Hej, chciałam zapytać czy ktoś zna jakiś dobry rozkład tarota specjalnie pod relacje gdzie jest wyraźna nierównowaga sił? Nie chodzi mi o klasyczny rozkład na związek, bo te zazwyczaj zakładają jakąś symetrie. Mam na myśli sytuacje gdzie jedna osoba wyraźnie ma więcej władzy, czy to emocjonalnej, finansowej, czy w ogóle decyzyjnej. Robiłam ostatnio kilka rozkładów dla siebie i za każdym razem wychodziły mi karty które sugerują że znam odpowiedź, ale chyba pytam o zły układ kart. Jak wy do tego podchodzicie?
Oj temat mi bliski 🙂 Ja sama się przez długi czas pytałam taro o relacje w której byłam niżej, tak powiem. Czy masz jakiś konkretny przykład co masz na mysli przez tę nierównowagę? Bo to może być bardzo różne rzeczy i moim zdaniem rozkład powinien być dopasowany do tego o jaki rodzaj chodzi.
Też chciałabym wiedziec o jaki typ relacji chodzi, bo to naprawdę zmienia interpretację. Relacja z szefem to co innego niż z partnerem który kontroluje finanse, a to znowu co innego niz układ gdzie jedna strona jest emocjonalnie uzależniona. Różne karty będą tu mówić co innego.
Znam to aż za dobrze z opowieści znajomych 🙂 Tylko zanim wejdziemy w karty - mam pytanie do ciebie jako do osoby która temat postawiła: czy celem rozkładu ma byc zrozumienie tej dynamiki, czy może bardziej zobaczenie jak ta relacja może się potoczyc? Bo to dość istotne przy układaniu pozycji.
Zgadzam się z Runiarką że cel ma znaczenie. Ale dorzucę coś od siebie - robiłam kiedyś rozkład dla koleżanki i tam wyszła Hierofanta odwrócona w pozycji drugiej osoby, a u mojej znajomej Siła prosta. To idealnie pokazało że ona ma zasoby ale nie korzysta z nich w tej relacji. Czy coś podobnego wam wychodzilo przy takich pytaniach?
Celtycki krzyż ma swoje pozycje z powodu i przestawianie ich bez głębszego przemyślenia moze dać sprzeczne odczyty. Nie mówię że to blad, ale warto wiedziec co się robi i dlaczego. Do relacji asymetrycznych ja polecałbym raczej zbudować rozkład od zera z konkretnymi pozycjami, np. 'zrodlo przewagi jednej strony', 'co trzyma drugą osobę w tej dynamice', 'co podtrzymuje ten układ'. Klasyczne rozkłady relacyjne rzeczywiście za malo na to miejsca zostawiają.
Dokładnie o to chodzi. Dlatego ta pozycja musi byc dobrze postawiona jako pytanie zanim wyciagniesz karte. Możesz miec dwie osobne pozycje: jedna dla czynnika zewnetrznego, druga dla wewnetrznego. Albo jedna ogolna i potem dopytać kartami uzupełniającymi. co ty czujesz że bardziej potrzebujesz zobaczyć?
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie ze brakuje tu jeszcze jednej ważnej pozycji, mianowicie 'co osoba w słabszej pozycji zyskuje z tego układu'. To moze brzmiec dziwnie ale zawsze cos ja tam trzyma, czy to poczucie bezpieczeństwa czy znajomość, czy cos zupełnie nieoczywistego. Mialam takie odczytanie u siebie i karta która wyszła w tej pozycji dużo mi wyjaśniła.
A możceie mi powiedzieć gdzie te rozkłady dla relacji asymetrycznych można znaleźć? Bo ja szukam czegoś gotowego, nie chcę sama kombinować bo się mylę potem. Jest gdzieś jakaś gotowa rozpiska z pozycjami?
Czytam uważnie ten wątek. Spellbound trafila w coś ważnego z tym pytaniem o korzyści osoby słabszej. Psychologicznie to klasyczny schemat, tyle że karty mogą to pokazac symbolicznie lepiej niż analiza racjonalna. Ciekawi mnie natomiast co z perspektywą czasu, czy takie rozkłady robicie jednorazowo czy wracacie po jakimś czasie i sprawdzacie czy coś się zmieniło w dynamice? 😛
A jak w ogóle wiadomo które karty szczególnie wskazują na właśnie tą asymetrię, nie na zwykłe problemy w związku? Pytam bo czytałam różne interpretacje i nie do koońca rozumiem gdzie jest ta granica.
Wracajac do tego co Anastazja napisała o kombinacjach kart, to jest właśnie sedno. Diabel z Dwojka Czar to klasyk ale zastanawiam sie czy nie bardziej wymowna byłaby Dwójka Czar z Księżycem - tam jest ten element zaprzeczania rzeczywistości, niewidzenia tego co się dzieje. Diabel sugeruje świadome uzależnienie, a Księżyc bardziej zludzenie. Różnica jest spora jeśli chodzi o pracę z klientem.
Zenek ma racje, ale mi chodzi o to, że Diabeł pokazuje tę więź której człowiek sam nie chce zerwac, nawet gdy widzi że go ciągnie w dół. Księżyc to bardziej nie widzieć. Czy masz doświadczenie z rozkładami gdzie obie te karty się pojawiły naraz? Bo mnie ciekawi jak to interpretować kiedy są razem.
Przepraszam że sie wtrącam, ale czy mogłaby ktoś napisać wprost - ile kart powinien mieć taki rozkład? Bo czytam i czytam i nadal nie wiem od czego by zacząć. Pięć, siedem, wiecej?
Ta szósta pozycja którą Zenek wymienił, o kierunku bez zmiany, to ciekawa sprawa. Ale czy to nie jest trochę wróżenie o przyszłości przez tylne drzwi? Anastazja mówiła że zależy jej na zrozumieniu, nie na przepowiedni. Czy można tę pozycję inaczej sformułować żeby nie wychodziła poza intencję rozkładu?
A czy ktoś mógłby powiedzieć co z pozycją dla osoby trzeciej? Nie mówię o kochanku, ale o kontekscie, rodzinie, środowisku, bo przecież relacje asymetryczne nie istnieją w próżni. Czasem rodzina wzmacnia tę nierównowagę i wydaje mi się że to wazne.
Ja bym powiedziała że pozycja dla kontekstu zewnętrznego jest parwie zawsze wartościowa bo karty same pokaza czy tam coś siedzi czy nie. Jeśli wyciągniesz Trójkę Bulaw to wiesz ze kontekst zewnętrzny jest neutralny albo wspierający. Jeśli Pięć Mieczy, to już co innego. nie musisz z góry zakładać że to ważne.
Przepraszam, tylko chciałam powiedzieć, że super że to opisujecie tak dokładnie, bardzo mi to pomaga w rozumieniu jak w ogóle podchodzić do takich trudnych tematów w kartach! Dziękuję wam wszystkim 🙂
Wracając do tego co Anastazja mówiła o kombinacjach, chcę dodać obserwację. W relacjach asymetrycznych czesto widze Dwójkę Piecioramienna Gwiazda po stronie osoby slabszej, co na pierwszy rzut oka wydaje sie nielogiczne, bo to karta nadziei. Ale wlasnie ta nadzieja że się zmieni trzyma ją w miejscu. Zastanawiam się czy inni też to zauważyli.
Czytam cały wątek i mam wrażenie ze dużo rozmawiamy o kartach Wielkich Arkanów. a co z Małymi? W relacjach asymetrycznych Male Arkany często pokazują codzienny mechanizm, te male rzeczy ktore utrzymują nierównowagę. Na przyklad Dziewiątka Rozdzek po stronie osoby slabszej, ciągła gotowość do obrony, czujność. To mi mówi więcej o codzienności niż sam Diabel.
A ja mam inne pytanie, bo może trochę prowokacyjne, ale - czy robiąc taki rozkład nie robimy z góry założenia że jest jakaś ofiara i jakiś sprawca? Bo co jeśli obie osoby są w tej nierównowadze z wyboru, nawet nieświadomego? Czy rozklad to uwzględnia czy narzuca konkretną narrację?
A czy ktoś próbował już ułożyć te wszystkie pozycje razem w jeden schemat? Bo mamy tu juz naprawdę dużo propozycji, i pozycje Zenka, i kontekst zewnętrzny od Lirki, i korzyść słabszej osoby od Spellbound i może coś o codzienności z Małych. Kto to ogarnie? 🙂
Dobra, to ja spróbuję zebrać to wszystko razem bo mi się miesza. Mamy wiec: pozycje Zenka (stan relacji, źródło przewagi, co utrzymuje nierównowagę, co zyska słabsza, co zyska silniejsza, kierunek), potem kontekst zewnętrzny od Lirki, korzyści słabszej od Spellbound i codzienność z Małych Arkanów od Witchling. To już jest z dziesięć pozycji. Jak wy to widzicie w jednym rozkładzie?
Nie wszystko naraz. To co wymieniła Fela to material na dwa różne rozkłady albo jeden robiony etapami. Najpierw bym szedł do sedna - trzy, cztery pozycje ktore daja rdzeń a potem jeśli coś zostaje niejasne, dokładasz kolejne. Inaczej zanim dojdziesz do szóstej karty, tracisz kontakt z tym co już widziałaś.
To jest właśnie to pytanie które oddziela rozkłady od gadania z kartami. Mysle ze kluczowe jest czy po tych czterech kartach masz pytanie, na ktore tamte nie odpowiedziały. Jeśli tak, dobieraj. Jeśli siedzisz z niepokojem ale nie masz konkretnego pytania, to zostań i siedz z tym niepokojem.
Tylko że w relacjach asymetrycznych ten niepokój jest prawie zawsze. To może byc pułapka - ciagle dobieranie bo coś jest nie tak i w końcu masz na stole pietnascie kart i zupelnie się pogubiłaś. Sama tak robiłam i to nie pomagało, tylko zwiekszalo chaos.
Wracając do kwestii Małych Arkanów, bo chcę to rozwinąć. Zenek powiedział że Wielkie pokazują głęboki wzorzec a Małe jak on działa dzień po dniu. Ale w relacjach asymetrycznych mam wrażenie że to Małe czasem bardziej boli. Dziewiątka Różdżek to nie jest abstrakcja, to konkretne zmęczenie konkretnego poranka. I może właśnie od tego powinno się zaczynać, od codzienności, a nie od wzorca?
