Nawiązując do tego, co mówiła Tatarak o pokórze - mnie zastanawia czy Barany w ogóle latwo przyznaja, że czegoś im brakuje. Bo wszystko w tym znaku brzmi jakby szło do przodu, jakby strach byl obcy. a tu nagle potrzeba kogos do balastowania. Czy wy to czujecie jako słabość, czy jako strategię?
O matko, to co mowisz o strategii, a nie słabości, to jest właśicwie zmiana ramy ale zastanawiam sie - czy Baran to przyjmuje bez oporu? Bo z tego co czytam w tym wątku, wydaje sie, że samowystarczalność jest dla Barana jakimś fundamentem tożsamości. Przyznanie "potrzebuje kogos do balastowania" to chyba dość powazny przełom.
To jest klasyczne przekodowanie słoneczenj energii Barana - Słońce w tym znaku napedza przez sprawczość. Kiedy Baran zrozumie, że dobieranie partnera z komplementarnymi cechami to jest akt sprawczy, a nie przyznanie sie do słabości, opór zwykle maleje. Ale to wymaga już jakiegos poziomu swiadomosci swojego wykresu.
Ale wracając do samego Slonca w Baranie i tozsamosci przedsiębiorcy - zastanawiam się czy ten strach, o którym mowi tytul wątku, w ogóle jest tym co Barany czują. Może to nie jest brak strachu tylko inne jego oblicze? Bo z tego co tu czytam, ten wzorzec uciekania od stagnacji brzmi jak bardzo specyficzny rodzaj lęku.
Runomira, trafiłaś w sedno i o tym właśnie myślałam, kiedy zakładałam ten wątek. To nie jest brak strachu. To jest strach przed czym innym niż u wiekszosci. Baran nie boi się startu, nie boi się ryzyka finansowego tak jak może Byk. Baran boi się stagnacji, nudy, zamknięcia w czyms co przestało żyć. To jest lęk, tylko inaczej nakierowany.
I numeroologicznie to ma swoje odbicie - jedynka, która rządzi Baranem, to energia inicjacji, ale jedynka nie ma w sobie cyklu domknięcia domkniecie należy do dziewiątki. Baran bez silnej dziewiątki w numerologii urodzeniowej faktycznie moze mieć strukturalny problem z finiszowaniem.
Wróćmy może do tego co Tekla napisała wcześniej o Wadze i decyzjach - bo moje pytanie nadal wisi w powietrzu. Czy ta opozycja Słońce Baran - ascendent Waga faktycznie spowalnia decyzje w biznesie, czy to raczej daje jakiś rodzaj rozeznania, którego czysty Baran by nie miał?
Ja dalej mam ten sam problem co wcześniej - sam jestem Baranem i mam ten wzorzec z porzucaniem projektów. Ale nie wiem jak rozdzielic, co jest "Baran wedlug astrologii", a co jest po prostu mna. Czy wy w ogole robicie tę różnicę, czy dla was to jest jedno?
Ojejku, czarodziej08, to jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku i cieszę się że je zadałeś wprost. Ja robiłam tę różnicę przez lata i doszłam do wniosku, że to może byc fałszywy dylemat. baran to nie jest wyrok to jest rodzaj soczewki przez którą energia przepływa. Twoja historia z porzucaniem projektów jest twoja - ale wzorzec, który ona tworzy, ma kształt barani. Czy to jedno? Może tak, może nie. Ale pytanie "czy to ja czy to znak" zakłada, że jedno wyklucza drugie.
No ale właśnie to mnie blokuje. Jak mam pracowac z tym wzorcem, jesli nie wiem czy to jest cos wbudowanego astrologicznie, czy coś co po prostu wynika z mojej historii i mogę to zmienić bez żadnej astrologii? Serio pytam, nie prowokuję
To co Kajus pisze jest wazne, bo właśnie na tym polega trudność czytania wykresow - jedno wskazanie może być tłumione przez inne. Mars w Koziorożcu przy Słońcu w Baranie to brzmi jak układ który powinien dawac i energie startowa i wytrwałość. A jednak nie daje. Czarodziej08, czy masz może jakieś planety w opozycji albo kwadracie do tego Marsa?
Wracając chwilę do watku Gerwazego o numerologii - bo nie chce żeby to zginelo. Sprawdziłam jedną z moich znajomych Baranów, o których mówiłam. Liczba życiowa cztery. Nie dziewięć. A kończy projekty znakomicie, jest znana z tego. Więc albo ta czworka coś zastępuje energię dziewiątki, albo cały ten schemat jesst bardziej złożony. Gerwazy64, jak to tłumaczysz?
Śledzę tę rozmowę o numerologii i mam pytanie może naiwne - czy te liczby życiowe można jakoś świadomie aktywować? Moja córka ma dwójkę życiową i jest Baranem. Zastanawiam się czy ta kombinacja w ogóle jej pomaga w tym co zaczyna.
Przepraszam, ale mam poczucie że ta rozmowa powoli zamienia się w poradnictwo przez astrologię i numerologię. Nie mówię złośliwie - naprawdę pytam: czy wy uważacie, że to lepsze podejście niż powiedzenie córce wprost, co widzicie? Co daje ta symbolika czego zwykła rozmowa nie daje?
Fluorytka, to jest ryzyko, ktore znam. Widziałam ludzi, którzy używają znaku jako alibi. Ale to nie jest prolbem astrologii - to jest problem każdego systemu przez który patrzymy na siebie. psychologia też bywa alibi. "Jestem po traumie" też bywa wymówką. astrologia w uczciwych rękach nie mówi "taki jesteś i koniec" tylko mówi "to jest twój punkt startowy, teraz co z tym zrobisz".
