No to brzmi jakby Wenus retro w 5 w ogóle nie umiała się po prostu cieszyć romansem bez filozofowania. Trochę mi to żal, bo czasem człowiek chce po prostu mieć miłe chwile bez analizowania znaczenia wszechświata.
Słuchajcie, ta kwestia autentyczności której Wenus retro szuka - to mi przypomina coś co czytałam o wenusjanskich aspektach w tradycji hermetycznej. Tam Wenus jako zasada miała dwa oblicza - to co widoczne i to co ukryte. Retrogradacja jakby przesuwa akcent na to drugie. Może dlatego te osoby czują że powierzchowne relacje są nieprawdziwe?
Wróćmy na chwilę do pytania z tytułu, bo mi się gubi w tych interpretacjach. 'Szukana wewnątrz' - czy to znaczy że ta miłość ma być najpierw do siebie? Bo jeśli tak, to to jest po prostu praca z własną wartością, którą zresztą widać w wielu pozycjach Wenus, nie tylko retro.
Dobra ale jak długo to trwa żeby to 'otworzyć' bo ja już parę lat słyszę że muszę pracować nad sobą a związku dalej nie ma i zaczynam mieć tego serdecznie dosyć.
To co mówicie Antek_52 i Stasia jest ważne i nie chcę zbywać. Ale z astrologii patrząc - Wenus retro w 5 nie daje terminu. Daje wzorzec. I tu wracamy do progresji o których mówiłem - sprawdzenie kiedy progresywna Wenus zmienia kierunek to jedyna technika jaką znam która może wskazywać na okno, nie gwarancję, tylko okno.
Okno nie jest krótkie, ale też nie trwa wiecznie. Progresywna Wenus zmienia kierunek z retrogradnego na bezpośredni raz w życiu - jeśli w ogóle zmienia, bo to zależy od tego kiedy urodzona Wenus była w cyklu. Samo okno to kilka lat wokół tej zmiany, kiedy tematy wenusowe intensywnieją. Można to przegapić świadomością, ale nie doświadczeniem - i tak się coś wydarzy, tylko może nie zostanie rozpoznane.
A ja wracam do tego co powiedział Norbert - że okno 'intensywnieje'. Co to znaczy w praktyce? Bo dla mnie brzmi to jak 'coś się może wydarzyć' czyli de facto nic konkretnego. Czy chodzi o to że po prostu jesteś bardziej otwarty, czy że naprawdę pojawiają się sytuacje z zewnątrz?
To co Norbert mówi o odczytaniu jest ciekawe, bo to wraca do tej kwestii lustra z wcześniejszego wątku. Jeśli Wenus retro w 5 w ogóle inaczej przetwarza bodźce romantyczne, to może to okno po prostu zwiększa tę wrażliwość na sygnały które wcześniej były ignorowane? Nie wiem, spekuluję.
Nie chcę znowu zbaczać w hermetyzm, ale to pytanie Whisper dotyka czegoś bardzo podstawowego w całej tej dziedzinie. Czy planety 'robią' coś z nami, czy jesteśmy zrobieni z tego samego co planety i dlatego odpowiadamy. Te dwa rozumienia dają zupełnie inną pozycję człowieka wobec horoskopu.
Jasiek ma rację, że to inne pytanie. Ale dla kogoś kto ma Wenus retro w 5 i siedzi z tym od lat, różnica między 'planeta na mnie działa' a 'jestem z tej samej materii co planeta' jest nieistotna. Liczy się co z tym zrobić.
Ale właśnie - co robić? Bo cały wątek krąży wokół tego i nikt jeszcze nie powiedział czegoś co dałoby się zastosować. Rozumiem że to trudne i że astrologia nie daje przepisów, ale Adept na początku pisał o tym szukaniu wewnątrz - to jak to wygląda w praktyce?
Dobra, dziennik to rozumiem. Ale to brzmi jak terapia, nie astrologia. Mam wrażenie że czasem astrologia staje się parasolem dla wszystkiego innego i zatraca to co ma być jej własne. Czy nie?
Mnie to podejście z dziennikiem bardzo trafia. Ale mam pytanie do Adept - czy robiłeś to w oparciu o jakiś konkretny system, czy po prostu pisałeś co ci przychodziło do głowy? Bo boję się że bez struktury bym się zagubił.
To co Adept mówi o dopasowywaniu zamiast obserwowaniu - to jest chyba największa pułapka przy pracy z własnym wykresem w ogóle, nie tylko przy Wenus retro. Ale przy retro ta pułapka jest głębsza bo i tak jest tendencja do szukania gotowych schematów na zewnątrz.
Zgadzam się z Glogowa i powiem więcej - widziałem to wielokrotnie. Ludzie czytają opis Wenus retro w 5, wchłaniają interpretację i potem opisują swoje relacje dokładnie tym językiem. Trudno potem stwierdzić czy naprawdę tak jest, czy po prostu tak to teraz nazywają. Dlatego Adept miał rację żeby zacząć od obserwacji.
A czy to nie jest w ogóle problem całej astrologii, że jak już wiesz co masz w wykresie, to zaczynasz widzieć to wszędzie? Pytam szczerze bo trochę mnie to niepokoi w stosunku do siebie - nie wiem czy moje obserwacje są szczere czy już przefiltrowane przez to co przeczytałam.
Tylko że większość ludzi wchodzi w astrologię od wykresu, bo po co by szli do astrologa gdyby nie chcieli się czegoś dowiedzieć o sobie. Tzn. jest jakaś potrzeba z góry i potem szuka się potwierdzenia. Czy wy tak nie mieliście na początku?
Ten problem z mapowaniem jest stary jak astrologia. Ale wróćmy do sedna - Wenus retro w 5 domu. Co konkretnie z tym tematem? Bo mam wrażenie że rozmawiamy teraz o epistemologii astrologii ogólnie, a temat jest bardziej szczegółowy.
Powiem co widzę w praktyce przy tym położeniu - i to bez owijania w bawełnę. Dom 5 to przestrzeń wyrażania siebie, kreacji, zabawy, ale też romansu jako czegoś spontanicznego. Retrogradna Wenus tam komplikuje ten spontan. Nie blokuje, ale nakłada na niego jakąś wewnętrzną cenzurę.
Czarek, to co mówisz o tej lekkości - czy to znaczy że ktoś z tym położeniem nigdy nie ma po prostu przyjemności z romansu? Czy to zawsze musi być coś głębokiego i przemyślanego?
A czy ta praca o której mówi Norbert nie jest przypadkiem tym szukaniem wewnątrz z tytułu? Tzn. że zamiast gonić za lekkim romansem, który dla tego położenia i tak nie działa, lepiej sprawdzić co się dzieje z tą wewnętrzną cenzurą najpierw?
Tak właśnie to rozumiałem pisząc ten wątek. Nie chodziło mi o to że miłości trzeba szukać wyłącznie w sobie i w ogóle odpuścić relacje. Raczej o to że przy tym położeniu próba 'znalezienia kogoś' bez tej pracy wewnętrznej zwykle kończy się wybieraniem partnerów pod stary schemat, nie pod to czego się naprawdę chce.
No dobra, ale to znowu brzmi jak ogólna rada dla każdego. Co tu jest specyficzne dla Wenus retro w 5, czego nie ma przy innych położeniach? Bo jakbym komuś bez wykresu powiedziała 'najpierw poznaj siebie zanim zaczniesz szukać miłości', to by mi odpowiedział że to truizm.
Goplana trafia w coś ważnego. Ten filtr - idealizacja albo niewidzialność - to chyba jest jedno z bardziej charakterystycznych zachowań przy tym położeniu. Ktoś jeszcze ma z tym doświadczenie, poza Goplaną?
Ja nie mam pewności czy mam to położenie bo nie znam godziny urodzenia, ale ten opis idealizacji coś we mnie uruchamia. Zawsze albo ktoś był ideałem i szybko się okazywało że nie, albo kompletnie go nie widziałem jako opcji. Czy to może wskazywać na to położenie, czy to za mało żeby cokolwiek powiedzieć?
Dobra, ale wróćmy do tej godziny urodzenia - Adept, czy naprawdę wystarczy wiedzieć 'rano' czy 'wieczór'? Bo ja mam tylko że 'w środku dnia' i nie wiem czy to w ogóle coś daje przy liczeniu domów.
Słyszę że ta godzina to klucz, ale mam pytanie trochę z boku - czy ten wzorzec idealizacji o którym mówiliście można rozpoznać bez wykresu? Tzn. czy jest jakiś sposób żeby z samej obserwacji siebie powiedzieć 'to może być Wenus retro w 5', czy zawsze potrzebna jest ta konkretna potwierdzona pozycja?
