To chyba zależy od tego jak sie uczy kart? Bo jak czytam w necie znaczenia to jest ich po kilkasdziesiąt dla każdej karty. I potem nie wiem które wybrać. Może system jest tak rozległy ze faktycznie nie zawęża, tylko daje za duzo opcji i człowiek wybiera to co mu pasuje.
Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że podobna dynamika jest w numerologii - system jest bardzo precyzyjny, matematyczny, a mimo to dwie osoby z tą samą liczbą życiową mogą mieć zupełnie różne doświadczenia. System daje szkielet, ale i tak musisz go wypełnić sobą. Może to jest właśnie to, co odróżnia narzędzia do samopoznania od innych - że są wystarczająco strukturalne, żeby nie odpłynąć, ale wystarczająco otwarte, żeby było co odkrywać.
U mnie to przyszło przez prowadzenie dziennika. Zapisywałam interpretację zaraz po sesji, żeby jej nie 'poprawiać' z perspektywy czasu. I dopiero wtedy zobaczyłam wzorzec - które typy odczytań były tymi 'klejonymi na siłę', a które zostawały. To mi dało więcej niż jakikolwiek kurs z opisami kart. Ale wracając do pytania Latawca - myślę że kluczowe jest właśnie to żeby nie ufać sobie zbyt szybko. Siadasz z kartą i pierwsze co przychodzi, to często nawyk, nie wgląd.
