Mam w dziesiątym domu stellium: Słońce, Mars i Merkury w Koziorozcu. Od kiedy pamiętam praca była dla mnie czyms wiecej niż zarabianiem pieniedzy, to dosłownie centrum mojego życia. przez lata myślałam, że to swietnie, bo jestem skuteczna, ambitna wszystko dowożę. ale w pewnym momencie zaczęłam sie zastanawiać czy to ja rzadze tym stellium, czy ono mna. Kariera stała sie rodzajem obsesji, relacje szły na drugi plan, odpoczynek wogole nie istnial. Znacie to? Macie kogos bliskiego z takim ukladem albo same macie dużo planet w dziesiatce?
Mam Wenus i Jowisza w dziesiątym, więc nie pełne stellium, ale rozumiem ten temat. To co opisujesz z tą obsesją na pracę, to klasyczne napięcie dziesiątki. Ta część wykresu to nie tylko kariera jako taka, to publiczny wizerunek, powołanie, miejsce w hierarchii. Przy stellium te tematy dosłownie "pecznieja" i trudno je ograniczyć do ośmiu godzin dziennie. Ale chcialam zapytać - masz jakieś napiecia do tego stellium? Bo to mocno zmienia jakość całej tej energii.
Saturn w siodmym to jedno z trudniejszych położeń dla relacji, zgadzam sie. Ale powiem wprost - sama pozycja nie przesadza o niczym, to tylko wskazuje obszar pracy. to co opisujesz, ta zamiana relacji na karierę, moze byc też wyuczona strategia, nie tylko "wina" planet. Znacznie ciekawsze jest dla mnie to, czy masz jakieś planety w czwartym domu, bo czwórka i dziesiatka to oś i często przy takim stellium w dziesiatce czworka jest mocno opróżniona - dom, rodzina, korzenie ida w cień.
Przepraszam, że wchodze z podstawowym pytaniem, ale nie do końca rozumiem - stellium to po prostu kilka planet w jednym domu? Czytałam różne definicje i gdzieś było, że muszą byc przynajmniej trzy, ale gdzieś indziej widziałam dwie i też pisali stellium. Jak to na prawdę jest?
Chiron w czwartym to na prawde znaczace bo to rana pierwotna czesto rodzinna, coś co niesie sie przez pokolenia. ale chce wrocic do samego stellium w dziesiatce - Slonce, Mars i Merkury. To jest dosc specyficzne polaczenie, bo masz tam wolę i tozsamosc naped i dzialanie, oraz komunikację i myślenie. wszystko skoncentrowane na tym jednym obszarze zycia. Pytanie brzmi: czy masz poczucie, ze mowisz o sobie wylacznie przez pryzmat pracy? jak ktos pyta "kim jesteś", to odpowiadasz zawodem?
Wow,notowałam podobne przypadki w swoich obserwacjach. Przy Słońcu w dziesiątce tozsamosc rzeczywiście mocno łączy się z powołaniem albo z pozycją spoleczna. Ale mam pytanie do Melanijki i do Jarowita - czy ta praca jest rzeczywiście jej powołaniem, czy to jest praca, którą wykonuje z poczucia obowiązku albo pod wpływem oczekiwan rodziny? Bo to zmienia całą interpretację. Stellium w dziesiątce moze oznaczać autentyczne powolanie, ale może też być odpowiedzią na zewnętrzny nakaz.
Saturn jako figura ojca to bardzo klasyczna symbolika i przy takim ukladzie to się trzyma. ale chce żebyś zwróciła uwage na coś jeszcze - Mars w tym stellium. Mars w Koziorożcu to jedna z jego egzaltacji działa tam wyjatkowo mocno, z zelazna determinacja. Taka osoba nie odpuszcza, nie uznaje porażek, pcha się naprzód nawet wbrew wlasnemu wyczerpaniu. Czy miewasz problemy z odpoczywaniem? Z pozwoleniem sobie na zatrzymanie?
Czekam i czytam i jedno mnie ciekawi - czy to nie jest troche tak że wszystko można wyjaśnić astrologicznie po fakcie? Melanijka mowi co przeżyła a wy dobieracie do tego planety. Nie mówię złośliwie, naprawde pytam. bo gdyby powiedziała, ze jest rozrzutna i leniwa, to tez byłoby jakieś ułożenie planet na to?
Ja też byłam sceptyczna, ale muszę przyznac, że jak porównuję wykresy różnych osób, ktore znam, to pewne wzorce na prawde sie powtarzają. Choć rozumiem Skrzata, bo ta retroaktywna interpretacja to zawsze słaby punkt każdego systemu wróżbiarskiego czy przepowiedniczego. da sie powiedzieć po fakcie prawie wszystko.
To bardzo dobre pytanie na koniec, bo Wenus w Raku to temat sam w sobie. czy "najbardziej opiekuncze polozenie" to nie jest troche mit? Wenus w Raku opiekuje się, tak - ale z dużą potrzebą wzajemnosci i bezpieczeństwa. Przy braku poczucia bezpieczeństwa ta Wenus zamyka się w skorupie. Szosty dom dodatkowo przenosi tę opiekunczosc w strone codziennosci, obowiązków, zdrowia. Myślę ze ta Wenus u ciebie moze wyrażać sie wlasnie przez troske o wspolpracownikow albo przez perfekcjonizm w pracy a nie przez relacje prywatne.
Wlasnie. I teraz pytanie, które mnie tu nęka - czy ta opiekunczosc jest dawana swobodnie czy z lęku ze jak przestaniesz dbac, to relacje się urwą? Bo Wenus w Raku potrafi kochać bardzo warunkowo, nawet jesli na zewnatrz wyglada to na bezinteresowna troskę. Melanijka, czy zdarza ci sie czuć urażona, kiedy twoja troska nie jest odwzajemniana?
No dobra, to, co pisze Helenka99, bardzo mi odpowiada. notowałam podobne wzorce przy Wenus w Raku - ta opiekuńczość czesto ma ukryty rachunek, nie złośliwie, ale podświadomie. Mam pytanie do osób z większym doświadczeniem w astrologii: czy szósty dom jako miejsce Wenus w Raku jakoś modyfikuje tę rakową potrzebę bezpieczeństwa, czy raczej ja wzmacnia?
Zdecydowanie bardziej emocjonalnie. Odejście kolegi sprzed dwoch lat przezylam jak zdrade - wiem, ze to brzmi dramatycznie ale tak to czułam. On poprostu dostal lepsza ofertę, a ja miałam poczucie, że skoro mu tak dobrze zapewniam w tym miejscu to po co odchodzi. Teraz rozumiem, skad to sie bralo. Wenus w Raku naprawdę mocno.
Czytam to i się zastanawiam - czy to znaczy ze Wenus w Raku to nie jest dobre polozenie? bo wszędzie czytam, ze to jedno z bardziej opiekunczych, prawie idealne dla kogos bliskiego. A tu wychodzi, że to bardziej skomplikowane.
Dobra, ale jedno nie daje mi spokoju. Melanijka powiedziala, że przezyla odejście kolegi jak zdrade. To brzmi jak cos co mogloby powiedziec mnóstwo osób niezaleznie od ukladu planet. Nie buduje tu kontrargumentu dla zabawy, ale naprawdę zastanawiam sie - skad wiadomo, ze to Wenus w Raku a nie po prostu styl przywiazania wypracowany przez lata?
Skrzat ma rację, że to można tlumaczyc inaczej, ale mnie bardziej ciekawi co innego - czy ta rozmowa jakos zmienia perspektywę Melanijki na jej pracę? Bo zaczęłyśmy od stellium w dziesiątce jako "kariery jako całego życia", a teraz odkrywamy, ze tam jest też ta Wenus budujaca relacje przez opiekę. Czy to nadal wyglada jak czysto zawodowe nastawienie do pracy, czy może to jest taka emocjonalna sieć, którą postawiłaś w miejscu, gdzie miałaś tę ranę z czwartego domu?
I wróćmy na chwilę do początku tego wątku - stellium w dziesiątce jako kariera jako całe życie. Czy to jest zawsze problematyczne? Mam znajomą z Saturnem Jowiszem i Słońcem w dziesiątce i ona jest jedną z niewielu osób, które znam, które czuja sie naprawdę spełnione. Praca to jej misja i nie sprawia wrazenia, że coś traci. Może to zależy od tego, czy ta dziesiatka jest "z przymusu" czy "z wyboru"? 🙂
Wracając do Melanijki - masz te trzy planety w Koziorozcu w dziesiątce plus Chiron w czwartym plus Wenus w Raku w szóstym. Jak to razem czytasz? Czy kiedyś robiłaś pełną interpretację wykresu, czy raczej znasz poszczególne pozycje z osobna?
O matko, melanijka,to co opisujesz - widzenie siebie jako calosci po raz pierwszy - to jest cos, co w pracy z czakrami nazywamy integracją. Ale tu jestem ciekawa jednej rzeczy: skoro tyle energii idzie w dziesiatke i w szóstą, to jak wyglada twoja pierwsza czakra? Czy czujesz sie ugruntowana, czy raczej funkcjonujesz głównie w glowie i przez dzialanie?
Wlasnie to jest moje pytanie do Anahaty - czy praca z muladhara przy takim układzie ma szansę cokolwiek przestawić, jesli dziesiątka cały czas ciagnie energie w górę? Bo u mnie praca z pierwszą czakra działała ale ja nie mam stellium w dziesiatce. zastanawiam sie, czy nie będzie to jak próba zalania wody pod gore.
Melanijka, a to wyczerpanie po pracy - pojawia się niezależnie od tego, czy dzien był trudny czy dobry? Bo jeśli tak samo, to moze to jest właśnie ta dysocjacja, o której mówi Anahata. Nie zmęczenie od zadań, tylko od niebycia w sobie przez osiem godzin.
To, co opisuje Melanijka, jest w astrologii czyms, co mozna czytać przez opozycje czwarty-dziesiąty dom. stellium w dziesiatce przy Chironie w czwartym tworzy napiecie miedzy tym, co publiczne a tym, co jest domem, korzeniem, prywatnym centrum. I to napiecie moze doslownie rozszczepic czlowieka na "ja w pracy" i "ja w domu". Czy ta astrolozka, u ktorej bylas, wspominala cos o osi czwarty-dziesiaty jako calosci?
Mam troche glupie pytanie,ale powiedzcie - czy jesli ktoś ma Chirona w czwartym, to ta rana jest doslownie z domu rodzinnego?? Czy to bardziej symbol?
Zatrzymuje się przy jednej rzeczy, bo nie moge tego puscic. Melanijka, powiedziałaś ze "ja zostaje w pracy". Tylko ze to brzmi jak wypalenie zawodowe opisane innymi slowami. Nie mówię ze astrologia tu nie pomaga - moze pomaga. Ale czy rozmawiałaś z kims poza kontekstem ezoterycznym o tym co czujesz?
To co napisałaś, Melanijka, jest bardzo odwazne. I jakby doszłyśmy do sedna, prawda? Stellium w dziesiatce moze ciągnąć do kariery, ale pytanie brzmi - kto zdecydował, że to wlasnie kariera jest odpowiedzią na potrzebe którą niesie ta energia? Czy to twój wybór czy wzorzec przejety jeszcze z domu?
Właśnie dla tego praca z muladhara przy takim układzie nie jest walka ze stellium - ona jest proba odbudowania fundamentu, ktory sprawi, ze dziesiatka przestanie byc jedynym miejscem,gdzie Melanijka czuje się kims. Bernadetko wracając do twojego pytania sprzed chwili - woda nie idzie pod gore tylko szuka nowego ujscia. jeśli czwarty dom dostanie troche uzdrowienia dziesiątka moze przestac byc ucieczka, a zacząć być powolaniem. 🙂
Dolaczam się do pytania Bernadetki. pracuje regularnie z czakrami i zastanawia mnie, czy kamienie kojarzone z muladharą - obsydian, hematyt, czerwony jaspis - moglyby tu wesprzeć prace, czy to za mało przy takim układzie? Melanijka czy kiedykolwiek pracowalas z kamieniami?
