Od jakiegoś czasu obserwuję, jak wiele osób na tym forum pyta o swoją drogę życiową, o to czy robią coś właściwego, czy idą w dobrym kierunku. A tymczasem odpowiedź często leży w bardzo konkretnym miejscu w horoskopie, mianowicie w aspektach Słońca do węzła Północnego. Węzeł Północny to w astrologii punkt, który symbolizuje kierunek ewolucji duszy, to czego się uczymy, co musimy w tym życiu rozwinąć, choć często przychodzi nam to z trudem. Słońce natomiast to nasza tożsamość, wola, ego, to jak się wyrażamy w świecie. Kiedy te dwie rzeczy są ze sobą w aspekcie, pojawia się bardzo specyficzne napięcie albo harmonia między tym, kim jesteśmy, a tym, kim mamy się stać. Ktoś z koniunkcją Słońca z węzłem Północnym ma to niejako "wypisane" wprost w naturze, jakby urodził się z kompasem nastawionym na swoją misję. Ale już kwadrat czy opozycja to często długa walka z własną wygodą i przyzwyczajeniami. Dodałem jeszcze jeden wątek do tematu, bo warto go rozważyć jednocześnie: czy ktoś z was ma Słońce lub Ascendent bliski 14 stopniowi Raka? To okolice stałej gwiazdy Syriusz, jednej z najjaśniejszych na niebie, tradycyjnie łączonej z honorem, sławą i siłą wewnętrzną. Ciekaw jestem, jak to działa w praktyce w życiu konkretnych osób.
Ciekawy temat. Mam w natalusie Słońce w trygonie do węzła Północnego i mogę powiedzieć tyle: to nie jest tak, że człowiek od razu wie, gdzie iść. Trygon daje predyspozycje, ale nie przymus. Przez lata szłem zupełnie w inną stronę niż wskazywał ten aspekt i dopiero po trzydziestce zacząłem rozumieć, o co chodzi. Co do Syriusza, to mam Ascendent w 13 stopniu Raka, więc blisko. Powiem szczerze, że przez całe życie ludzie mówili mi, że mam w sobie "coś", co trudno zdefiniować, jakiś autorytet, choć sam nie zawsze go czułem. Czy to Syriusz? Nie wiem, ale pozycja jest ciekawa.
O matko, właśnie sprawdziłam swój horoskop i mam Słońce w kwadracie do węzła Północnego! Strzybog, czy to znaczy, że przez całe życie będę walczyć z przeznaczeniem? Bo jakoś tak właśnie to czuję, ciągle mam wrażenie, że coś mi nie idzie tak jak powinno, że wybieram nie to co trzeba...
Chciałam zapytać, bo trochę się gubię w tych pojęciach. Węzeł Północny to jest jakiś punkt obliczeniowy, nie prawdziwa planeta, tak? Skąd w ogóle pochodzi przekonanie, że ma on jakiś wpływ na przeznaczenie? Pytam serio, bo zaczęłam niedawno zgłębiać astrologię i chcę rozumieć, skąd co się bierze, nie tylko co znaczy.
Mam Słońce w Bliźniętach w 3 domu i węzeł Północny w Pannie w 6 domu. Czy to coś ci mówi? Próbowałam sama to interpretować, ale jakoś nie mogę połączyć tych dwóch energii.
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o węźle Północnym jako o czymś, do czego mamy dążyć, a co to jest węzeł Południowy? Czy on jest zły albo nieważny? Widziałam gdzieś, że to karma z poprzednich wcieleń, ale nie wiem czy to prawda.
Hej, właśnie sprawdzam swój horoskop po raz pierwszy od lat i nie wiem nawet jak znaleźć te węzły. W którym programie to widać? Kiedyś korzystałem z astro.com ale tam tyle rzeczy że głowa boli.
Ja mam pytanie trochę z boku, ale związane z tematem. Jeśli Słońce w horoskopie jednej osoby tworzy aspekt do węzła Północnego drugiej osoby, to czy to oznacza jakiś szczególny związek karmiczny? Pytam bo właśnie porównywałam horoskopty z chłopakiem i wyszło mi coś takiego i bardzo chciałabym wiedzieć co to znaczy w relacji.
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie zrobiłam horoskop na astro.com i znalazłam węzły. Mam węzeł Północny w Wodniku i szczerze nie wiem co to znaczy. Czy Wodnik jako węzeł Północny to coś trudnego? Bo gdzieś czytałam że Wodnik to dziwacy i nie wiem czy to jest kierunek w którym chcę iść.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam inne pytanie. Czy aspekty Słońca do węzła Północnego da się jakoś aktywować albo wzmocnić przez rytuał? Pytam, bo znam rytuały solarne, ale nigdy nie pracowałam z węzłami od tej strony. Czy w ogóle ma to sens?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku. Czy ktoś sprawdzał jak węzły łączą się z czakrami? Bo mam taką teorię że węzeł Południowy odpowiada czakrom niższym, a Północny wyższym, i że blokady w chakrach mogą właśnie wskazywać na opór węzłowy. Czy ktoś z was pracował z tym jednocześnie?
Mam pytanie które trochę odbiega od astrologicznego, ale zostaje w temacie przeznaczenia. Czy aspekt Słońca do węzła Północnego w synastrii dwóch osób coś znaczy? Bo mam chłopaka i jego Słońce jest bardzo blisko mojego węzła Północnego. I zastanawiam się czy to znaczy że on jest kimś ważnym dla mojego przeznaczenia, czy to tylko zbieżność.
Ja mam Jowisza bardzo blisko Syriusza, chyba z odchyleniem jednego stopnia. Czy to też coś znaczy czy Syriusz działa tylko przez Słońce i węzły? Pytam bo zawsze czytałam że Jowisz powiększa wszystko co dotyka i zastanawiam się czy z gwiazdą stałą działa tak samo.
Mogę zadać głupie pytanie? Jak w ogóle sprawdza się czy ma się planetę przy Syriuszu? Rozumiem że to jest gwiazda stała, ale jak to wygląda w programie do horoskopów, czy to jest osobna pozycja do zaznaczenia?
Chcę tu wejść, bo ta rozmowa o gwiazdach królewskich i węzłach zaczyna iść w ciekawą stronę, ale chciałabym żebyśmy też nie zapomnieli o czymś ważnym. Gwiazdy królewskie nie tylko dają, one też wymagają. Aldebaran ma swoją ciemną stronę i jeśli pójdziesz przeciwko temu kodowi honorowemu który opisujesz Becia, to konsekwencje bywają poważne. Syriusz podobnie. To nie jest układ który można po prostu zignorować.
Słuchajcie, podoba mi się ta rozmowa, ale chcę zadać trochę trudniejsze pytanie. Skąd wiemy że to gwiazda powoduje te konsekwencje, a nie po prostu to że człowiek żyje niezgodnie ze sobą? Innymi słowy, czy Aldebaran, Syriusz i reszta to realne siły wpływające na życie, czy to są symbole które pomagają nam zobaczyć to co i tak w nas jest?
Ta rozmowa o mapie kontra wyroku jest ważna i wraca tu w różnych formach od początku. Ale chcę dodać coś do Syriusza, bo zeszliśmy w filozofię i zapomniałyśmy o bardzo konkretnej kwestii. Syriusz jest związany nie tylko z godnością i blaskiem, ale też ze psem, z wiernością, z pewnym rodzajem służby. Jowisz przy Syriuszu, o którym mówiła Apolonia, może nie dawać spektakularności na zewnątrz, tylko właśnie tę wierność wobec czegoś większego. Apolonia, czy to coś ci mówi?
Ja dopiero teraz sprawdziłam i mam węzeł Północny na 15 stopniu Raka. To jest bardzo blisko Syriusza tak? Nie wiedziałam o tym w ogóle. Nie wiem co z tym zrobić, ale to jest dziwne uczucie gdy odkrywasz coś takiego w swoim horoskopie.
Słucham tej rozmowy o ósmym domu i zaczynam się zastanawiać nad moim własnym układem. Mam Aldebarana przy Ascendencie o którym mówiłam wcześniej. Czy to jest porównywalne z Syriuszem przy Słońcu, czy to są zupełnie inne energie? Bo z jednej strony obie to gwiazdy królewskie, ale z drugiej Ascendent to nie to samo co Słońce.
Powiem szczerze że ta rozmowa jest jedną z lepszych jakie tu ostatnio widziałem, bo ludzie nie tylko pytają co mają w horoskopie, ale próbują to odnosić do realnego życia. Ale właśnie dlatego mam pytanie do Strzyboga i Norberta. Czy kiedykolwiek mieliście przypadek gdzie ktoś miał mocny układ Syriusza przy węźle, świadomie z tym pracował, i to się naprawdę widoczne zmieniło? Nie jako zasada, ale jako konkretny przykład.
Zastanawiam się nad czymś w kontekście całej tej rozmowy. Mówimy o Syriuszu, o węźle, o aktywowaniu. Ale jak to się ma do czakr? Pytam serio, bo pracuję z czakrami od lat i zastanawia mnie czy te energie które opisujecie jako syriuszowe, mają jakieś przełożenie na konkretne centrum energetyczne w ciele. Czy ktoś z was o tym myślał?
To "ujawnia coś co już jest" zatrzymało mnie. Czy to znaczy że jeśli ktoś ma Syriusza przy Słońcu, ale przez całe życie to tłumił, to w pewnym momencie i tak wychodzi? Coś jakby opóźniony lont?
Boże, ta rozmowa jest niesamowita. Właśnie sprawdziłam i mam Wenus przy 14 stopniu Raka, czyli blisko Syriusza. Nie wiem co to oznacza ale bardzo chcę wiedzieć. Czy to że nie Słońce ani węzeł, tylko Wenus, to mniej znaczące?
Ta rozmowa krąży dookoła jednej rzeczy i myślę że warto to nazwać wprost. Mówimy o Syriuszu, o węźle, o Słońcu, ale tak naprawdę rozmawiamy o tym samym, czy jesteśmy w stanie żyć zgodnie z tym co mamy w horoskopie jako zadanie. I większość z was, sądząc po tym co piszecie, dopiero to odkrywa. Co mi daje do myślenia, bo jeśli te układy są od urodzenia, to co przez te wszystkie wcześniejsze lata zatrzymywało ten ruch? Czy to jest kwestia tranzytów, czy coś innego?
Czy to pociąganie mimo strachu to da się poczuć fizycznie? Bo jak tak to opisujecie, to mam wrażenie że ja to znam, ale nigdy bym tego tak nie nazwała.
Chcę wrócić do Syriusza bo mam wrażenie że trochę go upraszczamy. Pisaliście o 14 stopniu Raka i to jest standardowe podejście, ale część astrologów podaje 13 stopni 58 minut i jeśli ktoś ma planetę na początku czternastego, to warto to sprawdzić dokładnie, nie zaokrąglać. To może robić różnicę w tym czy ktoś faktycznie ma koniunkcję czy tylko bliskie sąsiedztwo.
To teraz trochę się boję czy moja Wenus naprawdę jest przy Syriuszu. Mam dane urodzenia do godziny ale nie wiem czy szpital był precyzyjny. Czy jest sposób żeby to jakoś zweryfikować bez stuprocentowej pewności co do godziny?
