W 2020 mamy trzy retrogradacje Merkurego i to chyba jeden z trudniejszych układów od lat. Pierwsza była w lutym i marcu, kiedy Merkury cofał się przez Ryby i Wodnika. Druga trwa teraz, w Raku. Trzecia czeka nas jesienią. Obserwuję to od jakichś dziesięciu lat i muszę powiedzieć, że te w znakach wodnych są szczególnie podstępne, bo problemy komunikacyjne przychodzą owinięte w emocje. Człowiek myśli, że się kłóci o coś ważnego, a tak naprawdę rozmawia z własnym lękiem. Jak u was to wygląda? Szczególnie ciekawi mnie, czy ktoś podejmował w tym roku poważne decyzje zawodowe i potem żałował.
Sam mam notatki z poprzednich retrogradacji i faktycznie wzorzec jest powtarzalny. Ale chciałem zapytać o jedno, bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Czy to że Merkury jest teraz w Raku coś zmienia względem tego, co było w lutym w Rybach? Bo oba to znaki wodne, ale intuicyjnie czuję, że inaczej to u mnie działa. W lutym miałem problemy z dokumentami i umowami, a teraz bardziej w relacjach domowych.
Przepraszam że się wtrącę, bo nie za bardzo rozumiem. Retrogradacja to znaczy że planeta idzie do tyłu tak? I to naprawdę wpływa na to co się dzieje w życiu? Pytam szczerze, bo ostatnio pokłóciłam się z szefem i koleżanka powiedziała że to przez Merkurego. Trochę nie wiem co o tym myśleć.
Mam wrażenie że te retrogradacje to trochę wygodna wymówka dla wszystkiego co się nie udaje. Nie mówię złośliwie, ale obserwuję że jak coś się posypie to zaraz ktoś mówi że to Merkury. A jak idzie dobrze to już nikt nie mówi że to też Merkury? Czy jest jakiś sposób żeby to faktycznie zweryfikować a nie tylko przypisywać planetom?
Ona napisała pierwsza, ale bardzo krótko, jakby sondowała czy odpisuję. Nic konkretnego. Mam wrażenie że sama nie wie czego chce albo właśnie boi się powiedzieć wprost.
Mogę dorzucić swoje doświadczenie? Mam Merkurego w Bliźniętach w natalu i każda retrogradacja to u mnie kompletny chaos z dokumentami. W lutym zgubiłam ważne pismo i okazało się że przez mój błąd adresowy. W czerwcu dwa razy musiałam poprawiać ten sam wniosek bo za każdym razem coś nie pasowało. Numerologicznie 2020 to rok czwórki, czyli rok fundamentów i porządku, i ta kombinacja z wieloma retrogradacjami Merkurego jest dla mnie bardzo wymowna. Jakby coś kazało mi sprawdzić czy mam porządek w podstawach komunikacji.
A ja mam głupie pytanie bo zupełnie nie ogarnam tego tematu. Jak to jest że jakaś planeta może wpływać na moją kłótnię ze znajomą? Ona jest przecież daleko w kosmosie. Czy to jest coś co się czuje fizycznie czy to bardziej taka energia niewidzialna?
Ta kwestia energii niewidzialnej to właśnie sedno różnicy między podejściem współczesnym a dawnym. Słowianie nie pytali "jak to działa mechanicznie", bo nie rozdzielali świata na widzialne i niewidzialne. To było jedno. Ale wracając do Merkurego, ciekawi mnie czy ktoś zauważył że te trzy retrogradacje w 2020 wypadają w znakach wodnych? Bo to nie jest przypadkowe ustawienie. Rak, Skorpion, Ryby to cały wodni trygon.
A to znaczy że jak jestem Wodnikiem to te retrogradacje jakoś szczególnie mnie dotyczą? Czy to bardziej zależy od czegoś innego w tym horoskopie? Bo muszę przyznać że rzeczywiście ostatnio mam problem z powiedzeniem wprost co chcę i to mnie męczy.
Prowadzę dziennik od trzech lat. Zacząłem przez przypadek, bo zapisywałem sny i przy okazji notowałem daty różnych zdarzeń. Dopiero po roku zacząłem nakładać na to kalendarz astrologiczny i zobaczyłem że pewne rzeczy się powtarzają. Ale wiesz co mi wyszło ciekawego? Że u mnie Merkury retro bardziej uderza w numerologię dnia niż w sam znak. Dni z piątką i czwórką w dacie są u mnie konsekwentnie trudniejsze w tych okresach.
A wracając do mojej sprawy z tą osobą, bo ciągle o tym myślę. Powiedziałyście żeby być otwartą na wznowienie. Ale jak Merkury retro w Raku wyciąga stare emocje, to jak odróżnić że to autentyczna chęć naprawy od tego że po prostu planeta wpycha nas w stary schemat? Bo boję się że wrócimy do rozmowy, a jak Merkury wyjdzie z retro to wszystko się znowu posypie.
Czytam ten wątek od początku i jakoś bałam się napisać, ale chcę się zapytać o jedną rzecz. Mam w domu kilka kamieni, w tym jeden lazuryt który podobno pomaga w komunikacji. Czy w czasie retrogradacji Merkurego takie kamienie pomagają, czy może warto go schować żeby nie wzmacniał chaosu? Pytam bo nie wiem jak to działa od tej strony.
Czytam ten wątek od początku i jakoś bałam się napisać, ale chcę się zapytać o jedną rzecz. Mam w domu kilka kamieni, w tym jeden lazuryt który podobno pomaga w komunikacji. Czy w czasie retrogradacji Merkurego takie kamienie pomagają, czy może warto go schować żeby nie zakłócał tego co planeta i tak już miesza?
Mogę się wtrącić do kwestii kamieni, bo mam w tym trochę doświadczenia. Ja myślę o tym inaczej. Kamień nie "słabnie". Ale jeśli jesteś rozchwiana emocjonalnie przez retro i bierzesz do ręki malachit który jest dość intensywny energetycznie, możesz poczuć to mocniej niż zwykle. To nie planet, to ty się zmieniłaś, nie kamień.
Wracając jeszcze do pytania Rozalinki bo jest w nim coś ważnego dla całej tej rozmowy. Merkury retro nie jest energią która "zaburza" z zewnątrz jak zakłócenie sygnału. To bardziej jak zmiana rytmu. Kamień przypisany komunikacji może wtedy działać jako przypomnienie, skupienie uwagi. Ale to wymaga że sama wiesz czemu go używasz. Co chcesz przez niego przepracować?
Do Nagietki i jej pytania o wyczucie czasu. Stacja bezpośrednia to nie jest magiczny reset. Przez jakieś dwa tygodnie po wyjściu z retro Merkury jest w tak zwanym cieniu i sprawy komunikacyjne mogą być jeszcze trochę rozchybotane. Więc sama stacja to za mało. Pytanie kiedy ty poczujesz że widzisz sytuację jasno, bo to ważniejszy sygnał niż data.
Czekaj, "cień Merkurego" to co dokładnie? Słyszę to po raz pierwszy. Merkury jest w cieniu przed retro też czy tylko po?
Ja to sobie zestawiłam z numerologią i jest tam ciekawy zbieg. Ale nie chcę odpływać za daleko od tematu. Wracając do Nagietki, bo jej sytuacja jest bardzo konkretna. Masz wrażenie że ta osoba sama nie wie co chce powiedzieć, czy wie ale nie potrafi tego wyrazić? Bo to dwie różne sprawy jeśli chodzi o to co Merkury retro robi z komunikacją.
Wchodzę trochę z boku bo śledziłem ten wątek. W słowiańskich wierzeniach nie ma oczywiście bezpośredniego odpowiednika Merkurego, ale jest Weles jako bóstwo związane z przejściami i tym co ukryte. Czytałem że w niektórych opracowaniach próbuje się mapować planety na słowiańskie bóstwa właśnie przez ich funkcje. Ciekawe czy takie porównanie cokolwiek daje praktycznie, czy to tylko ciekawostka akademicka.
Do jezynki, bo to ważne pytanie do zrozumienia tego roku w ogóle. W 2020 mamy trzy retrogradacje Merkurego i każda jest odrębna mechanicznie, ale jeśli masz w natalu mocny Merkury albo coś w domach komunikacji, to może się pojawić motyw który wraca we wszystkich trzech. Nie są automatycznie połączone, ale twój horoskop może je łączyć przez powtarzające się aspekty.
