Ale tu pojawia się pytanie, które mnie nurtuje. Skoro ten proces jest tak indywidualny i wymaga takiego czasu, to jak takie osoby funkcjonują w pracy, gdzie tempo jest podobne do szkoły albo nawet wyższe? Czy to po prostu jest tak, że uczą się po godzinach, na własny rachunek, i do pracy wnoszą tylko to co już przetworzyły?
Ja nie mam tego układu, ale słuchając was mam wrażenie, że opisujecie coś co jest właściwie filozofią uczenia się, a nie tylko astrologiczną tendencją. To znaczy, czy naprawdę jest tak, że tylko osoby z Jowiszem retrogradnym w 9 potrzebują tego czasu i sensu? Bo wydaje mi się, że dużo osób tak działa, tylko system ich oduczył słuchać tej potrzeby.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że dotknęłyście czegoś bardzo konkretnego z tym zapalnikiem i trawieniem. Bo moja przyjaciółka, ta co wcześniej wspominałam, ona zawsze mówiła że nienawidzi szkoleń, ale uwielbia konferencje. I dopiero teraz rozumiem czemu. Na szkoleniu trzeba od razu ćwiczyć i stosować, a na konferencji słucha się, notuje i wychodzi z głową pełną rzeczy do przemyślenia. Tempo jest jej.
Myślę, że to nie jest albo-albo. Przychodzi się z predyspozycją, ale trzeba ją aktywować, i to aktywowanie często boli, bo żyjemy w kulturze, która nagradzała szybkość i widzialność. Wewnętrzny nauczyciel przy Jowiszu retrogradnym w 9 buduje się przez każde doświadczenie, które zostało strawione do końca, a nie tylko zaliczone.
To jest jedno z najważniejszych pytań w tym wątku. W astrologii Jowisz retrogradny opisuje właśnie tę trudność, czyli budowanie wewnętrznego kryterium prawdy bez zewnętrznego potwierdzenia. Myślę, że odpowiedzią jest moment kiedy przestajesz pamiętać skąd wiesz, a po prostu wiesz. Ale chętnie usłyszę jak to opisują osoby, które to rozpoznają u siebie.
A czy ktoś miał problem z tym, że ta "szafa" działa wybiórczo? Bo wyobrażam sobie, że przy tym układzie pewne tematy wchodzą głęboko, a inne w ogóle nie wchodzą, bez względu na to ile się starasz. Czy to jest tak, że jest jakiś obszar, gdzie ten wewnętrzny proces po prostu odmawia współpracy?
Ja nie wiem czy to jest trafne, ale przy mojej przyjaciółce zawsze było widać różnicę. Przy tematach które były "nie jej" ona po prostu milkła, jakby nie było o czym mówić. Przy oporze było inaczej, było napięcie, jakiś niepokój, często zmieniała temat za szybko. Czy to brzmi znajomo dla kogoś kto ma ten układ?
To pytanie Julisi o mechanizm przełomu jest ważne i myślę, że można na nie spojrzeć przez to, co w tradycjach inicjacyjnych nazywano "wyczerpaniem oporu". Nie chodziło o poddanie się, ale o moment gdy osoba przestaje poświęcać energię na walkę z własną naturą. W kontekście Jowisza retrogradnego w 9, który rządzi właśnie filozofią i przekonaniami o sobie, ten moment mógłby oznaczać zmianę fundamentalnego przekonania o tym, jak powinna wyglądać nauka.
U mnie tym doświadczeniem nie był jeden moment, ale seria małych sytuacji, w których to co wiedziałem "po swojemu" okazywało się trwalsze i precyzyjniejsze niż to co przerabiałem szybko. Nie brakowało zewnętrznego potwierdzenia, po prostu wewnętrzne stawało się coraz bardziej wyraźne w kontraście. Nie wiem czy to się da zaplanować, ale można chyba stwarzać warunki, żeby te momenty w ogóle były zauważalne.
To zdanie Sabinki o luksusie mnie uderzyło. Bo to jest prawdziwy problem praktyczny. Można mówić o wewnętrznym procesie, o przestrzeni, o własnym tempie, ale co z osobami które muszą funkcjonować w systemach, które tego nie uwzględniają? Szkoła, praca, terminy. Czy Jowisz retrogradny w 9 daje jakieś wskazówki jak to balansować, czy to jest po prostu trudna karma?
Ten wątek z pustą szafą i tym co wraca, a co nie, jest czymś co chcę zapytać Zenobię wprost. Czy w interpretacji Jowisza retrogradnego w 9 jest coś, co mówi o tym jak bardzo ten wewnętrzny zasób jest podatny na zniszczenie przez zewnętrzny rytm? Bo brzmi to jakby to była wrażliwa struktura, a nie tylko inny styl uczenia się.
To jest dobre pytanie i chcę na nie odpowiedzieć uczciwie, czyli nie wiem tego z pewnością. W interpretacji tego układu jest coś, co można by czytać jako większą głębię przy mniejszej pojemności równoległej. Ale czy to jest "wrażliwość" w sensie kruchości, czy raczej specyfika działania, trudno rozstrzygnąć bez pełnego horoskopowego kontekstu. Co cię skłoniło do tej właśnie metafory, że to jest wrażliwa struktura?
