Właśnie to "czy wiesz po co" jest kluczem w pracy z jakąkolwiek energia nie tylko Bliźniąt. I wracając do tego, o czym mówiłam wcześniej - Vishuddha, gdy jest w pełni otwarta i aktywna, nie potrzebuje zewnętrznych bodźców do wyrazu. Mówienie rodzi się z wewnętrznej pełni, a nie z niepokoju. Mysle że wiele osób ze Słońcem w Bliźniętach zyje gdzieś między tmi dwoma biegunami - raz mowi z pełni, raz mówi zeby nie czuć pustki.
Sledze tę rozzmowe od samego początku i nie mogłem sie powstrzymać, żeby nie napisać - to jest naprawde jedno z głębszych omowien Bliźniąt, jakie czytalem. mam Slonce w Bliźniętach i Nyja, to co powiedziałaś na końcu - "mówi z pełni albo mowi zeby nie czuć pustki" - to jest doslownie opis mojego życia. Tylko nie wiedziałem jak to ubrać w slowa. czy jest jakas praktyka astrologiczna albo energetyczna, która pomaga przesunac sie w stronę tego pierwszego trybu?
Hortensja, to pytanie o praktykę jest właściwie najważniejsze w całym wątku. Bo możemy rozmawiać o arcehtyp Bliźniąt ile chcemy, ale jeśli ktoś żyje z tym na co dzień, potrzebuje czegoś konkretnego. Moje doświadczenie z Vishuddha i pracą z energią komunikacji wskazuje na jedno: zanim zaczniesz ją "naprawiać", musisz najpierw rozróżnić - czy mówisz z centrum czy mówisz żeby zagłuszyć ciszę. Bliźnięta ze Sloncem muszą nauczyć się rozpoznawac tę różnicę. I to nie jest praca intelektualna - to jest praca somatyczna. Czujesz ją w gardle, nie w głowie
Hmm chcę tu wejść bo to ważne - Slonce i Merkury to dwa rozne ciała i napiecie między nimi to nie jest błąd to jest konfiguracja merkury w Raku przy Słońcu w Bliźniętach tworzy coś, co w tradycyjnej astrologii nazywamy dyssocjacją znaku - Merkury nie jest w swooim domowym znaku ale w znaku ktory jest mu obcy żywiołem. I to nie jest zle, ale wymaga świadomości. Ta emocjonalna warstwa myślenia o ktorej mówisz Kabalisto, to jest twój Merkury mówiący swoim jezykiem.
Sledze tę rozmowe o Merkurym i zaczynam sie gubic troche. chcę wrocic do tego co Nyja powiedziala o gardle i o pracy somatycznej. Bo dla mnie jako kogoś kto ma Slonce w Bliznietach i nigdy nie myślał o tym od tej strony - co to jest ta pracca somatyczna z komunikacja? Czy to jest cos w rodzaju ćwiczeń oddechowych, czy cos innego?
Tu chcę dorzucić wątek, ktory mi chodzi po głowie od kilku postow. Mówimy o pracy z komunikacją jako czymś co Bliźnięta muszą świadomie rozwijać. Ale pytanie jest też o to, kiedy ta komunikacja jest już dojrzała - jak ona wygląda? Bo mamy obraz niedojrzałych Bliźniąt jako kogoś kto mówi z pustki. A dojrzałe Bliźnięta? Jak to wygląda w praktyce życiowej?
No i prosze, dojrzałe Bliznieta to dla mnie ktos kto potrafi milczec i wiedziec że wciąż istnieje. to jest ta praca. Nie chodzi o to żeby mówić mniej albo więcej. Chodzi o to, żeby milczenie nie bylo zagłuszane lekiem. Widziałam to w praktyce - osoby ze Sloncem w Bliznietach, które prezszły przez jakis rodzaj wymuszonego milczenia chorobę strate, wycofanie - i wróciły do komunikacji z zupełnie inną jakością jakby wiedzialy już skąd mowia.
Czytam te ostatnie posty i chcę powiedzieć że jestem wdzięczny za tę rozmowe niesamowicie. Ale mam jedno konkretne pytanie do teggo co Nyja opisuje - jak długo trzeba tak przy tym siedziec? Bo mam wrażenie że jak probuje zostać z tym dyskomfortem to po chwili zaczynam analizować dlaczego go czuje i już jestem znowu w głowie.
Chcę się tu zatrzymać bo Kabalista67 powiedział coś co mnie też bardzo dotyczy. Ten powrót do analizowania zamiast zostania z odczuciem. Czy to jest mechanizm obronny? Bo jak o tym myślę to to wygląda jakby głowa robiła wszystko żeby nie zostać z ciałem sam na sam.
To mnie bardzo porządkuje. Mówimy o dojrzałym Bliźniaku jako kimś kto potrafi milczeć bez lęku - a teraz Zofijka dodaje że samo mówieine dużo moze być formą ucieczki. To są dwie strony tej samej monety. Ciekawe czy jest jakiś znak w wykresie który mógłby pokazać kiedy ktos jest w tym ucieczkowym mowieniu a kiedy w prawdziwym wyrażaniu?
Hortensja zadała bardzo konkretne pytanie astrologiczne. Powiem tyle: w tradycyjnej astrologii patrzy się wtedy na aspekty Merkurego do Neptuna i Saturna. Neptun przy Merkurym może dawac mowienie które odpływa, które jest płynne ale nieuchwytne. Saturn przy Merkruym daje często milczenie, blokadę ale kiedy Saturn jest dobrze zaspektowany - mowe ktora waży słowa. nie ma jednej odpowiedzi bo to zawsze zależy od całego wykresu.
Chcę zapytać o coś co mi chodzi po głowie. Mówiłyście o dojrzałym Bliźniaku, o pracy z milczeniem, o Vishuddzie. Ale skąd człowiek wie że jest w tej pracy, a nie że po prostu stał się bardziej wyciszony przez okoliczności życiowe? Pytam bo sama przeszłam przez okres kiedy mówiłam mniej i myślałam że dojrzewam, a potem okazało się że po prostu się wycofałam.
Milczenie jako wiadomość - to jest bardzo Bliźniacze i bardzo trafne. Bliźnięta nie przestają komunikowac kiedy milczą, one komunikują milczeniem. I to jest jeden z powodów dlaczego ta praca jest dla nich szczególna - nawet cisza jest u nich nośnikiem treści. Pytanie do Hortensji, bo ona zaczęła ten wątek o dojrzałości: czy dojrzałe Bliźnięta to ktoś kto używa milczenia świadomie czy ktoś kto milczenie po prostu przeżywa?
Ojoj, bardzo dziękuję za tę rozmowę wszystkim, naprawde. Ale mam teraz konkretne pytanie do Zaklinacza i Hortensji - czy wy sami, ze Słońcem w Bliźniętach lub innym ukladem, przeszliscie przez tę pracę z milczeniem? Bo chętnie usłyszę jak to wygląda z doświadczenia, nie tylko z teorii. 🙂
Obserwuję ten watek od samego początku i nie odzywałam się bo wszystko było ponad moje pojecie - ale teraaz czuję że muszę zapytać o cos zupełnie podstawowego. Macie tu Słońce Merkury, Vishuddha dyssocjacja aspekty. Ja mam Słońce w Bliźniętach i kompletnie nie wiem swojego wykresu. czy jest sens zacząć od horoskopow urodzeniowych jeśli chce sie zrozumiec to co tu opisujecie? Od czego w ogole zaczac?
