Ojej, to co Iwonka opisuje - poczucie zdrady przy nowych rzzeczach - to jest coś, co widziałam tez przy silnych aspektach Słońce-Księżyc w Raku, szczególnie przy kwadraturze. Jakby dwie części siebie były ze soba w konflikcie: ta, która chce rosnąć, i ta ktora chce chronić to co znane. Ale żeby nie gadac w prozni - Iwonka, czy wiesz jaki ma ascendent albo ksiezyc Twoj brat? 🙂
Ech, czytam i mam takie wrażenie, że ta rozmowa zaczyna bardzo mocno skupać się na "problemach" Raków. A wczesniej Rodis mowila że to nie jest patologia - i się z tym zgadzam. Może warto na chwilę wrócić do tego, jak ta tozsamosc rodzinna po prostu dziala gdy wszystko jest okej? Bo chyba nie kazdy Rak ma w srodku ten dramat
Bo ja właśnie tego szukam w tej rozmowie - żeby nie było z Rakiem jak z chorobą do leczenia. Mój ojciec jest Rakiem i on po prostu... żyje rodziną i jest w tym naprawdę dobry. Dzieci go uwielbiają, dom jest zawsze otwarty, kazdy znjaomy wie, że moze zadzwonić. Czy to naprawdę potrzebuje jakiejś astrologicznej "pracy nad sobą"?
Norbert94 zaadł bardzo konkretne pytanie i myślę, że należy mu się konkretna odpowiedź. Nie, nie potrzebuje. Jeśli ktoś żyje w swojej energii i to działa - to jest właśnie realizacja, nie problem. Słońce w Raku w pełni wyrażone wygląda dokladnie tak, jak opisujesz. Pytanie "czy to zdrowe" w ogóle nie powinno padac z zewnatrz.
No dobra to co Fomalhaut powiedziała o poczuciu winy - to jets coś, co widzę bardzo wyraźnie w polaczeniu z Księżycem w trudnym aspekcie. Ale chcialam wrócić do sllow Norberta, bo to ważne - czy ta otwartosc domu, przyjmowanie wszystkich, bycie tym do ktorego mozna zadzwonic... Norbert czy twoj ojciec sam mówi o tym jako o radości, czy raczej tego nie komentuje?
Właśnie to milczenie Norberta o ojcu mnie zastanawia. Bo w moich notatkach mam zaznaczone, że Słońce w Raku bardzo rzadko mówi wprost o tym, co robi - ono to przeżywa. Ta ciszą wokół działania to nie jest brak refleksji, to jest inny język. Jakby samo dawanie było formą wypowiedzi.
ale czy to "dawanie jako wypowiedź" nie może też być problemem, gdy coś się zepsuje? Mam na myśli - jeśli Rak komunikuje się przez działanie to jak bliscy mają wiedziec, że coś jest nie tak? Czy ten język w ogóle ma rejestr bólu?
to co Rodis pisze o wycofaniu jako sygnale - to jest tak prawdziwe ze mnie az scisnelo. ja jak cos mi sie dzieje to nie mowie, tylko przestaje odpisywac, przestaje proponowac spotkania. i wszyscy mysla ze jestem zajeta albo ze nic sie nie dzieje. a ja wtedy potrzebuje zeby ktos ZAUWAZYL. i nikt nie zauwaza bo skad maja wiedziec
Czytam wpisy Zanety i myślę, że to jest bardzo konkretny przykład tego, jak Słońce w Raku buduje tożsamość wokół bycia potrzebnym - bo jeśli ktoś zauważy bez słowa, to potwierdza, że ta więź jest prawdziwa. Jakby test. Czy to brzmi znajomo dla innych Raków tu na wątku?
Wracając do tego o czym pisał Norbert i do tego co teraz mówi Albinek - zastanawiam sie czy w ogóle mozemy sensownie rozmawiać o tozsamosci rodzinnej Raka, nie znajac calej karty. Bo ja czytam i mam wrażenie, że każdy kolejny post dodaje nowa zmienną. Czy jest jakiś "czysty" Rak, który nie zalezy od pozycji Księżyca Merkurego, Wenus?
No dobra, czytam wpisy Fomalhaut i mam pytanie moze troche z boku - jeśli Slonce daje tylko temat a nie scenariusz, to po co wlasciwie mówimy o "Sloncu w Raku" jako o czyms spójnym? Bo zaglądam w ten watek od poczzątku i widzę kilkanascie różnych opisow ojciec Norberta, doświadczenie Zanety to co opisywała Lubomila. To nie jest jeden typ człowieka
Przeczytalem to co Rodis napisała i coś mnie uderzyło. Tata gdy wyjeżdżał na kilka tygodni do pracy za granica - i to bylo jeszcze dawniej - to wracal zupelnie inny. Milczący jakby zgubiony. Myslalem że zmęczenie. Ale może to o czyms więcej.
"Roztapia się w dom" - Norbert, to jest chyba najlepszy opis tej energii jaki słyszałam w tym wątku. Mam wrażenie, że to jest dokładnie to. Dom nie jest miejscem dla Słońca w Raku - dom jest nim samym. Dlatego to rozdzielenie jest tak dezorientujące.
I teraz mam pytanie do Lubomili i Rodis - czy to "roztapianie się w dom" jest zawsze zdrowe? Bo słyszę to jako coś pięknego, ale też widze w tym potencjalne uwięzienie. Jeśli dom jest mną, to co się dzieje gdy dom się zmienia gdy ktoś z niego odchodzi?
ten przyklad Mieczowaa z meblami - ja to rozumiem. jak sie cos zmienia wokol mnie to ja tez zaczynam przestawiac rzeczy w pokoju. nigdy nie myslalam ze to moze byc cos astrologicznie zwiazanego, myslalam ze po prostu jestem dziwna 🙂
Zaneta, to nie jest głupie - to jest bardzo konkretny przykład symbolu w działaniu. Rak rządzi czwartym domem który jest domem przestrzeni prywatnej, fundamentów. Kiedy zewnętrzna przestrzeń się porzadkuje, wewnętrzna często idzie za tym. To nie jest przypadek.
Rodis, a jak długo trwa takie "zamieszkiwanie emocjonalne"? I czy da się to jakoś przyspieszyć? Pytam bo mam bliska osobę z tym Sloncem, która wlasnie się przeprowadziła i jest w tej fazie "nie czuję się tu u siebie".
Fomalhaut, "warstwy" - to jest słowo. Mam w notatkach podobną obserwację: Słońce w Raku buduje tożsamość warstwowo, przez akumulację doświadczeń, zapachów, rytuałów, rozmów przy stole. Dlatego tak trudno im zaczynać od zera - nie ma jeszcze warstw na których można stać.
No i prosze, lubomila, to co piszesz o warstwach - czy to znaczy że Slonce w Raku dosłownie nie może sie przenieść wewnetrznie, jesli zewnętrznie nie ma jeszcze historii w nowym miejscu? Bo to brzmi jakby tożsamość była dosłownie przechowywana w przestrzeni a nie w człowieku.
nie wiem czy wam to cos da ale ja po przeprowadzce do nowego mieszkania przez dlugi czas nie mogłam spać normalnie. nie chodzi o halas czy materac po prostu cos bylo nie tak. dopiero jak przywiozlam swoje stare rzeczy i postawilam je na tych samych miejscach co wczesniej - zaczęłam sie czuc jak u siebie. czy to moze byc to samo?
No dobra, zerkam na tę rozmowe i zastanawiam sie - czy to co opisujecie dotyczy tylko przeprowadzek, czy też zmian w składzie rodziny? Bo wróćmy na chwile do pytania Fomalhaut o to, co się dzieje gdy dom się zmienia przeez odejście kogos bliskiego. Mieczowaa wspomniała o kobieie po wyprowadzce dziecka. Ale co z rozwodem strata rodzica - tam przestrzen zostaje ta sama, a dom staje sie kims zupełnie innym.
