Jasiek ma rację w tym że mechanizm różni źródło. Ale Goplana też nie jest bez racji - w praktyce i tak zaczynasz od obserwacji, nie od teorii. Obserwujesz wzorzec, potem dopiero sprawdzasz wykres. Nie ma co się spierać, to po prostu dwa etapy.
Mam pytanie do Czarka albo Norberta - skoro mówiliście wcześniej o tej wewnętrznej cenzurze przy 5 domu, to jak to się ma do pracy z czakrą serca? Bo wydaje mi się że to co opisujecie to dokładnie zablokowana czakra sercowa i zastanawiam się czy praca z nią mogłaby coś odblokować niezależnie od wykresu.
Ja próbowałam medytacji na serce jak byłam w bardzo zamkniętym etapie i coś się zmieniło, ale nie wiem czy to przez medytację, czy przez czas. I właśnie nie mogę tego rozdzielić. Więc nie powiem że na pewno pomogło, ale na pewno nie zaszkodziło.
No dobra ale to jest trochę jak powiedzieć że wziął lekarstwo i wyzdrowiał więc lekarstwo działa. Może samo przeszło. Nie jestem złośliwa tylko naprawdę chcę wiedzieć - jak odróżnić że coś zadziałało przez tę konkretną pracę?
Antek ma w tym pytaniu sens, bo to jest problem każdej pracy wewnętrznej - nie da się zrobić grupy kontrolnej. Ale wracając do Wenus retro w 5 - mnie bardziej interesuje co konkretnie sprawia że ten dom komplikuje tę pracę. Bo dom 5 to też twórczość i ekspresja. Czy te osoby mają podobny problem z wyrażaniem siebie artystycznie?
To bardzo dobre pytanie. Tak, widzę ten wzorzec - podobna trudność z pokazaniem swoich prac innym. Jakby ta sama cenzura która działa w romansie, działała też przy własnej twórczości. Pokazujesz coś i od razu czekasz na odrzucenie. Albo w ogóle nie pokazujesz.
Czyli to co Adept napisał w tytule - szukanie miłości wewnątrz - to może dotyczyć też miłości do własnej twórczości? Tzn. zanim pokażesz coś światu, najpierw musisz naprawdę to w sobie zaakceptować? To by łączyło te dwa wątki.
Dobra, ale żeby nie stracić z oczu sedna - czy ktoś ma konkretny przykład jak ta praca wewnętrzna faktycznie zmieniła coś w relacjach? Nie teorię, tylko przypadek. Bo cały wątek to już sporo stron i ciągle jesteśmy przy opisywaniu problemu, a mało przy tym co z nim zrobić.
Dobra, ale powiedz mi jedno - to rozpoznanie wzorca jako 'systemowego' co ci konkretnie dało? Bo rozumiem że zobaczyłeś schemat, ale między zobaczeniem a zmianą jest chyba jakiś krok którego nie opisałeś.
To co Adept opisuje - zatrzymanie się na wzorcu zanim w ogóle coś z nim zrobiłeś - wydaje mi się bardzo ważne. Ale pytam się do wszystkich którzy przez to przeszli: ile czasu zajmuje samo to rozpoznanie? Czy to jest coś co przychodzi nagle czy raczej stopniowo?
Czy ktoś może mi wytłumaczyć co to znaczy że Wenus wraca do miejsca natal? Nie rozumiem tego mechanizmu. Tzn. rozumiem że Wenus się porusza, ale jak to się ma do momentu urodzenia?
Wracam do tego co Adept powiedział o niedostępnych emocjonalnie partnerach. To jest jeden z klasycznych wzorców przypisywanych Wenus retro w natalu, ale zastanawiam się - czy to jest specyficzne dla domu 5, czy ten wzorzec pojawia się przy Wenus retro niezależnie od domu?
To by tłumaczyło czemu rozróżniamy domy w ogóle. Ale mam pytanie do Czarka - jeśli ktoś ma to w 5, to czy ta trudność znika jak wchodzi w głębszą relację, bo wychodzimy z obszaru 5 domu? Czy to jest głupie pytanie?
To jest ciekawe co Adept mówi - że mechanizm się przenosi. Ale skoro dom 5 to też twórczość i zabawa, to czy ktoś miał tak że ta praca nad wzorcem w relacjach pomogła też przy twórczości? Albo odwrotnie - praca twórcza odblokkowała coś w relacjach?
Też coś podobnego miałam - jak zaczęłam rysować, co wcześniej robiłam tylko prywatnie, to nagle łatwiej mi było rozmawiać o uczuciach. Może to jest ten sam mięsień, jak ktoś wcześniej powiedział? Jakby ekspresja trenowała ekspresję niezależnie od formy.
To co Stasia opisuje to brzmi jak przypadkowe odkrycie czegoś co działa. I nie deprecjonuję tego, ale chcę zapytać - jak to odróżnić od naturalnego dojrzewania? Tzn. czy to rysowanie faktycznie to zrobiło, czy po prostu jesteś teraz kilka lat starsza i życie przyniosło tę zmianę? Jak kogokolwiek z was to nie irytuje ta niemożność sprawdzenia?
To jest uczciwe pytanie Jaska i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Ale powiem tak - dojrzewanie i tak by zachodziło, ale te zmiany w relacjach pojawiły się bardzo konkretnie po tym rysowaniu, nie jakoś rozłożone w czasie. Więc może obie rzeczy naraz?
Znam kilka osób które pracowały z tym świadomie przez analizę progresji Wenus. Kiedy progresowana Wenus zmienia ruch z retrogradnego na direct, to często jest to moment kiedy można zaplanować konkretną pracę, nie tylko czekać aż coś samo przyjdzie.
Właśnie o to chciałem zapytać od dawna. Czy ta progresja Wenus na direct to jest coś co można zobaczyć zawczasu w efemerydach i się na to przygotować? Ja cały czas reaguję na to co się dzieje, a nie wyprzedzam.
Można to zobaczyć. Progresje liczy się według metody symbolicznej lub rocznej - każdy dzień po urodzeniu odpowiada jednemu rokowi życia. Wenus retro w natalu może być progresowana direct już kilka lub kilkanaście lat po urodzeniu. Jeśli nie wiesz kiedy to nastąpiło w twoim przypadku, sprawdź w programie astrologicznym rok po roku.
Okno progresji to nie jest jednorazowe zdarzenie. Wenus nie przesuwa się na direct i po trzech dniach wraca. To trwa, a skutki rozciągają się na lata. Jeśli to już nastąpiło, to nie 'przepuściłeś' - możliwe że jesteś w środku tego procesu i właśnie dlatego w ogóle zadajesz te pytania.
To co Norbert mówi o procesie który się już toczy - czy to nie jest właśnie to co Adept opisywał na początku wątku? Że coś zaczęło się ruszać, że zaczął zauważać wzorce? Może to nie jest szukanie jak zacząć, tylko rozpoznawanie że to już trwa.
Ale jak to sprawdzić samodzielnie? Norbert mówi o programie astrologicznym - jaki? Bo ja nie chcę płacić za coś drogiego żeby tylko jedno sprawdzić.
Niekoniecznie zbyt poetyckie. Jest taki koncept że retrogradna Wenus w natalu często daje takie opóźnione, ale głębsze rozumienie własnych wzorców afektywnych. Tzn. dochodzisz do czegoś wolniej niż inni, ale dochodzisz dalej. Pytanie Adeptu z tytułu wątku - czy miłość powinna być szukana wewnątrz - to brzmi właśnie jak ktoś kto jest w tej drodze, niekoniecznie na początku.
A co z osobami które mają retrogradną Wenus w 5 i w ogóle nie chcą szukać tego wewnątrz? Tzn. idą w zewnętrzne poszukiwania, kolejne romanse, i jakoś funkcjonują? Czy ten wzorzec w końcu ich dogania?
Pech i nietrafianie na właściwych ludzi - to brzmi bardzo znajomo, ale nie jestem pewna czy to jest ten wzorzec, czy po prostu takie jest życie. Jak to w ogóle odróżnić? Bo trochę się boję że zaczęłam wszystko tłumaczyć tym jednym położeniem.
To jest ważna uwaga Glogowej i sam się z tym zmagam. Dla mnie różnica była taka - kiedy zobaczyłem wzorzec w wykresie, to nie dało mi to odpowiedzi, ale dało pytanie które mogłem zadać sobie uczciwie. Nie 'czemu mi się nie udaje', tylko 'czego unikam w tej bliskości'. Jeśli pytanie jest ostrzejsze, to może to jest ten wzorzec a nie przypadek.
