Mam Wenus w domu 12 w swojej karcie urodzenia i od lat próbuję to zrozumieć. Chodzi mi o to, czy ta pozycja w ogóle pozwala na normalne, widoczne związki, czy skazuje na miłość, która musi być ukryta? Bo u mnie faktycznie tak wychodzi - albo zakochuję się w niedostępnych, albo sama się chowam z uczuciami. Zastanawiam się, czy to kwestia tego domu, znaku, w którym stoi Wenus, czy może jakichś aspektów. Co wy na to?
Dom 12 to dom ukrytych spraw, izolacji i tego, co niewidoczne dla świata. Wenus tam to nie znaczy, że jesteś skazana na samotność - raczej że sfera uczuciowa działa inaczej. Pytanie do ciebie, Selenka - w jakim znaku masz tę Wenus? Bo Wenus w Rybach w 12 domu to zupełnie inna historia niż Wenus w Bliźniętach tam.
Wenus w Skorpionie w 12 to naprawdę dużo. Miałam klientkę z taką pozycją i jej problem polegał nie na tym, że nie umiała kochać, ale że za bardzo - tak intensywnie, że się sama tego bała. Dom 12 rządzi też tym, co sami przed sobą ukrywamy. Więc pytanie nie brzmi "dlaczego chowasz uczucia przed innymi", tylko "dlaczego chowasz je przed sobą".
a ja mam pytanie bo nie rozumiem - dom 12 to dom nieprzyjaciół i samotności tak? to jak tam może byc wenus? to nie jest sprzecze ze soba? pytam bo dopiero zaczynam ogarniac astrologię i takie rzeczy mnie mylą
Karta nie jest wyrokiem, ale pokazuje wzorzec. To co powiedziałaś o trzymaniu uczuć tak długo - to jest klasyczne Wenus w 12. Pytanie brzmi: skąd ten strach przed ujawnieniem? Bo w pracy z tym domem chodzi właśnie o wydobycie na wierzch tego, co zostało ukryte. Czy pracowałaś kiedyś z tą pozycją świadomie, np. przez medytację, sny?
Mam podobną pozycję i sny są dla mnie faktycznie ważne - tam często widzę to, czego na jawie nie widzę w związkach. Nie wiem czy to astrologia, ale odkąd zaczęłam zapisywać sny, zrozumiałam kilka rzeczy o sobie.
a czy ktoś wie jak to wyglada od strony tarotu? bo np kiedy robie sobie rozkład milosny i wychodzi mi dużo kart wody to mislę że może to ma związek z tym dwunastym domem? czy to ma sens czy myle porządki
Nie zgodzę się z tym do końca. Dom 12 w astrologii jest powiązany z Neptun i Rybami, a w tarocie Ryby odpowiadają Księżycowi Wysokiej Kapłance - więc połączenie istnieje. Jeśli ciągnie ci Wysoką Kapłankę w spreadu miłosnym to to może być sygnał właśnie tej ukrytej energii Wenus w 12.
A czy Wenus w 12 domu może mieć też wymiar numerologiczny? Bo czytałam że liczba domu urodzenia może wzmacniać lub osłabiać pewne pozycje w karcie. Jeśli ktoś urodzony jest z życiową liczbą 12 albo 3 to czy to nie pogłębia tej izolacji uczuciowej?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wszyscy mówią o ukrywaniu uczuć, ale nikt nie powiedział wprost - czy Wenus w 12 może oznaczać też coś pozytywnego? Mam tę pozycję i nie chcę myśleć o niej tylko jako o przeszkodzie. Czy jest jakaś strona tej pozycji, która daje coś dobrego w miłości?
Bardzo dziękuję za tę rozmowę, naprawdę dużo mi to daje. Chciałem zapytać - czy istnieją jakieś rytuały albo praktyki, które pomagają "odblokować" tę Wenus w 12 domu? Bo rozumiem teorię, ale zastanawiam się co można z tym zrobić praktycznie.
Jeszcze jedno do tego co pisałam - różowa świeca to Wenus, ale jeśli ktoś ma Wenus w Skorpionie w 12, to polecam raczej głęboki karmazyn albo bordowy. Kolor ma znaczenie, bo inaczej możemy pracować z powierzchnią, a nie z tym, co naprawdę siedzi głęboko. Selenka, wiedziałaś że jesteś Skorpionem ascendentem czy to wyszło z analizy?
Nie, ascendent mam w Bliźniętach. Wenus w Skorpionie jest u mnie w 12 właśnie przez układ domów - liczyłam kilkukrotnie i za każdym razem wychodzi to samo. Ciekawi mnie to co mówisz o kolorze, ale czy przy Wenus w Bliźniętach ascendentu to nadal bordowy, czy inaczej to się kalibruje?
Przy ascendencie w Bliźniętach patrzę też na Merkurego jako władcę - gdzie on się znajduje? Bo to może modyfikować. Nie chcę dawać gotowej odpowiedzi bez tego, bo rytuał dostosowany do karty działa lepiej niż ogólny.
a ja mam pytanie troche z boku - jak robię rozkład na miłoś i wyciągam Pustelnika to czy to moze miec związek z wenus w 12? bo pustelnik to izolacja i cisza i mi się wydaje że to pasuje do tego co tu pisacie, ale nie wiem czy to ma sens czy znowu mieszam porządki
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, bo trochę się zgubiłam. Czy Wenus w 12 domu to coś z czym się rodzi i tak zostaje, czy to można zmienić przez pracę nad sobą? Bo trochę tak brzmi jakby to był wyrok i chciałabym wiedzieć czy naprawdę nie ma wyjścia z tego wzorca.
Tak, mam notes od kilku tygodni i piszę zaraz po otwarciu oczu. Ale zauważyłam coś dziwnego - te sny z silnym ładunkiem emocjonalnym są trudniejsze do zapisania, jakby umykały szybciej niż te neutralne. Czy to możliwe że właśnie te najważniejsze są najtrudniej uchwytne?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i nie zabierałam głosu, ale to pytanie Lawendowej mnie zatrzymało. Mam Wenus w 12 i nie powiedziałabym że kocham mocniej. Powiedziałabym że kocham jakby z ukrycia - nawet od siebie samej. Jakby uczucie istniało zanim je zauważę.
hej, mam pytanie może trochę z innej strony - czy w runach jest jakiś odpowiednik tej energii Wenus w 12? Pytam bo znam trochę runy a nie za bardzo astrologie i chciałbym zobaczyc czy da sie to jakos porownac
Wtrącę się bo mam trochę inne zdanie - nie każdy rytuał przy Wenus w 12 musi być kompletnie samotniczy. Znam osoby które pracowały z tą energią w dwójkę i to nie przeszkadzało, pod warunkiem że ta druga osoba miała podobną wrażliwość. Chodzi bardziej o jakość ciszy niż o fizyczną samotność. Chociaż przy pierwszym razie polecałabym jednak być samej.
Bardzo dziękuję za cały ten wątek o rytuałach, naprawdę wiele mi to daje. Chciałem zapytać Lawendową o konkret - jeśli ktoś chciałby zacząć od czegoś prostego w piątkowy wieczór, to co byś zaproponowała? Pytam bo jestem kompletnie na początku i nie wiem od czego zacząć, a chciałbym coś sprawdzić.
Chcę tu coś doprecyzować bo mi się wydaje że trochę idealizujemy tę pozycję. Wenus w 12 w Pannie to nie jest lekka konfiguracja - Wenus w Pannie jest już w detrymencie, i dodatkowe 12 dom robi z tego podwójne utrudnienie dla miłości. To nie jest tylko "głębia", to jest autentyczny problem z kontaktem emocjonalnym. Warto to sobie powiedzieć wprost.
Zatrzymam się tutaj bo to ważna kwestia. Detryment w astrologii tradycyjnej oznacza że planeta jest dalej od swojej naturalnej energii i musi pracować więcej żeby się wyrazić. Ale w praktyce wiele osób z Wenus w Pannie czy Wenus w 12 rozwija niezwykłą głębię uczuć właśnie dlatego że ta droga nie jest prosta. Nie powiedziałabym ani że to "problem", ani że to "dar" - to po prostu konkretna konfiguracja z konkretnymi wyzwaniami.
Ale czy to nie jest trochę problemem samo w sobie? Że trzeba czekać na sny żeby wiedzieć co się czuje? Pytam serio, bo mam podobne doświadczenia do Feli i Karii - i z jednej strony czuję że to "głębsze", ale z drugiej myślę że utrudnia to relacje z ludźmi którzy oczekują że będziesz wiedzieć co czujesz na bieżąco.
Ale to trochę wygodna filozofia, nie? "Selekcja przez moją specyficzną cechę". Można tak powiedzieć o każdym zachowaniu, nawet destrukcyjnym. Zastanawiam się czy nie ma tu ryzyka że używamy astrologii żeby nie musieć pracować nad komunikacją.
czytam ten wątek od dłuższego czsu i mam pytanie - bo jestem mężczyzną i mam Wenus w 12, i wszystko co tu opisujecie pasuje do mnie. czy ta pozycja działa tak samo niezależnie od płci? bo trochę mam wrażenie że rozmowa jest głównie o kobiecych doswiadczeniach
czytam o tej muzyce i jest dokładnie tak jak piszecie. u mnie są to konkretne akordy, nie słowa. słowa mozę nawet przeszkadzają. czy to ma jakies znaczenie astrologiczne czy to po prostu indywidualne?
