A jak rozpoznać że jest zakończona? Mnie się wydaje że przetworzyłam ten rozpad rodziny który opisywałam wcześniej, ale potem wracam do jakichś starych reakcji i zastanawiam się czy na pewno. Czy jest jakiś znak że coś "przeszło"?
Przepraszam że wchodzę z pytaniem może podstawowym, ale nie bardzo rozumiem jednej rzeczy - skoro konjunkcja Saturna i Plutona była w Koziorożcu, to czy ona dotyczyła wszystkich po równo czy tylko urodzonych w Koziorożcu? Czytam ten wątek od początku i nie mogę tego rozgryźć.
Przeczytałam cały wątek z zainteresowaniem i mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych - czy ta transformacja społeczna o której mówicie to jest coś co można odczytać z horoskopu jednostki? To znaczy - czy z czyjejś mapy urodzenia da się powiedzieć jak na niego wpłynęła ta konjunkcja, czy to jest tylko na poziomie ogólnych prognoz dla świata?
To pytanie które zadałaś na końcu to dla mnie clou całej dyskusji. Bo mam wrażenie że 2020-2021 był takim momentem gdy naprawdę coś się chwiało - pandemia, lockdowny, protesty, całe te przetasowania społeczne. I co z tego zostało? Mam poczucie że większość instytucji wróciła do poprzedniego kształtu, tylko trochę zmęczona. Czy Saturn-Pluton naprawdę coś zmienił strukturalnie?
Przepraszam że pytam pewnie coś oczywistego - co to jest ta astrologia mundialna? Słyszę to słowo po raz pierwszy w tym wątku i domyślam się że chodzi o coś innego niż zwykłe horoskopy osobiste?
A czy jest jakaś mapa dla Polski? Pytam poważnie, bo jeśli mamy datę odzyskania niepodległości, to może dałoby się sprawdzić jak ta konjunkcja na nią trafiła? Chciałabym zrozumieć czy to co się u nas działo politycznie w tamtym czasie miało jakieś odzwierciedlenie w takiej mapie.
Chyba do tego podziału który czułam wtedy bardzo mocno - w 2020 poczułam że coś zaczęło się rozpadać w sensie wspólnotowym. Że ludzie przestali sobie ufać, nie tylko przez pandemię. Czy taka konjunkcja mogłaby to "opisywać" w skali całego kraju?
Czytam ten wątek od rana i muszę napisać bo nie mogę się powstrzymać. Ta dyskusja jest dla mnie tak samo ważna jak same planety, serio. Mnie Saturn-Pluton uderzył w dom czwaty (dom rodziny, korzeni) i byłam przekonana że chodzi o moją rodzinę biologiczną - i tak było, ale dopiero po roku zobaczyłam że chodziło też o korzenie w sensie tożsamościowym. Kto mam, czym mam. Może ta transformacja spoleczna którą czujecie to jest właśnie to - że jako zbiorowość musimy na nowo zapytać czym i kim jesteśmy?
To co napisałaś Julisia o domu czwartym i korzeniach tożsamościowych - czy uważasz że ta konjunkcja mogła działać dosłownie na dwóch poziomach jednocześnie? Bo rozumiem że twoja sytuacja rodzinna była bardzo osobista, ale to co opisujesz brzmi jakby naprawdę splatało się z tym co działo się w skali zbiorowej. Zastanawia mnie czy tak to zwykle działa - że tranzyt osobisty i mundialny idą razem?
Ale chwila - czy to nie jest tak ze mozna dopasowac prawie dowolne zdarzenie do prawie dowolnej konjukcji jeśli sie odpowiednio spojrzy? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam, bo to co piszesz o makro i mikro brzmi logicznie, ale jednocześnie mam wrażenie że bardzo łatwo jest "znaleźć" pasujące znaczenie po fakcie.
Czytam tę dyskusję i mam jedno spostrzeżenie z zupełnie innej strony. Pracuję dużo z ziołami w rytuale i zauważyłam że rośliny związane z Saturnem - ciemne, korzeniowe, wymagające cierpliwości - były w tamtym czasie w moim odczuciu bardziej "aktywne", jeśli można tak to określić. Koziorożec jest ziemski, Saturn jest ziemski, Pluton sięga korzeni. Czy ktoś inny miał intuicje związane z żywiołem ziemi w tamtym czasie?
Trudno to ująć precyzyjnie - chodzi mi o to, że praca z korzeniem waleriany czy tataraku miała wtedy inną... jakość. Jakby roślina była bardziej obecna, odpowiadała żywiej. Wiem, że to brzmi enigmatycznie. Ale pracuję tak od wielu lat i czuję różnicę między sezonem a sezonem, między rokiem a rokiem.
Przepraszam że przerywam, ale chcę zapytać coś podstawowego żeby lepiej rozumieć tę rozmowę - kiedy mówimy że konjunkcja "się rozdziela", to znaczy że planety dosłownie się oddalają od siebie na ekliptyce? I jak długo trwa sama konjunkcja Saturna z Plutonem zanim to nastąpi?
Ja mam Słonce w Koziorożcu i naprawdę tamten okres to był dla mnie jeden wielki przewrót. Ale zastanawiam sie czy to bylo "przez" konjunkcje czy po prostu przez okolicznosci zewnetrzne bo zycie mi wtedy nagłe skomplikowało na wielu frontach naraz. Nie umiem oddzielić jedno od drugiego szczerze.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam proste pytanie do bardziej doświadczonych - jeśli Saturn i Pluton są już po tej konjunkcji i teraz Saturn jest w Rybach, to czy transformacja o której mówicie jest już za nami? Czy to coś co wciąż trwa? Bo nie wiem jak myśleć o czasie w astrologii.
Właśnie o to mi chodziło z tym pytaniem o Saturna w Rybach - bo mam wrażenie że ta "płynność" o której mówię nie jest neutralna. Saturn w Rybach dla mnie osobiście oznacza że trudno mi teraz uchwycić co właściwie muszę zrobić, gdzie postawić granicę, co jest realne a co jest tylko moją projekcją. Jakby transformacja koziorożcowa dała mi jasność co trzeba zburzyć, ale Saturn w Rybach nie mówi mi co zbudować zamiast tego. Czy ktoś ma podobne odczucia?
Ja probowalam cos takiego raz - zapisywałam sobie w notatniku co astrolodzy przewidywali na dany miesiac zanim on nastapił i potem sprawdzałam. Wyniki były... mieszane. Niektóre rzeczy pasowały niesamowicie, inne były kompletnie obok. Ale nie wiem czy prowadziłam to wystarczająco długo żeby wyciągnąć wnioski.
Serio pytam - czy mogłabyś kiedyś wrzucić fragment takiego zapisu? Nie żeby kogokolwiek atakować, naprawdę chciałabym zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Bo to byłoby dla mnie bardziej przekonujące niż jakakolwiek teoria.
