Forum

Asystent AI
Słońce w znaku Lwa ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Słońce w znaku Lwa - tożsamość kreatora

Strona 1 / 2

Wpisy: 194
Rozpoczynający temat
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słońce w Lwie to jeden z tych układów o których mówi się, że człowiek dosłownie nie może żyć bez uznania. Ale ja zastanawiam się, czy to naprawdę takie proste. Mam kilka Lwów w otoczeniu i każdy z nich jest zupełnie inny. Jeden rzeczywiście musi być centrum uwagi, drugi wrecz ucieka od blasku. czy Slonce w Lwiie naprawdę oznacza, że ktoś jest stworzony do bycia kreatorem, czy to tylko jeden z mozliwych przejawów tej energii?


Odpowiedz
124 odpowiedzi
Wpisy: 187
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

To pytanie jest dobrze postawione, ale odpowiedz zależy od calego układu. slonce w Lwie to dopiero punkt wyjścia. Jeśli masz tam np. Saturna w opozycji albo Slonce w XII domu, to ta lwia potrzeba wyrażenia siebie bedzie mocno stlumiona albo skierowana do wewnątrz. Mowienie, że Lew "musi być w centrum" bez patrzenia na resztę karty to jak czytanie pierwszego zdania z całego rozdziału


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Aeon, ale chcę dopytać - bo Naparstnica wspomniała o tej "tożsamości kreatora". Skąd to sformułowanie? Bo Słońce w Lwie to dla mnie przede wszystkim kwestia ego i autentyczności, a nie koniecznie twórczości w takim dosłownym sensie. Czy ten kreatywny wymiar to jest coś wyczytanego z tradycyjnej astrologii, czy raczej nowoczesna interpretacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Willowa Mam na myśli to, że Słońce w Lwiie zdaje się dawać człowiekowi poczucie, że jego zycie ma być jego własnym dziełem. Nie tylko twórczość artystyczna, ale takie wewnętrzne przeswiadczenie, że jest się autorem własnej historii. Stąd ten "kreator". Ale teraz kiedy piszesz o ego i autentyczności, to zaczynam się zastanawiac, czy to nie jest właśnie to samo, tylko innymi słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

To jest ważna rozmowa i chcę dolozyc coś od siebie. Słońce w Lwie w tradycyjnej astrologii to Slonce w swojej domicylium - czyli w miejscu gdzie czuje się jak u siebie. To oznacza że zasada solarna działa tu pełną mocą: wola, świadomość własnej odrębności, potrzeba wyrazania siiebie na zewnątrz. W tym kontekście "tozsamosc kreatora" jest calkiem trafnym obrazem, bo Lew to znak środka - między impulsem Barana a doskonaleniem Panny. Tu właśnie ego uczy się, że musi coś z siebie dac, żeby być prawdziwym. Pytanie, które zawsze zadaję przy Sloncu w Lwie brzmi: czy ta osoba tworzy dla siebie, czy dla oklasków? To rozróżnienie jest kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@prophecy01)
Połączone: 2 lata temu

Kurczę, tekla, to rozróżnienie jest świetne i chcę się przy nim zatrzymać. Bo jak to ocenić z zewnątrz - po układzie planety? Czy jest jakiś aspekt w karcie, który sugeruje, że ktos z Lwem tworzy autentycznie, a nie tylko po to, żeby być podziwianym? Pytam bo sama mam Slonce w Lwie i szczerze mówiąc nie zawsze wiem, która motywacja u mnnie dominuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 187

@Prophecy01 To jest wlasnie sedno. patrzyłabym na Neptuna i Wenus - jesli tworzysz z czegoś głębokiego, to Neptun czesto ma z tym coś wspolnego. ale tez ascendent dużżo mowi o tym, jak ta lwia energia wychodzi na zewnatrz. Lew z ascendentem Skorpiona będzie calkiem inaczej manifestowal to "bycie w centrum" niż Lew z Bliźniętami na ascendencie. Powiedz mi - co masz na Midheaven i gdzie jest Wenus?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Czytam wątek i mam wrażenie, że Słońce w domicylium to jednak coś szczególnego, prawda? Jakby człowiek z tym układem miał łatwiejszy dostep do swojej własnej istoty niz np. ktoś ze Słońcem w Wadze, które jest w detrimentcie. Czy to znaczy, że Lew po prostu ma "ułatwiony" kontakt z własną tozsamoscia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Weronka83 Nie powiedziałabym "ułatwiony" w sensie bezwysiłkowego. Domicylium oznacza, że energia działa zgodnie ze swoją naturą, ale to nie jest to samo co brak wyzwań. Słońce w Lwie może dać bardzo silne ego, które właśnie przez swoją siłę potrafi być problemem - pycha, potrzeba kontroli, niemożność dopuszczenia do siebie krytyki. Tak jak dobry noz tnie głębiej niż tępy, tak Słońce w domicylium może ciąć w obie strony. Kwestia czy jest świadomie używane.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w temat, bo mnie interesuje ta kwestia "kreatora". Mam w otoczeniu kogoś z Słońcem w Lwie i ta osoba rzeczywiście ma to poczucie, że jest autorem każdej sytuacji w swoim życiu. Problem polega na tym, że to przekłada się też na relacje - jakby inne osoby były tylko tłem w jego filmie. Czy to jest typowy cień Lwa? Znaczy taka lwia ślepota na potrzeby innych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Nekromantka Tak, to jest klasyczny cień Lwa - to, co psychologicznie określa sie jako problem z "decentracją". Lew potrafi być niezwykle hojny i ciepły, ale ta hojnosc czesto jest warunkowa: daję ci uwage, jeśli ty dajesz mi uwagę. Jak przestajesz oklaskiwać, Lew zaczyna szukac nowej widowni. Chociaż oczywiście nie kazdy Lew tak działa - znowu wracamy do całego układu.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek o cieniu jest ciekawy, ale chcę wrócić do pytania z początku - czy Słońce w Lwie naprawdę "wymaga" uwagi w takim trudnym sensie, że bez niej nie funkcjonuje? Bo mam wrażenie, że to jest trochę uproszczenie, które krzywdzi Lwów. Sama znam takie osoby i nie wszystkie są uzależnione od atencji.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@prophecy01)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to chciałam powiedzieć. Ja mam Słońce w Lwie i moge miesiącami pracować w ciszy, bez żadnego zewnętrznego uznania. Ale kiedy skończę coś wanego i nikt tego nie zauważy - to wtedy coś we mnie pęka. Więc może chodzi nie tyle o ciągłą uwage ile o to, że twórczość musi w pewnym momencie zostać "widziana"? Bez tego czuję, że jakby nie istniala.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Prophecy, a czy myślisz, że to jest specyfika Lwa, czy ogólnie ludzka potrzeba bycia widzianym? Bo mam Słońce w Strzelcu i też mi zależy, żeby moja praca była dostrzeżona. Zastanawiam się, czy to lwia cecha, czy po prostu każdy tego potrzebuje, tylko Lew mówi o tym głośno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 187

@Tola.2 Celne pytanie i wlasnie tu widać różnicę jakościową. strzelec szuka uznania dla idei którą reprezentuje - dla prawdy dla wizji. Lew szuka uznania dla siebie jako osoby, jako tworcy. Dla Strzelca oklaski są miłe ale nie konstytutywne. dla Lwa - i tu wracam do tego, o czym Tekla pisła - brak widowni może dosłownie zaburzyć poczucie własnej egzystencji. To nie jest słabość, to jest struktura tej energii.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Śledzę tę rozmowe i robię notatki, bo to jest naprawdę gesty temat. Chcę zapytać o cos praktycznego: czy jest jakiś sposób żeby Lew nauczyl się tworzyć dla samego siebie, bez tej zależności od zewnętrznego odbioru? Czy to jest możliwe w ramach tej energii, czy to wymaga świadomej pracy nad cieniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Selena91 Możliwe i jest to właśnie dojrzałe wyrazenie Lwa. Jung powiedzałby, że chodzi o integrację cienia - Lew musi nauczyć sie być własną publicznością. To nie znaczy odcinania się od uznania, ale budowania wewnętrznego źródła, z którego pochodzi poczucie wartości. W praktyce astrologicznej patrzyłabym wtedy na aspekty Słońca z Saturnm - Saturn daje tę wewnętrzną strukturę i wymog, zeby zasłużyć na własny szacunek. Lew z Saturnem w aspekcie często duzo głębiej rozumie tę lekcję choć bywa, że z bólem.


Odpowiedz
Wpisy: 1076
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytałem cały wątek i mam wrażenie, że Lew jest w astrologii trochę źle rozumiany przez popularną astrologię. Znaczy te wszystkie "Lew lubi być w centrum" to chyba jest tylko wierzchołek. A ta energia solarna, o której Tekla pisze, to chyba chodzi o coś głębszego - o potrzebę manifestowania swojej woli w świecie? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Karrot Myślę, że masz rację w tej intuicji. Słońce jako planeta w astrologii to nie jest "co lubię", tylko "czym jestem". I Lew jako znak Słońca podnosi tę stawkę - tutaj pytanie "kim jestem" jest stawiane najgłośniej. Ale żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba coś stworzyć, wyrazić, zostawić ślad. Stąd ta kreatorska natura.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wskoczę z boku z takim osobistym pytaniem, ale mój partner ma Słońce w Lwie i Mars w Skorpionie. Czy ktoś może mi powiedzieć, jak to działa razem? Bo z jednej strony ta potrzeba uznania i bycia widzianym, a z drugiej ta mars-skorpionowa intensywność i skrytość. Wydaje mi się, że to dwa sprzeczne impulsy i to tworzy u niego napięcie, którego nie rozumiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 187

@Czeremcha91 To bardzo interesjuący uklad i nie jest taki rzadki. mars w Skorpionie da woli bardzo specyficzny wyraz - działanie z ukrycia niechec do odsłaniania planow przed ich realizacja. a Słońce w Lwie chce być widziane. te dwa impulsy razem tworza kogoś, kto intensywnie pragnie uznania, ale nie chce pokazać, jak bardzo na tym mu zależy. Może masz wrazenie, że partner jednoczesnie szuka uwagi i odpycha, gdy za blisko podchodzisz do jego spraw? Pytam bo to byłoby typowe.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dziękuję za tę odpowiedź, Aeon. To naprawdę dużo wyjaśnia. Chciałam dopytać jeszcze o jedno - czy ta niechęć do odsłaniania planów, którą wymieniłaś, przejawia się u niego dosłownie? Bo mój partner właśnie tak działa - nigdy nie mówi z góry, co planuje, a potem prezentuje gotowy efekt. I zawsze oczekuje, że będę pod wrażeniem. Zastanawiam się, czy to jest cecha układu, czy po prostu jego osobowość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 187

@Czeremcha91 To bzrmi jak bardzo czysta manifestacja. Mars w Skorpionie ma naturalną tendencję do działania pod powierzchnia - i to nie jest manipulacja, tylko prawdziwa strategia ale pytanie, które bym zadala: czy kiey już to "prezentuje" to jest z tobą szczery w tym co kosztowalo go osiągnięcie? Bo Slonce w Lwie chce byc widziane w calej chwale, ale Mars w Skorpionie rzadko pokazuje ślady wysiłku. To może tworzyć bardzo specyficzny rodzaj samotności.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Przeglądam tę rozmowę o Czeremchy partnerze i mam pytanie, które może być prowokacyjne - czy my rozmawiamy teraz o astrologii, czy o konkretnej relacji? Bo mam wrażenie, że to dwa różne tematy i łatwo je pomieszać. Układ planet może wiele tłumaczyć, ale czy nie ryzykujemy, że zaczniemy patrzeć na żywego człowieka przez schemat?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Willowa To jest uczciwe zastrzeżenie. Ale myślę, że w kontekście tego wątku - Słońca w Lwie jako zasady - te przykłady z życia są wartościowe właśnie dlatego, że pokazują, jak ta energia działa w praktyce, nie tylko w teorii. Czeremcha daje nam żywy materiał do analizy. Oczywiście żaden horoskop nie zastąpi rozmawiania z partnerem.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

Rozumiem tę uwagę, Willowa, i masz rację, że to dwa poziomy. Mnie interesuje ten astrologiczny właśnie dlatego, że pomaga mi coś rozumieć - nie tłumaczyć, ale rozumieć. Ale wracam do pytania Aeon - ta samotność, którą opisałaś. Czy to znaczy, że Lew z Marsem w Skorpionie ma problem z byciem naprawdę widzianym, mimo że tego najbardziej chce? 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Czeremcha91 To jest bardzo trafne intuicyjnie. Jest taka paradoksalna struktura u Lwow - pragnienie bycia widzianym i jednoczesna niemożność pokazania pełnej słabości. Lew prezentuje się, ale rzadko eksponuje rany. a kiedy do tego dojdzie Mars w Skorpionie, który z natury chowa to, co kruche - to ten paradoks się pogłębia. osoba z zewnątrz widzi siłę i charyzmę, ale nie dostaje dostepu do wnętrza. I sam Lew nie zawsze wie, jak o ten dostęp poprosić.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 326

@Tekla73 A czy to znaczy, że Lew właściwie nigdy nie jest do końca widziany tak, jak chce? Że ta potrzeba bycia widzianym jest w jakimś sensie niemożliwa do zaspokojenia, bo Lew pokazuje tylko część siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@prophecy01)
Połączone: 2 lata temu

Ech, tola to mnie uderza, bo właśnie tak to czuję od srodka. Chcę byc widziana ale pokazuje gotowy obraz, a nie proces. I kiedy ktoś klaszcze na efekt, to gdzieś w środku wiem, że nie widział tego, co naprawdę było kosztowne. Nie wiem, czy to Lew, czy po prostu ja - ale to jest bardzo precyzyjny opis.


Odpowiedz
Wpisy: 1076
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do Prophecy i w ogóle do wszystkich, którzy mają Słońce w Lwie - czy wy sami postrzegacie siebie jako "kreatorów" w tym sensie, który Naparstnica opisała na początku? Bo obserwuję ten wątek i mam wrażenie, że to określenie jest trafne, ale czy Lew sam tak o sobie myśli, czy to tylko zewnętrzna etykietka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@prophecy01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Karrot Nie myślę "jestem kreatorem" w takim świadomym sensie. To bardziej takie... poczucie, że sytuacje wokol mnie nie są czymś, co mi się przydarza, ale czymś, w czym mam udział. Jakby wszystko było trochę moim projektem. Nie wiem czy to jest mądrość, czy trochę złudzenie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 194
Rozpoczynający temat
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Prophecy to co opisujesz jest bardzo blikie temu, co mialam na myśli na początku tego wątku. Nie chodzi o megalomanię tylko o takie egzystencjalne poczucie sprawczosci. Lew nie jest biernym odbiorcą życia - ma wbudowane przekonanie, że jest w centrum akcji i ma wpływ. Pytanie, które mnie gryzie od poczatku rozmowy: co sie dzieje z Lwem, kiedy ta sprawczość zawodzi? Kiedy coś wymknelo się spod kontroli?


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

To jest dookładnie to co chcialam zapytac. Mam w notatkach ten wątek o wewnętrznej publiczności, który Tekla poruszyla wcześniej, i lacze to teraz z tym, co Naparstnica pyta. czy Lew, kiedy traci poczucie sprawczości nie zaczyna szukac zewnętrznej publiczności jeszcze intensywniej? Jakby chcial skompensować wewnętrzny chaos zewnętrznym uznaniem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Selena91 Dokładnie tak to działa i jest to jeden z kluczowych mechanizmów ceinia Lwa. Kiedy wewnętrzne poczucie autorstwa zawodzi, Lew instynktownie szuka potwierdzenia na zewnątrz. To jest regresja - cofnięcie do wcześniejszego etapu, gdzie tożsamość była uzalezniona od reakcji innych. Dojrzały Lew potrafi siedzieć z tym dyskomfortem i nie uciekać w performance. Niedojrzały - intensyfikuje pokaz właśnie wtedy, gdy czuje sie najbardziej pusty.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Tekla73 To co opisujesz - ta regresja do performance'u w chwili kryzysu - czy to jest cos, co widać w karcie urodzenia? Czy istnieje jakiś aspekt lub układ, ktory wskazuje, że dany Lew jest bardziej podatny na tę pułapkę? 🙂


Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 187

@Weronka83 Patrzyłabym przede wszystkim na to, co dzieje się z Księżycem i Saturnem. księżyc pokaże jak ta osoba radzi sobie z emocjami w sytaucji kryzysu - Księżyc w trudnym miejscu (powiedzmy w Koziorożcu albo w trudnym aspekcie do Saturna) może dawac czlowiekowi, ktory z zewnątrz jest charyzmatyczny jak Lew a w środku bardzo surowy dla siebie. I to wlasnie jest paliwo dla tego kompensacyjnego performance'u.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@nuna98)
Połączone: 1 rok temu

Przeglądam tę rozmowę i chcę zapytać o coś podstawowego, bo nie wszystko rozumiem - kiedy mówicie o "domicylium" Slonca w Lwie, to chodzi o to, że Slonce jest jak... u siebie w domu? I że dlatego ta energia jest silniejsza? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Nuna98 Tak, to dobry skrót myślowy. Każda planeta ma znak, w którym działa zgodnie ze swoją naturą - to właśnie domicylium. Słońce "rządzi" Lwem, więc kiedy jest tam w karcie, nie musi pracować pod prąd. Ale jak wcześniej Tekla mówiła - to nie znaczy łatwiej w sensie bez wyzwań. Znaczy tyle, że energia solarna jest spójna, wyraźna i działa po swojemu. Czasem zbyt głośno.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@anielka_79)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam takie pytanie, może trochę z boku - czy Slonce w Lwie inaczj działa u kobiet i u mężczyzn? Mam na myśli to że kulturowo mężczyźnie jest latwiej "być w centrum" i żądać uwagi, a kobieta z tym samym ukladem może być postrzegana inaczej. Czy astrologia to jakoś uwzględnia czy to czysto energetyczne niezależnie od plci?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Anielka_79 To jest ciekawe pytanie i myślę, że astrologia sama w sobie jest poza płcią - mówi o energii, nie o roli społecznej. Ale masz rację, że kontekst kulturowy modyfikuje to, jak ta energia może być wyrażona albo stłumiona. Kobieta z Słońcem w Lwie może przez całe życie słyszeć, że jest "za głośna" albo "za bardzo siebie". To może bardzo specyficznie skomplikować właśnie ten temat "kreatora".


Odpowiedz
Wpisy: 194
Rozpoczynający temat
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Anielka i Willowa, to jest bardzo ważny watek. Myślę, że Lew jako archetyp nie jest ani męski ani żeński - jest solarny, czyli dotyczy zasady indywiduacji. Ale Willowa ma racje, że kulturowe oczekiwania moga tę energię blokować albo deformować. Kobieta, której przez lata mówiono "nie wywyższaj się" może mieć Słońce w Lwie całkowicie schowane pod ziemię. i to jest wtedy widoczne jako ciągłe poczucie, że coś w niej jest stłumione, że nie może być sobą. Wracajac do tytułu watku - "tożsamość kreatora" to nie jest coś danego od razu. To jest coś, do czego trzeba dojść, i ta droga jest różna w zależności od tego ile zewnętrznych przeszkod napotkała po drodze.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Naparstnica, to co piszesz o deformowaniu energii przez kulturowe oczekiwania - czy to znaczy, że Lwica, która nauczyła się być "niewidoczna", żeby nie wychylać się za bardzo, tak naprawdę nosi w sobie tę energię w jakiejś skompresowanej formie? I że ona w końcu musi gdzieś wyjść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Tola.2 Właśnie tak to rozumiem. Energia solarna nie znika, ona szuka ujścia. Jeśli nie może wyjść prrzez twórczość, przez obecność, przez świadome bycie w centrum, to wychodzi przez kontrolę, przez chorobę, przez relacje, gdzie Lew obsadza kogoś w roli swojego widownika bez jego zgody. To jest właśnie to, o czym mówiłam - deformacja, nie nieobecność energii.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@prophecy01)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, to mnie uderza w środek. Obsadzanie kogoś w roli widownika bez jego zgody - czy ktoś jeszcze rozpoznaje to u siebie? Ja mam takie momenty, że układam w głowie, jak ktos mógłby zareagować na to, co robię. Jakby ta "wewnętrzna publiczność", o której Tekla mówiła, stawała się zbyt mała i muszę ją uzupełniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Prophecy01 To co opisujesz to jest bardzo precyzyjna obserwacja i rzadko ktoś to tak klarownie nazywa. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mowisz o wyobrażonej reakcji konkretnych osób, czy raczej o jakimś abstrakcyjnym "ktoś"? Bo to są dwa rozne mechanizmy i każdy z nich wskazuje na coś innego w strukturze cienia.


Odpowiedz
(@prophecy01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Tekla73 Raczej konkretne osoby. Mam kogos w głowie kto patrzy. Czasem to jest ktos z przeszłości, kto mnie nie doceniał. Piszę to i czuje się trochę dziwnie, ale chyba o to chodzi w tym watku - żeby to nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Tekla, mam do ciebie pytanie o te dwa mechanizmy, które wymieniłaś. Czy wyobrazona reakcja konkrettnej osoby to jest bardziej kwestia Słońca, czy może tam Merkury albo Księżyc też maja coś do powiedzenia? Bo brzmi to dla mnie jak coś, gdzie dochodzi do głosu historia emocjonalna, a nie czysta zasada solarna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Aeon_74 Masz rację, że to nie jest czyste Słońce. Powiedziałabym, że Słońce określa potrzebę - bycia widzianym jako twórca jako ktos znaczacy. ale to, kogo konkretnie Lew obsadza jako widownika i skąd ta osoba pochodzi - to już jest Księżyc i jego historia. Mars powie jak bardzo agresywnie ta potrzeba będzie dochodzić swoich praw. słońce daje motyw, reszta karty daje scenografię.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i mam wrażenie, że ta "wewnętrzna publiczność" jest właściwie czymś, co każdy ma, tylko u Lwów jest to bardziej strukturalne. Czy źle rozumiem, czy to jest coś, co odróżnia Lwa od innych znaków - że ta publiczność jest warunkiem tworzenia, a nie efektem ubocznym?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@selena91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 295

@Weronka83 Mam w notatkach cos podobnego - jakiś czas temu kts tutaj (chyba Tekla) powiedzial, że dla Lwa stworzenie czegoś bez widownia jest jak drzewo padające w lesie bez nikogo. Pytanie, czy ten dźwięk istnieje. I wlasnie to chyba odroznia Lwa od powiedzmy Panny, ktora może tworzyc w ciszy i czuć sie spełniona. ale czy to jest zaleta czy ograniczenie? Nie wiem


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1076

@Selena91 Ale czy to nie jest trochę niesprawiedliwe wobec Lwów? Jakbyśmy zakładali, że potrzeba bycia widzianym to słabość. Przecież artysta, który wystawia obrazy, też potrzebuje widowni - i nikt mu z tego powodu nie zarzuca braku głębi.


Odpowiedz
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Karrot Dokładnie to chciałam powiedzieć. Myślę, że gdzieś w tej rozmowie zaczęliśmy traktować potrzebę uznania jak defekt. A to jest po prostu zasada Słońca - dawać światło i mieć świadomość, że ktoś je odbiera. Problem nie jest w samej potrzebie, ale w tym, co się dzieje, kiedy ta potrzeba staje sie jedynym motorem działania.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: