Przepraszam że wchodzę w środek, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Ta karta narodzin to jest to samo co karta osobowości, czy to są dwie różne karty? Bo czytam cały wątek i trochę się gubię...
Wracając do pytania Walci z początku - mnie nadal nie przekonuje ten podział. Jeśli obie karty bazują na tej samej dacie urodzenia, to skąd w ogóle założenie, że mówią o różnych aspektach? To jakby dwa wyniki z tego samego równania miały nagle opisywać zupełnie różne rzeczy.
Mam wrażenie że ta kłótnia o źródło danych trochę mija się z tym, o co chodziło w tym temacie. Walcia pytała nie 'jak się oblicza', tylko 'co ta różnica oznacza w praktyce'. Czy karta mówi o tym co mamy, czy o tym co możemy rozwinąć. To jest chyba ciekawsze pytanie.
Dokładnie, o to mi chodziło od samego początku. Bo jeśli karta osobowości pokazuje to co już mam, to po co mi tarot w ogóle? Skoro i tak nie mogę tego zmienić. A jeśli pokazuje potencjał, to jak odróżnić czy go mam, czy go dopiero buduję?
To jest moim zdaniem najważniejsze pytanie w tym wątku i jakoś ciągle uciekamy od odpowiedzi. Mój pogląd jest taki - karta osobowości nie mówi ci ani co masz, ani co zbudujesz. Ona pokazuje schemat, przez który filtrujesz doświadczenia. To nie jest treść, tylko forma.
O. No tak, właściwie tak. Moja mama mówi, że zawsze 'szukam dziury w całym'. Nigdy nie myślałam że to może być coś, co wynika z mojej karty...
Ale zaraz, to jest kurczę pytanie o to, czy karta coś opisuje czy tłumaczy. Bo to co Anielka71 opisuje mogło ukształtować się przez wychowanie, przez doświadczenia, przez tysiąc rzeczy. Karta tylko dała temu nazwę, nie wyjaśniła przyczyny.
To jest zarzut który znam na pamięć i za każdym razem mnie denerwuje - jakby tarot był jedynym systemem, który można wykorzystać jako wymówkę. Horoskopy, typy MBTI, enneagram - wszystkie mogą być używane do unikania odpowiedzialności. To nie jest problem narzędzia, tylko problem człowieka.
A wracając do mojego pytania o cesarskie cięcie, bo nikt tak właściwie nie odpowiedział - to czy wtedy bierzemy datę faktyczną czy tę 'biologiczną'? Czy ktoś w ogóle o tym pisał, jakiś autor, cokolwiek?
To trochę jak z pytaniem czy horoskop działa dla wcześniaków urodzonych w siódmym miesiącu - data jest inna niż 'powinna' być. Chyba każdy system ma takie dziury i albo je ignorujemy, albo szukamy interpretacji która pasuje do przekonań.
Karinka to chyba właśnie dotknęłaś sedna - te systemy nie są zamknięte logicznie, mają dziury i każdy je łata inaczej. I to nie jest wada, to jest cecha. Wróćmy może do pytania Walci, bo myślę że ta obserwacja dotyczy też różnicy między kartą narodzin a osobowości - różne systemy łatają tę lukę różnymi odpowiedziami.
Właśnie - te dziury w systemie są chyba kluczem do tego, o co pyta Walcia. Jeśli karta narodzin i karta osobowości mają różne dziury, to może właśnie przez to są różne? Jedna opisuje to co 'dostałaś', druga to co z tym robisz. Ale to jest moja spekulacja, nie fakt.
Okej, ale to znaczy że karta narodzin to jak... punkt startowy? A karta osobowości to wynik tego co z nim zrobiłam przez całe życie? Czy dobrze rozumiem?
Walcia, nie do końca. Karta osobowości nie jest 'wynikiem' twojego działania - ona nie zmienia się w zależności od tego, jak żyjesz. Obie są stałe. Różnica jest raczej w skali tego, co opisują. Narodzin - archetypowy poziom duszy, osobowości - to jak ta dusza przejawia się w kontakcie ze światem. Przynajmniej tak to rozumiem.
No to mamy już trzy różne definicje tej różnicy w tym wątku i żadna nie jest taka sama. Majka01 mówi jedno, wcześniej Reginka mówiła co innego, Pentagrama jeszcze inaczej. Czy ktokolwiek w ogóle wie co ta różnica 'oficjalnie' oznacza?
Tomir, a co jest złego w wymyślaniu interpretacji? Freud 'wymyślał' psychoanalizę. Każdy system znaczeń jest w jakimś sensie wymyślony. Pytanie nie brzmi 'czy jest prawdziwy obiektywnie', tylko 'czy pomaga'. To zupełnie inne kryterium.
Właśnie mi przyszło do głowy coś przez ten wątek o Wieży. Jak Majka01 powiedziała, że filtruję przez 'dostrzeganie fałszu' - to kiedy mam kartę narodzin, to ona opisuje co innego niż ten filtr? Tzn. mam dwie różne karty i co, one się kłócą ze sobą czy uzupełniają?
O, to jest naprawdę ciekawe zestawienie. Gwiazda jako narodzin i Wieża jako osobowości brzmi jak ktoś, kto w głębi ma ogromną nadzieję i wiarę, ale kontaktuje się z rzeczywistością przez demontowanie tego, co zepsute. Czy to jakoś pasuje do ciebie, Anielka?
@Pentagrama... to jest dziwne ale tak. Moja mama mówi że jestem 'wiecznym optymistą który niszczy każdą iluzję'. Właśnie tak to powiedziała kiedyś i wtedy się wkurzyłam, ale teraz jakos to ma sens.
Ale chwila, skąd wiadomo która jest narodzin a która osobowości? Ja liczyłam swoją datę i wyszły mi dwie liczby i nie wiem teraz co z tym zrobić. Czy jest jakaś prosta zasada?
Właśnie! I to jest moje pytanie - te warstwy to co dokładnie? Bo słyszę że jedna to 'głębsza', jedna to 'jak się przejawiasz', ale nie czuję jeszcze różnicy. U siebie, w praktyce.
Walcia, może spróbuj tak - przez jeden tydzień obserwuj swoje reakcje w trudnych sytuacjach i zapisuj. Potem sprawdź, czy te reakcje pasują bardziej do opisu jednej karty czy drugiej. Może wtedy poczujesz różnicę nie jako teorię, ale jako coś żywego?
Ale to znowu wracamy do punktu wyjścia - czy obserwujesz siebie przez kartę, czy karta pasuje dlatego że i tak obserwujesz siebie? Nie wiem czy da się to rozdzielić.
Karinka, to jest chyba pytanie na które nie ma odpowiedzi i może nie powinniśmy go rozstrzygać. Mnie bardziej zastanawia coś innego: czy ktoś miał moment, kiedy karta narodzin i karta osobowości wyraźnie 'zadziałały' inaczej w tej samej sytuacji? Tzn. w jednym zdarzeniu widziałaś obie naraz, każdą inaczej?
No właśnie, Walcia zadała konkretne pytanie i odpowiedź wciąż jest jakby obok. Miałam taką sytuację, kiedy dwie karty wyraźnie zadziałały inaczej. Mam Cesarzową jako narodzin i Ermitkę jako osobowości. I był moment kiedy straciłam pracę - od razu chciałam zaopiekować się wszystkimi wokół, kupować jedzenie, organizować dom. To było takie automatyczne, bez myślenia. A dopiero potem, kiedy zostałam sama wieczorem, zaczęłam szukać sensu, wycofałam się, potrzebowałam ciszy. Jakby dwie zupełnie inne reakcje, jedna za drugą, i obie były moje.
To jest bardzo ciekawe co mówisz, Otylka. Ale czy to nie może być po prostu kwestia tego, co jest łatwiejsze do zrobienia w kryzysie? Działanie jest prostsze niż refleksja, więc może dlatego Cesarzowa wchodzi pierwsza, a nie dlatego że jest głębsza?
To co Otylka opisuje może być kluczem do całej tej rozmowy. Jeśli karta narodzin odpowiada bez pytania, automatycznie, to może właśnie dlatego mówimy że jest 'głębsza' - nie dlatego że jest ważniejsza, tylko dlatego że jest wcześniejsza w kolejności uruchamiania.
