Mam Jowisza retrogradnego w domu 9 i od zawsze miałam problem ze szkołą. Nie z nauką jako taką, bo pochłaniałam książki garściami, ale z tą całą instytucją. Siedzenie w ławce, odpytywanie, oceny. Czułam się jak w klatce. Dopiero kiedy zaczęłam się uczyć sama, na własnych warunkach, coś zaskoczyło. Zastanawiam się, czy to właśnie ta retrogracja sprawia, że wiedza musi przejść przez środek, żeby cokolwiek znaczyła. Czy macie podobnie?
Pytanie jest dobre, ale zanim pójdziemy za daleko, warto ustalić jedno: czy mówisz o retrogradacji Jowisza w natalu, czy o tranzytowej? Bo to zupełnie różne rozmowy. W natalu ten Jowisz w 9 to co innego niż Jowisz, który teraz akurat cofa się przez twój dom 9.
W natalu retrogracja Jowisza w 9 to jeden z tych placów budowy, gdzie człowiek przez długi czas nie ufa zewnętrznym autorytetom. Nie dlatego, że jest uparty, ale dlatego, że jakoś instynktownie wyczuwa, że cudze prawdy do niego nie pasują. Musi sam dojść. To nie jest wada, to specyficzny tryb pracy.
Ja mam Jowisza bezpośredniego w 9, ale moja córka ma retrogradnego. Przez całą szkołę podstawową nauczyciele mówili, że jest zdolna, ale nieuważna. Teraz studiuje, ale sama przyznaje, że nie chodzi na wykłady, tylko czyta i potem zdaje. I radzi sobie świetnie. Zawsze mnie to intrygowało, teraz zaczynam rozumieć dlaczego.
Przepraszam, że wchodzę, bo nie mam Jowisza w 9, ale mam go retrogradnego w 3. I też czuję, że uczę się zupełnie inaczej niż rówieśnicy. Czy retrogracja Jowisza w każdym domu daje podobny efekt tego wewnętrznego procesu, czy to specyficzne dla 9?
Hej, ja dopiero zaczynam z astrologią. Możecie mi wytłumaczyć co to znaczy dom 9 w praktyce? Słyszałem, że to ma związek z podróżami, ale tu mówicie o nauce. Nie do końca rozumiem.
Czytałem u Liz Greene, że retrogracja planet osobistych i społecznych w natalu wiąże się z internalizacją energii danej planety. Przy Jowiszu, który jest planetą ekspansji, ta ekspansja zamiast iść na zewnątrz, obraca się ku środkowi. W kontekście 9 domu ma to sens, bo edukacja formalna jest właśnie zewnętrzna, instytucjonalna.
Ale tu mam pytanie do wszystkich. Czy to, o czym mówicie, jest charakterystyczne wyłącznie dla retrogradnego Jowisza w 9, czy podobnie mogłoby działać na przykład Merkury retrogradny w tym samym domu albo Saturn? Zastanawiam się, gdzie leży specyfika.
Ja mam Jowisza bezpośredniego w 9, ale byłam niesamowicie zła w szkole i nienawidziłam lekcji. Więc nie wiem, czy retrogracja jest tu kluczem, skoro nawet bez niej efekt może być podobny. Jak to ocenić?
to brzmi tak trafnie, jakbyś opisywała mnie. Nie mam Jowisza retrogradnego, ale od kiedy czytam ten wątek, zaczynam się zastanawiać, czy nie mam czegoś podobnego w innych miejscach wykresu. Dziękuję za otworzenie tego tematu, naprawdę. Czy ktoś wie, jak to sprawdzić na darmowym programie do horoskopów?
Właśnie o tym myślałam, bo to co opisujesz, Szalwia, ten własny system wiedzy zbierany z różnych źródeł, to brzmi jak coś, co ja robię naturalnie, tylko nigdy nie umiałam tego nazwać. Czy ktoś wie, czy to, co budujemy sami, jest w astrologii jakoś opisane w wyrazie Jowisza? Czy to zawsze ten 9 dom, czy też może inne miejsca w wykresie?
Wchodzę tu, bo to co pisze Taurus o dekonstrukcji przekonań przypomina mi coś, co czytałem w kontekście filozofii hermeneutycznej. Ten ruch, w którym rozumiesz coś, potem to rozkładasz, i budujesz nowe rozumienie, to jest dokładnie koło hermeneutyczne. Może retrogradny Jowisz w 9 to jest po prostu koło hermeneutyczne jako tryb domyślny?
Słuchajcie, moja córka nigdy nie uczyła się liniowo. Zawsze musiała zacząć od końca, od sensu całości, i dopiero potem cofać się do szczegółów. Nauczyciele mówili, że robi wszystko od tyłu. Ja teraz myślę, że Jowisz retrogradny dosłownie odwraca kierunek uczenia się. Czy ktoś z was też tak ma, że najpierw chcecie wiedzieć po co, zanim w ogóle zaczynacie?
Tak, dokładnie tak. Jak nie widziałam sensu całości, to szczegóły zupełnie do mnie nie trafiały. W szkole to był koszmar, bo tam podają najpierw teorię, potem przykłady, a ja zawsze chciałam odwrotnie. Czy to jest opisywane gdzieś w literaturze astrologicznej jako konkretna cecha tego układu?
A czy to oznacza, że osoby z retrogradnym Jowiszem w 9 mają kłopoty z autorytetami naukowymi? Bo ja, przy Jowiszu w 3, mam bardzo silną potrzebę żeby samej dojść do wniosków, i jak mi ktoś mówi "tak jest, bo tak", to mnie to odpycha. Zastanawiam się, czy przy 9 domu to jest silniejsze.
To mi tłumaczy jedną rzecz. Mam koleżankę z tym układem i ona nigdy nie jest w stanie wejść w żaden ruch religijny ani ideologię. Próbowała kilku duchowych ścieżek i za każdym razem musiała coś modyfikować, coś odrzucać, coś dorzucać z innego miejsca. Nigdy nie pasuje do żadnej gotowej ramki. Czy to jest typowe?
Przepraszam, że znowu pytam o podstawy, ale jak ktoś chce sprawdzić, czy ma ten układ, to gdzie to widać w horoskopie? Chodzi mi o to, jak odczytać, że Jowisz jest w 9 domu i czy jest retrogradny. Gdzieś na stronie z darmowymi horoskopami to będzie zaznaczone?
Czytam ten wątek od początku i mam wrażenie, że cały czas kręcimy się wokół nauki formalnej, szkoły, akademii. Ale 9 dom to też filozofia osobista i przekonania etyczne. Czy retrogradny Jowisz w 9 wpływa też na to, jak ktoś podchodzi do kwestii wartości, co jest dobre a co złe? Czy tam też widać ten wewnętrzny proces zamiast zewnętrznych zasad?
ale chwila, czy nie jest tak, że bardzo dużo ludzi ma problem z bezsensowną pracą w korporacji? Nie wiem, czy to jest kwestia Jowisza czy po prostu normalnej ludzkiej potrzeby sensu. Skąd wiemy, że to astrologiczne, a nie po prostu osobowościowe?
Wracając do wątku o kodeksie moralnym, bo to mnie trzyma. Przy lekturze starogermańskich i słowiańskich zbiorów prawa zwyczajowego widać coś podobnego. To prawo było żywe, modyfikowane przez wspólnotę, nie skodyfikowane raz na zawsze. Zastanawiam się czy retrogradny Jowisz w 9 nie jest po prostu powrotem do tej przednowoczesnej relacji z prawem i wiedzą, gdzie każde pokolenie musiało weryfikować to, co dostało w spadku.
Słucham was i wróciłam do myślenia o tej koleżance o której pisałam. Ona zawsze mówiła, że czuje się jakby jej wiedza była zarobiona, a nie darowana. Nie wiem czy to pasuje, ale chyba właśnie o to chodzi z tą retrogracja? Że to nie jest wiedza którą się dostaje, tylko którą się wydobywa?
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie sprawdziłam swój horoskop i mam Jowisza retrogradnego ale w 10 domu, nie w 9. Czy to działa podobnie czy zupełnie inaczej? Bardzo dziękuję za całą tę rozmowę, tyle się tu nauczyłam!
i właśnie to jest według mnie klucz. Nie przedmiot, tylko podejście. Ten nauczyciel pokazał ci dlaczego, nie co. A przy Jowiszu retrogradnym w 9 bez dlaczego wiedza nie ma jak się zakorzenić, nie?
Słucham tego i zastanawiam się, czy to tłumaczy jedną rzecz. Mam Jowisza w 9 bez retrogracji, ale mam bliską przyjaciółkę, co do której podejrzewam, że ma retrogrację, bo ona zawsze musiała wszystko sama sprawdzić. Nauczyciel coś mówił, ona kiwała głową, a potem w domu siadała i czytała od nowa z innego źródła. Nie dlatego że nie ufała, tylko dlatego że musiała to przerobić samodzielnie żeby to mieć. Czy to pasuje?
Zapytałam tę koleżankę o co jej chodzi z tą wiedzą zarobioną. Napisała mi, że chodzi jej o to, że nie ufa żadnej wiedzy, której nie przeżyła. Nie w sensie dosłownym, ale że musi ją jakoś przetestować w myśleniu, przez analogie, przez pytania. I że w szkole brakowało jej miejsca na ten etap, więc robiła to po nocach sama. Czy to właśnie ta retrogracja?
Wracam do tej koleżanki, bo napisała jeszcze jedno zdanie które mnie zatrzymało. Powiedziała że najgorsze w szkole było to, że nie miała kiedy myśleć. Że tempo było tak ustawione, że zanim przetworzyła jedną rzecz, już była następna. I że przez to kończyła rok z poczuciem że ma pełne zeszyty i pustą głowę. Nie wiem czy to jest 9 dom, ale brzmi jak ten temat.
To z tym zeszytem mnie bardzo poruszyło, bo ja dokładnie tak samo robiłam i nigdy nie rozumiałam dlaczego. Siadałam wieczorem i wracałam do rzeczy, które mnie zatrzymały, ale przy których nie miałam przestrzeni w ciągu dnia. Myślałam że jestem po prostu dziwna albo nieefektywna. A może to był właśnie ten wewnętrzny proces, tyle że traktowałam go jako usterkę a nie jako naturalny sposób działania.
