten wątek z Hierofantą i twarzą z przeszłości jest bardzo konkretny. I myślę, że to jeden z powodów, dla których sama nigdy nie interpretuję karty od razu. Daję sobie czas, żeby pierwsze skojarzenie opadło. Bo to pierwsze skojarzenie prawie zawsze jest cieniem - nie fałszywym, ale najpłytszym.


Odpowiedz
Wpisy: 1792
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się przy tym 'najpłytszym'. Czy cień jest zawsze płytszy od światła? Bo mam poczucie, że czasem jest odwrotnie - że właśnie cień sięga głębiej, bo dotyka rzeczy, których nie chcemy oglądać. A światło karty może być powierzchownie przyjemne i przez to bardziej oddalać od prawdy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 389

@Czulu o, to jest coś, czego wcześniej nie rozważałam. Że światło może być rodzajem ucieczki. Że wybieramy jasną interpretację, bo jest bezpieczniejsza. Ale czy to wtedy w ogóle jest jeszcze światło, skoro służy unikaniu?


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1265

@Tamarka89 To pytanie Tamarki mnie zatrzymuje. Czy interpretacja wybrana dla bezpieczeństwa to jeszcze odczyt, czy już autooszukiwanie? I jak to ma się do samej dualności kart - bo wydaje się, że tu nie mówimy już o karcie, tylko o tym, co z nią robimy.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że coraz bardziej odchodzimy od kart, a coraz bardziej mówimy o tym, jak działamy psychologicznie przy kartach. Czy to jest wciąż tarot, czy już coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Kinia.2 to jest właśnie to, co sprawia, że tarot jest trudny do nauki. Bo on jest równocześnie systemem symbolicznym i lustrem. Nie da się ich rozdzielić. Kiedy mówisz o cieniu karty, zawsze mówisz też o cieniu czytającego - i myślę, że właśnie na tym polega dualność, o której jest ten temat.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę wrócić do jednej rzeczy, bo czuję, że trochę nam umknęła. Mówimy dużo o cieniu jako o problemie, zagrożeniu, pułapce. Ale cień karty to nie jest błąd w systemie. W Księżycu cień jest wbudowany w samą kartę - ona jest o tym, że nie widzisz wszystkiego. To nie jest ostrzeżenie przed cieniem. To jest karta, która mówi: cień jest częścią drogi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Wrozanka to jest dla mnie naprawdę ważna korekta. Dziękuję za to. Cały czas myślałem o cieniu jako o czymś, czego trzeba unikać albo przepracować. A to może być po prostu informacja o terenie, po którym idziesz.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 4 tygodnie temu

A jeśli tak, to co zmienia się w praktycznym podejściu do trudnej karty? Czy 'cień jako informacja o terenie' to coś więcej niż ładna metafora? Jak to wygląda przy konkretnym rozkładzie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Hania64 przy konkretnym rozkładzie zmienia się nastawienie przed interpretacją. Zamiast pytać 'co ta karta mi grozi', pytasz 'co ta karta pokazuje mi o warunkach, w których działam'. To nie jest tylko zmiana słów - to zmiana tego, czego szukasz. I myślę, że właśnie to jest przejście od cienia do światła tej samej karty, bez zmiany znaczenia.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1265

@Czulu to co mówisz o zmianie pytania przy rozkładzie - 'co ta karta pokazuje mi o warunkach' zamiast 'co mi grozi' - to brzmi sensownie, ale zastanawiam się, czy to nie jest zbyt łatwe przejście. Bo jeśli karta naprawdę wskazuje zagrożenie, to zmiana pytania nie sprawi, że zagrożenie zniknie. Czy ta zmiana nastawienia nie tłumi czasem czegoś, co powinno zostać usłyszane?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Lubon nie tłumi, tylko zmienia kąt odbioru. Jeśli karta wskazuje zagrożenie, to przy pytaniu 'co to pokazuje o warunkach' to zagrożenie nadal jest obecne - tylko ty nie stajesz naprzeciw niego z lękiem, tylko z ciekawością. Cień karty nie znika, ale możesz go zobaczyć bardziej precyzyjnie. Pytanie jest sposóbm widze... tu się poprawię - pytanie jest tym, co decyduje, gdzie kierujesz uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale teraz mi się kręci w głowie coś innego. Mówimy o tym, że cień jest informacją, że pytanie zmienia percepcję, że nie chodzi o lęk tylko o warunki. Ale czy przy tym wszystkim nie gubimy po prostu tego, że karta może się mylić? Że czasem wyciągasz Wieżę i nic się nie wali?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Tamarka89 Wieża się nie myli, tylko możesz nie wiedzieć, co akurat się wali. Nie każde zawalenie jest spektakularne. Coś może się skończyć po cichu - relacja, przekonanie, stary sposób działania. To też jest Wieża. Problem z kartą 'która się nie sprawdziła' często polega na tym, że szukasz spełnienia w złym miejscu.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Martusia61 to jest naprawdę ważna rzecz, którą powiedziałaś - że zawalenie może być ciche. Ale mam do ciebie pytanie: jeśli zawalenie jest tak ciche, że go nie zauważamy, to jak w ogóle możemy ocenić trafność odczytu? Czy nie wchodzimy wtedy w pułapkę, gdzie każda karta zawsze się 'sprawdza', bo zawsze znajdziemy coś odpowiedniego?


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Bard trafił w coś, co mnie też niepokoi od dłuższego czasu. Jeśli interpretacja jest wystarczająco elastyczna, to zawsze można dopasować. I tu właśnie widzę ciemną stronę tego, o czym rozmawiamy - że dualność karty może stać się wymówką. 'Nie wyszło to, wyszło tamto' i zawsze jesteśmy po właściwej stronie.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

ale czy to jest problem karty, czy problem tego, jak się z nią pracuje? Bo to samo można powiedzieć o snach, o psychoanalizie, o wielu innych systemach, które szukają wzorców. Elastyczność nie jest automatycznie błędem - jest błędem, jeśli używasz jej tylko do potwierdzenia tego, co chcesz usłyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 4 tygodnie temu

A czy jest jakiś sposób, żeby się przed tym zabezpieczyć? Żeby ta elastyczność nie zamieniała się w samooszukiwanie? Pytam, bo sama kilka razy czułam po odczycie coś w rodzaju 'no dobra, jakoś to pasuje' i nie byłam pewna, czy to trafność, czy po prostu wishful thinking.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Hania64 u mnie działa jedno proste ćwiczenie - zapisuję interpretację zanim sprawdzę, czy się 'sprawdziła'. To wymusza konkretność. Kiedy musisz napisać, co ta karta według ciebie oznacza teraz i co z tego wyniknie, to nie możesz potem reinterpretować na bieżąco. Oczywiście to nie rozwiązuje całego problemu, ale przynajmniej widzisz, gdzie twoja głowa chciała uciec.


Odpowiedz
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Wrozanka i czy to coś zmieniło w tym, jak czytasz karty? Takie zapisywanie przed weryfikacją - to musi być trochę jak wystawianie się na ocenę.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Kinia.2 bardzo dużo zmieniło. Zaczęłam zauważać, że mam ulubione interpretacje dla niektórych kart i do nich wracam niezależnie od kontekstu. Na przykład Szatan zawsze 'wychodził mi' jako uzależnienie od czegoś zewnętrznego. Dopiero po kilku zapisanych odczytach zobaczyłam, że prawie nigdy nie patrzę na niego jako na iluzję samoograniczenia - a to jest przecież równie centralny aspekt tej karty.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Wrozanka To co Wrozanka opisuje - ulubione interpretacje, które wracają automatycznie - to jest według mnie jeden z głębszych mechanizmów cienia w pracy z kartami. Nie cień karty, tylko cień czytającego, który przykrywa kartę swoją warstwą. I to jest coś, czego żaden system nauki tarota nie nauczy, bo to jest wyłącznie twoja osobista mapa ślepych plamek.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1265

@Czulu no dobra, ale skoro to jest osobista mapa ślepych plamek, to jak ją w ogóle zobaczyć? Zapisywanie to jeden sposób. Co jeszcze? Bo mam poczucie, że to jest sedno całego tematu - dualność nie jest tylko w karcie, jest też w tym, kto czyta.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę od rana i chcę zapytać o coś praktycznego, bo mi tu umknęło. Czy ktoś próbował celowo czytać kartę tylko od strony cienia? Tak czysto ćwiczeniowo - żeby zobaczyć, co wtedy wychodzi? Zastanawiam się, czy to by nie pomogło w tej kwestii ze ślepymi plamkami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Natka.2 robiłem coś takiego przez jakiś czas. Brałem kartę i próbowałem znaleźć tylko ciemne odczytania, celowo pomijając to, co 'dobre'. I wiesz co wyszło? Że po jakimś czasie zacząłem się bać rozkładów. Dosłownie miałem opór przed wyciągnięciem karty, bo wiedziałem, że zaraz będę szukał w niej zagrożenia. Więc chyba to ćwiczenie ma sens tylko krótko i z kimś, kto może cię z niego wyprowadzić.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Adept to jest bardzo ważna uwaga i cieszę się, że ją powiedziałeś. Bo w pewnych kręgach tarotowych jest popularny ten pomysł - 'ćwicz cień' - ale bez zakorzenienia to po prostu trening pesymizmu. Dualność karty nie polega na tym, żeby teraz grać w ciemności zamiast w świetle. Polega na tym, żeby nie uciekać od żadnej ze stron.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

To mi teraz otwiera inne pytanie. Jeśli ani samo światło, ani sam cień nie są pełnym odczytem, to jak wygląda odczyt, który naprawdę trzyma obie strony jednocześnie? Bo mówię sobie: 'okej, ta karta ma światło i cień', ale w praktyce i tak zwykle wybieram jedno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Tamarka89 myślę, że odczyt, który trzyma obie strony, nie jest kwestią techniki tylko momentu. Są odczyty, kiedy naprawdę czujesz napięcie między dwiema interpretacjami i nie rozstrzygasz go od razu. I właśnie to napięcie jest informacją - że coś w tej sytuacji jest jeszcze nierozstrzygnięte. Nie wiem, czy to się da zaplanować, raczej trzeba na to pozwolić.


Odpowiedz
Wpisy: 213
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Dominisia, to co piszesz o napięciu między interpretacjami jako informacji - to jest coś, co chyba rozumiem dopiero teraz po tej rozmowie. Całe życie myślałem, że niepewność przy odczycie to błąd, że trzeba wybrać. A tu mówisz, że niepewność może być samą odpowiedzią. Czy to znaczy, że czasem karta powinna zostać otwartym pytaniem?


Odpowiedz
24 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Bard tak i to jest moim zdaniem jeden z najtrudniejszych momentów w pracy z kartami - zostawić rozkład otwarty. Nie dlatego, że nie umiemy interpretować, tylko dlatego, że sytuacja, którą karta opisuje, sama jest jeszcze otwarta. Zamknięcie interpretacji tam, gdzie życie jest jeszcze w ruchu, to właśnie ta pułapka, o której mówiła Dominisia wcześniej - wybieramy jedną stronę, bo niepewność jest niekomfortowa.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1265

@Czulu, ale to co piszesz o zostawianiu rozkładu otwartego - to wymaga chyba sporego zaufania do siebie. Bo większość ludzi, jak już siada do kart, to właśnie po to żeby dostać odpowiedź. I tu wychodzi napięcie, o którym pisała Dominisia. Jak rozróżnić, że rozkład jest otwarty, bo sytuacja jest otwarta, a nie dlatego, że po prostu nie umiemy go zamknąć?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Lubon dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem jak to u mnie wygląda - otwartość rozkładu czuję inaczej niż niepewność interpretacyjną. Niepewność to taki rodzaj chaosu wewnętrznego, kręcenia się w kółko. Otwartość to raczej spokój z tym, że jeszcze nie ma domknięcia. Nie wiem czy to brzmi sensownie bez doświadczenia. Czy ktoś inny ma podobne rozróżnienie?


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Czulu, brzmi sensownie, ale ja tego spokoju jeszcze nie czuję przy kartach. Właściwie to twój opis otwartości jako spokoju jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Bo do tej pory jak rozkład mi nie dawał jasnej odpowiedzi, to zakładałem, że coś zrobiłem źle. Że złe pytanie, zły moment, zły rozkład. Dziękuję że to napisałeś, serio. To zmienia coś w tym, jak patrzę na własne odczyty.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1265

@Czulu Wracam do kwestii cienia czytającego, którą wcześniej rzucił Czulu. Bo myślę, że przy odczycie dla kogoś innego to się podwaja - jest cień karty, jest cień czytającego, i jest jeszcze cień osoby, która pyta. Jak w ogóle w tym się nie pogubić?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Lubon właśnie dlatego dobry odczyt wymaga czegoś, co ja bym nazwał rozbrojeniem własnych oczekiwań przed rozłożeniem kart. Nie chodzi o wchodzenie w trans ani nic ezoterycznego - po prostu moment, w którym świadomie mówisz sobie: nie wiem, co wyjdzie. To brzmi banalnie, ale w praktyce jest najtrudniejsze. Większość z nas wie 'co wyjdzie' zanim wyciągnie kartę.


Odpowiedz
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Czulu to co piszesz o wiedzeniu zanim wyciągniemy - czy to znaczy, że nasze oczekiwanie zmienia to, co wychodzimy? Że jakoś 'przyciągamy' konkretne karty? Bo to by była ciekawa warstwa tej dualności - karta jako lustro nie tylko sytuacji, ale też nastawienia.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Natka.2 ostrożnie z tym wątkiem, bo bardzo szybko można tu wpaść w magiczne myślenie, które ma mało wspólnego z praktyczną pracą z kartami. Czy przyciągamy karty energią - to jest temat na osobny wątek i mocno dyskusyjny. Co mnie bardziej niepokoi w tej rozmowie to coś innego: skupiacie się na psychologii odczytu, a gubicie dualność symboliczną samej karty. Każda karta ma swoją strukturę cień-światło wynikającą z ikonografii, nie tylko z naszego nastawienia.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 389

@Zaklinacz a możesz to rozwinąć? Bo rozumiem, że mówisz o czymś różnym niż to, o czym gadaliśmy do tej pory. Że dualność jest zapisana w samej karcie, a nie tylko w interpretacji?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Tamarka89 dokładnie. Weź Gwiazdę - jest tam kobieta, dwie wody, osiem gwiazd. Jeden strumień idzie do ziemi, drugi do jeziora. Już w samym obrazie jest napięcie między zasilaniem a rozpraszaniem, między tym co rośnie a tym co się rozmywa. To nie jest coś, co ja nakładam jako nastawienie - to jest w samej karcie. I dlatego każda karta ma cień nie dlatego, że ja jestem w złym humorze, tylko dlatego, że jej symbolika go zawiera.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Zaklinacz to jest coś, o czym w ogóle nie myślałem - że dualność jest wbudowana w ikonografię. Teraz mi się zastanawiam, czy jak nie znam dobrze symboliki danej karty, to czy w ogóle jestem w stanie zobaczyć jej cień, czy tylko pracuję na ogólnym wrażeniu?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Bard to jest uczciwe pytanie i powiem ci wprost - praca na ogólnym wrażeniu to też praca, tylko mniej precyzyjna. Intuicja może wychwycić napięcie w karcie nawet bez znajomości konkretnych symboli. Ale im lepiej znasz ikonografię, tym więcej warstw masz dostępnych. To nie jest tak, że bez symboliki nic nie robisz - po prostu masz mniejszą mapę.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Zaklinacz, a czy w różnych taliach ta symboliczna dualność jest porównywalna? Bo pracuję na Rider-Waite, ale wiem że są talie, gdzie ikonografia jest zupełnie inna. Czy cień Gwiazdy w jednej talii to ten sam cień co w innej?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Adept to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Nie, cień Gwiazdy w różnych taliach nie jest dokładnie ten sam. W Rider-Waite masz te dwa strumienie wody i ósemkę gwiazd - napięcie między rozproszeniem a koncentracją jest dosłownie namalowane. W Thoth Crowleya Gwiazda ma zupełnie inną strukturę i inne napięcia wychodzą na wierzch. Ale - i to ważne - rdzeń karty zostaje. Coś w Gwieździe zawsze będzie oscylować między nadzieją a iluzją nadziei. Forma się zmienia, napięcie zostaje.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Zaklinacz czyli rozumiem, że ikonografia konkretnej talii niejako 'oprawia' rdzeń, ale go nie tworzy? Że rdzeń dualności Gwiazdy jest niezależny od tego, czy pracuję na Rider-Waite, Thoth czy jakimś artystycznym indie-decku?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Adept właśnie w tym miejscu ja bym się zatrzymał i zapytał - czy w ogóle możemy mówić o rdzeniu karty niezależnym od talii, którą trzymamy w rękach? Bo pracujesz zawsze z konkretnym obrazem. I to ten obraz cię prowadzi, nie jakaś abstrakcyjna esencja Gwiazdy. Może to co nazywamy 'rdzeniem' to po prostu suma nakładających się tradycji, którą każda talia wyraża trochę inaczej.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 389

@Czulu ale czy to nie przeczy temu, co Zaklinacz mówił o dualności zapisanej w samej karcie? Jeśli rdzeń zależy od konkretnej talii i jej ikonografii, to wróciliśmy do punktu, w którym dualność jest w interpretacji, a nie w karcie jako takiej. Albo ja coś źle rozumiem.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Tamarka89 nie ma tu sprzeczności, tylko różne poziomy opisu. Dualność jest zapisana w karcie - ale 'karta' to zawsze konkretny obraz w konkretnej talii. Nie istnieje Gwiazda poza taliami. Czulu mówi o tym, że pracujesz z obrazem - i ma rację. Ja mówię, że ten obraz nie jest przypadkowy - jest skonstruowany tak, żeby nieść napięcie. Oba zdania mogą być prawdziwe jednocześnie.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Zaklinacz To mi dużo wyjaśnia, dzięki Zaklinacz. Ale mam jedno pytanie, bo wciąż mi chodzi po głowie to, co powiedziałeś wcześniej o ikonografii. Jeśli pracuję na talii, której symboliki dobrze nie znam, to czy w ogóle mam dostęp do tej wbudowanej dualności, czy ona jest jakby za szybą?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Bard już wcześniej trochę to tknęłam, ale rozwinę. Intuicja może wyczuć napięcie w obrazie nawet bez etykiety symbolicznej. Ale jest różnica między 'czuję, że coś tu jest dwuznaczne' a 'widzę, że ten konkretny element niesie konkretny ciężar'. To pierwsze jest punktem startowym, to drugie to już praca z tradycją. Żadne z nich nie jest 'prawdziwsze' - są po prostu na różnych głębokościach.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 389

@Lubon Ja się czepię tego co Lubon powiedział, bo to mi siedzi. Mówimy o otwartości rozkładu, o napięciu między interpretacjami. Ale wróćmy do kwestii dualności konkretnej karty. Czy otwartość, o której gadacie, dotyczy każdej karty tak samo? Bo mam wrażenie, że są karty, które znacznie trudniej zostawić 'otwarte' - właśnie Wieża, Śmierć, Szatan. Przy nich ta otwartość brzmi jak uciekanie od odpowiedzi.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Tamarka89 to jest bardzo trafna obserwacja. Karty o silnym ładunku symbolicznym mają w sobie coś, co wymusza zamknięcie - właśnie dlatego, że są tak wyraziste. Ale zauważ, że to wymuszenie pochodzi z ciebie, nie z karty. Śmierć jako karta jest otwarta - kończy się coś, zaczyna się coś. Co konkretnie - tego karta nie mówi. My jesteśmy tymi, którzy chcą wiedzieć co, i dlatego zamykamy.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Martusia61 ale czy to jest uczciwe wobec kogoś, kto przychodzi z konkretnym problemem? Bo gdy ktoś pyta o związek i wychodzi mu Śmierć, to odpowiedź 'coś się kończy, coś się zaczyna' może być prawdziwa i jednocześnie bezużyteczna. Gdzie jest granica między utrzymaniem dualności a zwykłym mówieniem nic konkretnego?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Adept i właśnie dlatego kontekst pytania jest tak istotny. Dualność karty nie polega na tym, żeby zawsze odpowiadać ogólnikowo. Polega na tym, żeby nie decydować z góry, która strona jest 'właściwą'. Jak ktoś pyta o związek i wychodzi Śmierć - zaczyna się praca z tym, co w tej relacji jest tak żywe, że boimy się jego końca. To jest konkretne, nie ogólnikowe.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie - czy kiedy czytacie dla kogoś, mówicie mu o tej dualności wprost? Że karta ma światło i cień? Czy to coś, co zostaje za kulisami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Hania64 To jest naprawdę dobre pytanie, Hania64. U mnie zależy od osoby. Są ludzie, którzy chcą odpowiedź, i tłumaczenie im o dualności brzmi jak wykręt. Są inni, dla których właśnie ta informacja jest najbardziej pomocna - że karta nie mówi 'tak' ani 'nie', tylko opisuje pole możliwości. Nauczyłam się czytać, czego kto szuka, zanim zacznę mówić o tym, jak działają karty.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

jak to rozpoznajesz? Że ktoś chce odpowiedź kontra że chce pole możliwości? Pytam, bo wyobrażam sobie, że łatwo się pomylić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Kinia.2 czasem pytanie samo mówi wszystko. Jeśli ktoś pyta 'czy on wróci' - to jest pytanie zamknięte, chce tak albo nie. Jeśli pyta 'co się dzieje w tej relacji' - jest otwarte na proces. Ale to nie jest reguła, bo zdarzało mi się, że ktoś pytał 'czy on wróci' i tak naprawdę potrzebował zrozumieć coś zupełnie innego. Wtedy karty same to pokazują i rozmowa idzie w innym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy o ikonografii i rdzeniu i mam takie przeczucie, że gdzieś umknął nam wątek cienia emocjonalnego. Bo możemy rozmawiać o napięciach w obrazie, o tradycji, o rdzeniu - ale gdy siadam z kartą, która wyskakuje mi trzeci raz z rzędu w ciągu tygodnia, to już nie chodzi o symbolikę. To chodzi o coś, co ta karta uparcie próbuje mi powiedzieć. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie, że konkretna karta po prostu nie odpuszcza?


Odpowiedz
Wpisy: 1265
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Dominisia, mnie kiedyś prześladował Sąd Ostateczny. Tydzień z rzędu, różne rozkłady, różne pytania. I za każdym razem interpretowałem go inaczej, bo kontekst był inny. Ale może właśnie o to chodzi - że karta nie niesie jednego komunikatu, tylko uruchamia pewien obszar pytań. Za którym razem zacząłeś faktycznie słuchać, zamiast tylko interpretować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Lubon dobre pytanie i trochę mnie uderzyło. Chyba za trzecim razem, gdy przestałam pytać co ta karta mówi, a zaczęłam pytać co ja przed nią ukrywam. To jest chyba ten moment, kiedy cień przestaje być częścią karty, a zaczyna być moim własnym cieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Dominisia napisała - o ukrywaniu czegoś przed kartą - siedzi mi i nie wiem, jak się do tego odnieść. Czy to znaczy, że karty działają jak rodzaj lustra psychologicznego, a nie przepowiedni? Że dualność karty jest właściwie dualności nas samych?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Hania64 i właśnie to jest pytanie, które rozdziela różne podejścia do tarota. Część osób powie: tak, to projekcja, to sposób psychologiczne. Inni powiedzą: nie, karty mają własną moc i własne znaczenie niezależnie od ciebie. Ja bym nie rozstrzygał. Ale zwróć uwagę, że nawet jeśli to 'tylko' lustro - lustro pokazujące cień jest czymś bardzo konkretnym i bardzo użytecznym.


Odpowiedz
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Czulu a czy te dwa podejścia - lustro psychologiczne kontra przepowiednia - dają różne odczyty tej samej karty? Czy ktoś, kto traktuje tarot jako projekcję, zobaczy inny cień w Śmierci niż ktoś, kto wierzy w jej 'własną moc'?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Natka.2 z mojego doświadczenia - nie zawsze. Bywa, że odczyt jest bardzo podobny, a różni się tylko 'skąd pochodzi' ta informacja w rozumieniu czytającego. Ale są sytuacje, gdy ktoś nastawiony na psychologię wychodzi z rozkładu z planem działania, a ktoś nastawiony na przepowiednię wychodzi z poczuciem, że los zdecydował. I to już robi różnicę w tym, co z odczytem zrobi.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Wrozanka to jest bardzo konkretna obserwacja. Czyli dualność karty działa inaczej w zależności od tego, jaką ramę przykłada czytający. Cień Śmierci w rękach kogoś, kto szuka planu działania, to coś innego niż cień Śmierci u kogoś, kto czeka na wyrok.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Adept Zgadzam się z Adeptyem, ale chcę dodać coś, co mnie niepokoi w tej rozmowie. Coraz bardziej skupiamy się na czytającym i na kliencie, a schodzi na plan symbolika samej karty. Pamiętajmy, że Śmierć to nie jest pusta strona, na której piszemy własną historię. Ma konkretny obraz: szkielet na koniu, powaleni ludzie różnych stanów, wschód słońca w tle. Każdy z tych elementów wnosi coś do dualności. Rano i wieczór w tym samym obrazie - to nie jest przypadek.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 389

@Zaklinacz ale właśnie - jak czytasz ten wschód słońca w Śmierci? Bo dla mnie zawsze był oczywisty jako symbol odrodzenia, nowego początku. Czy jest w nim jakiś cień, który zwykle przegapiam?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Tamarka89 pytanie zwrotne: czy wschód słońca w tle zmienia to, co dzieje się na pierwszym planie? Koń wciąż depcze, postacie wciąż leżą. Może ten wschód słońca jest właśnie cieniem tej karty - nowym początkiem, który przychodzi niezależnie od tego, czy jesteś gotowy, czy nie. Coś się zaczyna, zanim skończyłeś żałować tego, co się skończyło.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Zaklinacz O, to mnie uderzyło. Nowy początek jako ciężar, nie jako dar. Nigdy tak na to nie patrzyłem. To zmienia całą kartę. Zaklinacz, a są inne karty, gdzie element pozornie 'jasny' jest właściwie cieniem?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Bard Słońce. Dosłownie. Dziecko na koniu, słoneczniki, otwarta przestrzeń - wszystko krzyczy radość. A cień Słońca to oślepianie. To co jest tak jasne, że nic poza sobą nie widzisz. Zbyt wiele pewności, zbyt wiele optymizmu, który zakrywa to, czego nie chcesz zobaczyć. Jasna karta może być cięższa do przepracowania niż ciemna właśnie dlatego, że jej cień jest mniej oczywisty.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Martusia61 To co Martusia napisała o Słońcu - bardzo mi to leży. Bo właśnie taka karta 'bez cienia' może być najtrudniejsza do czytania uczciwie. Kiedy klient dostaje Słońce, rzadko kto chce szukać w nim napięcia. Ale mam pytanie do tej obserwacji: czy oślepienie to jedyny cień Słońca, który widzisz? Bo ja bym dorzucił jeszcze coś - to dziecko na koniu nie trzyma się za bardzo mocno. Jest beztroskie. I czy beztroska to zawsze jasna strona?


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 777

@Czulu o, to mnie uderzyło. Beztroska jako cień. Bo beztroska jest piękna, dopóki nie jadą pod nią sprawy, których nie chcemy zauważać. Dziecko nie widzi niebezpieczeństwa - i to jest właśnie ta dualność, prawda? Radość i nieświadomość są w tej karcie nierozerwalne.


Odpowiedz
Wpisy: 213
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

ale zaraz - czy nieświadomość tutaj to naprawdę cień? Dzieci są nieświadome i to jest ich siła, nie słabość. Może Słońce mówi właśnie: przestań analizować i jedź? Czulu, Martusia - nie mieszamy tu cienia z czymś, co po prostu nie pasuje do naszego trybu myślenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Bard no i to jest dokładnie ten punkt, w którym musimy się zatrzymać. Czy cień to coś złego, czy po prostu to, czego nie widać w pierwszym odruchu? Bo jeśli cień to wyłącznie zagrożenie, to masz rację - nieświadomość dziecka na Słońcu nie jest groźna. Ale jeśli cień to po prostu brakująca połowa obrazu, to ta beztroska jest właśnie czymś, o czym ta karta milczy.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 389

@Martusia61 a to jest w ogóle super istotne rozróżnienie, które chyba gdzieś nam umknęło. Czy przez całą tę rozmowę mówimy o cieniu jako o tym, co złe, czy jako o tym, co niewidzialne? Bo to kompletnie zmienia to, jak szukam dualności w układzie.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Tamarka89 to jest pytanie, które powinno być zadane na początku wątku. I prawdopodobnie jest odpowiedź, która nie zadowoli każdego: cień to nie jest synonim zła ani nawet zagrożenia. To jest to, co karta przemilcza. Czasem to jest coś bolesnego, czasem tylko przeoczonego. Słońce przemilcza zmęczenie. Śmierć przemilcza ulgę. Każde przemilczenie jest inne.


Odpowiedz
Wpisy: 1265
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Zatrzymuję się na tym 'Śmierć przemilcza ulgę'. Bo to jest zdanie, które dużo zmienia. Ulga po stracie jest jedną z najtrudniejszych emocji do przyznania. I może właśnie dlatego ta karta tak często wywołuje panikę - bo ludzie czują ulgę i wstydzą się jej, i gdy pojawia się Śmierć, to napięcie nagle ma gdzieś wylądować.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@hania64)
Połączone: 4 tygodnie temu

Lubon, to co napisałeś o uldze - to mi coś zrobiło. Nigdy nie pomyślałam o tym w ten sposób. Zawsze kiedy mi wychodzi Śmierć, czuję ten niepokój, ale czy ten niepokój jest mój, czy to karta go generuje? Przepraszam, że pytam tak podstawowo, ale naprawdę nie wiem jak to rozróżnić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Hania64 to nie jest podstawowe pytanie, to jest jedno z trudniejszych. I szczerze? Nie zawsze da się to rozróżnić od razu. Ale jest taki sposób sprawdzenia - jeśli niepokój był w tobie zanim odwróciłaś kartę, to karta go tylko nazwała. Jeśli pojawił się dokładnie w momencie zobaczenia obrazu, to może pracuje obraz. Chociaż granica i tak jest rozmyta.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Wrozanka ale to zakłada, że jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić własny stan sprzed rozkładu. A zazwyczaj siadamy z kartami właśnie dlatego, że już coś czujemy. Nie wiem, czy ten test jest tak prosty w praktyce.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Adept zgadzam się i to jest właśnie ten moment, gdzie teoria pięknie się sypie w kontakcie z rzeczywistością. Martusia, Zaklinacz - jak wy to rozwiązujecie w praktyce? Bo 'czy niepokój był wcześniej' to może być i dobre pytanie, i totalne złudzenie jednocześnie.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 680

@Czulu ja tego nie rozwiązuję. Naprawdę. Nauczyłam się nie pytać 'skąd to przyszło', tylko 'co z tym zrobię'. Źródło niepokoju przestało mnie interesować, kiedy zdałam sobie sprawę, że i tak pracuję z tym samym materiałem - niezależnie od tego, czy karta go wywołała, czy ujawniła.


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Martusia, to jest bardzo dojrzałe podejście i trochę mi ulżyło, że to powiedziałaś. Bo ja często traciłam energię na to dociekanie - mój lęk czy karty. A karta i tak leżała na stole i czekała. Ale mam jedno 'ale' do tego - czy nie rezygnujemy wtedy z czegoś ważnego? Z pytania, czy w ogóle karta zadziałała, czy to byłam tylko ja?


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Dominisia podnosi coś, czego nie należy zbywać. To pytanie 'czy karta zadziałała' jest pytaniem o wiarygodność całej praktyki. I rozumiem, że Martusia mówi o pragmatycznym podejściu - pracuj z tym co masz. Ale jeśli nigdy nie zadajesz sobie tego pytania, to po jakimś czasie możesz pracować z własnymi projekcjami i nazywać to czytaniem kart. To nie to samo.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tamarka89)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 389

@Zaklinacz a jak odróżnić pracę z projekcją od prawdziwego odczytu? To brzmi jak pytanie, na które nie ma odpowiedzi, ale może jednak jest jakiś sygnał, który to rozróżnia?


Odpowiedz
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 44

@Tamarka89 też chciałam o to zapytać. Czytam tę rozmowę od początku i wciąż wracam do tego samego: skoro dualność jest i w karcie, i w nas, to jak w ogóle wiemy, którą dualność czytamy? Może zawsze czytamy obie naraz?


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1265

@Natka.2 myślę, że właśnie tak to działa. I może to nie jest wada, tylko właśnie mechanizm tej metody. Karta nie jest dokumentem, który opisuje zewnętrzny fakt. Jest punktem spotkania - twojego wewnętrznego z czymś zewnętrznym. Dualność, którą odczytujesz, jest zawsze obu tych przestrzeni jednocześnie.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 213

@Lubon 'punkt spotkania' - to mi bardzo pomaga to poukładać. Dziękuję, naprawdę. Ale to znaczy, że każdy odczyt tej samej karty jest niepowtarzalny? Że Słońce które mi wyszło dziś nie jest tym samym Słońcem, które wyjdzie mi jutro, nawet jeśli to ta sama talia?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1792

@Bard tak. I to dotyczy też cienia tej karty. Dlatego nie wierzę w listy znaczeń z kluczykami - 'Słońce odwrócone: pycha, oślepienie, blokada'. To może być punkt wyjścia, ale cień konkretnego Słońca w konkretnym rozkładzie jest inny. I właśnie dlatego dualność każdej karty to nie jest statyczna właściwość - to jest żywe napięcie, które za każdym razem trzeba na nowo zobaczyć.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: