Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad tym, jak Słońce w Raku naprawdę działa na tożsamość człowieka. Nie chodzi mi o te ogólnikowe opisy w gazetach, że Rak to domator i płaksa. Interesuje mnie coś głębszego - ta kwestia tożsamości rodzinnej. Mam w rodzinie kilka osób z tym Słońcem i rzeczywiście u wszystkich widać jakiś bardzo silny, wręcz lepki związek z rodziną pochodzenia. Jakby ich poczucie "kim jestem" było nierozerwalnie splecione z "skąd pochodzę". Czy to jest coś, co inni też obserwują? Czy to raczej kwestia wychowania, a nie pozycji Słońca?
To bardzo ciekawe pytanie, bo sam mam Słońce w Raku i przez długi czas myślałem, że ta zależność od rodziny to po prostu moja cecha charakteru, nie coś wynikającego z ukladu planet. Ale im wiecej czytam o astrologii tym bardziej widzę te wzorce. Chociaż zastanawiam się - czy ta "lepkość" jak to napisałaś, to zawsze negatyw? U mnie to raczej silne zakorzenienie, poczucie, że wiem skąd jestem.
Serio, trzeba tu rozróżnić dwie rzeczy. słońce w Raku to jedno, ale dom czwarty, który Rak naturalnie rządzi, to drugie. Ktoś ze Słońcem w Raku może mieć ten rdzeń tożsamościowy związany z rodziną, ale jeśli np. Saturn mocno aspektuje to Słońce, ta relacja z rodziną bedzie raczej ciężka i ograniczająca, nie ciepła. Czy sprawdzalas inne elementy kart tych osób, o których piszesz?
Słuchajcie, jestem sceptyczna co do tego, czy znak słoneczny naprawdę aż tyle determinuje, ale to co napisałaś Lubomila, o tej przeszłości - to mnie zastanawia. mój brat jest Rakiem i faktycznie ciągle wraca do historii rodzinnych, do dziadków do jakichś starych zdjęć. Myślałam, że to jego dziwactwo, a tu może to jest coś szerszego?
Emocje to nie jest słabość Raka, to jego medium do odczytywania rzeczywistości. Tylko że większość ludzi tego nie rozumie i traktuje wrażliwość Raka jako cos, co trzeba naprawić. Pytanie jakie ja bym postawiła: czy osoby ze Słońcem w Raku, które znacie, mają poczucie, że emocje im służą, czy raczej je zalewaja?
ja mam slonce w raku i chce sie wypowiedziec bo czytam i sie zgadzam z tym co piszecie o rodzinie. u mnie to jest tak ze nie potrafie wyobrazic sobie siebie bez mamy i babci, to znaczy bez tego co mi przekazaly. czy to jest ta tożsamos rodzinna o której piszecie? bo jakby zapytać mnie "kim jestes" to pierwsza odpowiedz byłaby "córka wnuczka" a nie "pracownik czy cokolwiek innego"
Ojoj to co opisujecie to jest bardzo klasyczny obraz ale chce zapytac, czy zastanawialiscie się nad Ksiezycem w tych kartach? Słońce w Raku i Kseizyc w mocnej pozycji to jedno ale Slonce w Raku z Ksiezycem np. w Koziorożcu czy Bliźniętacch robi zupełnie innego czlowieka. ta "dominacja emocji" bywa bardzo różna w zależności od calego ukladu. co do tożsamości rodzinnej - to jest jeden z najgłębszych tematów w astrologii i Rak naprawde siedzi w samym centrum tej kwestii.
Chcialem się dopytać, bo jestem trochę zielony z astrologii piszecie o tozsamosci rodzinnej - ale co jeśli ktoś ze Słońcem w Raku miał zla rodzinę trudne dziecinstwo? Wtedy ta tozsamosc jest zbudowana na czymś bolesnym? Bo mam znajomego Raka i on calkowicie zerwał kontakt z rodziną a mimo to jest bardzo emocjonalny i wrażliwy. Jak to rozumiec?
Tu wchodzi archetypowy wymiar Raka - to znak związany z Księżycem, z wodą, z tym co nieswiadome. Tożsamość rodzinna nie musi być idylliczna, żeby byla silna. Chiron w Raku albo tudny aspekt do Słońca z zewnętrznych planet potrafi zrobić z tej rodzinności glebioka ranę, która paradoksalnie kształtuje człowieka jeszcze mocniej. Eustachy, powiedz - wiesz moze co ma ten znajomy w reszcie karty?
Kurczę, prowadzę notatki od kilku lat i mam zapisanych sporo obserwacji o Słońcu w Raku. To co mnie zastanawia to różnica między Rakami z pierwszej, drugiej i trzeciej dekady. Rak w pierwszej dekadzie jest według moich obserwacji najbardziej "klasyczny" - domowy, emocjonalny, przywiązany do rodziny. Raki z trzeciej dekady mają już dużo domieszki Piscesowej i to są inne stworzenia - bardziej rozmyte, bardziej mistyczne. Czy ktoś sprawdzał to u siebie lub bliskich?
Czytam z zainteresowaniem i mam pytanie do bardziej doświadczonych - jak to działa z Ascendentem? Bo moja koleżanka ma Słońce w Raku, ale Ascendent w Capricornie i z zewnątrz wygląda na zimną, opanowaną osobę. Ta cała emocjonalność jest u niej bardzo schowana. Czy ona i tak ma tę "tożsamość rodzinną" silnie zaznaczoną, tylko jej nie pokazuje?
No właśnie, to jest coś czego nie rozumiem u Raków - ta ukryta emocjonalność. Moj brat, o którym wcześniej pisalam, potrafi przez tygodnie nie mówić co czuje, a potem wybucha. Czy to jest cecha Raka, czy może innych elementow karty? Bo jak czytam co piszecie, to zaczynam myśleć że może jednak w tej astrologii coś jest.
Warto spojrzeć na to też od strony czakry solarnej i sercowej razem - Rak naturalnie łączy te dwa centra energetyczne, co powoduje że poczucie własnej wartości jest mocno powiązane z relacjami i emocjami. To nie jest słabość, to specyficzny tryb funkcjonowania. Ale rzeczywiście, jeśli ta czakra sercowa jest przeciążona starymi wzorcami rodzinnymi, to te "wybuchy" o których piszesz Zaneta mogą być właśnie przepełnieniem, nie brakiem kontroli.
Właśnie, i tu wchodzimy w sedno tematu Lubomily - tożsamość rodzinna. Jeśli Rak jest w stanie "odciąć" czakrę sercową od solarnej, czy to nie jest wlasnie ta emancypacja, o której rozmawialiśmy wcześniej? I czy ona jest osiągnięciem, czy może stratą czegoś istotnego dla tego znaku?
o tym oddzielaniu to ja nie rozumiem dobrze, ale chciałam spytac - czy jak ktoś mowi ze rak jest "zdominowany emocjami" to naprawde chodzi o to ze nie potrafi ich kontrolowac? bo u mnie to nie jest brak kontroli, to jest raczej ze czuje wiecej naraz i to jest przytlaczajace. to chyba roznica?
Właśnie to jest ta tożsamość rodzinna - przeszłość jako punkt odniesienia, nie jako ciężar. Przynajmniej u wielu Raków, z którymi rozmawiałam. Mnie zastanawia teraz co Mieczowaa pisała o dekadach - czy ta pierwsza dekada jest bardziej "przeszłościowa", a trzecia bardziej teraźniejsza? Bo może właśnie to wyjaśniałoby, czemu jedni Raki są bardziej klasyczni, a inni mniej. 🙂
Lubomila, właśnie o to mi chodziło. W moich obserwacjach Raki z trzeciej dekady mają Piscesową domieszkę i tam ta przeszłość robi się bardziej... symboliczna? Niż dosłowna. Mniej "mama i babcia", więcej "jestem zakorzeniona w czymś, co przekracza moje życie". Jedna osoba, którą obserwuję od lat, mówi o przodkach jak o czymś żywym, nie jako o wspomnieniu.
Przepraszam że wracam do swojego przykładu, ale to co piszecie o ciaglosci mio dysfunkcyjnej rodziny - czy to nie jest wtedy bardzo bolesne? Że czujesz ten ciąg do czegoś, co cie skrzywdzilo? Znajomy o którym mowilem, wydaje mi się wlasnie w takiej sytuacji. Czy jest jakś sposób żeby to przepracować astrologicznie, nie wiem jakies tranzyty albo coś? 😛
Słuchajcie, chcę zadać pytanie trochę z innej strony - czy uważacie że Słońce w Rku jest trudniejsze dla mężczyzn niz dla kobiet? Bo kulturowo mezczyznom nie wypada "być emocjonalni i rodzinni" a Rak jest właśnie tym. Znam kilku mężczyzn Raków i oni wszyscy maja jakis dziwny mechanizm obronny - albo bardzo eksponują tę wrażliwość, albo totalnie ją chowają
Czytam całą tę dyskusje i jest coś, co mnie zastanawia. Wszycsy tutaj mowicie o Raku jakby ta tożsamość rodzinna była zawsze czyms, nad czym trzeba pracować albo przepracowywać. Ale czy nie ma Raków, ktorym to po prostu... nie przeszkadza? Ktorzy są zakorzenieni i jest im z tym dobrze, bez zadnych dramatów? 🙂
To co pisze Rodis to ważna obserwacja - że problem zaczyna się gdy tożsamość rodzinna jest jedyną dostępną. Ale właśnie chciałam zapytać, bo to mnie nurtuje od początku tego wątku: jak Rak w ogóle buduje tę "osobną" tożsamość? Bo rozumiem, że słońce w Raku daje tę rodzinną bazę, ale co w karcie pokazuje, że ktoś zdołał z tej bazy wyrosnąć, a nie w niej utknąć?
Lubomila, patrzylbym przede wszystkim na aspekty Słońca do Saturna i do Urana. Saturn dobrze aspektowany daje Rakwi strukturę, dzięki której rodzinna baza staje się fundamentem, a nie wiezieniem. Uran z kolei - szczególnie kwinkunks albo trigon do Słońca - często koreluje z tym momentem, gdy ktoś świadomie wybiera własną ścieżkę nie uciekając od rodziny, ale wychodzac poza nią. Ale zanim pojde dalej - czy mowisz o kimś konkretnym, czy pytasz ogolnie?
opozycja Urana do Słońca w Raku to jest coś, o czym chciałabym usłyszeć więcej. Czy to napięcie czulas bardziej jako "chcę uciec od rodziny" czy jako "nie wiem kim jestem poza rodzina"? Bo to są dwie bardzo rozne formy tego samego napięcia i zastanawiam się która jest częstsza przy tej konfiguracji.
To co Lubomila opisuje to jest coś, co widzę u wielu Raków, nie tylko tych z opozycja Urana. Ta kwestia "czy istnieję poza rodziną" jest chyba centralnym egzystencjalnym pytaniem tego znaku. I zastanawiam się - czy odpowiedź na to pytannie zawsze musi być poszukiwana na zewnątrz rodziny? Czy może być znaleziona wewnątrz niej, przez inne ustawienie sie w tej strukturze?
o tym lustrze to jest cos bardzo prawdziwego. ja sama przez dlugo nie wiedzialam ze moja uważnosc na innych jest czyms wyjatkowym myslalam ze wszyscy tak maja. dopiero jak znajomi zaczeli to komentowac to sie zatrzymalam i pomyslalam - hej, moze to wlasnie jest jakis moj fundament, nie tylko nawyke z domu?
Ojej, śledzę tę rozmowę i mam pytanie, które może być trochę z boku, ale chyba nie do końca - czy to "przejęcie na własność" jest czymś, co dzieje się naturalnie z wiekiem, czy to wymaga jakiejś świadomej pracy? Bo mam wrażenie, że część Raków robi to instynktownie, a część może nigdy tego nie przejść.
To co Rodis mowi o tym że niektórzy całe życie żyją w tej tozsamosci rodzinnej i nie czuja że czegos brakuje - to mnie troche uspokaja w kontekscie mojego znajomego bo ja patrząc z zewnątrz często myślę że "powinien" coś z tym zrobić. A moze to jest po prostu jego naturalna forma?
