Chcialam zapytac o konkretny rozkład, bo ostatnoi dużo myślę o tym, czy w tarota da się czytać watek drugiej szansy - nie tylko jako "czy cos wróci" ale bardziej jako sygnał że sama moge zacząć od nowa ktore Arkana według was najsilniej mowia o odkupieniu i możliwości zmiany? I czy ktoś robił pod to jakiś specjalny uklad czy po prostu wyciaga się kilka kart bez konkretnej struktury?
Pytanie jest dosyć szerokie, więc zanim odpisze konkretniej - czy chodzi ci o zmianę wewnetrzna, czyli przepracowanie czegoś w sobie, czy o zmianę sytuacji zewnętrznej? Bo to trochę inne karty w obu przypadkach. gwiazda na przykład bardzo mocno mówi o nadziei i odnowie po trudnym czasie, ale to karta wewnętrznego leczenia, nie koniecznie dzialania. a Koło Fortuny to już ruch na zewnątrz.
No dobra, gwiazda wełdug mnie jest tutaj kluczowa zgadzam się z Ewunią. Ale dodalabym Sad Ostateczny - ta karta jest wręcz stworzona do tematu drugiej szansy, dosłownie pokazuje przebudzenie i nowe powołanie. Nie bez powodu bywa nazywana kartą odkupienia. Widzialas ją kiedyś w swoich rozkładach? 🙂
Tez sie interesowalam tym tematem i dodam Glupca - wielu tarocistow i tarocistek uważa go za karte nowego początku właśnie, takiego bez bagazu. tylko nie wiem czy Głupiec to naprawdę odkupienie czy bardziej reset czy ktos robi między tym różnicę przy czytaniu?
Przepraszam że sie wtrace bo dopiero ucze sie kart, ale jak patrzycie na Sąd Ostateczny to mówicie o tej karcie z traba i ludzmi wstajacymi z trumien? Bo to mi jakoś trudno polaczyc z druga szansą w normalnym zyciu nie z religijnym sensem. jak to właściwie dziala w tarota?
Serio, a jak się ma do tego Pustelnik? Mnie sie zawsze wydawalo że on tez jest gdzieś w pobliżu tego tematu - taka praca w samotności, zanim cokolwiek się zacznie od nowa. Czy on bardziej poprzedza odkupienie, niz sam jest kartą zmiany?
Mam pytanie do Ewunia79 i Renia00 - próbowałyście kiedyś budować pod to rozkład sekwencyjny? Cos w stylu: co mnie zatrzymuje, co juz przepracowałam, jaka jest moja druga szansa, co jej sprzyja? Albo moze jest jakis gotowy układ pod ten temat, który naprawde dziala, a nie jest przypadkowym wyciaganiem kart?
Taki uklad wydaje mi się sensowny, ale zastanawia mnie ta druga pozycja - "czego sie boję puścić". Czy to nie jest za psychologiczne jak na tarota? Serio pytam, bo mam wrażenie, że część ludzi oczekuje od kart bardziej konkretnej odpowiedzi, a nie refleksji terapeutycznej. Albo może właśnie o to tu chodzi? 🙁
Zgadzam się z Ewunią. Robiłam kiedyś podobny rozkład i karta na pozycji "co mi blokuje" wyciągnęła mi Diabla - i to było naprawde konkretne, bo zaczęłam rozumiec że trzymam się pewnej historii o sobie, ktora juz nie jest prawdziwa. Nie żadne przepowiednie, tylko realne spojrzenie.
Zerkam na tę rozmowę i mam jedno pytanie - czy do takiego rozkladu o drugiej szansie warto wyciagac tez karte z Malych Arkanow czy lepiej zostawic tylko Wielkie? Gdzies czytalam że Wielkie Arkana sa mocniejsze energetycznie, ale nie wiem, czy to nie jest uproszczenie.
To wrócę do swojego początku - bo ta rozmoaw troche mnie zainspirował. Skoro mowicie o Sadzie Gwieździe moze Glupcu jako startowym impulsie to czy ktoś zrobilby z tego konkretny rozklad pod haslo "czy mam parwo zaczac od nowa"? Ciekawi mnie, jak polaczyc te karty w pozycje żeby naprawde odpowiadały na to pytanie a nie byly losowa rysa
Eliksiria to ciekawe pytanie o połączenie tych kart w jeden rozkład. Próbowałem sobie to rozrysowac i mam wrażenie, że Sąd jako karta centralna, a Gwiazda jako kierunek byloby logiczne. Tylko nie wiem, co zrobić z Głupcem - wstawić go na początku jaako impuls czy na koncu jako efekt?
Myślę, że Głupiec na początku nie ma tu sensu, bo jak mówiła Ewunia - on nie przepracował niczego, po prostu idzie. a jeśli pytanie brzmi "czy mam prawo zacząć od nowa", to zakładam, że coś już przezylas i to coś jest ważne. Głupiec by to uniewaznial
No dobra, Zastanawiam sie nad czymś takim: pierwsza pozycja - co zakończyło pewien etap, druga - co we mnie to rozumie i akceptuje, trzecia - gdzie jest teraz moje prawo do nowego początku, czwarta - co mi w tym przeszkadza piata - w jakim kierunku mogę iść. Sąd jako sygnatura rozkładu, wyciągany osobno jako punkt odniesienia 🙂
A co znaczy "sygnatura rozkladu"? Chodzi o to że tę karte wyciągasz celowo nie losowo? Bo nigdy tak nie robilam i nie wiem, czy to normalnie sie robi.
Mam pytanie moze głupie ale jesli sam wybieram kartę przed rozkładem, to nie zmieniam jakoś wyniku? Znaczy czy reszta kart nie jest wtedy "skrzywiona" przez ten wybór? 🙁
Wracając do samego rozkładu który zaproponowała Ewunia - mam wątpliwość co do pozycji drugiej. "Co we mnie to rozumie i akceptuje" brzmi dla mnie zbyt abstrakcyjnie. Jak w praktyce interpretujesz taką pozycję? Co właściwie karta ma tam powiedzieć?
Robilam kiedyś rozkład podobny do tego, co opisuje Ewunia, i właśnie ta pozycja "akceptacji" była dla mnie najtrudniejsza do odczytania. Wypadła mi Czwórka Kielichów i dlugo nie wiedziałam, co z tym zrobić. Czy to znaczy, że nie chcę zmiany, czy że jestem w zastoju? W kontekscie drugiej szansy to dwie różne rzeczy.
No proszę czytam tę całą rozmowę i chce się upewnic że dobrze rozumiem - taki rozkład robi sie dla siebie samej tak? Nie pytamy o koogs innego tylko czytamy siebie? Bo Eliksiria mówiła o poczuciu prawa do nowego początku i to brzmi bardzo osobiscie 😀 😉
Tak chodzi mi o siebie. nie wroze nikomu innemu szukam czegoś co by mi pomoglo to poczucie znalezc a nie tylko racjonalnie rozumieć i ten rozklad od Ewunia brzmi sensownie tylko zastanawiam sie czy zrobiłabym to smaa czy lepiej żeby ktos to ze mna przeprowadzil
Mam podobne rozterki - jak robie rozkład dla siebie w trudnej sprawie, to za bardzo chcę zobaczyć konkretna kartę i potem nie wiem czy naprawde ją czytam, czy po prostu sobie zycze. Czy tak to u was dziala?
O matko właśnie o to mi chodziło - czy jst sens robić to samodzielnie, skoro temat mnie dotyczy tak bezpośrednio. Z drugiej strony kto inny zna mój kontekst? Moze właśnie to jest warunek sensownej interpretacji że czyta osoba, która wie co przezyla.
To, co mowisz Eliksiria, jest ważne - kontekst zna tylko ta osoba kora przezyla. Ale wlasnie dlatego samodzielny odczyt w trudnym temacie bywa ryzykowny. Nie dlatego, że ktoś inny zrobiłby to lepiej tylko dlatego że ty mozesz nie widzieć tego, co wypadło - tylko tego, co chcesz zobaczyć. Czy kiedykolwiek próbowałaś zapisywać odczyt zanim zaczniesz go interpretować? Znaczy - najpierw opisujesz karte bez odniesienia do siebie, a potem dopiero przykladasz do sytuacji?
Właśnie o tej technice chcialam powiedzieć. Opisywanie karty "na zimno" zanim się ją przyłoży do siebie - to naprawdę zmienia perspektywę. Widzisz co jest na karcie, a nie co chcesz tam zobaczyć. Przy rozkladach o drgiej szansie to szczególnie istotne, bo emocje są duże i projekcja wchodzi bardzo naturalnie.
Oj, robiłam podobnie i to naprawdę pomaga, ale mam jedno "ale" - jeśli dobrze znasz karty, to opis obiektywny i tak jest zabarwiony tym, co czujesz. Gwiazda dla mnie zawsze pachnie nadzieją, więc nawet jak piszę "widzę postać nalewajaca wodę", to już gdzieś wiem co chcę z tego wyciągnąć. Czy macie na to jakiś sposób?
Przepraszam że wtrącę ale to co mowi Franek brzmi jak analiza nie jak wrozenie. Czy tu nie chodzi o to, zeby karta coś powiedziala sama, nie żeby to my analizowali co jest projekcja a co nie? Wydaje mi sie że komplikujecie prosta rzecz
Wlasnie tego szukam - uczciwego odczytu. Nie chce zeby tarot powiedział mi to co chce uslyszec. chce zobaczyć gdzie naprawdę jestem. I stąd moje watpliwosci czy sama to zrobie rzetelnie. technika Ewunia brzmi sensownie ale Agatka.x ma rację - jak znasz karty to twoj opis obiektywny też jest subiektywny. 🙂
