Słońce w Bliźniętach to jeden z tych układów, o których wszyscy mówią jedno i to samo - zmienność, ciekawość bla bla. Ale zastanawiam się, czy ta cała "potrzeba różnorodności" to rzeczywiście głęboka cecha tożsamości Bliźniąt, czy może bardziej mit który się powiela? Znam kilka Bliźniąt, które są zaskakująco stałe w swoich wyborach i relacjach. Nie pasują do tego obrazka wiecznego motyla. Może ktos ma inne obserwacje?
Dokładnie o tym myślałam ostatnio. Sama jestem Bliźniętami i przez lata myślałam, że coś ze mną nie tak, bo nie czuję tej potrzeby ciągłego skakania z tematu na temat. Dopiero jak zaczęłam głębiej czytać o tym znaku, dotarło do mnie, że Bliźnięta to tak naprawdę znak KOMUNIKACJI i POŁĄCZEŃ, nie chaosu. To dwie różne rzeczy i często się je myli.
A możesz rozwinąć tę różnicę? Bo właśnie próbuję zrozumieć własny horoskop i mam Słońce w Bliźniętach z ascendentem w Pannie i te dwa wpływy strasznie mi się ze sobą gryzą w opisach. Mówią, że Bliźnięta chcą wszystkiego naraz, a Panna lubi porządek i skupienie. Co z tego wynika dla tożsamości?
O matko, czytam i zastanawiam sie nad wlasnym przypadkiem mam Slonce w Bliźniętach i od zawsze słyszę że jestem "niestały" albo "trudno mi się skupić". ale ja sie skupiam tylko że na wielu rzeczach jednocześnie i to mi daje energię a nie odbiera. Czy to jest właśnie ta "tożsamość komunikacji" o ktorej piszecie? Że to nie niestalosc tylko jakiś inny sposob przetwarzania?
O dekanatach to dobry trop. Sama jestem z drugiej dekady Bliźniąt, czyli z wpływem Wagi, i rzeczywiście ta potrzeba równowagi i relacji jest u mnie silniejsza niż ta stereotypowa "skakanie po tematach". Ale zastanawiam się, czy nie za bardzo rozdzielamy to, co powinno być widziane razem. Czy różnorodność u Bliźniąt to nie jest właśnie SŁUŻBA komunikacji, a nie cel sam w sobie?
Wchodzę w ten watek bo dekanaty to ważna sprawa ale chcialaym cofnac się do pytania z tytulu. Czy Bliźnięta naprawdę POTRZEBUJA roznorodnosci? Moim zdaniem to zalezy od tego, jak rozumiemy słowo "potrzeba". Solnce w Bliźźniętach daaje glod informacji i kontaktu, ale nie koniecznie glod nowosci dla samej nowosci. Znam Bliznieta, ktore spędziły lata na jednym temacie i byly przy tym absolutnie zywe - bo ten temat dawał im nieskończone mozliwosci polaczen i interpretacji. roznorodnosc moze byc wewnetrzna.
To co mówisz o "myśleniu na głos" to jakby opis mojego życia. Zawsze myślałam, że to wada, że muszę wszystko z kimś omówić zanim to rozumiem. A to może po prostu Bliźnięta? Ale jak to się łączy z tą tożsamością - że komunikacja TO JEST rdzeń, a nie sposób do czegoś innego?
Czytam i chłonę, bo sama mam Słońce w Bliźniętach. Ten wątek o Hermesie jako psychopompie mnie zatrzymał. Nigdy nie myślałam o swoim znaku od tej strony. Czy są jakieś teksty, które opisują to głębiej? Znaczy stricte astrologicznie nie tylko mitologicznie? 😛
Wchodzę z boku, bo obserwuję tę dyskusje i widzę że wszyscy skupiacie się na Słońcu, ale pomijasz jedno - gdzie stoi Merkury w tym wszystkim. Slonce w Bliźniętach to fundament, ale sam charakter komunikacji - czy jest to komunikacja emocjonalna intelektualna, intuicyjna - to już rządzi pozycja Merkurego w konkretnym horoskopie. Dwie osoby ze Słońcem w Bliźniętach, ale jedną z Merkurym w Byczku a drugą z Merkurym w Raku, to dwa kompletnie różne sposoby wyrażania tej samej esencji. Macie to w swoich mapach?
To zestawienie Merkurych bardzo porządkuje myślenie o tym znaku. mam pytanie do bardziej doswiadczonych - czy istnieje jakiś układ planet, przy którym Slonce w Bliźniętach traci tę swoja komunikacyjną nature prawie całkowicie? Albo odwrotnie - kiedy jest wzmocnione do maksimum? Pytam, bo chcę lepiej rozumieć skalę możliwości tego znaku. 🙂
Słuchajcie, Odnosząc się do tego, co powiedziała Opaline o różnorodności wewnętrznej, bo mi się kręci w głowie. Jeśli Bliźnięta nie potrzebują różnorodności zewnętrznej, tylko wewnętrznej przestrzeni do myślenia i dialogu - to co się dzieje, kiedy ta przestrzeń jest zablokowana przez, powiedzmy, trudny aspekt Saturna do Słońca? Macie doświadczenia z takimi układami?
Saturn kwadrat lub opozycja do Słońca w Bliźiętach to jeden z najtrudniejszych ukladow dla tego znaku, bo Saturn ogranicza i powaznieje dokladnie to co Bliznieta potrzebują mieć lekkie i otwarte. Taka osoba często odczuwa że jej słowa są nieważne, że mówienie nie ma sensu, że i tak nikt nie słucha. Efekt bywa dokladnie jak oisuje Jarzab04 - zamkniecie. Ale co ciekawe, jeśli taka osobba przejdzie swoąj lekcje Saturna czesto staje się najgłębszym i najpoważniejszym komunikatorem ze wszystkich Blizniat. saturn zawsze chce czegoś nauczyć, nie tylko zabrać.
Dziekuje Wam wszystkim za tę dyskusje, to jest naprawdę otwierające. Sam mam Slonce w Bliznietach i Saturn w koniunkcji, nie w kwadraturze, ale blisko. Czy koniunkcja dziala podobnie jak kwadrat, czy to inny rodzaj napiecia? Bo ja rcazej nie czuję się "zablokowany" w komunikacji ale za to czuję jakiś ciężar odpowiedzialności za to co mowie. Jakby każde słowo miało wagę.
Koniunkcja Saturna ze Słońcem to zupełnie inna energia niż kwadrat. Kwadrat tworzy tarcie - zewnętrzne blokady, poczucie że świat nie słucha. Koniunkcja stapia te dwie zasady w jedną - Słońce w Bliźniętach nosi Saturna w sobie. To może dawać komunikacje bardziej zwazona, przemyślaną, może nawet powolniejszą ale głębszą. Czy czujesz że zanim coś powiesz, musisz to najpierw dokladnie w sobie poukładać?
E tam, wróćmy na chwilę do tego pytania, ktore zadałam kilka postów temu, bo chyba trochę odpłynęłyśmy. pytałam o układy, które wzmacniają lub osłabiają komunikacyjna naturę Słońca w Bliźniętach. saturn to jeden przykład. Ale co z Merkurym w konjunkcji ze Słońcem? Bo to chyba byłoby wzmocnienie tej istoty, prawda? Kiedy władca znaku siedzi tuż przy Słońcu, to ta komunikacyjna tożsamość musi być bardzo silna.
Merkury w koniunkcji ze Sloncem czyli tak zwane Merkury combust albo cazimi jesli bardzo blisko - to temat na osbona rozmowę, bo jets kontrowersyjny w astrologii. tradycja mowi że Merkury spalony przez Slonce traci sile ale Bliznieta rzadza Merkurym, więc ta spalona energia wraca z powrotem do znaku jako coś bardzo subiektywnego, wewnętrznego czy ktos z Was ma taki układ i moze powiedzieć jak to czuje?
Zatrzymuje się na tym co powiedziała Melanijka bo to ważne. Ten brak oddzielenia mysli od seibie - to brzmi jak coś co musi bardzo komplikowac relacje prawda? Bo jesli druga osoba mowi "nie zgadzam sie z tobą" to ty słyszysz "nie akceptuję cie". czy Bliźnięta z mocnym Merkurym mją z tym szczególny problem, czy to kwestia całego wykresu?
Mars w Bliźniętach przy Merkurym combust - to brzmi jak wykres kogos kto myśli i walczy słowami jednocześnie. Melanijko czy twoje konflikty toczą się głównie przez język, dobor slow, przez to co ktoś powiedział albo czego nie powiedział?
Nie, myślę że to jest rdzeń tematu - tozsamosc przez komunikację. Melanijka właśnie bardzo konkretnie pokazuje jak Słońce w Bliźniętach żyje. To nie jest dygresja to jest przykład działania tej zasady w praktyce. Chciałabym tylko dopytać Zaklinacza.kę - wspominałeś wcześniej że Merkury w różnych znakach bardzo zmiienia wyraz Słońca w Bliźniętach. Co byś powiedział o Merkurym w Bliźniętach, we własnym znaku? To chyba maksymalne wzmocnienie tej energii?
Ja mam właśnie Merkury w Bliźniętach i mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, że moja głowa nigdy nie milczy. Dosłownie. Ciągły dialog wewnętrzny, skakanie od myśli do myśli, ale też łatwość w odnajdywaniu słów kiedy chcę coś powiedzieć. Tylko nie wiem czy to jest "wzmocnienie" czy po prostu... przesterowanie? Bo czasem ta łatwość słów jest pułapką, bo mówię zanim pomyślę do końca.
Wczytuje sie w tę rozmowe i zaczynam rozumiec dlaczego zawsze lepiej mi szoł w rozmowie niz w pisaniu raporty w pracy są dla mnie tortura, ale na spotkaniu gdzie mogę reagować, improwizować - to jest moje środowisko myślałem że to jakas wada skupienia a to może po prostu Merkury w Raku kontra Słońce w Bliznietach? Te dwie zasady gdzies się w sobie szarpia?
Obserwuję tę rozmowę od dłuższego czasu i chcę dodać coś od strony, której tu jesczze nie było. Ta potrzeba kontaktu emocjonalnego żeby komunikacja działała - to nie jest tylko kwestia Merkurego w Raku. To jest pytanie o to, które centrum energetyczne jest otwarte przy komunikacji. bliźnięta naturalnie rezonują z gardlowa czakrą, z Vishuddha. Ale kiedy Merkury jest w znaku wodnym, komunikacja często idzie przez czakrę serca najpierw. I tu pojawia się pytanie - czy Bliźnięta z Merkurym w Raku mogą mieć trudność z przekazywaniem idei, które nie są zakorzenione w uczuciu?
No dobra skąd to pochodzi - dobre pytanie, Hortensjo. To nie jest jedna tradycja raczej synteza kilku. W systemach jogi i tantry czakra gardła, Vishuddha, jest centrum wyrazu i prawdy. W połączeniu z obserwacją astrologiczną - że Bliźnięta jako znak powietrzny operujją przez wymianę, a Merkury rządzi nerwami i połączeniami - zaczęłam widzieć bardzo spójny wzorzec u osób z dominującą energią Bliźniąt. Nie twierdzę że to jest "w tradycji". To moje robocze sposób obserwacyjne. Ale jeśli patrzysz na kogoś, kto ma zablokowaną Vishuddhę i jednocześnie zablokowaną komunikację a Słońce w Bliźniętach - to jest wyraźna zbieżność. Czy to dowód? Nie. Ale wzorzec jest powtarzalny.
Właśnie to zdanie mnie zatrzymuje - "gdy nie mogą mówić, tracą punkt odniesienia dla siebie". To jest... tak. Kiedy jestem w sytuacji, gdzie muszę milczeć - długie spotkania gdzie nie mogę się odezwać, albo konflikt gdzie ucinam kontakt - czuję się jakbym się rozmywała. Nie wiedziałam jak to nazwać. Myślałam że jestem po prostu ekstrawertykiem, ale to brzmi głębiej.
Melanijko, to co piszesz jest niesamowite, bo ja mam bardzo podobnie i zawsze myślałam że to jakaś neurotyczność. Ten dziennik - dokładnie to samo. Nie piszę żeby zapamiętać, piszę żeby wiedzieć co czuję. Bez pisania nie wiem co czuję. Czy to jest właśnie to Słońce w Bliźniętach czy może Merkury?
To bardzo konkretne pytanie. W klasycznej astrologii mowimy że znaki zmienne a Bliznieta to znak zmienny, potrzebują napiecia z elementem stałym albo kardynalnym żeby zaistnieć w pelni. Ale tu jest pewna pułapka w myśleniu: nie chodzi o to, że Bliźnięta bez Koziorożca są "niepełne". Chodzi o to, że kazdy znak wyraża sie pelniej, gdy ma coś, z czym moze wejść w dialog. Bliznieta dialogują ze wszystkim - to ich natura. napiecie jest dla nich paliwem nie defektem.
Jarzab04, to jest tak trafne, że muszę chwilę posiedzieć z tym pytaniem. Bo kiedy szukam różnorodności - nowe tematy, nowe rozmowy, nowi ludzie - to zawsze mi wyglądało jak ciekawość. Ale może to jest właśnie ten mechanizm: szukam bodźca do mówienia, bo mówienie jest dla mnie formą istnienia. Różnorodność nie jest celem, jest środkiem do podtrzymania aktywności językowej?
